W sezonie 2024/25 w NBA doszło do siedmiu zerwań ścięgna Achillesa. Rok wcześniej nie było ani jednego. Nigdy wcześniej liga nie zanotowała więcej niż czterech takich urazów w jednych rozgrywkach. Gdy w play-offach kolejno wypadali z gry Damian Lillard, Jayson Tatum i Tyrese Haliburton, NBA zaczęła szukać odpowiedzi.


Nowe badanie opublikowane w lipcu tego roku zauważyło, że w okresie obejmującym 10–15 meczów przed zerwaniem Achillesa badani zawodnicy spędzali na parkiecie średnio więcej minut niż wynosiła ich sezonowa średnia. NBA odpowiada jednak, że jej własna, szersza analiza nie potwierdza związku między liczbą minut a ryzykiem takiej kontuzji.

Autorzy zauważyli, że przed urazem zawodnicy spędzali więcej minut na boisku, niż wynosiła ich sezonowa średnia. Tyle, że w każdej drużynie NBA co roku ktoś zaczyna grać dłużej, bo kontuzji doznaje ktoś inny, albo trener skraca rotację, zbliżają się play-offy czy zawodnik po prostu wywalcza sobie większą rolę. Zdecydowana większość takich zmian nie kończy się zerwaniem Achillesa. Samo stwierdzenie więc, że koszykarz przed urazem grał więcej, byłoby więc mniej więcej tak odkrywcze jak informacja, że człowiek uprawiający sport się męczy. Trzeba sprawdzić, jak duży był ten wzrost, w jakich sytuacjach się pojawiał i czego nie pokazują publiczne statystyki. Dopiero wtedy można ocenić, czy badanie rzeczywiście trafia na jakiś trop oraz dlaczego NBA nie zgadza się z jego wnioskami.

Dlaczego NBA zajęła się Achillesami?

Zerwanie Achillesa jest jednym z najcięższych urazów dla koszykarza. Ścięgno łączy mięśnie łydki z piętą. Przenosi siłę przy pierwszym kroku, wyskoku, lądowaniu, hamowaniu i zmianie kierunku. Zawodnik nie musi zderzyć się z rywalem. Często robi zwykły ruch, który wykonywał setki razy w sezonie, a noga nagle odmawia posłuszeństwa i Achilles „strzela”.

Powrót do gry po takim urazie trwa średnio około 10-11 miesięcy, a czasem ponad rok. Zawodnik zwykle traci resztę sezonu i znaczną część następnego, a po powrocie może mieć problem z odzyskaniem dawnej dynamiki. Powrót do gry nie oznacza tu powrotu do formy. Ta trwa często dużo dłużej.

Seria nieszczęśliwych historii z sezonu 2024/25 była wyjątkowa nie tylko przez liczbę urazów, lecz także przez nazwiska. Damian Lillard doznał kontuzji w pierwszej rundzie play-offów. Jayson Tatum zerwał Achillesa w serii Bostonu z New York Knicks, a Tyrese Haliburton zrobił to w siódmym meczu finału NBA.

Adam Silver mówił po finale, że liga powołała grupę ekspertów jeszcze przed kontuzją Haliburtona. – Mieliśmy siedem takich urazów w tym sezonie. Rok wcześniej, w tych samych warunkach, nie było ani jednego. Wcześniejszy rekord wynosił cztery — mówił komisarz NBA.

Liga zaczęła analizować nagrania i dane z pomocą sztucznej inteligencji. Pytanie brzmi: czy siedem urazów było wyjątkowym zbiegiem okoliczności, czy też wyspecjalizowany trening koszykarski tworzy dziś nowe ryzyko dla ścięgien Achillesa?

Co dokładnie zbadali naukowcy?

Badanie opublikowane 24 lipca 2026 roku objęło sezony od 2014/15 do 2024/25. Autorzy nie analizowali jednak automatycznie każdego zerwania Achillesa w NBA. Wprowadzili konkretne kryteria: uraz musiał wydarzyć się podczas meczu NBA, a zawodnik musiał rozegrać wcześniej przynajmniej jeden pełny mecz w danym sezonie, by można było porównać jego obciążenie.

Zidentyfikowano 25 przypadków, ale sześć odrzucono. Między innymi urazy pozameczowe, pozasezonowe albo przypadki bez wystarczającej liczby wcześniejszych spotkań. Ostatecznie zbadali więc 19 zawodników.

Dlatego właśnie w tabeli badania sezon 2024/25 ma sześć przypadków, podczas gdy NBA odnotowała ich wtedy siedem. Jeden z siedmiu urazów nie spełnił kryteriów badania (autorzy nie podali nazwiska wykluczonego zawodnika).

Poniższa tabela pokazuje wyłącznie rozkład 19 przypadków wykorzystanych przez naukowców. To nie jest pełna statystyka wszystkich urazów Achillesa w NBA.

SezonPrzypadki w końcowej próbie badania
2014/154
2015/161
2016/171
2017/181
2018/192
2019/203
2020/210
2021/220
2022/231
2023/240
2024/256*

* NBA odnotowała siedem zerwań Achillesa w sezonie 2024/25. W całej próbie badania było jednak sześć przypadków z rekordowego sezonu oraz 13 z wcześniejszych dziesięciu rozgrywek.

To najlepiej pokazuje, dlaczego właśnie sezon 2024/25 stał się punktem wyjścia dla całej dyskusji. Przez dziesięć wcześniejszych lat badacze znaleźli łącznie 13 przypadków spełniających ich kryteria. W jednym kolejnym sezonie NBA miała ich siedem.

Warto też zwrócić uwagę, że przez przez cztery wcześniejsze sezony w sumie takiej kontuzji doznał tylko jeden zawodnik. W przypadku minionych rozgrywek, a więc 2025/26, odnotowano jeden taki uraz (Donte DiVincenzo z Wolves).

Co oznacza „wzrost minut” przed urazem?

Najprościej wyobrazić to sobie tak: zawodnik gra przez większość sezonu około 27 minut. Następnie przez dwa–trzy tygodnie jego czas rośnie do 29 minut. Ktoś wypada z rotacji, trener zaczyna mu bardziej ufać, drużyna walczy o play-off albo koszykarz wraca po krótkiej przerwie i od razu dostaje większą rolę.

Badacze sprawdzili, czy taki wzrost pojawiał się przed kontuzjami. Nie porównywali kontuzjowanych z całą ligą. Każdego zawodnika porównali z nim samym, czyli z jego własną średnią w danym sezonie.

Okres porównaniaŚrednia minut kontuzjowanych graczy
Średnia w sezonie27,4 minuty
Ostatnie 15 meczów przed urazem28,6 minuty
Ostatnie 10 meczów przed urazem29,0 minut
Ostatnie 5 meczów przed urazem28,2 minuty

W ostatnich dziesięciu meczach przed zerwaniem Achillesa zawodnicy grali średnio o 1,6 minuty więcej na mecz, niż w pozostałej części sezonu. To w skali dziesięciu spotkań daje około 16 dodatkowych minut, czyli niemal pół pełnego meczu.

W okresie 15 spotkań różnica wyniosła 1,2 minuty na mecz. W ostatnich pięciu meczach zawodnicy także grali więcej, lecz wynik nie był już statystycznie istotny.

Wniosek badania jest więc bardziej precyzyjny, niż może sugerować nagłówek: u zawodników, którzy zerwali Achillesa, obciążenie meczowe częściej rosło przez około dwa–trzy tygodnie przed urazem. Nie chodzi o to, że grali nagle absurdalnie dużo, ani że każdy koszykarz po 30 minutach jest zagrożony.

Co więcej, autorzy nie znaleźli różnicy między średnią liczbą minut w sezonie urazowym, a wcześniejszą karierą tych samych graczy: 26,8 wobec 26,7 na mecz. Nie było też różnicy w średnim dystansie pokonywanym w spotkaniu.

Badanie nie mówi więc „Achillesa zrywają najbardziej eksploatowani”. Bardziej: „u części kontuzjowanych przed urazem pojawiał się krótkotrwały wzrost minut”.

Autorzy sami określają swoją pracę jako badanie eksploracyjne, czyli szukanie hipotezy do dalszego sprawdzenia. Nie mieli danych o treningach, liczbie sprintów, hamowań i wyskoków, pracy na siłowni, śnie, podróżach, historii bólu czy wynikach badań medycznych. Nie dysponowali też równie dobraną grupą zdrowych graczy, którzy mieli podobny wzrost minut, ale nie doznali urazu.

Z tego powodu dodatkowe 1,6 minuty jako powód urazu brzmi dziwnie, bo to przecież strasznie krótko. Autorzy badania twierdzą jednak, że sztab powinien się temu bacznie przyglądać, kiedy rola zawodnika nagle się zmieniła i jak reagują na to łydka, stopa oraz całe ciało.

NBA tego nie potwierdza

Liga odpowiedziała na publikację oświadczeniem dr. Johna DiFioriego, dyrektora ds. medycyny sportowej NBA. Jego analiza, prowadzona z epidemiologami i konsultantami, objęła okres od sezonu 2012/13.

– Nasz szeroki przegląd danych ligowych nie wykazał relacji między urazami Achillesa a minutami rozegranymi przed urazem – przekazał DiFiori.

Poza tym NBA ma dostęp do znacznie szerszych danych. Do obciążeń treningowych, wyników badań, danych z systemów śledzących ruch i indywidualnych programów powrotu po kontuzjach. Liga nie opublikowała jednak pełnych wyników, ani metodologii tej analizy.

Obie strony zgadzają się przynajmniej w jednym, co wydaje się oczywiste, czyli, że same minuty nie opisują całego problemu. To wszystko jest dużo bardziej skomplikowane i złożone. Znaczenie mają obciążenia treningowe, liczba odbić i wybić, styl gry zawodnika, dynamiczne ruchy i hamowania, starty do kontry, ale też liczba treningów, podróże, historia wcześniejszych urazów i jakość regeneracji.

Silver zwracał też uwagę, że większość zerwań Achillesa z ostatniej dekady wydarzała się przed Meczem Gwiazd. To osłabia prostą teorię, że wszystko przez zbyt długi sezon, czyli przez 82 mecze w sezonie zasadniczym.

– Czasem zawodnicy pracują latem ciężej niż w sezonie, kiedy grają trzy mecze tygodniowo — mówił Silver.

Siedem zerwań Achillesa w sezonie 2024/25

ZawodnikKiedy i w jakiej sytuacji
James Wiseman23 października 2024, pierwszy mecz sezonu Pacers z Pistons. Zerwał lewy Achilles bez kontaktu w pierwszej kwarcie.
Isaiah Jackson1 listopada 2024, spotkanie Pacers z Pelicans. Uraz prawego Achillesa bez kontaktu w czwartej kwarcie.
Dru Smith23 grudnia 2024, mecz Heat z Nets. Zerwanie lewego Achillesa.
Dejounte Murray31 stycznia 2025, spotkanie Pelicans z Celtics. Zerwał prawego Achillesa na początku meczu.
Damian Lillard27 kwietnia 2025, czwarty mecz pierwszej rundy play-off z Pacers. Upadł przy walce o ofensywną zbiórkę w pierwszej kwarcie.
Jayson Tatum12 maja 2025, czwarty mecz półfinału Wschodu z Knicks. Zerwał prawy Achilles, ruszając do piłki.
Tyrese Haliburton22 czerwca 2025, siódmy mecz finałów z Thunder. Zerwał prawy Achilles w pierwszej kwarcie.

Historie tych zawodników są bardzo różne. Lillard dopiero wrócił na play-offy po zakrzepicy żył głębokich w prawej łydce, ale zerwał lewy Achilles. Tatum natomiast nie wracał po dłuższej absencji, ale zdobył 42 punkty przeciwko Knicks, zanim ruszył do luźnej piłki. Haliburton grał mimo problemu z prawą łydką, który odezwał się mocniej w piątym meczu finałów.

– Muszę być tak mądry, jak tylko potrafię. Rozumieć ryzyko, zadawać właściwe pytania. Chcę grać – mówił Haliburton przed szóstym meczem finałów. W siódmym meczu trafił trzy trójki w pierwszej kwarcie. Kilka minut później jego sezon i szansa Indiany na mistrzostwo skończyły się na parkiecie w Oklahoma City.

Zwykły krok i uraz, którego nie widać

Kevin Durant w 2019 roku opuścił dziewięć spotkań po naciągnięciu prawej łydki. Wrócił na piąty mecz finałów z Toronto i zerwał prawego Achillesa przy zwykłym ruchu na koźle. Klay Thompson doznał tego urazu podczas wakacyjnego treningu w 2020 roku, gdy odbudowywał się po wcześniejszym zerwaniu więzadła krzyżowego. DeMarcus Cousins natomiast zerwał Achillesa w końcówce meczu z Houston w 2018 roku, kilka dni po spotkaniu z Chicago, w którym grał 52 minuty po dwóch dogrywkach.

Analiza nagrań 12 zerwań Achillesa w NBA wykazała, że wszystkie były urazami bezkontaktowymi i najczęściej następowały tuż przed wybiciem. Noga zostaje wtedy na moment za tułowiem, kostka ugina się ku górze, a zawodnik próbuje gwałtownie ruszyć.

To ruch wykonywany setki razy… przy pierwszym kroku do kosza, ruchu po zbiórce, wyjściu do rzutu czy starcie do kontry. Achilles nie zrywa się dlatego, że ruch jest niezwykły. Zrywa się wtedy, gdy w konkretnym momencie ścięgno nie wytrzymuje napięcia, które wcześniej nie było problemem.

Badanie z 2026 roku nie rozwiązuje więc tej zagadki. Jeśli zapytamy jakiegoś zawodnika i trenera, to dla nich zapewne teza o liczbie minut przed urazem wyda się być naciągana. To tylko jedna czy dwie minuty średnio więcej przez kilka czy kilkanaście spotkań. Takie wzrosty są w NBA codziennością.

Większość zawodników, którzy zaczynają grać więcej, nie zrywa Achillesa. Sama obserwacja, że kontuzjowany koszykarz grał więcej minut niż zwykle, nie daje jeszcze odpowiedzi. Może jednak wskazywać, że kluby powinny zwracać uwagę nie tylko na całosezonowe średnie, lecz także na nagłe zmiany roli i obciążenia. Zwłaszcza gdy dotyczą zawodnika wracającego po urazie albo zgłaszającego problemy z łydką.

A może zmiana treningu?

Jest jeszcze jedna teoria, ale nie podparta na razie wiarygodnymi badaniami. Chodzi o to, że obecnie koszykarze przygotowują się do sezonu zupełnie inaczej, niż jeszcze kilkanaście lat temu. Nastąpiła ogromna specjalizacja i precyzja podczas planowania przygotowań do sezonu, a także w jego trakcie.

Chodzi o to, że kiedyś wszyscy robili to samo. Biegali sprinty i długie dystanse, a na siłowni klatka, biceps, triceps i nogi. Dziś jak zobaczymy co robi LeBron James jak włącza live na Instagramie, to można złapać się za głowę. Wszystkie ćwiczenia mają wzmacniać stabilizację i siłę dynamiczną. LeBron nie przerzuca po prostu ciężarów, on je dynamicznie wypycha pod specjalnym kątem w konkretnym celu wzmocnienia danej partii mięśniowej. A jak do tego dodamy umiejętność wskoczenia i utrzymania się na takiej dużej gumowej piłce, to mamy obraz jakiegoś mixu jogina z kulturystą. Problem w tym, że ludzki organizm nie jest zbiorem niezależnych mięśni. Można świetnie rozwinąć siłę i dynamikę w jednym obszarze, a jednocześnie nie przygotować wystarczająco innego do przenoszenia rosnących obciążeń. W niektórych obszarach organizm może stać się słabszy, a przez to bardziej podatny na kontuzje.

Trenerzy i lekarze zwracają uwagę, że współczesny zawodnik od najmłodszych lat wykonuje ogromną liczbę wyskoków, sprintów i odbić. To może prowadzić do drobnych uszkodzeń ścięgna, które przez długi czas nie dają wyraźnych objawów. Adam Silver sam zastanawiał się publicznie, czy większego problemu niż 82-meczowy sezon nie stanowi intensywność letnich przygotowań.

Siedem zerwanych Achillesów w jednym sezonie to była tragedia. W minionych rozgrywkach już tylko jeden, więc może jest nadzieja, że NBA dużo lepiej zarządza obciążeniami zawodników i reaguje wcześniej w przypadku przeciążeń?

Ciekawa jest też historia Chelsea Lane, która była jedną z najważniejszych osób w sztabie Warriors, bo odpowiadała za przygotowanie motoryczne, regenerację i dostępność zawodników. Pracowała w Golden State od 2015 do 2018 roku, a następnie przyjęła stanowisko w Atlanta Hawks. Warriors nie chcieli zapłacić jej tyle, ile oferowała Atlanta.

Rok po jej odejściu Durant zerwał Achillesa w finałach, a Thompson więzadło krzyżowe. Później Thompson zerwał także Achillesa podczas treningu w 2020 roku. Łatwo oczywiście zbudować tezę, że to przez jej odejście, ale pamiętajmy też, że Warriors mieli wtedy za sobą pięć finałów z rzędu, a co za tym idzie niezwykle długie sezony i zespół złożony z gwiazd, które przez lata grały pod ogromną presją.

Być może odpowiedź nie leży ani w samych minutach, ani w długości sezonu, ani w jednym ćwiczeniu wykonywanym na siłowni. Achillesa można zerwać w pierwszym meczu sezonu, w siódmym meczu finałów albo na wakacyjnym treningu. Najbliżej prawdy wydaje się więc myślenie o indywidualnym przypadku, czyli historii zdrowia zawodnika, sposobie jego poruszania się, nagłych zmianach obciążenia, treningu i regeneracji. NBA ma dziś więcej danych niż kiedykolwiek. Nadal próbuje nauczyć się, które z nich potrafią ostrzec przed jednym zwykłym krokiem.

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, to poleć go proszę znajomym. Znajdziesz mnie na Twitterze oraz Instagramie, a więcej moich artykułów jest tutaj. 

Zachęcam też do przeczytania wywiadu ze mną, który ukazał się na portalu pracasport.pl. Opowiadam w nim o historii PROBASKETU, który w tym roku skończył 25 lat oraz o tym jak działamy i jak to możliwe, że udało nam się przetrwać.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    10 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany