Phoenix Suns przejęli kontrolę nad pierwszymi dwoma meczami w pierwszych pięciu minutach drugich półów tych spotkań. W kolejnym starciu Milwaukee Bucks sprawili, że Suns mogli na własnej skórze przekonać się, z czy musieli mierzyć się ich rywale.


Bucks zanotowali dwie kluczowe serie punktowe. Jednak rozpoczęła się na 4:52 przed końcem drugiej połowy, a kolejna na 5:03 przed końcem trzeciej ćwiartki. Pierwsza wyniosła 16:3, druga 24:6, a Suns nie byli w stanie podnieść się po tych ciosach, szczególnie po drugim. Ostatecznie Bucks wygrali 120:100.

Musieliśmy zagrać lepiej w defensywie. Zabezpieczyliśmy zbiórkę i mogliśmy biegać do szybkiego ataku, mieliśmy otwarte drogi do kosza – przyznał Giannis Antetokounmpo, który skończył zawody z 41 punktami, 13 zbiórkami i sześcioma asystami. – Stworzyliśmy miejsce dla Jrue’a Holidaya, który mógł spokojnie operować, dostawać się w określone miejsca na parkiecie – dodał Grek.

Po dwóch pierwszych porażkach Bucks wyglądali na drużynę bardzo zrelaksowaną, nieprzejmującą się zaistniałą sytuacją. Bucks byli już w podobnej sytuacji w drugiej rundzie play-offów, kiedy przegrywali 0:2 z Brooklyn Nets. Ostatecznie udało im się jednak odrobić straty i wygrać w siódmym starciu i na podobny scenariusz liczą wszyscy w Wisconsin.

Jednak nie wszystko układało się od początku do końca po myśli Bucks. Na początku drugiej kwarty, po celnym rzucie Camerona Payne’a, Bucks pregrywali 30:36, co zmusiło trenera Mike’a Budenholzera do wzięcia przerwy na żądanie. Na twarzach kibiców zgromadzonych zarówno w hali, jak i przed nią, dało się wyczuć niepokój. Od tego momentu rzeczy zaczęły iść po myśli gospodarzy.

Bucks zamknęli pierwszą połowę serią 30:9 i na dobre przejęli kontrolę nad meczem. Serię rozpoczął Giannis, który najpierw zaliczył wsad, później akcję 2+1, a na końcu dodał layup. Wszystko to w 58 sekund, które pozwoliły Bucks na ponowne objęcie prowadzenia. Giannis znów dominował, dostawał się w każde miejsce na parkiecie. To jego trzeci występ po powrocie.

Ktokolwiek dał mu przydomek The Greek Freak odwalił kawał dobrej roboty. On gra po prostu w inny sposób, to dla niego norma. To niezwykle rzadki przypadek – powiedział Bobby Portis, autor 11 punktów. Grek całkowicie zdominował pomalowane, a wszystkie jego 14 celnych rzutów z gry zostały oddane z odległosi nie większej niż 1,5 metra. W ostatnich 25 latach stał się jedynym graczem, który rzucił 30 punktów, a przy okazji nie trafił żadnego rzutu z odległości ponad 1,5 metra od kosza.

W danym momencie staram się czytać tylko jedno posiadanie. Czasem będę niezwykle agresywny przez kolejne dwie minuty, a czasem nie. Wtedy piłka jest w rękach Khrisa Middletona lub Holidaya, którzy starają się być agresywni. Każde posiadanie, każdy moment meczu jest inny. Ja po prostu staram się cieszyć grą i wyciągać z każdego posiadania jak najwięcej – stwierdził Giannis.

Z perspektywy Bucks ważna była pomoc dla Giannisa, której brakowało w pierwszych dwóch meczach. – Jeśli widzisz, że gra fenomenalny mecz, to po prostu dajesz mu piłkę i pozwalasz działać. Jednocześnie wiemy, co możemy zrobić jako zespołów. On również zdaje sobie z tego sprawę. Tak długo, jak gramy razem, mamy największe szanse na triumf – zaznaczył Middleton.





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here