Kolejny sezon ma być wyraźnym sygnałem, że Los Angeles Lakers mają nowego samca alfa i jest nim… Anthony Davis. Sam LeBron James mówił o tym, że gra musi przechodzić w głównej mierze przez AD. Jesteśmy jednak ciekawi, jak długo James wytrzyma jako opcja numer dwa. To nie leży w jego naturze.

Darvin Ham na pierwszej konferencji prasowej w roli szkoleniowca Los Angeles Lakers mówił o tym, jak ważny dla całej układanki jest Anthony Davis. Skrzydłowy ma za sobą trudne lata, ponieważ zaraz po zdobyciu przez Lakers mistrzostwa, dopadły go problemy zdrowotne, które skutecznie ograniczały możliwość walki na ligowych parkietach. Przed sezonem 2022/2023 wrócił do pełnej sprawności, ale cały czas musi reagować na wszystkie sygnały, jakie wysyła mu jego ciało. 

W międzyczasie Lakers będą wdrażać plan związany z tym, by uczynić Davis centralnym punktem swoich ofensywnych działań. Plan zatwierdzić miał także LeBron James, który zdaje sobie sprawę, że młodszy już nie będzie i Davis musi go w znaczący sposób odciążyć. Davis rozumie, że z jego rolą wiąże się konkretna presja, ale jako doświadczony zawodnik o statusie All-Stara, musi być gotowy na ten rodzaj wyzwania. Kwestia jego przewodzenia grze zespołu została poruszona w trakcie media-day. 

Patrzę na to tak, jak na swój czas w Nowym Orleanie i na swój pierwszy sezon tutaj – zaczął AD. – Już wtedy byłem główną postacią. Ja podchodzę do tego, jak do każdego kolejnego sezonu. Po prostu jestem sobą. Moim zdaniem, gdy nakładasz na siebie zbyt dużą presję, to zaczynasz robić rzeczy, które nie leżą w Twojej naturze. Dla mnie liczy się to, by grać w koszykówkę. Jeśli będą Anthonym Davisem, jakim mogę być, reszta ułoży się sama. Nie nakładam na siebie dodatkowej presji, po prostu – skończył. 

To wydaje się być zdrowym podejściem. Ciągle jednak w przypadku Davisa wszystko sprowadzi się do tego, czy utrzyma ciało w dobrej kondycji. Lakers muszą więc bardzo uważać i bacznie obserwować jak jego organizm reaguje na obciążenia. Presję z pewnością ściągnie z niego wygrywanie, a to coś, czego w ostatnich latach w Los Angeles brakowało. Mimo tego, że zespół relatywnie niedawno zdobył kolejne mistrzostwo, kibice są zniecierpliwieni. Poza tym szkoda marnować ostatnich lat w karierze Jamesa.