24 letni podkoszowy, Jakub Parzeński zdecydował się zamienić Asseco Gdynia na MKS Dąbrowę Górniczą. Jego decyzja spotkała się z krytyką, jednak jak sam zawodnik zapewnia nas w rozmowie, „wszystko zweryfikuje parkiet”. Zapraszamy na rozmowę z jednym z kandydatów do gry w reprezentacji Polski.


Piotr Jankowski: Jaki to był sezon dla Jakuba Parzeńskiego? Jesteś zadowolony z postępów, jakich dokonałeś w minionych rozgrywkach?

Jakub Parzeński: Sezon miałem dobry. Bywały lepsze, jak i gorsze momenty. Uważam, że mogłem dać z siebie jeszcze więcej, ale jak na pierwszy sezon, w którym moja rola w drużynie była większa, mogę ocenić te rozgrywki na plus.

W Gdyni spędziłeś dwa lata i to właśnie to miejsce okazało się kluczowe dla Twojej kariery.

Dokładnie tak. W Gdyni włodarze klubu obdarzyli mnie wielkim zaufaniem, za co im jeszcze raz bardzo dziękuję. W Asseco udało mi się pokazać, że potrafię grać w koszykówkę, zrobić duży krok do przodu w karierze. Myślę, że te dwa lata spędzone w Trójmieście będą solidną podbudową pod kolejne sezony i z roku na rok będzie jeszcze lepiej.

Najlepszy sezon rozegrałeś pod wodzą Tane Spaseva. To chyba współpraca z tym szkoleniowcem dała ci najwięcej…

Współpraca z Tane Spasevem przebiegała bez zarzutów. Trener potrafił zbudować w zespole rodzinną atmosferę, dzięki czemu mi, jak i moim kolegom grało się dużo łatwiej. Wydaję mi się, że jego podejście do zawodników w głównej mierze przyczyniło się do tego, że awansowaliśmy do fazy Play-Off.

Po tak dobrym sezonie raczej nie narzekałeś na brak ofert. Dlaczego zdecydowałeś się podpisać umowę w Dąbrowie Górniczej?

Rzeczywiście, było kilka ciekawych ofert, ale uznałem że Dąbrowa Górnicza będzie dla mnie najlepszym miejscem na tym etapie kariery. Nie ukrywam, że w podjęciu decyzji przeważyła rola jaką będę pełnił w drużynie, cele klubu na następny sezon oraz przede wszystkim osoba trenera Drażena Anzulovicia. Jest to bardzo wymagający oraz doświadczony szkoleniowiec i sądzę, że przy nim mogę zrobić kolejny znaczący krok w przód.

Podobno swoje zainteresowanie Twoją osobą wyrażała Rosa Radom, w związku z czym jeden z serwisów nazwał twoją decyzję rozczarowującą. Nie korciła Cię gra w europejskich pucharach?

Nie ma już co do tego wracać. Jestem w Dąbrowie i bardzo się z tego cieszę. Co do artykułu, każdy może mieć swoją opinię. I tak parkiet wszystko zweryfikuje.

Czy w grę wchodził także wyjazd za granicę?

W tym roku jeszcze nie. Byłem już zagranicą i wiem ile jeszcze pracy przede mną, aby wrócić i grać na przyzwoitym poziomie poza krajem.

Czy Twoim zdaniem Rosa będzie w stanie zagrozić faworyzowanemu Stelmetowi BC? Kto sięgnie po brązowy krążek?

Rosa być może pokusi się o jakieś zwycięstwo w tej serii, ale Stelmet ma zbyt dużą siłę rażenia żeby mówić o jakiejś większej niespodziance. Jeżeli chodzi o serię Anwil – Czarni to muszę przyznać, że nie mam pojęcia. Dwa naprawdę świetne zespoły i tutaj detale, dyspozycja dnia może zaważyć o końcowym rezultacie.

Jakie plany na wakacje? Ostatnie spędziłeś na siłce, teraz chyba pora na zasłużony odpoczynek (śmiech)?

Odpoczywałem 2,5 tygodnia. Od poniedziałku znowu ostro wziąłem się do roboty i przygotowuję się we Wrocławiu, pod okiem trenera Bartka Bibrowicza. Zaufałem mu 3 lata temu i uważam, że wykonuje znakomitą pracę.

fot. Adrianna Antas/Mks Dąbrowa Górnicza


Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments