Młody rozgrywający Rosy Radom jest pewnym punktem zespołu trenera Karola Gutkowskiego. Jakub Schenk grywa także w ekstraklasowym zespole Rosy, gdzie ma nadzieję zadomowić się na stałe. Niedawno zawodnik zdobył 31 punktów w pierwszoligowym starciu z SKK Siedlce, co jak sam przyznaje nie zdarzyło mu się na seniorskim poziomie.

Jest Pan jednym z kilku zawodników Rosy z podwójną licencją pozwalającą grać również w TBL. W ekstraklasie gra Pan jednak sporadycznie. Jest Pan zawiedziony tym faktem?

Jakub Schenk: Na pewno pewien niedosyt jest, ale to chyba normalne. Poza tym skupiam się na dobrych występach w pierwszej lidze i liczę, że dobrymi meczami na zapleczu ekstraklasy uda mi się na stałe zadomowić się w ekstraklasie.

Latem przedłużył Pan kontrakt z Rosą o kolejne cztery lata, to oznacza, że cierpliwie powalczy Pan o miejsce w TBL w barwach Rosy?

– Przedłużyłem kontrakt na trzy lata, podana była błędna informacja. Jest jakiś plan na mój dalszy rozwój w Radomiu, jednak Rosa jest zespołem, który od pewnego czasu co roku jest w czołówce tabeli więc ciężko jest z tym graniem. Możliwe jest, że w moim przypadku, gdy pojawi się szansa na grę w jakimś klubie, który da mi szansę gry w większym wymiarze czasowym, władze klubu z Radomia pozwolą mi na przejście. To jednak jeszcze daleka przyszłość, póki co za nami niewiele ponad połowa sezonu pierwszoligowego i ekstraklasowego i dużo grania przede mną.

Czuje się Pan liderem ACK UTH Rosy?

– Ciężkie pytanie. Na pewno wiem, że spoczywa na mnie duża odpowiedzialność za zdobywanie punktów i kreowanie gry. Mam duże zaufanie od trenera Gutkowskiego w tym co robię na parkiecie. Poniekąd każdy rozgrywający powinien być boiskowym liderem, staram się takim być, a ocenę pozostawię innym.

Trener Gutkowski zwrócił ostatnio uwagę na to, że Wasza gra jest oparta na zbyt małej liczbie zawodników (często na Panu i Filipie Zegzule). Potwierdza Pan tę tezę? Faktycznie czuje Pan, że koledzy często patrzą w pańską stronę w trudnych momentach meczu?

– Jesteśmy młodym zespołem, wielu z nas to zawodnicy mający 21-22 lata, którzy tak naprawdę wcześniej nie mieli do czynienia z seniorską koszykówką i dopiero się tego uczą. My z Filipem jeździliśmy na kadry narodowe, trenujemy z ekstraklasą i jednak tego ogrania mamy troszkę więcej. Czasem faktycznie wydaje się jakbyśmy grali we dwóch, ale myślę, że to kwestia czasu, gdy inni nasi koledzy zaskoczą i będą odważniejsi w podejmowaniu decyzji w ataku.

Wiele osób jest również zdania, ze ACK UTH Rosa lepiej radzi sobie w składzie w jakim zwykle trenuje, bez zawodników grających często w TBL. To przypadek, czy faktycznie we „własnym” gronie w którym się spotykacie na treningach gra Wam się lepiej?

– Różnie to bywa. Myślę, że to błędne stwierdzenie. W pierwszym meczu sezonu ze Spójnią, gdy wygraliśmy 20 punktami, nikt nie mówił, że bez Daniela, Damiana i Łukasza wygralibyśmy np. różnicą 30 punktów. Wiadomo, że ich obecność wnosi wiele dobrego. Z kolei na mecz z Legią, gdyby przyszło jeszcze dwóch Szymkiewiczów i dwóch Bonarków to ciężko byłoby wygrać, bo Legia rozegrała wtedy jeden z najlepszych, jak nie najlepszy mecz w sezonie. Jak to bywa w koszykówce, ma się gorsze i lepsze dni, ale na pewno nie jest regułą to, że z nimi gramy gorzej. Gramy inaczej, to jest pewne.

W niedawnym meczu z SKK Siedlce zdobył Pan 31 punktów na fantastycznej skuteczności. Pamięta Pan podobny mecz w swoim wykonaniu?

– Na seniorskim poziomie coś takiego mi się nie zdarzyło. Wiadomo, kiedyś w kadetach zdarzyło się rzucić nawet chyba 67 punktów, ale z Siedlcami faktycznie miałem ten dzień konia. Wydawało się, że jakbym rzucił z zamkniętymi oczami i lewą ręką to było duże prawdopodobieństwo, że piłka by wpadła.

ACK UTH Rosa w poprzednim sezonie potrafiła pozytywnie zaskakiwać. W obecnym sezonie raczej zdarza Wam się niespodziewanie przegrać z kimś niżej notowanym. Co według Pana jest przyczyną takiego stanu rzeczy?

– Możliwe, że poziom rozgrywek trochę się podniósł, jednak dalej oscylujemy wokół podobnego miejsca jak w zeszłym sezonie. Faktycznie niespodzianek jest więcej, ale weźmy pod uwagę, że jednak częściej grali z nami Daniel i Damian, a Łukasz był w pierwszej lidze na każdym meczu, a jednak zapewniał on określoną jakość w graniu pod koszem, czego nam w tym sezonie bardzo brakuje.

Przed Wami teraz seria trudnych spotkań z drużynami, które tak jak Wy walczyć będą o miejsce w play-off – Astoria Bydgoszcz, Zetkama Doral Nysa Kłodzko i Biofarm Basket Poznań. Wyznaczacie sobie cel, jakim jest odniesienie trzech zwycięstw w tych  meczach? Który z wymienionych przeciwników będzie dla Was najgroźniejszy?

– Naszym celem jest zdecydowanie wygrać te wszystkie trzy mecze. Każdy będzie inny i każdy będzie na swój sposób trudny. U siebie gramy z Astorią i Poznaniem, ale póki co mamy gorszy bilans u siebie niż na meczach wyjazdowych. Z kolei trzeci mecz gramy w Kłodzku, gdzie prawie każdy przegrywa więc będziemy musieli włożyć 120% zaangażowania i koncentracji żeby wygrać te mecze, co nam bardzo ułatwi walkę o play-off.






ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj