Wyniki NBA: Świetny mecz LeBrona, wielki powrót Warriors z Sixers, wpadki Bulls i Wizards

5
6798

Za nami kolejna noc pełna koszykarskich wrażeń. Swoje mecze rozegrało aż 26 zespołów, a więc było z czego wybierać. Golden State Warriors pokonali Philadelphia 76ers, choć goście prowadzili już 19-punktami. Wcześniej swój mecz wygrali osłabieni nieobecnością Anthony’ego Davisa Los Angeles Lakers, choć potrzebowali do tego dogrywki. Swoje mecze zgodnie z planem wygrali także Brooklyn Nets i Milwaukee Bucks. Wpadki zaliczyli natomiast Chicago Bulls, którzy ulegli najgorszej jak dotąd ekipie w całej NBA – Houston Rockets, Miami Heat, którzy przegrali z MinnesotaTimberwolves, a także Washington Wizards, którzy musieli uznać wyższość New Orleans Pelicans. Działo się jednak zdecydowanie więcej.


Cleveland Cavaliers – Phoenix Suns 115:120

Statystyki na PROBASKET

  • Kapitalna seria Phoenix Suns wciąż trwa. Dziś w nocy podopieczni Monty’ego Williamsa pokonali Cleveland Cavaliers i zaliczyli tym samym 14. zwycięstwo z rzędu, poprawiając swój bilans do 15-3. Słońca umacniają się na 2. miejscu w tabeli konferencji zachodniej, tuż za plecami Golden State Warriors.
  • Już pierwsza kwarta wskazywała, że będzie to pojedynek dwóch rozpędzonych ofensyw. Suns wygrali 36:33, a fantastycznie radził sobie Devin Booker, który w pojedynkę zdobył wówczas 15 punktów (6/6 z gry). Po drugiej stronie odpowiadali jednak Jarrett Allen i wchodzący z ławki Kevin Love, przez co gospodarze stale utrzymywali wynik w granicy remisu, a przed przerwą odskoczyli nawet na pięć oczek (66:61).
  • W drugiej połowie wyższy bieg wrzucił Chris Paul, ale równie dobrze radził sobie Cedi Osman, który trafiał jak natchniony. Kiedy po trafieniach JaVale’a McGee i Camerona Johnsona Phoenix odskoczyli na 10 punktów (86:96), Turek niemal samodzielnie rozpoczął proces odrabiania strat, a jego trójka na 3:49 przed końcem sprawiła, że Cavs przegrywali już tylko jednym punktem (104:105).
  • Gospodarze tracili jedno oczko (114:115) również na 11,6 sekundy przed końcową syreną. Ze względu na brakujący czas musieli ratować się jednak faulami taktycznymi. Na linii do bólu skuteczny był Chris Paul, podczas gdy Ricky Rubio spudłował 3 z 4 osobistych i przekreślił tym samym szanse Cleveland.
  • Suns do zwycięstwa poprowadził świetnie dysponowany Devin Booker, autor 35 punktów (14/21). Double-double dorzucili Chris Paul (17 punktów, 12 asyst) i rezerwowy JaVale McGee (13 punktów, 12 zbiórek). O podwójną zdobycz otarł się jedynie Deandre Ayton (16 punktów, 9 zbiórek). Miles Bridges dołożył 11 oczek, a Cam Johnson 14.
  • Po stronie Cavaliers kapitalnie wypadł Jarrett Allen, który trafił 9 z 10 rzutów z gry (25 punktów, 11 zbiórek). Double-double zanotował również Lauri Markkanen, choć Finowi brakowało już skuteczności (5/13 z gry; 14 punktów, 11 zbiórek). Wchodzący z ławki Cedi Osman zdobył 23 oczka, trafiając 5 z 7 rzutów zza łuku. Ricky Rubio (15 punktów; 5/20 z gry) i Darius Garland (8/19 z gry, 0/6 za trzy; 19 punktów, 7 asyst) nie mogli odnaleźć z kolei swojego rytmu strzeleckiego.

Indiana Pacers – Los Angeles Lakers 116:124 (po dogrywce)

Statystyki na PROBASKET

  • Po porażce z New York Knicks Jeziorowcy potrzebowali zwycięstwa, by szybko uwolnić się od ujemnego bilansu (9-10). Nie pomagały jednak liczby. Indiana Pacers wygrali bowiem 9 z 10 ostatnich spotkań z Los Angeles Lakers rozgrywanych w Indianapolis. Dodatkowo goście musieli radzić dziś sobie bez Anthony’ego Davisa, Kenta Bazemore’a czy Rajona Rondo.
  • W mecz lepiej weszli gospodarze, którzy przez trzy pierwsze kwarty utrzymywali się na większym bądź mniejszym prowadzeniu. Groźnie zrobiło się, gdy Pacers odskoczyli już na 12 oczek (76:64), ale po chwili odpowiedzieli Talen Horton-Tucker i LeBron James. Ostatecznie wszystko sprowadziło się do ostatnich sekund.
  • Jeziorowcom udało się w końcu przejąć inicjatywę i na 1:17 przed syreną prowadzili sześcioma punktami (104:110). Na wysokości zadania stanęli wówczas Malcolm Brogdon i Justin Holiday. Celnymi osobistymi odpowiedział Russell Westbrook, ale fantastyczną trójkę z rogu na dogrywkę trafił Chris Duarte.
  • W dodatkowym czasie gry Lakers byli już nie do zatrzymania. James zdobył w pojedynkę 8 punktów, zdobywając 2 trójki, podczas gdy gospodarze trafili jedynie 2 z 11 rzutów z gry (0/6 za trzy).
  • LeBron James był dziś niekwestionowanym liderem Lakers. Skrzydłowy zdobył 39 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst, trafiając 13 z 29 rzutów z gry, w tym 5 z 12 zza łuku. Solidne cyferki dołożył Russell Westbrook, autor 20 oczek, 7 zbiórek i 5 asyst. Rozgrywający Jeziorowców był jedynym zawodnikiem wyjściowej piątki z dodatnim wskaźnikiem +/- (+14). Dobrze spisał się również wchodzący z ławki Malik Monk, który dorzucił 17 punktów i 8 zbiórek (6/11 z gry). Problemy ze skutecznością miał natomiast Carmelo Anthony (4/13 z gry; 2/7 za trzy), który mimo wszystko zdołał dołożyć 14 oczek. Tyle samo dodał Wayne Ellington.
  • Mimo świetnego występu łatwej nocy nie miał LeBron James. W drugiej kwarcie spotkania lider przyjezdnych został uderzony łokciem przez Mylesa Turnera, co sędziowe zinterpretowali jednak jako jego przewinienie. Po ataku na kosz w czwartej odsłonie Domantas Sabonis rozciął skórę twarzy w okolicach brwi 36-latka, z kolei w dogrywce sprawił on, że jedna z zasiadających przy parkiecie kobiet została wyrzucona z hali, najprawdopodobniej za nieodpowiedni dobór słów w stosunku do zawodników LAL.
  • Po stronie Pacers prym wiódł Malcolm Brogdon, zdobywca 28 punktów i 7 zbiórek. Wspierali go przede wszystkim Justin Holiday (16 pkt; 4/12 za trzy), Domantas Sabonis (14 punktów, 12 zbiórek, 6 asyst), Myles Turner (12 punktów, 6 zbiórek; 1/6 za trzy) i debiutant Chris Duarte (17 punktów; 3/10 zza łuku).

Orlando Magic – Charlotte Hornets 99:106

Statystyki na PROBASKET

  • Faworyzowani Charlotte Hornets zgodnie z planem pokonują niżej notowanych Orlando Magic, choć nie obyło się bez problemów. Magicy zaskoczyli przyjezdnych i po pierwszej kwarcie to oni utrzymywali się na skromnym prowadzeniu (28:24). Zawodnicy wyjściowej piątki Szerszeni mieli wówczas ogromne problemy ze skutecznością, trafiając jedynie 4 z 18 rzutów z gry.
  • Hornets przebudzili się już w drugiej odsłonie, ale przez kolejne 24 minuty gry wynik oscylował w granicy remisu. W czwartej „ćwiartce” na wysokości zadania stanął LaMelo Ball, choć jego partnerzy, a w szczególności Kelly Oubre Jr. (1/6) i Miles Bridges (1/4) wciąż nie mogli się wstrzelić. Magic również brakowało jednak celności, przez co Szerszenie mogły odskoczyć na 12 oczek (90:102). Goście dowieźli prowadzenie do ostatniej syreny, choć w końcówce po trafieniach Jalena Suggsa, Mo Bamby i Wendella Cartera Jr’a. robiło się jeszcze gorąco.
  • Hornets do zwycięstwa poprowadził dziś duet LaMelo Ball (22 punkty, 4 zbiórki, 4 asyst) – Terry Rozier (27 punktów, 3 zbiórki, 5 asyst, 6 przechwytów). Mimo chwilowych problemów ze skutecznością świetny występ zaliczył też Kelly Oubre (21 punktów, 6 zbiórek). Miles Bridges otarł się o double-double i dołożył 11 oczek, 9 zbiórek i 6 asyst.
  • Po stronie Magic aż sześciu zawodników zanotowało dziś dwucyfrową zdobycz punktową. Double-double popisali się Mo Bamba (18 punktów, 12 zbiórek) i Wendell Carter Jr. (14 punktów, 11 zbiórek, 2 przechwyty). Wybrany z 5. numerem tegorocznego draftu Jalen Suggs dorzucił 17 oczek i 6 asyst (0/5 za trzy). Inny debiutant, Franz Wagner dołożył 16 punktów, 7 zbiórek i 4 asyst. Gary Harris i wchodzący z ławki Moritz Wagner dołożyli po 8 punktów.

Boston Celtics – Brooklyn Nets 104:123

Statystyki na PROBASKET

  • Brooklyn Nets bez większych problemów rozprawili się z Boston Celtics. Podopieczni Steve’a Nasha od początku spotkania byli stroną przeważającą i po kilkunastu minutach gry prowadzili różnicą nawet 15 oczek (25:40). Świetnie dysponowani do przerwy byli Kevin Durant i Patty Mills. Jednocześnie po drugiej stronie parkietu liderem pod względem zdobyczy punktowej był Jayson Tatum (9), który miał wówczas spore problemy ze skutecznością (3/11 z gry).
  • Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Goście wciąż dominowali i pielęgnowali swoją przewagę, a różnica punktowa stale rosła, osiągając pułap nawet 28 oczek (52:80). Wyższy bieg wrzucili wówczas LaMarcus Aldridge i James Harden. Sytuację próbowali ratować Jaylen Brown i Marcus Smart, ale Celtics zawodzili dziś pod niemal każdym względem. Dopiero w końcówce po imponującej serii punktowej gospodarze zniwelowali stratę do 12 punktów (85:97), ale Nets kontrolowali spotkanie i dowieźli zwycięstwo do końcowej syreny.
  • Kevin Durant oprócz 4 zbiórek, 8 asyst i 2 przechwytów zdobył dziś 21 punktów, co pozwoliło mu wyprzedzić Allena Iversona (24,368) na liście najlepszych punktujących w historii NBA. – To wiele dla mnie znaczy. Poświęciłem moje życie tej grze, za młodu oglądałem tych wszystkich gości, których teraz mijam. Chciałem być jak oni. […] Iverson był jednym z tych gości, których udawałem, gdy wychodziłem grać – skomentował Durant.
  • Świetnie spisali się również Patty Mills (23 pkt; 7/10 za trzy) i James Harden (20 punktów, 11 asyst, 7 zbiórek), który miał mimo wszystko problemy ze skutecznością, w szczególności za dwa (4/13 z gry; 4/9 za trzy). Bliski double-double był DeAndre’ Bambry (9 punktów, 10 zbiórek).
  • Po stronie Celtics wyróżnili się Marcus Smart (20 punktów, 8 asyst) i Jayson Tatum (15 punktów, 8 zbiórek). Drugi z wymienionych nie zaliczy jednak tego występu do udanych. Skrzydłowy trafił bowiem tylko 4 z 16 rzutów z gry, w tym 1 z 9 za trzy i miał najgorszy wskaźnik +/- w całym zespole (-33). Jaylen Brown dołożył 13 punktów i 5 zbiórek, a wchodzący z ławki Dennis Schroder 10 oczek, 6 zbiórek i 6 asyst.

Houston Rockets – Chicago Bulls 118:113

Statystyki na PROBASKET

  • Danuel House Jr. rzucił 18 punktów, Christian Wood dołożył 16 oczek i 10 zbiórek, a Houston Rockets zdołali przerwać swoją serię po 15 kolejnych porażkach. Kevin Porter Jr. wrócił do składu Rakiet po trzech meczach nieobecności i dzisiaj miał 14 punktów, dziewięć asyst i sześć zbiórek. Jalen Green tylko w pierwszej kwarcie zanotował 11 oczek, a następnie opuścił parkiet z kontuzją nogi. – Świetnie, niesamowicie, ekscytująco. Na usta ciśnie mi się wiele określeń. Jesteśmy za to wdzięczni, ale nie możemy na tym poprzestać – przyznał House.
  • House nie zagrał w pierwszej połowie, wszystkie swoje punkty zdobył w drugiej połowie. Trener Rockets, Stephen Silas, powiedział, że House miał ogromny wpływ na przebieg tego spotkania. – Na zmianę był i wypadał z rotacji. W ostatnim spotkaniu zagrał osiem minut. Chciałem go wpuścić dzisiaj tylko po to, aby zobaczył, że jego praca przyniesie efekt. Dzisiaj to on zrobił różnice – przyznał Silas. Dzięki wygranej Rockets mają bilans 2-16. Dzisiaj trafili 50% swoich rzutów z gry. – Gdy trafiasz 17 trójek, to czujesz się zdecydowanie lepiej, gra wygląda lepiej. W poprzednich spotkaniach oddawaliśmy podobne rzuty i trafialiśmy zaledwie 25% z nich, dzisiaj 47%. Znajdywaliśmy siebie w odpowiednich miejscach. Gra wyglądała lepiej, bo trafialiśmy rzuty – dodał Silas.
  • Dla Chicago Bulls 28 punktów rzucił Zach LaVine, Lonzo Ball dołożył 19 oczek, DeMar DeRozan 17 punktów i siedem asyst, a Alex Caruso 15 oczek. Nikola Vucević wrócił do składu po siedmiu meczach absencji spowodowanej protokołami zdrowotnymi i dzisiaj zanotował 14 punktów i 13 zbiórek. Trener Bulls, Billy Donovan, zauważył, że Bulls wyszli na drugą połowę zdecydowanie bardziej agresywni i ostatecznie wygrali trzecią kwartę 17 punktami (35:18). – Wyszliśmy na drugą połowę i coś w naszej grze się popsuło. Nim się zorientowaliśmy, przegrywaliśmy już różnicą 10 punktów. Jesteśmy dobrym zespołem, ale nie możemy wychodzić na mecz, kompletnie przejść obok jednej z kwart i oczekiwać wygranej. Moja odpowiedzialność polega na tym, aby pomóc drużynie w takich momentach – zauważył Donovan. Bulls byli jeszcze w stanie zmniejszyć straty do trzech oczek w końcówce spotkania, ale trójka House’a skutecznie uniemożliwiła im marzenia o końcowym sukcesie.

Memphis Grizzlies – Toronto Raptors 113:126

Statystyki na PROBASKET

  • Gary Trent Jr. 17 ze swoich 26 punktów rzucił w czwartej kwarcie. Fred VanVleet dołożył 23 oczka, a Precious Achiuwa, Pascal Siakam i Scottie Barnes zanotowali po 17 oczek. Barnes miał także dziewięć zbiórek. Z kolei w ekipie Memphis Grizzlies 23 punkty i dziewięć zbiórek zanotował Ja Morant, Desmond Bane i Dillon Brooks dodali po 20 oczek, a Jaren Jackson Jr. i Brandon Clarke mieli po 16 punktów. Grizzlies prowadzili do przerwy 12 punktami, ale zagrali fatalnie w drugiej połowie.
  • – Zagraliśmy twardziej, bardziej nam się chciało – powiedział VanVleet o drugich 24 minutach. – Wyszliśmy, zagraliśmy twardo i wygrana powędrowała na nasze konto – dodał Trent. Raptors napędzili się na dobre w trzeciej kwarcie, w której Achiuwa trafił swoje cztery pierwsze próby. Achiuwa tylko w tej części meczu rzucił 17 oczek, a Raptors wygrali trzecią kwartę różnicą 11 punktów (32:21). To sprawiło, że przewaga Grizzlies przed ostatnią kwartą zmalała do zaledwie punktu.
  • W ostatnich 12 minutach na dobre uruchomił się Trent, który zaczął seryjnie trafiać. Grizzlies bardzo dobrze rzucali w pierwszej połowie, choć straty sprawiły, że nie byli w stanie zbudować jeszcze większej przewagi. Mimo tego na przerwę mogli schodzić w dobrych humorach. Druga połowa to już zupełnie inna historia. Grizzlies zdobyli w dwóch ostatnich kwartach zaledwie 42 punkty, przy okazji pozwalając Raptors na rzucenie 67. – W pierwszej połowie niszczyliśmy ich, wbijaliśmy się w pomalowane. W drugiej połowie nie byliśmy w stanie tego robić, nasza defensywa też zawiodła – zdiagnozował Brooks. Bane oddał Raptors, że w przerwie bardzo dobrze zareagowali na wydarzenia boiskowe.

Milwaukee Bucks – Detroit Pistons 114:93

Statystyki na PROBASKET

  • Milwaukee Bucks fantastycznie weszli w mecz, rozpoczynając go od serii 18:2, która nie ustawiła jednak dalszego przebiegu spotkania. Pomimo świetnej dyspozycji Giannisa Antetokounmpo Detroit Pistons odrobili część strat (46:43), choć do przerwy Kozły znowu wyraźnie prowadziły (64:52). Druga połowa stała pod znakiem pielęgnowania przewagi przez Milwaukee, którzy zgodnie z planem pokonują niżej notowane Tłoki.
  • Defensywa przyjezdnych nie była dziś w stanie zwolnić Giannisa Antetokounmpo, który w końcowym rozrachunku zdobył 33 punkty, 7 zbiórek, 5 asyst, 2 przechwyty i 2 bloki (12/17 z gry). Kolejny kapitalny występ zaliczył Bobby Portis, który dorzucił 28 oczek i 10 zbiórek (6/7 za trzy). Duet ten wspierał Jrue Holiday, autor 22 punktów, 8 zbiórek i 6 asyst. Nieco gorzej wypadł natomiast Khris Middleton, który trafił tylko 5 z 17 prób z gry i skompletował ostatecznie 11 punktów, 9 zbiórek i 4 asysty.
  • Po stronie Pistons najlepszym punktującym był dziś wchodzący z ławki Trey Lyles, który zdobył 19 oczek i 7 zbiórek. Po 13 punktów dołożyli od siebie Jerami Grant i Saddiq Bey. Cade Cunnigham – 1. wybór tegorocznego draftu – znów miał nieco problemów z odnalezieniem rytmu strzeleckiego i skompletował ostatecznie 9 punktów, 8 zbiórek i 7 asyst, notując również najgorszy wskaźnik +/- z całego zespołu (-23).

Minnesota Timberwolves – Miami Heat 113:101

Statystyki na PROBASKET

  • Anthony Edwards i rosnący w siłę Minnesota Timberwolves dali swoim kibicom bardzo spójny i dobry występ przeciwko jednej z najlepszych drużyn NBA. Im większa intensywność, tym lepiej dla młodej gwiazdy Wolves, która rzuciła dzisiaj 33 punkty i zebrała 14 piłek. Dla Wolves to już piąta wygrana z rzędu. – To była świetna noc. Zawodnicy nie mogli się doczekać meczu z kilku powodów: świetny przeciwnik, osobiste porachunki i świetni kibice – powiedział trener Wolves, Chris Finch. Malik Beasley zanotował rekordowe w tym sezonie 29 punktów, a D’Angelo Russell dodał 20 oczek. Wolves oddali dzisiaj 55 prób zza łuku (rekord klubu), trafiając 18 z nich.
  • Wolves zakończyli mecz serią punktową 11:2, trafili 11 z 27 prób za trzy w drugiej połowie, a Edwards był dzisiaj prawdziwym przywódcą gospodarzy. – Przejął ten mecz, to takie proste. Bronił, przesuwał, zastawiał i zbierał piłki. Widzimy wszyscy, jak na naszych oczach cały czas się rozwija – powiedział Russell. Każdą z pięciu ostatnich wygranych, Wolves odnieśli różnicą przynajmniej 10 punktów. To dopiero druga taka seria w historii klubu. Przy okazji Wolves nie wygrali tak wielu kolejnych meczów od czterech lat.
  • Bam Adebayo rzucił dla Miami Heat 18 punktów, a Jimmy Butler dołożył 16 oczek, osiem zbiórek i pięć asyst w meczu przeciwko swojej byłej drużynie. Butler nie został w Minnesocie przyjęty zbyt ciepło. Duncan Robinson dołożył 17 oczek, a Tyler Herro 16 punktów. – Grając we własnej hali, jesteśmy energetyczni, gra się nam klei. Na wyjazdach wyglądamy ślamazarnie – powiedział Adebayo.
  • Karl-Anthony Towns miał problem z faulami już w pierwszej kwarcie i ostatecznie skończył zawody z 11 punktami i sześcioma zbiórkami. Jarred Vanderbilt wszedł w jego buty i zanotował 15 zbiórek, do których dołożył osiem punktów. Heat zanotowali na początku ostatniej kwarty serię punktową 7:0, która pozwoliła im na ponowne objęcie prowadzenia, ale Russell szybko odpowiedział celnym trafieniem zza łuku i Wolves już do końca kontrolowali przebieg wydarzeń boiskowych.

New Orleans Pelicans – Washington Wizards 127:102

Statystyki na PROBASKET

  • Do niemałej niespodzianki doszło w Luizjanie, gdzie New Orleans Pelicans pokonali jeden z najlepszych zespołów konferencji wschodniej – Washington Wizards. Podopieczni Willie’ego Greena fantastycznie weszli w mecz i po kilku minutach gry prowadzili już 21:6. Świetnie radził sobie wówczas Jonas Valanciunas, cenne trafienia dołożył też Brandon Ingram, ale stołeczna ekipa zdołała złapać kontakt jeszcze przed końcem „ćwiartki” (36:27).
  • Druga odsłona to już całkowity popis Pelikanów. Podczas gdy Czarodzieje pudłowali na potęgę zza łuku, gospodarze pielęgnowali swoją przewagę i po kilku seriach punktowych odskoczyli nawet na 24 oczka (62:38; 72:48). Po przerwie mimo kilku porywów w wykonaniu Raula Neto czy Daniela Gafforda Wizards całkowicie nie istnieli i nie byli w stanie nawiązać już walki.
  • Fundamentalnymi elementami dzisiejszego zwycięstwa Pelicans byli Brandon Ingram (26 punktów, 5 zbiórek), Jonas Valanciunas (21 punktów, 11 zbiórek) i Josh Hart (16 punktów, 7 zbiórek). Dobrze radzili sobie również Devonte’ Graham (12 pkt), Willy Hernangomez (13 puunktów, 7 zbiórek, 4 asysty, 3 przechwyty) oraz Nickeil Alexander-Walker (12 punktów, 6 zbiórek, 5 asyst).
  • W szeregach Wizards najwięcej tej nocy pokazał Bradley Beal, ale jego 23 punkty i 5 zbiórek nie pozwoliły przyjezdnym na walkę o zwycięstwo. Mimo problemów ze skutecznością Spencer Dinwiddie otarł się o triple-double (11 punktów, 9 asyst, 8 zbiórek; 2/8 z gry). Raul Neto dołożył 13 punktów, a Montrezl Harrell 10 oczek i 9 zbiórek.
  • – Podejmowaliśmy dziś szybkie decyzje. Brandon był świetny, wykorzysytał każdą okazję na zdobycie punktów. – mówił po meczu Willie Green. – Podoba mi się, w jaki sposób odpowiedzieliśmy na poprzedni mecz z Minnesotą. Graliśmy jak zespół po obu stronach parkietu, dobrze egzekwowaliśmy wszystko w ofensywie – dodał Ingram.
  • Dla Pelicans jest to już drugie zwycięstwo na przełomie 4 ostatnich spotkań. Ekipa z Nowego Orleanu wciąż plasuje się jednak na 14. miejscu w tabeli konferencji wschodniej z bilansem 4-16, wyprzedzając jedynie Houston Rockets.

Oklahoma City Thunder – Utah Jazz 104:110

Statystyki na PROBASKET

  • Donovan Mitchell rzucił sześć punktów z rzędu w ostatniej minucie spotkania, a Utah Jazz zdołali wytrzymać napór Oklahoma City Thunder. Mitchell nie może zaliczyć minionej nocy do udanych pod względem rzutowym. Dzisiaj trafił tylko cztery z pierwszych 14 rzutów z gry, kończąc mecz z 13 oczkami na koncie. – To jest to, co robię. Czasem musisz po prostu wyjść i to wyszarpać. Mój zespół mi ufa, ja ufam sobie. Trenuję dla takich momentów i nigdy nie pozwalam, aby presja mnie przerosła. Wczoraj spudłowałem rzut na zwycięstwo, więc dzisiaj musiałem odpowiedzieć – powiedział Mitchell.
  • Jordan Clarkson dołożył 20 punktów, a Rudy Gobert miał 15 punktów i 17 zbiórek. Mike Conley zanotował 18 oczek. Dla Thunder 27 punktów rzucił Lu Dort, a Josh Giddey miał 19 punktów, osiem asyst i siedem zbiórek. Thunder wyszli na ostatnie prowadzenie (94:93) w połowie ostatniej kwarty. Jednak Clarkson dwukrotnie celnie przymierzył zza łuku, a Gobert przechwycił piłkę i zdobył punkty w kontrze. Wyglądało na to, że Jazz mają wszystko po kontrolą, ale młodzi Thunder nie odpuścili i na 2:26 przed końcem, po celnej trójce Giddeya, doprowadzili do wyrównania.
  • Jazz byli jednak w stanie odpowiedzieć. Najpierw ponowne prowadzenie dał im Conley, a następnie Mitchell zrobił wszystko, aby Jazzmani dzisiaj wygrali. Mitchell dobił swój niecelny rzut, później dwukrotnie trafił z linii rzutów osobistych, a na koniec rzucił z wyskoku. – To był dobry mecz w naszym wykonaniu. Myślę, że wynik nie odzwierciedla tego, co zrobiliśmy jako całość. Mieliśmy kilka słabszych momentów, ale ostatecznie możemy patrzeć na to spotkanie i być z siebie dumni. Trafili kilka rzutów, ale zakończyliśmy mecz w takim stylu, jaki chcieliśmy – zaznaczył Mitchell.

San Antonio Spurs – Atlanta Hawks 106:124

Statystyki na PROBASKET

  • Mecz rozpoczął się po myśli San Antonio Spurs. Przez długi czas wynik oscylował w granicach remisu i pomimo ogromnego zagrożenia ze strony Trae Younga, to podopieczni Gregga Popovicha byli stroną minimalnie przeważającą. Świetnie spisywał się Dejounte Murray, który tylko w pierwszej kwarcie zdobył 13 punktów, 4 zbiórki i 4 asysty.
  • Wszystko zmieniło się jednak po przerwie, kiedy to sprawy w swoje ręce wzięli Trae Young i John Collins. Chociaż gospodarze nie radzili sobie źle i trafiali ponad 40% rzutów z gry, to Jastrzębi rzucali z zawrotną skutecznością prawie 55% (55,6% za trzy) i momentalnie odskoczyli z wynikiem na 20 oczek (74:94). Na początku czwartej odsłony wydawało się, że Spurs powalczą jeszcze o pozytywny wynik, kiedy to trzy kolejne trafienia odnotowali Keldon Johnson, Thaddeus Young i Bryn Forbes, ale Atlanta Hawks trzymali rękę na pulsie i nie pozwolili gospodarzom na nawiązanie kontaku.
  • Jastrzębie do zwycięstwa poprowadził Trae Young, który zakończył dzisiejsze spotkanie z dorobkiem 31 punktów, 11 asyst, 7 zbiórek i 2 przechwytów. Dobrze wypadł też Bogdan Bogdanović, który dorzucił 18 punktów, 5 zbiórek i 3 asysty, a także John Collins, autor 15 oczek i 5 zbiórek. Double-double zanotował Clint Capela (11 punktów, 13 zbiórek, 5 przechwytów), z kolei wchodzący z ławki Cam Reddish i Lou Williams dołożyli po 12 punktów.
  • Ofensywę Spurs napędzali dziś przede wszystkim Bryn Forbes (23 pkt; 9/12 z gry) oraz Dejounte Murray, który z dorobkiem 22 punktów, 11 asyst i 8 zbiórek otarł się o triple-double. Podwójną zdobyczą popisał się także Jakob Poeltl (15 punktów, 10 zbiórek). 15 oczek dorzucił również Keldon Johnson.

Golden State Warriors – Philadelphia 76ers 116:96

Statystyki na PROBASKET

  • Przed pierwszym gwizdkiem dziennikarze zza oceanu donosili, że do składu Philadelphia 76ers może powrócić dziś Joel Embiid. Ostatecznie Szóstki po raz dziewiąty z rzędu musiał radzić sobie bez swojego lidera.
  • Pomimo braków kadrowych podopieczni Doca Riversa lepiej weszli w mecz i jeszcze w pierwszej kwarcie prowadzili różnicą 14 oczek (18:32). Od początku świetnie spisywał się Seth Curry, siedem kolejnych punktów dorzucił z kolei Danny Green, dzięki czemu ekipa z Miasta Braterskiej Miłości mogła nieco odskoczyć. W drugiej kwarcie przewaga gości wzrosła do nawet 19 punktów (36:55) i wydawało się, że Golden State Warriors nie będą dziś w stanie znaleźć odpowiedzi na ataki Philly. Dwie trójki autorstwa Otto Portera Jr’a. i Jordana Poole’a (z własnej połowy) pozwoliły tuż przed przerwą zniwelować jednak stratę do 9 oczek (52:61).
  • Na drugą połowę Wojownicy wyszli już wyraźnie odmienieni. Wyższy bieg wrzucił Andrew Wiggins, dzięki któremu gospodarze po raz pierwszy tej nocy objęli prowadzenie (66:63). Sixers nie zamierzali jednak ustąpić i wciąż liczyli się w grze, a wynik przez dłuższy czas oscylował w granicach remisu.
  • O końcowym rezultacie zadecydowała dopiero czwarta kwarta. Przy stanie 88:88 podopieczni Steve’a Kerra z Juanem Toscano-Andersonem i Garym Paytonem II na czele popisali się serią 15:3, która w gruncie rzeczy przesądziła o losach spotkania. Sixers nie byli w stanie odnaleźć drogi do kosza najpierw przez 4 minuty, a kiedy niemoc strzelecką przełamał Furkan Korkmaz, to na kolejne trafienie z gry w ich wykonaniu czekaliśmy prawie pięć minut. Mecz dokończył drugi garnitur Filadelfii, a GSW już bez problemów dowieźli zwycięstwo do końca.
  • Liderem Warriros po raz kolejny był Stephen Curry, który zdobył dziś 25 punktów i 10 asyst, trafiając 6 z 11 rzutów za trzy. Wyjątkowo aktywny Andrew Wiggins dorzucił 19 oczek i 6 zbiórek. Mimo problemów ze skutecznością zza łuku (2/7) dobrze wypadł też Jordan Poole, autor 17 oczek, 5 zbiórek i 6 asyst. Bliski triple-double był z kolei Draymond Green, który skompletował 10 punktów, 9 zbiórek i 7 asyst. Na wyróżnienie zasłużyli też wchodzący z ławki Juan Toscano-Anderson (13 pkt) i Otto Porter Jr. (12 pkt).
  • Po stronie Sixers dwoił się i troił Seth Curry, ale mimo nienajgorzej skuteczności z gry (8/16) zupełnie nie mógł odnaleźć się za łukiem (0/5). Obrońca gości zdobył ostatecznie 24 punkty. Tyrexe Maxey również miał problemy z odnalezieniem rytmu strzeleckiego (5/15), choć dorzucił 19 oczek i 5 asyst. Oprócz tej dwójki tylko Danny Green zanotował jeszcze dwucyfrową zdobycz punktową (10 pkt; 2/3 za trzy). Shake Milton i Furkan Korkmaz dołożyli po 9 punktów.

Sacramento Kings – Portland Trail Blazers 125:121

Statystyki na PROBASKET

  • De’Aaron Fox rzucił 21 punktów, zanim przed końcową syreną został wyrzucony z parkietu. Marvin Bagley III trafił kluczową trójkę na 30 sekund przed końcem, a Buddy Hield zanotował 22 punkty, wchodząc z ławki i spędzając na parkiecie 30 minut. Davion Mitchell dodał 16 oczek, a Sacramento Kings wygrali swój pierwszy mecz pod wodzą Alvina Gentry’ego, który zastąpił na stanowisku pierwszego trenera Luke’a Waltona.
  • Dla Portland Trail Blazers 32 punkty i 10 asyst zanotował Damian Lillard, Jusuf Nurkić dołożył 28 punktów i 17 zbiórek, ale nie pomogło to Blazers w uchronieniu się przed pierwszą porażką po serii czterech wygranych. Fox został wyrzucony z boiska na 6:06 przed końcem meczu po tym, jak otrzymał dwa kolejne przewinienia techniczne. Ogólnie dzisiaj „wręczono” zawodnikom sześć przewinień technicznych, a z parkietu wyleciał także Robert Covington z Blazers.
  • Gdy Fox opuszczał parkiet, Kings prowadzili jednym punktem, a później stopniowo powiększali przewagę. Hield rzucił siedem punktów w ostatnich pięciu minutach. Mitchell także dołożył ważne punkty w kluczowym momencie spotkania, a trójka Bagleya na 30 sekund przed końcem dała Kings 7-punktowe prowadzenie. Dla gospodarzy była to druga wygrana w ostatnich 10 meczach.




5 KOMENTARZE

  1. To wygląda tak, jakby ten beat buzzer Sacramento i porażka, podziałała motywująco i Suns w clutch time zawsze rządzą. Seria zwycięstw się kiedyś skończy, ale drużyna wygląda solidnie, jest wymienność, McGee załatał dziurę po Saricu i backupuje Aytona, ławka stabilnie zawsze ktoś rzuci te kilkanaście punktów. Jeszcze jakby Booker odpalał częściej takie mecze na +30pkt, to będzie idealnie.

  2. „Król” się poskarżył: „prooszę panii, a ona mnie przezyywaa!”. Nie miał dość mocy intelektu, żeby odgryźć się ani zignorować.

  3. Fajny mecz do oglądania (Cavs vs Suns). Dynamiczny i walka do końca. Ogólnie Słońca w formie chociaż razi w oczy częsta niechlujność przy posiadaniu piłki (głupie straty, podania-widmo). Cam Johnson coraz odważniej wchodzi też w strefę podkoszową a McGee jest świetnym rezerwowym (czasem nawet lepszym od Mr.GiveMeMaxa). Z innej beczki- świetny był ten gość który w przerwie meczu ćwiczył na metalowym kole. Pierwszy raz coś takiego widziałem. Super widowisko i fajna przeciwwaga dla atrakcji typu: ludzie przebrani za indyki wystrzelani z czegoś a’la proca i „zbijający” sobą kręgle.

  4. Spo nadal ufa Duncanowi…..dzięki Spo zachowaj wiarę w Duncana 🙁 Duncan musi się poprawić albo zostanie sprzedany ( Oby został sprzedany ) . Duncan Robinson nie jest wart takich pieniędzy 🙁 . Po co wyrzucać tyle kasy w błoto 🙁 .

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here