Wyniki NBA: Wielki pojedynek Duranta, Hardena i Giannisa, niesamowity powrót Warriors z Lakers, kolejna wpadka Mavs

1
8241

Za nami niezwykle istotny w obecnych czasach dzień Martina Luthera Kinga Jr’a, podczas którego NBA rozgrywa swoje mecze o nietypowych porach. Wczoraj wieczorem czasu polskiego Knicks pokonali Magic, Hawks poradzili sobie z Timberwolves, a San Antonio Spurs, po kapitalnej czwartej kwarcie, zwyciężyli w meczu z Trail Blazers. W kolejnych spotkaniach Grizzlies pokonali Suns, Chicago Bulls wygrali z Houston Rockets, Toronto Raptors z Dallas Mavericks, a Miami Heat z Detroit Pistons. W najciekawiej zapowiadającym się starciu Brooklyn Nets rzutem na taśmę pokonali Milwaukee Bucks. Na zakończenie nocy Golden State Warriors wygrali z Lakers w Los Angeles, choć przegrywali już 19 punktami.


NEW YORK KNICKS – ORLANDO MAGIC 91:84

Statystyki na PROBASKET

  • Od samego początku Magic mieli spore problemy ze skutecznością, dzięki czemu Knicks byli w stanie objąć 8-punktowe prowadzenie. Dobrze spisywał się RJ Barrett, autor 22 punktów i 10 zbiórek, a niezwykle cenne punkty z ławki dostarczył Immanuel Quickley (11 pkt). Po chwili jednak NYK również zaczęli pudłować na potęgę. Z pierwszych 14 prób zza łuku gospodarze trafili zaledwie dwa razy (ostatecznie 5/27 za trzy).
  • Goście z Orlando pozostawali w grze przede wszystkim dzięki trafieniom Nikoli Vucevicia. Środkowy Magic zakończył spotkanie z double-double w postaci 24 punktów i 14 zbiórek. Do przerwy Knicks prowadzili jednak 47:38.
  • W drugiej odsłonie obie ekipy w dalszym ciągu nie mogły odnaleźć rytmu i odpowiednio się wstrzelić. Efektowne double-double dołożył Julius Randle (21 „oczek” i 17 zbiórek, 5/19 z gry), a po drugiej stronie Aaron Gordon otarł się o triple-double z dorobkiem 18 punktów, 17 zbiórek i 9 asyst.
  • Choć w trzeciej odsłonie Knicks prowadzili już różnicą 15 oczek, to Magic zdołali odrobić straty i doprowadzić do remisu 73:73. Na 1:41 przed końcową syreną szalona trójka Terrence Rossa (19 pkt) dała Magic prowadzenie 81:80. Szansę Orlando na zwycięstwo pogrzebał jednak wspomniany wcześniej Gordon, który najpierw stracił piłkę, potem spudłował spod kosza, a następnie nie trafił dwóch z rzędu trójek.
  • Dla New York Knicks jest to już siódme zwycięstwo w bieżącym sezonie, a bilans 7-8 daje im na ten moment 6. miejsce w tabeli konferencji wschodniej. Co ciekawe, w poprzednich rozgrywkach wygrana siedmiu meczów zajęła im aż 28 spotkań (7-21).

WASHINGTON WIZARDS – CLEVELAND CAVALIERS – PRZEŁOŻONY

ATLANTA HAWKS – MINNESOTA TIMBERWOLVES 108:97

Statystyki na PROBASKET

  • Drużyna ze stanu Georgia odniosła dopiero trzecie zwycięstwo w dziewięciu rozegranych meczach tego roku. Tym razem bez większych problemów pokonali rywali z Minneapolis. Bilans Hawks (7-8) daje im na ten moment 7. miejsce w konferencji wschodniej.
  • Cała pierwsza piątka Jastrzębi osiągnęła dwucyfrowy wynik punktowy. Najwięcej (25) oczek zanotował De’Andre Hunter. Double-double (23 punkty i 15 zbiórek) zdobył Clint Capela, który trafiał na bardzo dobrej skuteczności z gry (10/16, 63%).
  • Bliski triple-double był Trae Young (20 punktów, 8 zbiórek i 13 asyst). Rozgrywający Hawks miał jednak też 6 strat. Bardzo dobre spotkanie rozegrał Kevin Huerter, autor 17 punktów, 7 zbiórek i 8 asyst. Ostatnim z dwucyfrowym wynikiem punktowym został John Collins, który zdobył 15 punktów (6/8 z gry, 75%) i 7 zbiórek.
  • Co ciekawe, pozostali zawodnicy Atlanty zdobyli zaledwie 8 punktów. Podopieczni Lloyda Pierce’a zanotowali aż 24 straty. Nie przeszkodziło to jednak w pokonaniu Timberwolves, którzy nadal pozostają bez swojego lidera, Karla-Anthony’ego Townsa.
  • 31 punktów (11/22 z gry, 50%) i 7 asyst zdobył D’Angelo Russell. Drugim graczem Minnesoty z największą liczbą punktów został Malik Beasley, z wynikiem 15 oczek. Wolves z zaledwie trzema wygranymi, zamykają tabelę konferencji zachodniej.

Autor: Mateusz Malinowski

PORTLAND TRAIL BLAZERS – SAN ANTONIO SPURS 104:125

Statystyki na PROBASKET

  • Koszykarze obu drużyn rozgrywali emocjonujące spotkanie tylko do końca trzeciej kwarty, kiedy to Spurs wygrywali pięcioma punktami (87:82). Podopieczni Gregga Popovicha ostatnią odsłonę meczu rozpoczęli od serii 8-0, co kompletnie zmieniło przebieg gry. Od tamtej pory konsekwentnie budowali przewagę, wygrywając czwartą kwartę 16 punktami (38:22).
  • Czterech zawodników Spurs zdobyło minimum 20 punktów. Najwięcej zdobył LaMarcus Aldridge, który zanotował 22 oczka. Środkowy Spurs zagrał na znakomitej skuteczności z gry (10/17, 59%). Po 21 punktów zdobyli Rudy Gay (w tym 7 zbiórek) i Patty Mills, który podobnie jak LMA, skutecznie trafiał do kosza (8/11 z gry, 73%). Double-double (20 punktów i 11 asyst) odnotował DeMar DeRozan.
  • Bliski triple-double był Dejounte Murray (9 punktów, 9 zbiórek i 11 asyst). Spurs z bilansem 8-6 zajmują 5. miejsce w konferencji zachodniej.
  • Po stronie zespołu z Oregonu 35 punktów i 6 asyst zdobył Damian Lillard. Rozgrywający Portland dorzucił do tego trzy „trójki” i wyprzedził tym samym Kobego Bryanta w rankingu najlepiej punktujących zza łuku. 21 punktów (9/14 z gry, 64%) zanotował Rodney Hood. 14 punktów padło łupem Carmelo Anthony’ego. Dla Blazers była to szósta porażka w sezonie. Podopieczni Terry’ego Stottsa zajmują 6. pozycję w konferencji zachodniej.

Autor: Mateusz Malinowski

MEMPHIS GRIZZLIES – PHOENIX SUNS 108:104

Statystyki na PROBASKET

  • Niesamowicie emocjonujące spotkanie zafundowali kibicom koszykarze Grizzlies i Suns. Mecz prawie do samego końca oscylował w okolicach remisu. Po celnym rzucie Tyusa Jonesa na 1:42 sekundy przed końcem spotkania, na tablicy widniał remis (98:98). Devin Booker nie trafił zza łuku, a piłkę zebrał Brandon Clarke. Chwilę później celną trójką popisał się Grayson Allen. Gospodarze odskoczyli na trzypunktowe prowadzenie (101:98).
  • Po przerwie na żądanie wziętej przez Monty Williamsa, na 47 sekund przed końcem, skutecznym wsadem popisał się Deandre Ayton (101:100). W odpowiedzi znakomitego layupa zaliczył Ja Morant. Gracze Suns stracili posiadanie i faulowany przez Bookera Allen trafił dwa rzuty osobiste (105:100). Trener Williams ponownie wziął czas. Po wyjściu na parkiet błyskawicznie rzutem trzypunktowym odpowiedział Bridges (105:103). Na 12,5 sekundy przed końcem Grizzlies prowadzili zaledwie dwoma punktami.
  • Po czasie wziętym przez trenera Jenkinsa, faulowany Allen, po raz kolejny wykorzystał oba rzuty wolne. Zza linii 7,24 nie trafił Booker, ale piłkę zebrał Bridges, który został natychmiast faulowany przez Andersona. Bridges wykorzystał tylko jeden rzut wolny i na 3,3 sekundy przed końcem goście przegrywali trzema punktami (107:104). Na 1,5 sekundy przed końcem, faulowany Tillman trafiając jeden z dwóch rzutów osobistych, ustalił wynik spotkania (108:104).
  • Siedmiu koszykarzy Grizzlies zanotowało dwucyfrowy wynik punktowy. Double-double (17 punktów i 10 asyst) zdobył Ja Morant. Tyle samo punktów dołożył Brandon Clarke, który miał też 5 zbiórek. 16 punktów i 6 zbiórek zanotował Grayson Allen. 12 punktów i 6 zbiórek zapisał na swoje konto Xavier Tillman.
  • W ekipie Suns double-double (18 punktów i 16 zbiórek) zdobył Deandre Ayton. Jedno oczko mniej (17) zanotował Mikal Bridges. Skrzydłowy Słońc miał też 8 zbiórek. Trzeci najlepszy wynik punktowy osiągnął Chris Paul, zdobywając 16 punktów i 7 asyst.
  • Memphis Grizzlies z bilansem 7-6 zajmują 7. miejsce w konferencji zachodniej. Z kolei na 4. miejscu znajdują się Phoenix Suns, lecz mają o jeden mecz rozegrany mniej od Niedźwiadków.

Autor: Mateusz Malinowski

BROOKLYN NETS – MILWAUKEE BUCKS 125:123

Statystyki na PROBASKET

  • Gospodarze po raz kolejny musieli radzić sobie bez Kyriego Irvinga. 28-latek ma jednak powrócić wkrótce do rotacji Nets.
  • Od samego początku jasne było, że spotkanie to będzie wyjątkowo wyrównane. Nets punktowali raz po raz, jednak Bucks byli w stanie odpowiedzieć na każdy ich kosz. Do przerwy żadna ze stron nie była w stanie odskoczyć na więcej niż sześć „oczek”.
  • Fantastyczne zawody rozegrali liderzy BrooklynuJames Harden i Kevin Durant. Były zawodnik Rockets zakończył spotkanie z dorobkiem 34 punktów, 12 asyst i 5 zbiórek (do tego 6 strat, 3/10 za trzy). „KD” dorzucił 30 punktów, 6 asyst i 9 zbiórek.
  • Po drugiej stronie niekwestionowanym liderem był Giannis Antetokounmpo. Grek był bliski wywalczenia trzeciego triple-double w tym sezonie, ale ostatecznie skończył mecz z linijką 34 punktów, 12 zbiórek i 7 asyst (13/26 z gry). Cenne wsparcie stanowili Khris Middleton (25 pkt, 0/5 za trzy) oraz Jrue Holiday (22 pkt).
  • Choć w trzeciej kwarcie Nets zdołali wypracować sobie prowadzenie różnicą 11 punktów, to o zwycięstwie zadecydowała ścisła końcówka. Rzut Kevina Duranta na 36,3s przed syreną wyprowadził Brooklyn na prowadzenie 125:123. W kolejnej akcji spudłował Khris Middleton, ale gospodarze nie wykorzystali szansy na przypieczętowanie zwycięstwa, bo przy kolejnej próbie rzutu Durant stracił piłkę. Bucks mieli 3,8 sekundy na rozegranie ostatniej akcji, ale ponownie spudłował Middleton.
  • Dla Nets jest to już drugie zwycięstwo z Jamesem Hardenem w składzie, a zarazem czwarte z rzędu. Podopieczni Steve’a Nasha umocnili się na 5. miejscu w konferencji wschodniej z bilansem 9-6.

TORONTO RAPTORS – DALLAS MAVERICKS 116:93

Statystyki na PROBASKET

  • Dallas Mavericks po raz kolejny rozczarowują. Choć do rotacji ekipy z Teksasu powrócił już Kristaps Porzingis (23 punkty, 9 zbiórek), to Mavs po raz kolejny nie są w stanie wygrać walki na tablicach (38-46).
  • Przed przerwą wynik oscylował jeszcze w granicach remisu. Luka Doncić nie prezentował się najlepiej i zakończył spotkanie z dorobkiem 15 punktów, 9 asyst i 7 zbiórek (4/11 z gry, 0/3 zza łuku). Cenne trafienia z ławki dostarczyli jednak Trey Burke (17 pkt) i James Johnson (15 pkt).
  • O końcowym rezultacie zadecydowała druga połowa. W trzeciej kwarcie Raptors odskoczyli nieco z wynikiem, a w ostatniej odsłownie ich przewaga sukcesywnie się zwiększała, osiągając ostatecznie pułap 23 „oczek”.
  • Najlepszym punktującym Raptors był dziś Kyle Lowry, autor 23 punktów, 7 asyst i 9 zbiórek. Pascal Siakam dorzucił 19 punktów, a rezerwowy Norman Powell 17. Double-double w postaci 21 punktów i 10 zbiórek z ławki dorzucił Chris Boucher.
  • Po trzech z rzędu zwycięstwach Raptors poprawili swój bilans do stanu 5-8, lecz wciąż znajdują się na odległym 13. miejscu w konferencji wschodniej. Strata do miejsca gwarantującego udział w play-offs to jednak zaledwie jedna wygrana.

CHICAGO BULLS – HOUSTON ROCKETS 125:120

Statystyki na PROBASKET

  • W składzie ekipy z Houston zadebiutował dziś Victor Oladipo. 28-latek w imponujący sposób rozpoczął swoją przygodę w barwach „Rakiet”, zdobywając 32 punkty, 9 asyst i 5 zbiórek (13/23 gry). Jego Rockets nie byli jednak w stanie pokonać Chicago Bulls.
  • W szeregach „Byków” prym po raz kolejny wiódł Zach Lavine. 25-letni obrońca wywalczył 33 „oczka”, trafiając przy tym 11 z 16 oddanych rzutów (68,8% skuteczności). 18 punktów dorzucił Lauri Markkanen (4/11 zza łuku). Co ciekawe, każdy z zawodników wyjściowej piątki Bulls zdobył co najmniej 10 punktów.
  • Kluczową rolę w zwycięstwie Bulls odegrali dziś rezerwowi. Denzel Valentine zdobył 13 punktów, Thaddeus Young 12, a Ryan Arcidiacono dorzucił trzy „trójki”.
  • Po drugiej stronie oprócz Oladipo dobre zawody rozegrał Christian Wood. Rewelacja bieżącego sezonu zdobyła 30 punktów i 9 zbiórek (11/16 z gry, 3 na 5 zza łuku). Rockets pogarszają jednak swoją sytuację. Podopieczni Stephena Silasa z bilansem 4-8 plasują się na 14. miejscu w tabeli konferencji zachodniej.

MIAMI HEAT – DETROIT PISTONS 113:107

Statystyki na PROBASKET

  • W rotacji Heat po raz kolejny zabrakło Jimmy’ego Butlera, Tylera Herro i Avery Bradleya. W ostatnim czasie Erik Spolestra mierzy się z poważnymi brakami kadrowymi.
  • W pierwszej kwarcie Pistons prowadzili różnicą nawet 19 punktów (28:9). Najlepszym strzelcem przyjezdnych był dziś Jerami Grant, autor 27 „oczek”, 6 asyst i 4 zbiórki. Świetnie prezentował się też Wayne Ellington, zdobywca 24 punktów. 21 punków z ławki dorzucił Derrick Rose.
  • Heat nie dali za wygraną i jeszcze przed przerwą zdołali doprowadzić do remisu (51:51). Liderem gospodarzy był Bam Adebayo. Środkowy zaliczył kolejne double-double, tym razem w postaci 28 punktów i 11 zbiórek. 22 punkty zdobył Goran Dragić, Duncan Robinson dorzucił 18.
  • Kluczowa dla końcowego rezultatu okazała się czwarta kwarta. Pistons zdołali zmniejszyć stratę do Miami, doprowadzając do stanu 105:108 na nieco ponad minutę przed syreną. Po chwili efektownym blokiem popisał się jednak Bam Adebayo i Heat dowieźli ostatecznie zwycięstwo.

LOS ANGELES LAKERS – GOLDEN STATE WARRIORS 113:115

Statystyki na PROBASKET

  • Pierwszy w tym sezonie pojedynek LeBrona Jamesa i Stephena Curry’ego nie rozczarował. W pierwszej kwarcie wydawało się, że Lakers bez problemu rozprawią się z Warriors. „Jeziorowcy” prowadzili już bowiem różnicą 19 punktów (33:14).
  • Od początku świetnie prezentował się Dennis Schroder. Niemiec był dziś najlepiej punktującym zawodnikiem Los Angeles z dorobkiem 25 punktów. LeBron James (19 pkt) i Anthony Davis (17 punktów, 17 zbiórek, 7 asyst, 3 bloki) mieli z kolei problemy ze skutecznością i trafili łącznie 12 z 32 rzutów. Double-double z ławki wywalczył Kyle Kuzma (15 punktów, 10 zbiórek).
  • Problemy ze skutecznością miał też Stephen Curry, choć w ostateczności zdobył 26 „oczek” (8/22 z gry, 3/12 zza łuku). Na wysokości zadania stanęli jednak jego partnerzy. Kelly Oubre Jr. zdobył 23 punkty, Andrew Wiggins 18, a wchodzący z ławki Eric Paschall dorzucił 19, dzięki czemu Warriors zdołali zniwelować stratę z pierwszej kwarty, a także odrobić tę z drugiej połowy, kiedy to przegrywali już 51:68. Świetnie w obronie prezentował się Brad Wanamaker (4 pkt), który kilkukrotnie sprawiał wyraźne problemy LeBronowi.
  • Wysiłki Warriors przyniosły owoce w czwartej odsłonie, kiedy to po dwóch trafieniach Draymonda Greena (7 punktów, 9 asyst, 8 zbiórek) goście po raz pierwszy objęli prowadzenie (112:108). Po chwili trójka Stephena Curry’ego powiększyła przewagę GSW do 5 punktów. Po rzutach z linii Schrodera i Jamesa Lakers byli w stanie zniwelować stratę do dwóch „oczek”, ale całkowicie pogubili się w ostatniej akcji, przez co na wznowienie gry zostało im tylko 1,7 sekundy. Piłka trafiła w ręce LeBrona, lecz ten spudłował „trójkę” na zwycięstwo.



1 KOMENTARZ

  1. Widać to, że Brooklyn w tym sezonie będzie mocne, wygrywają z najsilniejsza drużyną wschodu a przecież wcale nie są jeszcze zgrani. Nie wiadomo jak traktować w tej sytuacji Irvinga? Czy będzie wzmocnieniem, czy może z Hardenem będą wchodzić sobie w paradę. Tu przy okazji prosił bym was na dzisiejszym podcast omówić ten tamat. Jak będzie układała się współpraca na lini Harden – Irving bo o Duranta nie ma się co bać,on zawsze swoje rzuci w dodatku potrafi grać bez piłki.
    Super mecz Lakers – Warriors, wojownicy udowadniają, że trzeba się z nimi liczyć. Mam nadzieję widzieć ich w play off, a tam wszyrko może się zdarzyć, ale finał zachodu to raczej Lakers – Clippers.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here