Imponujące wejście w nowy sezon zaliczają koszykarze Portland Trail Blazers. Choć ich przeciwnikami w pierwszych spotkaniach nie byli może ściśli kandydaci do mistrzowskiego tytułu, to styl gry zespołu z Oregonu może robić wrażenie.
Bilans 3-0 i zostawienie w pokonanej pozycji Phoenix Suns, Sacramento Kings i Los Angeles Lakers. Tak w największym skrócie wygląda początek sezonu Portland Trail Blazers. Choć na radarze zespołu z Oregonu nie znaleźli się faworyci rozpoczętego niedawno sezonu, to styl gry i statystyki zespołu mogą robić wrażenie.
Zaczęło się od 41-punktowej demolki nad Suns, potem przyszło zwycięstwo nad Kings, a minionej nocy po zaciętym spotkaniu Damian Lillard i spółka okazali się lepsi od Lakers na ich parkiecie. Blazers są aktualnie najlepiej punktującą drużyną ligi, znajdują się również w ścisłej czołówce klasyfikacji zespołów z najlepszą skutecznością rzutów z gry i rzutów za trzy punkty.
Minionej nocy przeciwko Lakers trafili aż 18 rzutów zza łuku, na bardzo dobrej skuteczności 50%. Aż 15 z nich było autorska graczy wyjściowej piątki, którzy trafiali na zawrotnej skuteczności 65%. Oprócz dobrze zorganizowanego ataku i wysokiej dyspozycji rzutowej to, co rzuca się w oczy po pierwszych spotkaniach sezonu w Portland to również organizacja gry. Mimo bardzo ofensywnego usposobienia, wielu prób zza łuku Trail Blazers popełniają stosunkowo niewiele strat. Obecnie ze średnią 13,7 straty są drugim zespołem z ich najmniejszą liczbą na mecz w lidze.
W szeregach podopiecznych Micaha Noriego prym wiodą Deni Avdija, który udowadnia swoją ugruntowaną już pozycję w ligowym świecie, a także Damian Lillard, który wrócił po poważnej kontuzji naprawdę dobrze dysponowany. Oprócz tej dwójki coraz lepiej w zespole aklimatyzuje się Ja Morant, który minionej nocy w końcówce spotkania z Lakers miał na swoim koncie dwie udane akcje, które znacząco przyczyniły się do zwycięstwa jego zespołu.
Ważnym elementem zespołu jest notujący bardzo dobry start sezonu po obu stronach parkietu Toumani Camara, a na środku swoje robią Donovan Clingan i Robert Williams III. Jeśli dodamy do tego Jrue Holidaya, Cidy’ego Sissoko czy Scotta Hendersona widać jak na dłoni, że w Portland mają kim grać i jak na razie system dowodzony przez Micaha Noriego funkcjonuje bez zarzutu. Piątka Morant-Lillard-Avdija-Camara i Clingan wypunktowuje rywali o blisko 47 punktów na 100 posiadań.
To oczywiście dopiero początek rozgrywek. Zwycięstwo nad Lakers i demolka nad Suns to wartościowe łupy, ale na poważniejsze wnioski odnośnie oceny potencjału maksymalnego Trail Blazers trzeba jeszcze poczekać. Dobrą odpowiedzią na to pytanie mogą być starcia przeciwko najmocniejszym zespołom obu konferencji.
Nie da się jednak ukryć, że w Oregonie dysponują bardzo ciekawym składem, który może narobić trochę szumu w ligowym środowisku. Na ten moment w Portland nie mają jednak powodów do zmartwień, a system gry zespołu przynosi bardzo dobre efekty.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!










