Domantas Sabonis zmienił agenta. To oczywiście nie oznacza, że zrobił to, bo chce być wytransferowany z Sacramento. Mamy jednak sezon ogórkowy, więc czekając na rozpoczęcie obozów przygotowawczych nawet amerykańscy dziennikarze spekulują czemu to zrobił. Kings mogą chcieć sprawdzić jego wartość na rynku, zwłaszcza, że jego kontrakt nie jest mały. To nie przypadek, że Brian Windhorst zadał publicznie pytanie: dlaczego właśnie teraz Sabonis zatrudnił Aarona Mintza?


Domantas Sabonis zmienił latem agenta i podpisał umowę z CAA, gdzie jego sprawami zajmie się Aaron Mintz. To agent, który w ostatnich miesiącach uczestniczył w transferze Trae Younga z Atlanta Hawks oraz przenosinach Walkera Kesslera z Utah Jazz do Los Angeles Lakers.

Windhorst nie twierdzi, że Sabonis chce odejść z Sacramento, ale zwrócił uwagę na kontekst. Nowy agent może oznaczać przygotowanie do rozmów o kontrakcie, analizę rynku albo też po prostu zwykłą zmianę biznesową.

Przypomnijmy, że Litwin w ubiegłym sezonie zagrał tylko w 19 meczach z powodu kontuzji, ale w trzech wcześniejszych rzucał po 19 punktów i był liderem NBA w zbiórkach (12,3; 13,7; 13,9). W nadchodzących rozgrywkach zarobi blisko 45,5 mln dolarów, a w kolejnych 48,6 mln. Kings muszą się więc szykować na dwa scenariusze. Pierwszym jest przedłużenie umowy z Sabonisem, a drugi oddanie go, kiedy jego wartość będzie największa, więc albo w trakcie rozgrywek 2026/27, albo po ich zakończeniu.

Według Anthony’ego Slatera z ESPN, Sacramento Kings aktywnie sprawdzali rynek transferowy Sabonisa zarówno w lutym, jak i podczas czerwcowego draftu. Zimą Kings i Toronto Raptors rozmawiali o pakiecie z RJ-em Barrettem, a sam Sabonis miał być otwarty na przeprowadzkę do Toronto. Transakcja upadła, ponieważ Raptors nie zdołali znaleźć sposobu na pozbycie się kontraktu Jakoba Poeltla (84 mln przez 3 lata).

Latem Sacramento wrócili do szukania nowego domu dla Litwina. Podobno pojawił się nawet pomysł wymiany „sign-and-trade” z Detroit Pistons za Jalena Durena. Władze Tłoków jednak nie chciały zamieniać 23-letniego zawodnika na 30-latka. Były też rozmowy z Charlotte Hornets oraz co najmniej jeden kontakt z Boston Celtics, ale nic z tego nie doszło do etapu konkretnej oferty.

Sytuacja Sabonisa może się wpisywać w sytuację, którą opisywałem niedawno w przypadku Tyrese’a Haliburtona, który był zaskoczony, że NBA nie interesuje się jego powrotem. Zagrał w finałach, wraca po poważnej kontuzji, ale realia są takie, że dziś nikt już o nim nie pamięta i na ponowny status gwiazdy musi zapracować. W NBA menedżerowie i trenerzy mają strasznie krótką pamięć i mimo że Sabonis jest bardzo solidnym podkoszowym, co pokazał przez kilka lat, to wszyscy myślą „ale ostatnio miał kontuzję, więc nie wiadomo”. To jest przedziwne, ale tak jest. Więcej o sytuacji Haliburtona pisałem tutaj.

Wracając do Sabonisa, Litwin może teoretycznie podpisać przedłużenie umowy, ale według dziennikarzy ESPN takie rozmowy nie są z Kings prowadzone. Klub pozostawia więc sobie możliwość wytransferowania go w najbliższych miesiącach. Może też jednak chcieć zobaczyć jak będzie się prezentował po kontuzji kolana, która uniemożliwiła mu ostatnio grę.

Nie ma informacji, że Sabonis chce odejść z Sacramento. Zmiana agenta może oznaczać zmianę czysto biznesową także przed rozmowami o przedłużeniu umowy. Jeśli jednak zauważymy, że ten właśnie agent pomógł ostatnio w dwóch dużych wymianach z udziałem jego klientów, to oczywiście możemy zacząć się zastanawiać, czy przypadkiem podobnie nie będzie z Litwinem?

Pamiętajmy też, że Sabonis jest jednym z najlepiej podających środkowych w NBA. Daleko mu oczywiście do Nikoli Jokicia, ale dwa lata temu jego średnie wynosiły: 19,4 punktu 13,7 zbiórki i 8,2 asysty. Znalazł się wtedy w trzeciej piątce NBA i był ósmy w głosowaniu na MVP.

Sabonis jest na pewno wyróżniającym się, bardzo dobrym podkoszowym, który mógłby się przydać w każdej drużynie i mógłby być jednym z trzech najważniejszych graczy wokół, których warto budować zespół. Kings niestety od lat nie potrafią wykorzystywać potencjału swoich zawodników, dlatego pamiętajmy też o tym oceniając Litwina.

Jedyną barierą jest jego kontrakt. Gdyby zarabiał poniżej 40 mln, bliżej 30, to ustawiłaby się po niego kolejka chętnych. Problem w tym, że jego pensja jest porównywalna, czy zbliżona, do największych gwiazd, dlatego Kings może być trudno go wytransferować. Z drugiej strony przy tych wszystkich ograniczeniach i limitach płac może być im trudno zdecydować, że chcą, aby 30-letni Sabonis był ich liderem przez kolejnych kilka sezonów i zarabiał np. powyżej 50 mln za sezon.

Najważniejszy dla samego koszykarza będzie nadchodzący sezon. Jeśli pokaże, że jest w stanie grać na wysokim poziomie jak dwa lata temu, to na pewno znajdą się chętni na jego pozyskanie z Sacramento.

Jeśli interesuje Cię wątek zarobków w NBA i dlaczego jeden zawodnik zarabia 5 mln, drugi 25 mln a trzeci 45 i dlaczego między wydawałoby się podobnymi graczami jest czasami tak duży rozstrzał, to polecam mój artykuł sprzed kilku dni, w którym opisuję jak ważny jest „tajming”, czyli okoliczności i właściwy moment.

W tym artykule dowiesz się nowych informacji na temat sytuacji Kawhi Leonarda i Los Angeles Clippers.

Spodobał Ci się jakiś artykuł na PROBASKET? Poleć go znajomym!

Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google

Więcej moich artykułów znajdziesz tutaj. Jestem też na Twitterze oraz Instagramie.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany