Pierwszy mecz Ja Moranta przeciwko Memphis Grizzlies – drużynie, w której spędził siedem poprzednich sezonów – zapowiadał się jako jedno z ciekawszych wydarzeń początku obecnej kampanii. Starcie z byłym klubem miało również dodatkowy podtekst po letniej wymianie, która zakończyła jego przygodę z ekipą z Tennessee. Spotkanie w hali Moda Center dostarczyło wielu emocji, nie zabrakło słownych utarczek i efektownych akcji, jednak dla 27-letniego rozgrywającego oraz jego nowej drużyny zakończyło się fatalnie. W czwartej kwarcie Morant opuścił parkiet z powodu urazu mięśni tylnej części lewego uda, a Portland Trail Blazers ostatecznie przegrali 103:124.


Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!


Atmosfera wokół czwartkowego starcia była napięta na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Przed meczem analityk ESPN, Kendrick Perkins, publicznie zachęcał Ja Moranta, by ten kazał swojemu byłemu klubowi „zapłacić” za rozstanie z nim w momencie, gdy przeżywał jeden z najtrudniejszych okresów w karierze.

Sam zawodnik dzień wcześniej zapewniał wprawdzie, że nie żywi urazy, ale podczas przedmeczowej rozgrzewki zdecydował się na wymowny gest. Wybrał utwór „Cross Me” autorstwa NBA YoungBoy, którego refren nawiązuje do poczucia zdrady. W kontekście okoliczności odejścia z Memphis Grizzlies kibice i media szybko odczytali tę decyzję jako uszczypliwość pod adresem popularnych „Miśków”.

Od początku meczu Morant grał odważnie i chętnie podejmował pojedynki z byłymi kolegami z drużyny. Już do przerwy zdobył 12 punktów i zanotował dwie asysty, trafiając pięć z ośmiu rzutów z gry. Jednym z najbardziej wymownych momentów spotkania była akcja z drugiej kwarty, gdy po celnym floaterze nad Cedrikiem Cowardem gwiazdor Portland Trail Blazers wskazał na rywala palcem i wykrzyknął w stronę publiczności: – On jest dla mnie łatwym kąskiem!

Pewny siebie rozgrywający wyraźnie czerpał przyjemność z rywalizacji z byłym zespołem.

Mimo wymownych gestów Morant dzień wcześniej zapewniał, że nie zamierza traktować spotkania z Memphis w szczególny sposób. W rozmowie z „The Oregonian” podkreślił:

– Nie należę do osób, które chowają urazę. Dla mnie to po prostu kolejny mecz w terminarzu, a my chcemy pozostać niepokonani.

Pytany o kulisy odejścia z Grizzlies, Morant przyznał, że jego problemy pozaboiskowe przyczyniły się do późniejszych zmian w zespole. Nie zamierzał jednak brać na siebie całej odpowiedzialności za rozstanie z Memphis.

– Oczywiście byliśmy wtedy w świetnym momencie, ale potem sam wpakowałem się w kłopoty. Od tego czasu wydarzenia zaczęły toczyć się lawinowo. Kolejni zawodnicy byli wymieniani, pojawiali się nowi, aż w końcu przyszła kolej na mnie. Biorę odpowiedzialność za to, co sam spowodowałem. Nie wszystko było jednak moją winą. Wiem, jakie problemy wywołałem i w jak złym świetle postawiłem organizację przez swoje wybryki. Nie można jednak przekreślać również tego dobrego, co zrobiłem – tłumaczył, nie ukrywając przy tym, że przenosiny do Blazers miały otworzyć przed nim nowy rozdział i dać szansę na odbudowanie pozycji w lidze.

– Nowy początek zawsze jest czymś dobrym, o czym już wcześniej mówiłem. Oczywiście nie chciałem odchodzić z Memphis. Nie miałem jednak na to wpływu. Teraz jestem w dobrym miejscu. Dobrze się czuję i jestem szczęśliwy. To świetne miasto i wspaniali kibice. Jak dotąd wszystko w Portland układa się po mojej myśli i bardzo mi się tu podoba – dodał rozgrywający.

Pierwsze tygodnie w Portland dawały powody do optymizmu. Morant szybko odnalazł się w nowym otoczeniu, a jego postawa poza parkietem spotkała się z uznaniem trenera Blazers, Micaha Noriego, który chwalił swojego nowego podopiecznego za pozytywne nastawienie, dojrzałość i zaangażowanie w budowanie relacji z kolegami z drużyny.

– Już po sposobie, w jaki mówił, i jego nastawieniu można było poznać, że bardzo tęsknił za koszykówką. Zapewnił nas, że zobaczymy najlepszego Ja i że będzie robił wszystko tak, jak należy. Nasza rozmowa przy lunchu potwierdziła to, co wcześniej słyszałem od osób, które z nim pracowały. Wszyscy wypowiadali się o nim w samych superlatywach – nie tylko jako o zawodniku, ale również jako o człowieku i koledze z drużyny – powiedział szkoleniowiec.

Występ Moranta został jednak przedwcześnie przerwany w czwartej kwarcie. Na niespełna osiem minut przed końcem spotkania rozgrywający poczuł ból w tylnej części lewego uda, po czym opuścił parkiet i udał się do szatni. W 23 minuty zdobył 14 punktów, zebrał dwie piłki i rozdał trzy asysty.

– Poczuł ukłucie w udzie. Próbowałem doprowadzić do faulu, żeby przerwać grę i zdjąć go z parkietu. Jednak wymuszaliśmy straty rywali, więc musieliśmy rozegrać z nim jeszcze kilka akcji więcej, niż chciałem. Prawdopodobnie poczuł to przy lądowaniu. To pierwszy raz, odkąd z nim pracuję, kiedy zgłosił, że coś go zabolało. Nie rozmawiałem z nim od tamtej pory, dlatego więcej będę mógł powiedzieć jutro po południu, gdy dokładniej przyjrzymy się urazowi. Zawsze jest powód do niepokoju, ale oczywiście mam nadzieję, że to nic poważnego – wyjaśnił Nori.

Uraz Moranta zbiegł się z fatalną końcówką Portland, które przegrało drugą połowę aż 45:66 i ostatecznie uległo Grizzlies 103:124. Była to pierwsza porażka Blazers w sezonie po trzech wcześniejszych zwycięstwach. Memphis pozostało natomiast niepokonane (5-0), a jednym z bohaterów wieczoru był debiutant, Cam Boozer, który zanotował pierwsze triple-double w karierze, zdobywając 18 punktów, 12 zbiórek i 12 asyst.

Ewentualna dłuższa przerwa Moranta byłaby potężnym ciosem dla zespołu z Oregonu. Historia urazów rozgrywającego nakazuje zachować dużą ostrożność. W play-offach 2022 roku zmagał się ze stłuczeniem prawego kolana, rok później doznał urazu prawej dłoni, a w styczniu 2024 roku przeszedł operację prawego barku z powodu uszkodzenia obrąbka stawowego. Na początku 2026 roku skręcił z kolei więzadło poboczne w lewym łokciu, co wykluczyło go z gry do końca sezonu.

Czas powrotu po urazie mięśni tylnej części lewego uda zależy od rodzaju i stopnia uszkodzenia. W poważniejszych przypadkach przerwa może wynosić nawet kilka miesięcy. Teraz sztab Portland czeka na wyniki badań, które pozwolą określić, jak poważny jest uraz i jak długo ich gwiazdor będzie musiał pauzować.


Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!

Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany