Za nami pierwsza noc rywalizacji w turnieju play-in i od razu rozpoczęliśmy z wysokiego „C”. Ogromną dawkę emocji zagwarantowali nam zawodnicy Charlotte Hornets i Miami Heat. Do rozstrzygniecie tego spotkania potrzebna była dogrywka, w której najpierw kluczowym trafieniem popisał się LaMelo Ball, po czym zwycięski blok zaliczył Miles Bridges, kończąc tym samym sezon ekipy z Florydy. Działo się również bliżej zachodniego wybrzeża, gdzie po bardzo wyrównanej końcówce Portland Trail Blazers pokonali na wyjeździe Phoenix Suns i zapewnili sobie tym samym prawo gry w play-offach. Jeszcze w trzeciej kwarcie goście prowadzili różnicą 13 punktów, ale ostatecznie roztrwonili swoją zaliczkę i do końca musieli walczyć o pozytywny rezultat. Ich rywalem w pierwszej rundzie będą San Antonio Spurs.  



Charlotte Hornets – Miami Heat 127:126 (po dogrywce)

Statystyki

  • Walkę w tegorocznym turnieju play-in rozpoczęliśmy od rywalizacji „o życie”, bo przegrana w tym spotkaniu oznaczała zakończenie przygody z sezonem 2025/26. Zaczęło się spokojnie, bo od regularnej wymiany ciosów, choć pod serii punktowej m.in. Milesa Bridgesa Charlotte Hornets tymczasowo odskoczyli (24:18).
  • Po odrobieniu strat przez Miami Heat wynik znów oscylował w granicach remisu. Po obu stronach brakowało nieco skuteczności, choć przyjezdni w drugiej odsłonie mogli liczyć na trafienia zza łuku m.in. Daviona Mitchella (2/3) czy Jaime Jacqueza Jr’a (1/1). Podopieczni Erika Spoelstry schodzili na przerwę z nieznaczną przewagą (54:52).
  • Po powrocie na parkiet Heat raz jeszcze utrzymywali się na skromnym prowadzeniu, ale nie byli w stanie zadać rywalowi na tyle bolesnych ciosów, by odskoczyć na różnicę kilku posiadań. W przeciwieństwie do wcześniejszego etapu gry nie brakowało im jednak skuteczności, bo wykorzystywali aż 57,1% swoich prób w trzeciej kwarcie, w tym 50% zza łuku.
  • Hornets znów wyczekali na odpowiedni moment, by zaatakować. Dwie kluczowe trójki trafił Coby White, który chwilę później wykorzystał podanie LaMelo Balla i dołożył jeszcze dwa oczka. Odpowiedział Norman Powell, ale White nie miał zamiaru zwalniać tempa i raz jeszcze sypnął zza łuku (89:83).
  • Kluczowa była więc ostatnia odsłona, w której Szerszenie prowadziły już różnicą ośmiu punktów, ale po szalonej serii 17:2 autorstwa m.in. Mitchella, Andrew Wigginsa czy Pelle Larssona to Miami znaleźli się w zdecydowanie lepszym położeniu na kilka minut przed końcową syreną (95:102).
  • Charlotte nie składali jednak broni i choć przy 12,9 sekundy na zegarze Tyler Herro powiększył przewagę Heat do trzech oczek, to w kolejnym ataku kolejną trójkę tego wieczoru zaliczył Coby White, doprowadzając tym samym do remisu. Po przerwie na żądanie goście mieli jeszcze jedną okazję, ale zza łuku przestrzelił Herro (114:114).
  • W dogrywce niemal cały czas to Hornets utrzymywali się na prowadzeniu, ale w kluczowym momencie Tyler Herro, faulowany chwilę wcześniej przy rzucie z dystansu, wykorzystał wszystkie trzy rzuty wolne i wyprowadził tym samym ekipę z Florydy na prowadzenie. Losy spotkania znów znalazły się w rękach gospodarzy.
  • Piłka trafiła oczywiście w ręce LaMelo Balla. Ten natychmiast zdecydował się na indywidualny atak na kosz, a po minięciu rywala udało mu się trafić od tablicy. Znów przed szansą stanęli Heat, którzy mieli jeszcze kilka sekund na rozegranie ostatniego ataku, ale wówczas kluczowym blokiem na zwycięstwo popisał się Miles Bridges.
  • — Tak wyglądają dla nas właśnie play-iny. Każdy mecz, który w nich zagraliśmy, z wyjątkiem jednego, rozstrzygał się w końcówce. Nie wiesz, co się stanie, a dziś po prostu nie byliśmy w stanie zatrzymać ich ataków w kluczowym momencie, choć mieliśmy do tego okazje — mówił na konferencji prasowej trener Erik Spoelstra.
  • Świetny mecz rozegrał LaMelo Ball, autor double-double w postaci 30 punktów i 10 asyst. Bliski podwójnej zdobyczy był Miles Bridges, który zapisał na swoim koncie 28 oczek i dziewięć zbiórek. Brandon Miller dorzucił 23 oczka, a wchodzący z ławki rezerwowych Coby White 19. Rozczarował nieco niedoświadczony Kon Knueppel, który zdobył tylko sześć punktów (2/12 z gry, 0/6 za trzy).
  • Po drugiej stronie prym wiedli przede wszystkim Davion Mitchell (28 punktów, 6 asyst), Andrew Wiggins (27 punktów, 7 zbiórek, 4/8 za trzy) oraz Tyler Herro (23 punkty, 6 asyst.
  • Dla Heat oznacza to koniec sezonu 2025/26. Hornets zmierzą się z kolei z przegranym pojedynku Philadelphia 76ers – Orlando Magic o „ósemkę” w play-offach i prawo rywalizacji w pierwszej rundzie z Detroit Pistons.

Phoenix Suns – Portland Trail Blazers 110:114

Statystyki

  • Spotkanie zaczęło się od rywalizacji na najwyższych obrotach z nieznacznym wskazaniem na Phoenix Suns. Gospodarze od początku spotkania utrzymywali się na prowadzeniu i skutecznie odskakiwali Portland Trail Blazers, gdy ci zbliżali się z wynikiem (33:31).
  • W drugiej odsłonie to przyjezdni przejęli inicjatywę i rozpoczęli swój popis. Raz za razem trafiali m.in. Deni Avdija czy Scoot Henderson, dzięki czemu Portland objęli aż 14-punktowe prowadzenie (41:55). Gospodarze nie czekali jednak na przerwę, by wrócić do rywalizacji. Ciężar gry wziął na swoje barki Jalen Green, który przy wsparciu Dillona Brooksa czy Jordana Goodwina zdołał zmniejszyć nieco rozmiar deficytu (62:65).
  • Po powrocie na parkiet znów lepiej prezentowali się Blazers, którzy raz jeszcze zaliczyli serię punktową, choć tym razem odskoczyli „tylko” na 13 oczek (64:77).
  • W pewnym momencie trzeciej kwarty pomimo czterech przewinień na koncie powrócił Devin Booker, który był potrzebny zespołowi pomimo oczywistego ryzyka. Jego obecność, razem z dobrym fragmentem m.in. Dillona Brooksa czy Oso Ighodaro sprawiła, że Suns zaczęli stopniowo niwelować straty, a dzięki Ryanowi Dunnowi zbliżyli się na zaledwie jeden punkt przed rozpoczęciem ostatniej kwarty (82:83).
  • Po powrocie na parkiet rozpędzeni Phoenix nie tylko wyszarpali prowadzenie z rąk Blazers, ale po ich kilku konsekwentnie wykorzystywanych błędach przypieczętowanych trójką Brooksa zaliczyli serię punktową 24:4 i na objęli siedmiopunktowe prowadzenie (93:83).
  • Phoenix znaleźli się pod ścianą, kiedy piąte przewinienie popełnił wspomniany Brooks. Nie przeszkodziło to jednak gospodarzom w kontynuowaniu swoich popisów, którzy po chwili wypracowali sobie swoje najwyższe prowadzenie tej nocy i zmusili Tiago Splittera do przerwy na żądanie (98:87).
  • Suns przypomnieli, dlaczego są jednym z najlepiej broniących linię rzutów za trzy zespołów w lidze. Blazers zupełnie pogubili się w ofensywie i kiedy gonili wynik, na koncie mieli zaledwie jedno trafienie zza łuku w drugiej połowie. W pewnym momencie zrobiło się niebezpiecznie, bo przyjezdni zbliżyli się na trzy oczka po dwóch kolejnych trójkach Jrue Holidaya i Avdiji, ale w najlepszy możliwy sposób odpowiedzieli Brooks oraz Green (105:97).
  • To nie był jednak koniec emocji, bo Blazers znów wrócili i to z przytupem, a w międzyczasie piąte przewinienie zaliczył również Booker (105:104). Goście kontynuowali swój napór i skompletowali – kolejną już – serię 18:6, obejmując upragnione prowadzenie na niespełna dwie minuty przed ostatnią syreną (106:107).
  • Wymiana ciosów w kolejnych fragmentach postawiła Phoenix w lepszej pozycji, ale przy zaledwie 16 sekundach na zegarze kapitalną akcją 2+1 popisał się Avdija (110:112). Faulował go Brooks, dla którego oznaczał to koniec spotkania z szóstym przewinieniem.
  • W ostatniej akcji meczu pozycji do rzutu szukał Booker, ale oddał piłkę Greenowi. Ten spudłował jednak za trzy i choć początkowo wydawało się, że Suns zaliczą ofensywną zbiórkę i dadzą sobie jeszcze jedną szansę, to Portland przejęli ostatecznie posiadanie i przypieczętowali swoje zwycięstwo.
  • Niekwestionowanym bohaterem Blazers był Deni Avdija, autor 41 punktów, 12 zbiórek i siedmiu zbiórek. Kluczową rolę odegrał Jrue Holiday, który zapisał na swoim koncie 21 oczek. Cenne trafienia z ławki rezerwowych dorzucili Jerami Grant (16 punktów, 4/8 za trzy) oraz Shaedon Sharpe (12 punktów).
  • Po drugiej stronie dwoił się i troił Jalen Green, zdobywca 35 punktów (14/29 z gry). Devin Booker dorzucił 22 oczka, z kolei 20 punktow, siedem zbiórek i cztery przechwyty padły łupem Dillona Brooksa.
  • Suns pozostają w grze o play-offy. O rozstawienie z „ósemką” i prawo gry przeciwko Oklahoma City Thunder w pierwszej rundzie zagrają ze zwycięzcą spotkania LA Clippers – Golden State Warriors.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    59 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany