Sporo się działo w lidze NBA w sobotnią noc. Zaczęło się od pojedynku Boston Celtics – Portland Trail Blazers. Zwycięstwo, dopiero po dogrywce zainkasowali koszykarze z Portland. Świetny mecz Kawhiego Leonarda (41 punktów) pozwolił San Antonio Spurs cieszyć się z kolejnego zwycięstwa, tym razem nad Cleveland Cavaliers. Spurs wygrali 118:115. Nie mniej ciekawie było w Detroit, gdzie tamtejsi Pistons wygrali z Washington Wizards 113:112 po skutecznej dobitce Marcusa Morrisa równo z syreną. Zespołowa koszykówka Charlotte Hornets pozwoliła im cieszyć się z wygranej nad Brooklyn Nets. Bez odpoczywającego Joela Embiida Philadelphia 76 uległa na wyjeździe Atlancie Hawks. Kolejną porażkę na swoi koncie zapisują Knicks, którzy przed własną publicznością przegrali z Phoenix Suns 105:107. Niespodziankę swoim kibicom sprawili Miami Heat, którzy pokonali Milwaukee Bucks. Brak Chrisa Paula już daje o sobie znać. Los Angeles Clippers nadspodziewanie wysoko przegrali z Denver Nuggets 98:123. Swoje mecze wygrały ekipy Bulls, Jazz i Rockets.


BOSTON CELTICS (26-17) – (19-27) PORTLAND TRAIL BLAZERS 123:127

STATYSTYKI
Damian Lillard przeprowadzając trzypunktową akcję na 47 sekund do końca dał swojemu zespołowy wystarczającą przewagę do tego, by wygrać sobotnie spotkanie z Boston Celtics. Lillard zdobył w tym meczu 28 punktów.
Blazers to świetny zespół. Mają dobry skład, są zdrowi i dziś po prostu zagrali bardzo dobry mecz. – komentował po meczu trener Celtics, Brad Stevens.
Dla C’s jest to piąte przegrane spotkanie z rzędu. Jedynym pocieszeniem jest kolejny świetny występ Isaiah Thomasa. Rozgrywający zdobył 41 punktów. Był to jego czternasty mecz w którym zdobył minimum 30 punktów.
Zagraliśmy dobry mecz. Oni po prostu trafiali takie rzuty, które ciężko było obronić. – mówił Thomas.
W końcówce regulaminowego czasu gry przy stanie 113:110 za trzy na osiem sekund do końca trafił, zawodnik Celtics, Terry Rozier, co oznaczało dogrywkę.
W dogrywce, na półtorej minuty przed końcem za trzy trafił Thomas dając swojej drużynie jednopunktowe prowadzenie. To jednak nie wystarczyło, ponieważ w odpowiedzi dwa rzuty wolne trafił Al-Farouq Aminu ponownie wyprowadzając Blazers na minimalną przewagę.
Po stracie Celtics, wcześniej wspomnianą, trzypunktową akcję przeprowadził Lillard, co dało im wówczas cztery punkty przewagi, na 47 sekund do końca.
[ot-video][/ot-video]

CLEVELAND CAVALIERS (30-12) – (34-9) SAN ANTONIO SPURS 115:118

STATYSTYKI
Kawhi Leonard zdobył 41, a LaMarcus Aldridge 13 punktów w zwycięstwie Spurs nad Mistrzami NBA. Zwycięstwo tym okazalsze, że w ekipie z Teksasu zabrakło dwóch podstawowych graczy, Tony’ego Parkera oraz Pau’a Gasola.
Dla przegranych liderami byli, Lebron James oraz Kyrie Irving, którzy zdobyli po 29 punktów.
Mecz mógł się zakończyć już w regulaminowym czasie. Po punktach Jamesa na 34 sekundy do końca rzut mogący dać zwycięstwo ekipie Spurs oddawał Leonard. Jednak dobrze pilnowany przez Jamesa, przestrzelił. W odpowiedzi również niecelnie rzucił Lebron, co oznaczało dogrywkę, przy remisie po 107.
Pomimo, że na 24 sekundy do końca dogrywki fatalną stratę popełnił Lebron James Cavs wciąż mieli szansę na kolejną dogrywkę, jednak rzut z dystansu przestrzelił Kevin Love.
Samo spotkanie było ciekawe dla oka. Obie ekipy pokazały się z dobrej strony pozostawiając po sobie interesujące widowisko. Bardzo ciekawie wyglądała w tym meczu rywalizacja dwóch wielkich graczy. Kawhiego Leonarda oraz Lebrona Jamesa. W grze obu zawodników widać było chęć wygrywania, rywalizacji i walkę o każdą piłkę.
Absencja Gasola może potrwać nawet miesiąc. Hiszpan złamał sobie lewą rękę na jednym z treningów, co znacząco osłabia zespół przed nadchodzącymi meczami. Niewykluczone, że Spurs będą starali się pozyskać kogoś pod kosz przed zbliżającym się deadlinem.

[ot-video][/ot-video]

DETROIT PISTONS (21-24) – (23-20) WASHINGTON WIZARDS 113:112

STATYSTYKI

[ot-video][/ot-video]

CHARLOTTE HORNETS (23-21) – (9-34) BROOKLYN NETS 112:105

STATYSTYKI

[ot-video][/ot-video]

ATLANTA HAWKS (26-18) – (15-27) PHILADELPHIA 76ERS 110:93

STATYSTYKI

[ot-video][/ot-video]

NEW YORK KNICKS (19-26) – (14-29) PHOENIX SUNS 105:107

STATYSTYKI

[ot-video][/ot-video]

MIAMI HEAT (14-30) – (20-23) MILWAUKEE BUCKS 109:97

STATYSTYKI

[ot-video][/ot-video]

MEMPHIS GRIZZLIES (26-20) – (34-13) HOUSTON ROCKETS 85:119

STATYSTYKI

[ot-video][/ot-video]

DENVER NUGGETS (18-24) – (29-16) LOS ANGELES CLIPPERS 123:98

STATYSTYKI

[ot-video][/ot-video]

UTAH JAZZ (29-16) – (22-21) INDIANA PACERS 109:100

STATYSTYKI

[ot-video][/ot-video]

CHICAGO BULLS (22-23) – (16-27) SACRAMENTO KINGS 102:99

STATYSTYKI

[ot-video][/ot-video]


Subscribe
Powiadom o
31 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Legoat
Legoat
22 stycznia 2017 09:28

Spurs uciekli spod topora mieli troche szczescia cavs mieli 100 szans na wygranie tego meczu. 12/22 w rzutach wolnych i nie wymuszone straty zrobily swoje.Przypuszczam ze lebron w play offs wbijal by sie pod kosz a nie rzucal za trzy przy remisie ale widac bylo ze bardziej chcial sie popisac niz wygrac mecz. Poprzednia trojka na remis ladnie mu weszla. Cavs potrzebuja sciagnac pg na lawke i jakiegos centra i przede wszystkim zaczac lepiej bronic i wtedy bedzie kolejny title. Do play off maja jeszcze czas aby poprawic swoja gre i beda gotowi. Dobry mecz z obu stron do ogladania

Kibic Cavs
Kibic Cavs
22 stycznia 2017 10:12
Odpowiedz  Legoat

Zauważ tylko, że Spurs grali na wyjeździe, a lepszy bilans raczej będzie miała ekipa z San Antonio i większość meczy w razie takiego finału Cavs będą musieli grać u nich.
Do tego w tym meczu nie było T.Parkera i P.Gasola.

darkwatch
darkwatch
22 stycznia 2017 10:12
Odpowiedz  Legoat

Człowieku ty się marnujesz,powinieneś ze swoją wiedzą być trenerem ,komentować mecze a nie udzielać się na tym portalu.Zarząd cavs powinien cię wziąść do siebie ,z tobą na pokładzie będą zdobywać tytuły do końca świata i jeden dzień dłużej.Normalnie się zastanawiam skąd są tacy ludzie jak ty z płaską głową biorą 🙂

Cikos
Cikos
22 stycznia 2017 10:56
Odpowiedz  Legoat

To bylo prawie pewne,ze Cavs dadza wygrac Sas.Przeciez zrobia wszystko,zeby Gsw czulo oddech rywala na plecach.Jakas kontuzja w Gsw,spadek formy,zmeczenie i cyk Sas na pierwszym m-cu na zachodzie.
Nawiasem mowiac,LeBron znaczaco poprawil rzut za trzy i przez to naprawde przyjemniej sie patrzy na jego gre.

obiektyw
obiektyw
22 stycznia 2017 11:40
Odpowiedz  Cikos

ale za to w stratach nadal trzyma poziom, 7 i jako jedyny grał na minus z pierwszej piątki, prawdziwa z niego królewna a do tego the chosen one….może przez komisarza NBA..:)

Kuba
Kuba
22 stycznia 2017 15:15
Odpowiedz  obiektyw

Policz jeszcze straty Russella Westbrooka.Dla obiektywizmu Ty na pewno nie jesteś tele chosen one…

ulek
ulek
22 stycznia 2017 16:38
Odpowiedz  Kuba

Znowu porażka niby mistrzów. Leonard przejechał się po króliku, słaba ta drużyna jak nigdy,.wstyd.Wszyscy z zachodu ich ogrywają.

ulek
ulek
22 stycznia 2017 16:36
Odpowiedz  Legoat

Gdzie ten James haha..kolekny zawodnik go rozwalił 41 punktów mu rzucił hahahahahahaha

Patryk
Patryk
22 stycznia 2017 09:34

W Denver nie było żadnej niespodzianki, Clippers bez Paula mają bilans 2-7, dla nich teraz zaczyna się batalia o play offs!

TOMEK81
TOMEK81
22 stycznia 2017 12:42
Odpowiedz  Patryk

Tu się zgadzam z tobą… chyba tylko szanowny redaktor uważa wygraną Denver jako niespodziankę. Chyba że korzystał z niektórych zapowiedzi maczowych, ktore to twierdziły, że co prawda w LAC mial nie grac CP i BG tak zapowiadano ze w Denver nie zagra WC, DG i KF …. Chlopaki zagrali i bez problemu wygrali.

Kuba
Kuba
22 stycznia 2017 09:55

Jako kibic CLE i wielki kibic LBJ w podsumowaniu ostatnich gier muszę powiedzieć że chęć przebycia sezonu zasadniczego na pierwszym miejscu w konferencji po najmniejszej linii oporu jest w tym sezonie aż nadto widoczna.Jeżeli maszyna odpali w play-offs tak jak w zeszłym roku to jeszcze ok.Natomiast jeżeli nie,to będą problemy już w drodze do finału konferencji.

Stoch
Stoch
22 stycznia 2017 16:42
Odpowiedz  Kuba

Dla nich finał, tak?dać finał Jamesowi i już, najlepiej siódmy mecz by rzucił 60 punktów i byś rzekł że Jordan bis.,chłopie sezon zasadniczy też się gra.leniwy James i spółka grają byle jak byle doczołgać się do finału i pewno się uda bo wschód dużo słabszy, policz z kim przegrywali jak palniesz za chwilę że wschód równy zachodowi.

Zdzisław
Zdzisław
22 stycznia 2017 19:37
Odpowiedz  Kuba

Absollutna zgoda.Love bardzo słaby,za 21 mln dol.można zatrudnić dużo lepszego gracza.

jan
jan
22 stycznia 2017 10:07

5 z rzędu przegrana Bostonu ?

objective
objective
22 stycznia 2017 11:05

U Celtics strasznie widoczny jest brak dobrego defensora na 5. Jesli chcą walczyć o coś wiecej niż druga runda powinni kogoś jak najszybciej sciągnąć, a handlować mają czym. Przydałby im się Noel albo kompletnie niewykorzystany w Sacramento Cauley-Stein.

Stoch
Stoch
22 stycznia 2017 16:43
Odpowiedz  objective

zgadzam się, brak dużego obrońcy i zdrowego Bradleya!!!!!

lakersfan
22 stycznia 2017 11:13

Dmc znowu sie pruje , dzieciak dosłownie dzieciak

King James
King James
22 stycznia 2017 11:30

Brawo SAS wygrac na parkiecie Mistrza bez dwóch kluczowych zawodników…u brawo,zresztą Pop i jego team,to grający komputer.Gratujacje za mecz,także dla CLE,za widowisko,dla oka…LBJ znowu nie trafil pkt.na wygranie meczu,brakuje mu tego Beznerwia i szczęscia Jordana.

Mój NY znowu w łeb..rece opadają.

Kibic Cavs
Kibic Cavs
22 stycznia 2017 18:29
Odpowiedz  King James

Ciekawe czy Pop znajdzie jakiś sposób na maszynkę GSW 🙂

Gregor
Gregor
22 stycznia 2017 11:53

Ostatnia akcja Detroit wytłumaczyła mi wszystko o ich poziomie. Masakra. 5 sierot na boisku. To już wiem czemu grają tak a nie inaczej i na PO nie mają raczej szans. Szkoda.

Cikos
Cikos
22 stycznia 2017 23:32
Odpowiedz  Gregor

Ja mam czasam wrazenie,ze gdyby w Detroit byl trener,ktory dalby im wiecej luzu na boisku,to ta ekipa gralaby lepiej.Zero radosci z gry,biegaja i robia wszystko jak roboty……caly Van Gundy.

Bartek
Bartek
22 stycznia 2017 12:29

Nie chcę wyrokować po jednym meczu, ale wczoraj ten młody Murray zagrał tak, że Parker może iść śmiało na emeryturę. W San Antonio naprawdę potrafią kształtować i wychowywać sobie graczy.

Tkk
Tkk
22 stycznia 2017 13:01

Uwielbiam patrzeć na Kawiego, jak bym był młody chciałbym być jak on. Silent Assassin.

Airjersey
Airjersey
22 stycznia 2017 13:25

ahh, nic tak mnie nie cieszy jak wygrane SAS z takim przeciwnikiem.
Tak sobie myślę, Spurs są w świetnej sytuacji. Oczy wszystkich są skierowane na GSW i Cavs podczas gdyby San Antonio, po cichu w swoim stylu brnie do przodu. Ta drużyna to fenomen, wg mnie najlepsza w XXI w. jak dotąd. Mają kogoś, kogo nie ma i nie będzie mieć żadna inna druzyna – Gregg Popovich 🙂

King James
King James
22 stycznia 2017 14:23
Odpowiedz  Airjersey

Air
bardzo licze na SAS,nie lubie ich stylu od zawsze,ale przecież nie o o chodzi,sukces jest dopełnieniem wysiłku,a oni robią to od 20lat.Maszyna,Komputer,za sterami Pop.
może po cichu zaszaleją w Pffs,bede im kibicował od serca,byle Gsw nie weszło,do finału,nawet Cavs nie musi,byle drużyba i Kura nie miała miszcza.

Airjersey
Airjersey
22 stycznia 2017 20:03
Odpowiedz  King James

Po odejściu Duncana bałem się, że drużyna się rozsypie. Manu i Tony lata swoje mają więc ich wielkie trio to historia. Fakt, ich styl trochę „drewniany” ale od lat skuteczny. Kiedys już pisałem, że zachowanie Leonarda bardzo mi sie podoba, nie robi wokół siebie szumu, pozwala żeby jego gra mówiła za niego. W finale nie chciałbym zobaczyć ani GSW ani Cavs. Na zachodzie gdyby tak wymęczyć Warriors to może by polegli w WCF jednak na wschodzie kawalerzyści miejsce mają w zasadzie pewne no bo kto im zagrozi? Raps? Pożyjemy, zobaczymy. NBA nie raz pokazywało, że liga jest bardzo przewrotna i… Czytaj więcej »

Rad23
Rad23
22 stycznia 2017 22:49
Odpowiedz  Airjersey

Nie rozsypała się i się nie rozsypie, dopóki Pop tam będzie. To oczywiste.

Cikos
Cikos
22 stycznia 2017 23:34
Odpowiedz  Airjersey

Oni tak co rok,bez rozglosu,po cichutku 2 m-ce na zachodzie.

Stoch.
Stoch.
22 stycznia 2017 16:51

Fajne mecz w Bostonie i pięknie Leonard wygrał z Jamesem..pięknie!!!!!!!niech ten wschód się wzmocni liczę że Boston i Toronto kogoś dołożą i powalczą, bo jeśli nie to ta gra Kawalerii wystarczy na dojazd do finału, kiepska gra na słabym wschodzie.

Paragon
Paragon
23 stycznia 2017 15:34

Aż się prosi, żeby zrezygnować z finałów konferencji, tylko wprowadzić półfinały międzykonferencyjne…

Tomek
Tomek
23 stycznia 2017 21:50

Nie rozumiem dwóch rzeczy z meczu CAVS-SAS. Czemu w ostatniej akcji czwartej kwarty LBJ tak bez sensu rzucił za trzy zamiast wykorzystać swój atletyzm i czas i wjechać pod kosz / rzucić z pomalowanego (mam wrażenie jak by chciał przygwiazdorzyć, zamiast rozegrać to rozsądnie i spokojnie), a DWA i co dla mnie NAJDZIWNIEJSZE, czemu nie wpuścili na końcówkę dogrywki Korvera żeby mieć alternatywę w rzucie za trzy i wywołać zamęt co do krycia przez koszykarzy SAS… Chyba zaczepię Tyrona Lue na Twitterze i zapytam o co chodziło z tym Korverem… ;P