Golden State Warriors po rozgromieniu Cleveland Cavaliers tym razem rozgromili Chicago Bulls różnicą 31 punktów i przewodzą w lidze z bilansem 39-4. Niespodzianką zakończył się mecz w Orlando, gdzie Magic przegrali z Philadelphią 76ers.



20 punktów Jahlila Okafora walnie przyczyniło się do niespodziewanej porażki Magic, z Philadelphią 46ers. To dopiero szóste zwycięstwo ekipy z Filadelfii. Kolejną dogrywkę w ostatnim czasie grali New York Knicks, którzy pokonali Utah Jazz 118:111. Druzgocącą porażkę z Warriors odbili sobie tej nocy Cleveland Cavaliers, pewnie pokonując Brooklyn Nets. Problemów ze zwycięstwami nie miały natomiast ekipy Dallas Mavericks, Sacramento Kings. Tych drugich do zwycięstwa nad Los Angeles Lakers poprowadził świetnie dysponowany DeMarcus Cousins (36 punktów, 16 zbiórek). Toronto Raptors ograli na własnym parkiecie Boston Celtics 115:109. W pozostałych dwóch meczach górą byli goście, Atlanta Hawks wygrała z Portland Trail Blazers, a Detroit Pistons pokonali Houston Rockets 123:114. Nie pomógł nawet świetny występ Jamesa Hardena (33 punkty, 17 zbiórek i 13 asyst).

CHICAGO BULLS (24-17) – (39-4) GOLDEN STATE WARRIORS 125:94

Bulls rozpoczęli to spotkanie od czterech punktów Derricka Rose’a. Wyrównana gra toczyła się przez kolejne pięć minut, jednak w drugiej połowie pierwszej odsłony do głosu dochodzili już tylko goście, którzy sukcesywnie powiększali swoją przewagę, pozwalając jednocześnie zdobyć ekipie z Chicago jedynie sześć punktów przez sześć minut. Sami natomiast zdobyli tych punktów aż 21, co dało im znaczne prowadzenie już po pierwszej kwarcie.

Po raz kolejny mało widoczny był Jimmy Butler, który po dwunastu minutach miał jedynie dwa punkty na koncie. Po stronie Mistrzów NBA, 10 oczek zdobył Stephen Curry.

W drugiej kwarcie już od samego początku warunki gry dyktowała ekipa z Oakland, która powiększyła swoją przewagę do ponad dwudziestu punktów. Gospodarze co prawda zdołali jeszcze zmniejszyć prowadzenie Warriors do dwunastu oczek (po dobrym fragmencie gry Bobby’ego Portisa), jednak na więcej, goście już nie pozwolili.

Utrzymywać wynik starał się Derrick Rose, który na cztery minuty przed końcem zdobył ponad połowę punktów całej drużyny (21 z 40). Jednak osamotniony w ataku niewiele mógł zrobić. Po dwóch kwartach goście powiększyli swoje prowadzenie do dziewiętnastu punktów.
Na początku trzeciej kwarty kontuzji nabawił się Draymond Green i musiał opuścić parkiet.  Natomiast po stronie Byków wreszcie obudził się Jimmy Butler. Gracz Bulls zdobył w tej odsłonie 15 z 19 punktów zespołu. To jednak było wciąż mało, aby myśleć o korzystnym rezultacie. Podobnie jak w drugiej kwarcie jedyne na co było ich stać to zmniejszenie strat do jedenastu oczek. Na więcej nie pozwolili goście, którzy po raz kolejny powiększyli swoją przewagę. Tym razem ich prowadzenie wzrosło aż do 24 punktów. Wówczas 22 punkty miał już na swoim koncie Curry.

W ostatniej części Butler już nie był tak skuteczny, zdobywając tylko cztery punkty. Niemalejąca przewaga Warriors pozwoliła obu trenerom na wprowadzenie zawodników z głębszej rezerwy. Swój trzeci mecz w barwach Bulls zagrał także Cristiano Felicio, jednak w ciągu dwóch minut nie zdołał zdobyć punktu. Ostatecznie po jednostronnym spotkaniu Golden State Warriors pewnie pokonali Chicago Bulls 125:94.

OKLAHOMA CITY THUNDER (32-12) – (19-23) CHARLOTTE HORNETS 109:95

Dobrze spotkanie rozpoczęli gospodarze, którzy po pięciu minutach mieli o dziewięć punktów więcej od Hornets, dzięki czemu mogli spokojnie kontrolować spotkanie w kolejnych minutach pierwszej odsłony. Dopiero przy takim prowadzeniu gra się wyrównała.

Pojedynek strzelecki w pierwszej części pomiędzy Kemba Walkerem i Kevinem Durantem, wygrał gracz Thunder (15 punktów w pierwszej kwarcie, przy 10 punktach Walkera), prowadząc tym samym swój zespół do prowadzenia 30:22 po dwunastu minutach.

W drugiej części dobry fragment gry po stronie gospodarzy zaliczył Enes Kanter. Środkowy zdobył dziesięć punktów utrzymując swój zespół na dziesięciopunktowym prowadzeniu. Goście zdołali jeszcze zmniejszyć stratę, jednak wciąż tracili do Thunder siedem oczek.

Pierwsze sześć minut trzeciej kwarty niewiele zmieniło w obrazie gry. Gospodarze wciąż byli na kilkupunktowym prowadzeniu, które tak naprawdę ani przez chwilę nie było w żadnym stopniu zagrożone.

Dopiero w końcówce gospodarze bardziej agresywnie zagrali w ataku, dzięki czemu powiększali swoją przewagę. Po celnej trójce Kyle’a Singlera na minutę przed końcem prowadzenie Thunder wzrosło do dwudziestu punktów.

W ostatniej części goście mimo starań nie byli w stanie zagrozić lepszym Thunder. Przewaga przez cały czas przekraczała dziesięć punktów, aby ostatecznie zatrzymać się na czternastopunktowym zwycięstwie OKC. 26 punktów dla Thunder zdobył Kevin Durant, a 21 oczek ustrzelił Kemba Walker dla Hornets.

https://www.youtube.com/watch?v=BEgYlrNNFy4

ORLANDO MAGIC (20-21) – (6-38) PHILADELPHIA 76ERS 87:96

WASHINGTON WIZARDS (20-21) – (23-20) MIAMI HEAT 106:87

BROOKLYN NETS (11-32) – (29-11) CLEVELAND CAVALIERS 78:91

NEW YORK KNICKS (22-22) – (18-24) UTAH JAZZ 118:111

TORONTO RAPTORS (27-15) – (22-21) BOSTON CELTICS 115:109

HOUSTON ROCKETS (22-22) – (23-19) DETROIT PISTONS 114:123

https://www.youtube.com/watch?v=9n0j9zo7GZU

DALLAS MAVERICKS (25-19) – (13-31) MINNESOTTA TIMBERWOLVES 106:94

https://www.youtube.com/watch?v=Ewn-udXjn3g

LOS ANGELES LAKERS (9-35) – (18-23) SACRAMENTO KINGS 93:112

https://www.youtube.com/watch?v=UG9ICK7AgIk

PORTLAND TRAIL BLAZERS (19-26) – (26-17) ATLANTA HAWKS 98:104

https://www.youtube.com/watch?v=PJMx1W9CRDA


Subscribe
Powiadom o
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Fvz89
Fvz89
21 stycznia 2016 09:23

Jak można nie wspomnieć o mega triplasie w wykonaniu brody ? 🙂

Surtu
Surtu
21 stycznia 2016 15:29
Odpowiedz  Fvz89

Już dodali 🙂 albo przegapiłeś

Surtu
Surtu
21 stycznia 2016 15:33

1. Z opisu wynika, że Byki wygrały.
2. MAM NADZIEJĘ, że GSW pobije rekord i to nie jeden w tym roku – zasługują