Czekaliśmy na ten ostatni sezon Raya Allena, ale się niestety nie doczekaliśmy. Gdy jeden z najlepszych strzelców w historii NBA zawiesił buty na kołek, postanowił odpocząć od koszykówki. Od czasu do czasu udzieli jednak wywiadu i jego słowa zawsze przedstawiają interesującą perspektywę na różne kwestie związane z ligą. 

Żyje w Miami i żyje mu się tam dobrze. Korzysta z uroków emerytury i angażuje się tylko w projekty, które uzna za wartościowe. Chce mieć pewność, że poświęci rodzinie wystarczająco dużo czasu, dlatego nigdy nie gonił za powrotem do NBA w nieco innym charakterze. Dobrze jednak czuje się trenując swoich synów i niewykluczone, że pewnego dnia któraś z ekip postanowi złożyć mu propozycję nie do odrzucenia. Na razie jednak Sugar Ray nie ma zamiaru się tym przejmować.

Ray Allen przy okazji ostatniej rozmowy przyznał, że dzwoni do niego regularnie LeBron James i za każdym razem dziękuje mu za rzut z finałów przeciwko San Antonio Spurs, gdy Ray w spektakularnym stylu uratował Miami Heat przed porażką. LeBron pozostaje na topie i według Allena to w dużej mierze efekt jego pracy nad ciałem. – Gdy zarabiasz kilkadziesiąt milionów dolarów, to zatrudniasz specjalistę od masażu, któremu płacisz milion rocznie. […] LeBron zawsze utrzymywał swoje ciało w znakomitej dyspozycji i jeśli chcesz długo grać, nie masz innego wyjścia, musisz inwestować w swoje zdrowie – przyznał Ray. 

Kto jest zatem GOAT-em? – MJ to najlepszy gracz wszech czasów. LeBron James jest produktem Michaela Jordana. Jego DNA pochodzi od tego, co zostawił za sobą MJ. Dla ludzi, którzy dorastają w obecnej erze LBJ jest GOAT-em, bo tak go postrzegają i nie mam z tym problemów. Ale sposób, w jaki Jordan wpłynął na koszykówkę… człowieku. Trzymał całą ligę w szachu i wszyscy się go bali, bo po prostu nie dało się go powstrzymać – dodaje Allen. 

Kto natomiast w dyskusji o wybitnych strzelcach za trzy zasłużył na tytuł najlepszego? – Dla mnie to Reggie [Miller] jest najlepszym strzelcem wszech czasów – to on wyznaczał standard. Ja się na nim wzorowałem. Steph? On jest z innej bajki, gra więcej na piłce i choć jest niesamowity, to w mojej i Reggiego kategorii bardziej łapie się Klay Thompson, który także kreuje głównie bez piłki – przyznaje Sugar Ray, którego Steph goni na liście najlepszych strzelców w historii ligi. 

Allen zabrał również głos w kwestii mistrzowskich ambicji Brooklyn Nets oraz wielkiej trójki Irving-Harden-Durant. – Mają wystarczająco talentu, by zdobyć tytuł, ale potrzeba czegoś znacznie więcej. […] Potrzeba także graczy, którzy nie będą dbać o liczby i ubrudzą sobie ręce. Dlatego elementem, który przesądzi o sukcesie Nets mogą być wszyscy poza wielką trójką. Czasami Kyrie, James i KD będą musieli podać piłkę i uwierzyć, że któryś z kolegów jest w stanie trafić najważniejszy rzut. Tak rodzą się mistrzowie – zaznacza 2-krotny mistrz ligi. 

Warto również przypomnieć, że Allen został wybrany do NBA w tym samym drafcie co Kobe Bryant. Nawiązał więc do legendy Los Angeles Lakers. – Dorastał w Pensylwanii, więc znaliśmy się wcześniej. Pamiętam, gdy jechaliśmy w jednym autobusie na draft combine i gdy z nim rozmawiałem, dało się wyczuć czystą radość z faktu, że zostanie wybrany w drafcie NBA. Nigdy tego nie zapomnę. Pomimo tego, że był na szczycie, zawsze towarzyszyła mu ogromna radość z tego, co robi – kończy Ray Allen. 






ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj