Stephen Curry wciąż to ma! 38-latek w znakomitym stylu poprowadził Golden State Warriors do siódmej z rzędu wygranej, tym razem z Orlando Magic po dogrywce. Trwają też zwycięskie passy San Antonio Spurs (osiem wygranych z rzędu), Thunder (cztery), Atlanta Hawks (cztery) czy New York Knicks (trzy). Zapraszamy na podsumowanie wyników z sobotniej nocy w NBA.
Indiana Pacers – Denver Nuggets 102:114 (NBA Mexico Game)
- Denver Nuggets poradzili sobie z Indiana Pacers, najpierw budując sobie bardzo wysoką przewagę – nawet 27 punktów – a następnie broniąc wyniku w czwartej kwarcie. Był to 35. w historii NBA mecz w Meksyku.
- Pacers przegrali po raz piąty w ostatnich sześciu spotkaniach. Znów nie radzą sobie bez kontuzjowanego Tyrese’a Haliburtona. Pod jego nieobecność błyszczał więc przede wszystkim Nikola Jokić, który był blisko kolejnego triple-double. Serb zebrał na swoje konto 19 punktów, 13 zbiórek i osiem asyst.
- Swój debiut w tym sezonie zaliczył Spencer Jones z Nuggets, który w 21 minut gry z ławki rezerwowych dał drużynie 13 punktów i sześć zbiórek, trafiając trzy na trzy rzuty z dystansu.
Atlanta Hawks – Brooklyn Nets 124:121
- Jalen Johnson wrócił do gry po trzech meczach przerwy spowodowanej kontuzją kostki i poprowadził Atlanta Hawks do zwycięstwa z Brooklyn Nets, zdobywając 30 punktów. Dla Jastrzębi to czwarta wygrana z rzędu.
- Hawks bardzo źle ten mecz zaczęli, przegrywając w pierwszej kwarcie nawet 17 punktami, ale krok po kroku niwelowali straty, a w czwartej kwarcie przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. 25 punktów dla Nets zdobył Michael Porter Jr.
Cleveland Cavaliers – New York Knicks 97:109
- Ciekawie ułożył się rewanż tegorocznych finałów konferencji na Wschodzie. New York Knicks wygrali w Cleveland i powolutku wychodzą na prostą. To ich trzecie z rzędu zwycięstwo, dzięki czemu po raz pierwszy w tym sezonie obrońcy tytułu mają dodatni bilans (5-4).
- Wygrać pomógł im przede wszystkim Jalen Brunson, który w drugiej kwarcie zdobył 18 punktów z rzędu, dzięki czemu Knicks przejęli kontrolę nad tym spotkaniem. Brunson zakończył mecz z dorobkiem 31 punktów, a 29 punktów dodał Karl-Anthony Towns.
- Nowojorski zespół musiał jednak odeprzeć ataki Cavaliers w czwartej kwarcie. Donovan Mitchell zdobył 21 ze swoich 37 punktów właśnie w ostatnich 12 minutach spotkania, ustanawiając nowy rekord kariery. Zabrało mu pomocy kolegów. Pod nieobecność Jarretta Allena słabo wypadli Evan Mobley i James Harden, którzy wspólnie zdobyli tylko 19 punktów.
Oklahoma City Thunder – Washington Wizards 114:75
- Tak źle w ofensywnie nie wyglądał jeszcze w tym sezonie nikt. Washington Wizards zdobyli tylko 75 punktów (najmniej jak dotychczas spośród wszystkich zespołów) i dostali lanie od Oklahoma City Thunder. Stołeczna ekipa trafiła tylko 29 z 98 rzutów z gry, w tym zaledwie siedem z 43 prób z dystansu. Bardzo brzydki był to więc występ.
- Shai Gilgeous-Alexander nie wyszedł nawet do gry w czwartej kwarcie, a spotkanie zakończył z 30 punktami na koncie. 19 punktów z ławki dodał Jared McCain, a świetnie spisał się Aday Mara. Debiutant OKC wyszedł w pierwszej piątce i do 18 punktów dołożył jeszcze osiem zbiórek, trzy asysty i trzy bloki.
Golden State Warriors – Orlando Magic 126:119 (po dogrywce)
- Stephen Curry zdobył 17 ze swoich 41 punktów w ostatnich siedmiu minutach spotkania, a Golden State Warriors jako drugi zespół w dziejach (obok Boston Celtics w sezonie 1950-51) wygrali siedem kolejnych meczów po trzech porażkach na start rozgrywek. Curry już po raz 77 w karierze zdobył w meczu co najmniej 40 punktów. Co więcej, był to jego 16. taki występ od czasu 35. urodzin, co jest nowym rekordem ligi. Steph wyprzedził więc LeBrona Jamesa, który ma 15 takich spotkań na koncie.
- Warriors mieli duże problemy z Orlando Magic, którzy wygrali tylko dwa z poprzednich ośmiu spotkań. Bo choć kalifornijski zespół zbudował sobie 16 punktów w pierwszej połowie, to Magic wrócili do spotkania i w czwartej kwarcie wyszli nawet na prowadzenie. Curry nie pozwolił jednak Wojownikom przegrać, trafiając fantastyczne rzuty w końcówce. Dość powiedzieć, że zdobył on 12 punktów w ostatnie 2:21 minuty spotkania.
- 23 punkty dla Warriors miał Yaxel Lendeborg. Po stronie przegranych najlepiej spisał się Franz Wagner, który do 30 punktów dołożył 11 asyst. Niemiec popełnił też jednak sześć strat.
Phoenix Suns – Houston Rockets 102:99
- Po raz pierwszy w tym sezonie Phoenix Suns wygrali drugi mecz z rzędu! Devin Booker okazał się lepszy od Kevina Duranta w kluczowych momentach. Spotkanie zakończył z 24 punktami na koncie, a jego trafienia w czwartej kwarcie pozwoliły Słońcom przejąć kontrolę nad meczem w końcówce. Durant natomiast przestrzelił próbę na remis w ostatnich sekundach.
- Fani Suns cieszą się, bo chyba po raz pierwszy w trwających rozgrywkach ich zespół pokazał taka koszykówkę, jak w poprzednim sezonie. Ekipa z Phoenix zagrała twardo i fizycznie. Duży poziom zaangażowania w defensywnie był jednym z kluczowych aspektów dla Słońc. Udało im się ograniczyć poczynania Duranta (21 punktów, 5-14 z gry) czy Alperena Senguna (15 punktów, 5-16 z gry).
Portland Trail Blazers – San Antonio Spurs 103:125
- Na pewno nie na taki występ swoich zawodników liczyli fani Portland Trail Blazers. Tymczasem to San Antonio Spurs otworzyli mecz od serii 10-0 i tak w zasadzie to już się za siebie nie oglądali. Blazers, jedna z największych pozytywnych niespodzianek początku sezonu, przegrali drugie kolejne spotkanie, nie potrafiąc znaleźć żadnego rytmu w ataku przeciwko teksańskiej drużyny.
- Spurs kompletnie przejęli ten mecz po zmianie stron, zdobywając aż 45 punkty w trzeciej kwarcie, dzięki czemu do ostatniej odsłony przystępowali z 33-punktowym prowadzeniem. Victor Wembanyama nie pojawił się już na boisku w ostatniej kwarcie, kończąc zmagania z dorobkiem 29 punktów w 24 minuty gry.
- Jednym z niewielu jasnych punktów dla Blazers w tym meczu był Yang Hansen, który zaliczył swoje pierwsze double-double w karierze. Zdobył on 12 punktów i 10 zbiórek.









