Sixers okazali się za mocni dla Mavericks, Nets rozbili bezradnych Magic, Kings nadal nie bronią, a Grizzlies niespodziewanie rozbili faworyzowanych Clippers. Na deser duet Beal-Westbrook ogrywa duet Jokic-Murray, a Bucks i Pels z Giannisem i Zionem urządzają sobie strzelaninę. Ciekawa noc w NBA.


Philadelphia 76ers – Dallas Mavericks 111-97

Statystyki na PROBASKET

– Koszykarze Sixers bez większych problemów ograli w dzisiejszym spotkaniu podopiecznych Ricka Carlisle’a. Spotkanie tak naprawdę rozstrzygnęło się w drugiej kwarcie, którą zawodnicy Doca Riversa wygrali aż 15 punktami (36:21), prowadząc po pierwszej połowie 59:43.
– Po zmianie stron zawodnicy z Pensylwanii utrzymywali przewagę kontrolując wydarzenia na parkiecie, ostatecznie wygrywając 14 puntami (111:97). Najwięcej punktów dla zwycięzców zdobył Joel Embiid, autor 23 oczek i 9 zbiórek. Lider Sixers jednak po raz kolejny (drugi mecz z rzędu) nie mógł znaleźć skutecznej drogi do kosza, trafiając zaledwie 5 z 20 rzutów z gry (20%). Za to kolejny raz był bardzo skuteczny na linii rzutów wolnych (11/12, 92%). Embiid w ostatnich dwóch meczach trafił 8 z 33 oddanych rzutów (24%) oraz 22 z 24 z linii rzutów wolnych (92%).
– Po 15 punktów zanotowali Ben Simmons i Seth Curry. Australijski obrońca dopisał do swojego dorobku punktowego też 7 asyst. 14 punktów (6/7 z gry, 86%) i 8 zbiórek uzyskał Dwight Howard, który przebywał na parkiecie przez zaledwie 16 minut.
– Mimo słabszego występu najlepszym graczem po stronie Mavs był Luka Doncić. Słoweński lider ekipy z Dallas zdobył 19 punktów (6/13 z gry, 46%) i aż 7 strat. 13 punktów i 6 zbiórek zanotował Josh Richardson. 12 punktów padło łupem Tima Hardawaya Juniora. 11 punktów i 5 zbiórek zapisał na swoje konto Jaylen Brunson.
– Dla 76ers była to 22 wygrana w sezonie. Z bilansem 22-11 zajmują pierwszą pozycję w tabeli konferencji wschodniej. Kolejnym przeciwnikiem Sixers będą Cleveland Cavaliers. Dallas Mavericks przegrali pierwsze spotkanie od 11 dni. Z bilansem 15-16 zajmują 10. miejsce w konferencji zachodniej. Następnym rywalem Mavs będą Brooklyn Nets.

Autor: Mateusz Malinowski


Brooklyn Nets – Orlando Magic 129-92

Statystyki na PROBASKET

Brooklyn przystąpił do pojedynku z Orlando z myślą o kontynuacji serii zwycięstw. Mimo nieobecności w składzie kontuzjowanego Kevina Duranta Nets wygrali 7 ostatnich spotkań. W pierwszym starciu obu ekip w obecnym sezonie górą byli Brooklyn Nets. Nie inaczej były i tym razem.
– Wyrównana w tym meczu była tylko pierwsza kwarta. Im dalej w las tym Nets odjeżdżali rywalom coraz bardziej. O losach meczu przesądziła praktycznie już druga odsłona, którą Brooklyn wygrał 22 punktami. W czwartej kwarcie, gdy przy rozstrzygniętym już meczu na boisku w obu ekipach przebywali zmiennicy, Landry Shamet zdobywając 16 punktów w 12 minut, wbił ostatni gwóźdź do trumny Magic. Nets przedłużyli tym samym do ośmiu meczów swoją zwycięską serię, co jest najlepszym rezultatem od czasu przeniesienia drużyny z New Jersey do Brooklynu. Dłuższą 14-meczową serię Nets zaliczyli jeszcze w czasach New Jersey w sezonie 2005/06.
– Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobyli Kyrie Irving (27 punktów i 9 asyst), James Harden (20 punktów, 9 zbiórek, 7 asyst), Landy Shamet (19 punktów i 9 zbiórek) oraz Bruce Brown i Joe Harris (po 14).
– Liderem punktowym gości z Florydy był Nikola Vucevic, który na swoim koncie zgromadził 28 punktów i 12 zbiórek. Kolejnymi strzelcami Magic byli bezbłędny tej nocy James Ennis III (15 punktów, 5/5 FG, 2/2 3P, 3-3 FT) oraz Michael Carter-Williams i Dwayne Bacon, którzy na swoim koncie zapisali po 11 oczek.
– Brooklyn był w tym meczu lepszy niemal w każdym aspekcie gry. Zebrali więcej piłek (51-35), rozdali więcej asyst (30-19), mieli więcej przechwytów (11-8), więcej razy blokowali rzut rywala (2-1), zdobyli więcej punktów po szybkich kontrach (25-6) i zdobyli więcej punktów z pomalowanego (50-44). Zwycięzca mógł być tylko jeden.


New York Knicks – Sacramento Kings 140-121

Statystyki na PROBASKET

– W pierwszym pojedynku obu ekip 22 stycznia Kings ograli Knicks 103-94. Od czasu tamtego meczu wiele się zmieniło, przede wszystkim to, że Sacramento mocno obniżyło loty. Podopieczni Luka Waltona przegrali osiem ostatnich pojedynków i w hali Madison Square Garden niekorzystną serię zamierzali przerwać. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Goście z Kalifornii przegrali po raz dziewiąty raz z rzędu i ponownie pokazali, że są najgorszą defensywą w lidze.
– W trzech z czterech kwart Knicks aplikowali rywalom po prawie 40 punktów. Kings, mimo iż w ataku radzą sobie całkiem nieźle, w obronie grają już jak totalni amatorzy. W zasadzie każdy zawodnik Knicks był dla nich zagrożeniem, a oni nie potrafili się skutecznie obronić. W ekipie gospodarzy dwucyfrową liczbę punktów zdobyło sześciu zawodników, co doskonale obrazuje jak zespołowo i altruistycznie grają pod wodzą Toma Thibodeau Knicks. Nowojorczycy wygrali pięć z ostatnich siedmiu swoich pojedynków.
– W ekipie gospodarzy najlepiej punktowali Immanuel Quickley (25 punktów, przy zaledwie 20 minutach na boisku), Alec Burks (24 punkty), Julius Randle (21 punktów i 14 asyst) oraz Derrick Rose (18 punktów i 6 asyst). RJ Barrett dołożył 12 oczek.
– Najlepszym strzelcem Sacramento był DeAaron Fox (29 punktów i 11 asyst), Harrison Barnes (22 punkty, 7 zbiórek, 5 asyst), Marvin Bagley III (19 punktów) raz Tyrese Haliburton (17 oczek).
– Wygląda na to, że faza playoffs po raz kolejny odjeżdża ekipie z Sacramento. Krzesło Luka Waltona zaczyna być coraz bardziej gorące.


Memphis Grizzlies – Los Angeles Clippers 122-94

Statystyki na PROBASKET

– Pierwsze tegoroczne starcie obu ekip. W tabeli Konferencji Zachodniej LAC zajmuje obecnie drugie miejsce, natomiast Grizzlies plasują się na pozycji dziesiątej. Clippers z 10 ostatnich meczów wygrali sześć, a Niedźwiadki cztery.
– Niedźwiadki odniosły niespodziewanie gładkie zwycięstwo nad faworyzowanymi Clippers, w których szeregach zagrali obaj liderzy Paul George i Kawhi Leonard. Liderzy LAC byli jednak w tym dniu mocno nieskuteczni. Grizzlies wyraźną przewagę zaczęli budować już w drugiej kwarcie. Na przerwę schodzili z 8-punktowym prowadzeniem. W kolejnych odsłonach gra układała się pod dyktando Memphis, jednak Clippers na początku czwartej odsłony zdołali jednak nieco odrobić straty i zbliżyli się do rywali na 9 punktów. Gospodarze odpowiedzieli szybkim runem 12-2 i w zasadzie zamknęli mecz. W ostatnich 4 minutach meczu swój czas mogli już zatem dostać zawodnicy drugiego garnituru.
– Cała pierwsza piątka Grizzlies zdobyła dwucyfrową ilość punktów, jednak najlepszym strzelcem z 20 oczkami na koncie okazał się wchodzący z ławki Tyus Jones. Dillon Brooks rzucił 19 punktów, Jonas Valenciunas zgromadził 16 punktów i 15 zbiórek, Ja Morant również 16 punktów, do których dołożył 7 asyst, a Kyle Anderson i Grayson Allen rzucili odpowiednio 13 i 10 punktów.
– Goście z LA byli w tym dniu mocno nieskuteczni. Żaden zawodnik nie przekroczył bariery dwudziestu punktów. Najwięcej rzucili Kawhi Leonard (17), Serge Ibaka i Paul George dodali po 13, a Reggie Jackson dołożył 12.
– Clippers wyglądali w tym dniu na mocno zmęczonych, co nie wróży najlepiej, gdyż przed nimi cztery kolejne wyjazdowe pojedynki. Już w sobotę zagrają drugi z kolei mecz z Memphis.


Denver Nuggets – Washington Wizards 110-112

Statystyki na PROBASKET

– Obie ekipy zagrają ze sobą już po raz drugi. W pierwszym meczu rozegranym 17 lutego górą byli Wizards. Goście z Waszyngtonu rozegrali w ostatnim czasie kilka błyskotliwych spotkań, m.in wygrane z Lakers w hali Staple Center. Natomiast w ekipie Nuggets wyraźnie rozkręcił się w ostatnim czasie Jamal Murray.
– Czwartkowy mecz był na styku przez całe 48 minut. Naggets mogli mecz wygrać, jednak rzut na zwycięstwo Facundo Campazzo przy ostatnim posiadaniu Denver okazał się dla gospodarzy niestety niecelny. Źle w tej sytuacji zachował się Jamal Murray, który bez trudu mógł zakończyć akcję wejściem pod kosz, jednak z sobie tylko znanego powodu niespodziewanie oddał piłkę do Campazzo, który na 6 oddanych przed tą akcją prób zza łuku trafił tylko raz.
– Kolejny solidny mecz duetu Beal-Westbrook. Rozgrywający Wizards zanotował już dziewiąte triple-double w koszulce ekipy z DC. Russ zdobył 16 punktów oraz dołożył 10 zbiórek i 10 asyst. Najlepszy strzelec ligi Bradley Beal zdobył 33 punkty, Rui Hachimura uzbierał 20 oczek, a Raul Neto dołożył od siebie 15.
– Najwięcej punktów dla gospodarzy uzbierali Jamal Murray (34), Nikola Jokic (24), Michael Porter Jr. (18) oraz Monte Morris (12).
– Wizards swój trudny wyjazd na zachodnią część USA zakończył zaskakująco dobrym bilansem 3-1. Nuggets po niemal bezbłędnym meczu z Portland Trail Blazers (1 strata) tym razem błędów popełnili aż 18. Gra się zatem tak, jak przeciwnik pozwala, a Wizards na wiele gospodarzom nie pozwalali.


Milwaukee Bucks – New Orleans Pelicans 129-125

Statystyki na PROBASKET

– Bucks przystępowali do starcia z zamiarem odniesienia czwartego kolejnego zwycięstwa. Spośród 16 meczów na swoim terenie podopieczni Mike’a Budenholzera na swoją korzyść rozstrzygnęli aż 12. Pelicans na wyjeździe wygrali zaledwie 5 z 15 pojedynków.
– Bardzo ciekawy i zacięty mecz w Milwaukee. Gospodarze musieli się bardzo natrudzić, żeby pokonać Pelicans z Zionem Williamsonem w roli głównej. Po trzech kwartach na tablicy wyników widniał remis 103 do 103. Ostatnie 12 minut zapowiadało się bardzo ciekawie i tak jak cały mecz, również i ta odsłona była zacięta i pasjonująca. Prowadzenie zmieniało się w tej kwarcie przy niemal każdej akcji. Decydująca dla losów meczu okazał się akcja, gdy wchodzący pod kosz Williamson stracił piłkę (Pelicans domagali się faulu Lopeza), a w Giannis po szybkiej kontrze zdobył łatwe dwa punkty. Przy innej decyzji sędziów mecz mógł zakończyć się zupełnie innym wynikiem.
– Najwięcej punktów dla zwycięskich Bucks zdobyli Giannis Antetokounmpo (38), Khris Middleton (31) i Donte DiVincenzo (24). Brook Lopez i Bobby Portis dołożyli po 12 oczek.
– Najlepszym strzelcem Pelicans był tradycyjnie Zion Williamson. Mody lider Pels zdobył 34 punkty, a skutecznie wspierali go również Brandon Ingram (23 punkty), Lonzo Ball (20 punktów) oraz Eric Bledsoe (16).
– Mecz był bardzo atrakcyjnym widowiskiem. Wynik zmieniał się jak w kalejdoskopie, a liderzy skuteczną grą nie zawiedli kibiców. Pelicans mimo porażki mogą z Wisconsin wracać z podniesionymi głowami.






ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here