Washington Wizards pokonali bez problemów grających bez Dwayne’a Wade’a i Gorana Dragicia Miami Heat 106:87. Zespół z Waszyngtonu kontrolował wynik praktycznie przez całe spotkanie sukcesywnie kwarta po kwarcie powiększając swoje prowadzenie. Marcin Gortat po raz kolejny zagrał dobre zawody, kończąc spotkanie z 15 punktami i 12 zbiórkami na koncie.


WASHINGTON WIZARDS (20-21) – (23-20) MIAMI HEAT 106:87

Już w pierwszej kwarcie gospodarze przejęli inicjatywę nad meczem i narzucili ekipie Heat swoje warunki gry. Dobra gra całej pierwszej piątki pozwoliła im wyjść na prowadzenie 15:6, co znacznie ułatwiło im grę w późniejszym okresie.

Zespół z Florydy grał w pierwszej odsłonie falowo i albo seryjnie zdobywał punkty albo seryjnie je tracił. Ostatecznie po pierwszej kwarcie, w dużej mierze dzięki Loulowi Dengowi Żary przegrywały tylko 22:26.Skrzydłowy Heat w ostatniej minucie zdobył osiem kolejnych punktów, dzięki czemu znacząco zmniejszył prowadzenie gospodarzy.

Po początkowych, wyrównanych minutach drugiej kwarty do głosu znów doszli Wizards, którzy powoli powiększali swoje prowadzenie. Duży udział w przewadze gospodarzy miał Marcin Gortat, który w pierwszej kwarcie zdobył siedem punktów, a w drugiej dołożył jeszcze sześć, będąc jednym z wyróżniających się graczy na parkiecie. Na nieszczęście dla Heat,kontuzji wykluczającej z gry w połowie kwarty nabawił się Hassan Whiteside. Po pierwszej połowie zakończonej wsadem Polaka, Wizards prowadzili 51:37, coraz bardziej przejmując kontrolę nad spotkaniem.

W trzeciej kwarcie, goście poprawili skuteczność i w początkowej fazie zaczęli odrabiać nieco straty. Po punktach Tylera Johnsona przewaga Wiz stopniała do siedmiu punktów. W kolejnych minutach gra się wyrównała. Goście starali się zbliżyć do gospodarzy, jednak jedyne na co było ich stać w tej kwarcie to zmniejszenie strat do stanu 56:61 po trójce Chrisa Bosha.

Od tego momentu, czyli przez pozostałe pięć minut, Wizards zdecydowanie poprawili skuteczność i z każdą minutą powiększali swoje prowadzenie, które na koniec trzeciej kwarty wzrosło aż do siedemnastu punktów, stawiając zespół z Waszyngtonu w komfortowej sytuacji.

W ostatniej części, gospodarze jeszcze bardziej podkręcili tempo,dzięki czemu już w początkowej fazie ostatniej kwarty ich przewaga przekroczyła dwadzieścia oczek. Przewaga wypracowana przez całe spotkanie, okazała się nie do odrobienia i ostatecznie Heat przegrali 87:106.

Najskuteczniejszymi zawodnikami w ekipie Wizards byli John Wall i Bradley Beal (obaj po 18 punktów). Po stronie Heat natomiast również 18 oczek zdobył Chris Bosh.

 

https://www.youtube.com/watch?v=KF0eKFHvQz4


Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Surtu
Surtu
21 stycznia 2016 07:07

Wielka szkoda Whitesida gość szaleje. Ciekawe jak Marcin by sobie z nim radził?