Toronto Raptors w pierwszych czterech spotkaniach sezonu zanotowali 57 przechwytów i popełnili 60 strat. Prawie tyle razy odbierali więc piłkę rywalom, ile sami ją tracili. Dan Devine z Yahoo Sports wskazał jeszcze bardziej niezwykłą liczbę. Według Cleaning the Glass przeciwnicy Raptors kończyli stratą niemal 22% swoich posiadań!
– Raptors mają niemal tyle samo przechwytów co strat – zauważył Dan Devine w dyskusji analityków Yahoo Sports o początku sezonu. Zwrócił uwagę na drużynę, której sposób bronienia może zasługiwać na większe zainteresowanie i naszą uwagę, niż kolejne efektowne występy strzeleckie.
Pierwsza liczba oznacza średnio 14,25 przechwytu na mecz. Druga pokazuje, że Raptors sami tracili piłkę średnio 15 razy. To jest znakomity wynik, bo pamiętajmy, że przechwyt wymaga odebrania piłki przeciwnikowi. Strata może natomiast wynikać też z kroków, faulu w ataku albo podania w aut. Wtedy nikomu nie zapisuje się przechwytu. Wychodzi na to, że Raptors nie tylko czekali na pomyłki rywali, ale bardzo często sami odbierali im piłki.
Rywal może nawet nie oddać rzutu
Wskaźnik niemal 22% obejmuje wszystkie straty przeciwników w zestawieniu Cleaning the Glass, a nie same przechwyty. W uproszczeniu oznacza to, że więcej niż co piąta akcja rywali kończyła się oddaniem piłki zamiast szansą na zdobycie punktów. Nie należy więc odczytywać tej liczby jako 22 przechwytów na każde 100 posiadań.
Devine zaznacza, że w 23 sezonach dla których serwis posiada takie dane, żaden zespół nie zakończył całych rozgrywek ze wskaźnikiem strat przeciwników przekraczającym 19%. Czteromeczowy wynik Raptors pokazuje więc wyjątkowo mocny początek.
Dlaczego to pomaga w ataku? Po przechwycie obrona rywali często nie jest jeszcze ustawiona, a zawodnicy znajdują się po niewłaściwej stronie piłki. Łatwiej wtedy o przewagę dwóch na jednego, wejście pod kosz albo podanie do niepilnowanego strzelca.
Inaczej wygląda akcja, która rozpoczynana jest po celnym rzucie przeciwnika. Piłkę trzeba wprowadzić zza linii końcowej, rywale mogą wrócić i ustawić krycie, a atakujący muszą dopiero stworzyć przewagę. Przechwyty ułatwiają więc zdobywanie punktów.
Nie każda wymuszona strata daje jednak taką możliwość. Po krokach czy faulu w ataku gra zostaje przerwana, więc najpierw trzeba ponownie wprowadzić piłkę. To kolejny powód, żeby przy analizie obrony rozróżniać wszystkie straty rywali od przechwytów otwierających kontratak.
Dla Raptors to szczególnie ciekawy kierunek w okresie nieobecności Kawhi Leonarda. Zamiast oczekiwać, że pozostali zawodnicy w każdej akcji odtworzą jego umiejętności zdobywania punktów przeciwko ustawionej obronie, można szukać większej liczby okazji, w których takiej obrony nie trzeba pokonywać.
Agresywna i odważna gra jednak swoją cenę. Obrońca, który rusza przeciąć podanie i nie trafia w piłkę, zostawia za sobą wolną przestrzeń, a partnerzy muszą ratować sytuację. Dobra obrona nie polega więc na nieustannym polowaniu na przechwyty, tylko na rozpoznawaniu, kiedy można zaryzykować bez rozbijania całego ustawienia.
W NBA jest to tępione, ale często w europejskiej koszykówce zdarza się, że ktoś poluje na przechwyty i jest „o włos” od zabrania piłki rywalowi. Problem tylko w tym, że często przez jego decyzję przeciwnik zyskuje przewagę 5 na 4.
Wracając do Raptors, to warto przyglądać się ich bilansowi strat i przechwytów. Jeśli nadal będą odbierać piłki przeciwnikom, równocześnie ograniczą łatwe rzuty po nieudanych próbach przechwytu, to zyskają coś więcej niż efektowną statystykę. Będą mogli regularnie pomagać własnemu atakowi jeszcze przed przekroczeniem połowy boiska.










