Dobrą serię kontynuują Charlotte Hornets, którzy wygrali swój czwarty mecz z rzędu, tym razem pokonując New York Knicks za sprawą Gordona Haywarda. Washington Wizards z kolei pokonali na własnym parkiecie Phoenix Suns i jest to ich trzecie zwycięstwo w sezonie. Po czterech porażkach z rzędu przełamali się również gracze z Atlanty, pokonując osłabioną Philadelphię 76ers. Największym bohaterem dnia był C.J. McCollum. Strzelec Blazers rzucił zwycięskie punkty w starciu z Toronto Raptors, którzy wpadają w coraz większą otchłań. Nie odbył się mecz New Orleans Pelicans z Dallas Mavericks, ponieważ ekipa z Teksasu nie miała w rotacji minimalnej liczby ośmiu graczy. 


CHARLOTTE HORNETS – NEW YORK KNICKS 109:88

statystyki na PROBASKET

  • Kolejną wygraną w sezonie odnieśli koszykarze Szerszeni, którzy doprowadzili do trzeciej porażki z rzędu nowojorskich Knicks. Podopieczni Jamesa Borrego od początku do końca kontrolowali wydarzenia na parkiecie, wygrywając we wszystkich kwartach tego spotkania. Dla Hornets była to czwarta wygrana z rzędu. Ekipa z Charlotte z bilansem 6-4 zajmuje czwarte miejsce w konferencji wschodniej.
  • Fantastyczne spotkanie rozegrał Gordon Hayward, który gra najlepszą koszykówkę w swojej karierze. –Właśnie dlatego tutaj go sprowadziliśmy – powiedział po meczu James Borrego. – Nadał ton drużynie i gra agresywnie. Rozumie znaczenie każdego meczu – dodał. Nowy skrzydłowy Szerszeni zanotował 34 punkty, grając na fantastycznej skuteczności z gry 11/17 (65%). Hayward trafił dwa oddane rzuty za trzy punkty i wszystkie rzuty wolne (10/10).
  • Drugim najlepszym punktującym okazał się Devonte’ Graham, który rzucił 19 punktów. Rozgrywający Hornets miał również 6 asyst. Po 13 punktów zdobyli PJ Washington i Miles Bridges. Słabszy mecz rozegrał LaMelo Ball, który trafił tylko 3 z 13 rzutów z gry (23%), notując 8 oczek. Utalentowany pierwszoroczniak zebrał z tablicy aż 14 piłek (rekord kariery) i rozdał 7 asyst.
  • Najwięcej punktów dla Knicks zdobył Kevin Knox II (19). Drugą najlepszą zdobycz punktową osiągnął Elfrid Payton, autor 15 punktów i 6 zbiórek. 13 punktów zapisał na swoje konto Austin Rivers. Bardzo słabe spotkanie rozegrali Julius Randle i RJ Barrett, którzy łącznie trafili zaledwie 7 z 27 rzutów z gry (26%).

Mateusz Malinowski

CLEVELAND CAVALIERS – MEMPHIS GRIZZLIES 91:101

statystyki na PROBASKET

  • Podopieczni Taylora Jenkinsa do przerwy prowadzili zaledwie jednym punktem (47:46). W trzeciej kwarcie dzięki fantastycznej dyspozycji Brooksa i Clarke’a na 3:44 przed końcem, osiągnęli 16 punktową przewagę (73:57). Jednak dobra dyspozycja w dzisiejszym spotkaniu starterów Cavaliers, pozwoliła zbliżyć się do zaledwie 6 punktów po trzech kwartach (77:71).
  • Na 6:43 przed końcem spotkania goście z Cleveland prowadzili nawet trzema punktami (84:81). Mimo dobrej gry nie zdołali odeprzeć ataku zespołu ze stanu Tennessee, przegrywając 10 punktami (101:91). Dla Grizzlies była to druga wygrana z rzędu (bilans 4-6), a dla Cavaliers druga porażka z rzędu (bilans 5-6).
  • Najwięcej punktów po stronie zwycięzców zdobył Dillon Brooks, autor 21 punktów (6/15 z gry, 40%) i 7 zbiórek. Drugim strzelcem okazał się Brandon Clarke (15 punktów, 7/13 z gry, 54%). 15 punktów (5/9 z gry, 56%), 5 zbiórek i 7 asyst zanotował Tyus Jones. Z kolei 8 punktów, 6 zbiórek i 9 asyst zapisał na swoje konto Kyle Anderson.
  • Po stronie Cavaliers wszyscy starterzy osiągnęli dwucyfrowy wynik punktowy. Najwięcej zdobył Andre Drummond, który zanotował double-double (19 punktów i 14 zbiórek). Po 14 oczek dołożyli Cedi Osman i Damyean Dotson. 13 punktów padło łupem Larry’ego Nance’a Juniora, z kolei 12 zdobył Isaac Okoro.

Mateusz Malinowski

ORLANDO MAGIC – MILWAUKEE BUCKS 99:121

statystyki na PROBASKET

WASHINGTON WIZARDS – PHOENIX SUNS 128:107

statystyki na PROBASKET

  • Po trzech porażkach z rzędu koszykarze ze stolicy USA w końcu zakończyli mecz z pozytywnym dla siebie finałem. Czarodzieje niespodziewanie pokonali Phoenix Suns 21 punktami. Końcowy wynik spotkania nie oddaje jednak prawdziwej dominacji zespołu z DC. Różnica punktowa jeszcze w pierwszej połowie wynosiła 32 punkty (57:25), na 5:05 przed końcem pierwszej połowy.
  • Po zmianie stron podopieczni Scotta Brooksa spokojnie kontrolowali spotkanie. Po trzech kwartach prowadząc 26 punktami (104:78). Czwartą kwartę co prawda przegrali pięcioma punktami (29:24), a trener Brooks mógł skorzystać ze swoich rezerwowych, którzy rozegrali niewiele spotkań w tym sezonie (Anthony Gill), albo zaliczyli swój debiut na parkietach NBA (Cassius Winston).
  • Najlepszym strzelcem okazał się standardowo Bradley Beal, który otarł się o triple-double (34 punkty, 8 zbiórek i 9 asyst). Drugi najlepszy wynik punktowy osiągnął Davis Bertans notując 18 oczek (6/10 z gry, w tym 6/9 za trzy punkty). 16 punktów zdobył Raul Neto. Double-double zanotował Robin Lopez (11 punktów i zbiórek). Z kolei jednej zbiórki do podwójnej zdobyczy zabrakło Rui Hachimurze (10 punktów i 9 zbiórek).
  • Po stronie Suns najwięcej punktów uzbierał Devin Booker (33). – Nie zagraliśmy swojej koszykówki – powiedział po meczu. Double-double zanotował Chris Paul (14 punktów i 11 asyst). CP3 miał również 5 zbiórek. 14 punktów i 5 zbiórek zdobył Mikal Bridges. 13 punktów i 6 zbiórek zapisał na swoje konto Dario Sarić.

Mateusz Malinowski

ATLANTA HAWKS – PHILADELPHIA 76ERS 112:94

statystyki na PROBASKET

  • Ekipa z Filadelfii jest w bardzo trudnej sytuacji z uwagi na dużą liczbę graczy, którzy zostali odesłani na kwarantannę. Na domiar złego Ben Simmons ma drobne problemy z kolanem i zespół nie chce go nadwyrężać. Zatem po serii zwycięstw 76ers, przyszła seria porażek. Poprzedniej nocy Joel Embiid i spółka nie byli w stanie odeprzeć ataków Atlanty Hawks, która chciała przerwać złą passę.
  • Koniec końców za sprawą dobrej postawy Trae Younga Hawks udało się przerwać serię czterech porażek z rzędu. Kluczowe okazały się druga i trzecia kwartą, które gospodarze wygrali 69:33 budując komfortowe prowadzenie. W czwartej kwarcie nie było już potrzeby korzystania z graczy pierwszej piątki. – Wróciliśmy do tego, co robiliśmy wcześniej, graliśmy znacznie szybciej – tłumaczył Young. 
  • Trae zanotował 26 punktów oraz 8 asyst. Clint Capela dołożył double-double 12 oczek i 11 zbiórek. 15 oczek z ławki zapewnił Brandon Goodwin. W rotacji Sixers zwyczajnie zabrakło mocy. 24 punkty i 11 zbiórek Joela Embiida, który był osamotniony w swoich działaniach. 18 oczek z ławki zapewnił Isaiah Joe. Na ten moment jednak Sixers muszą przede wszystkim walczyć o przetrwanie w czołówce wschodu. 

PORTLAND TRAIL BLAZERS – TORONTO RAPTORS 112:111

statystyki na PROBASKET

  • Portland Trail Blazers przegrywali już różnicą 17 punktów, ale wrócili do gry i po trafieniu C.J.-a McColluma na 9 sekund przed końcem zapewnili sobie zwycięstwo. Dla Toronto Raptors to kolejny cios prosto w serce, bowiem to drugi mecz z rzędu, który ekipa Nicka Nurse’a przegrywa zaledwie jednym punktem. Nie potrafią się wygrzebać ze swoich kłopotów. 
  • Początkowo gospodarze mieli problem ze skutecznie reagującą obroną Raptors, dzięki czemu goście zbudowali kilkunastopunktową przewagę. Blazers udało się ją odrobić na starcie trzeciej kwarty, ale potem znowu pałeczkę przejęli Raptors. Na 5 minut przed końcem przewaga gości zmalała do 5 punktów. W kolejnym fragmencie niebagatelną rolę odegrał dla Blazers Carmelo Anthony rzucając 10 ze swoich 20 punktów w ostatnich 5 minutach. 
  • Przy stanie 111:110 dla Raptors, McCollum celnie przymierzył z półdystansu dając swojej drużynie jednopunktowe prowadzenie. Raptors mieli wystarczająco dużo czasu na odpowiedź, ale Pascal Siakam – drugi mecz z rzędu – spudłował rzut na zwycięstwo. McCollum zanotował 30 punktów na skuteczności 10/19 z gry i 5/11 za trzy. Siakam na osłodę skończył z triple-double 22 oczka, 13 zbiórek i 10 asyst. 

SACRAMENTO KINGS – INDIANA PACERS 127:122

statystyki na PROBASKET

  • Kluczowy moment tego meczu miał miejsce na minutę przed końcem, gdy sędziowie cofnęli punkty zdobyte przez Domantasa Sabonisa. Richaun Holmes zatrzymał rzut zawodnika Indiany Pacers i gościom przypisano cenne punkty, które początkowo dały im jednopunktowe prowadzenie. Ostatecznie jednak blok Holmesa został uznany za prawidłowy i Sacramento Kings odzyskali przewagę.
  • Kilkadziesiąt sekund później Buddy Hield trafił trójkę, która podwyższyła prowadzenie Kings do czterech punktów i z tego Pacers nie byli w stanie się już podnieść. Hield w całym meczu zanotował 18 punktów trafiając sześć rzutów za trzy punkty. Najlepszym wynikiem w tym sezonie mógł się pochwalić Harrison Barnes notując 30 oczek, do których dołożył 8 zbiórek. 
  • Najlepszym zawodnikiem w drużynie gospodarzy był wspomniany Sabonis, który kontynuuje to, co zaczął w poprzednim sezonie i gra niczym All-Star. Do 28 punktów dołożył 11 zbiórek, ale to nie pozwoliło odnieść jego drużynie siódmego zwycięstwa w sezonie. Kings przegrali dwa poprzednie mecze, więc wygrana powinna dobrze podziałać na szatnię, w której ostatnio sporo zamieszania. 

DALLAS MAVERICKS – NEW ORLEANS PELICANS

MECZ PRZEŁOŻONY




Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kato
Kato
12 stycznia 2021 08:29

Właściwie to dopiero początek sezonu, ale wygląda na to, że w końcu się Jordanowi udało z transferem. Hayward gra super koszykówkę i młody Ball też wygląda na zawodnika z ogromnym potencjałem. Oby tylko kontuzje ich omijały i mamy powiew świeżości na wschodzie.