Wyniki NBA: 38 punktów Vucevića oraz Lillarda, Pelicans wygrali z Clippers, GSW lepsi od graczy Utah

3
3938

Kolejna noc NBA za nami i również tym razem nie brakowało emocji. Jeszcze wczoraj wieczorem GSW pokonali Utah Jazz, sprawiając lekką niespodziankę, a 76ers pewnie ograli Spurs. Następnie w meczach rozgrywanych w nocy świetne występy zaliczyli Nikola Vucević (choć Magic odnieśli porażkę) oraz Damian Lillard, ponieważ obaj zdobyli po 38 punktów. Minnesota Timberwolves sprawiła niespodziankę, ogrywając drużynę Portland Trail Blazers. Los Angeles Clippers przegrali z New Orleans Pelicans.

MEMPHIS GRIZZLIES – OKLAHOMA CITY THUNDER 122:128

Statystyki na PROBASKET

  • Sąsiadujące ze sobą w tabeli drużyny z Memphis oraz z Oklahomy spotkały się dziś na hali Energy Arena. Tak samo jak to wygląda w klasyfikacji Konferencji Zachodniej, tak samo prezentowało się na parkiecie. Od samego początku mecz był bardzo wyrównany, a po pierwszej połowie na znikomym prowadzeniu byli zawodnicy Grizzlies. Wydawało się, że w trzeciej kwarcie powiększą swoją przewagę, lecz OKC odrobiło nieco straty, by móc powalczyć w ostatniej odsłonie. W ostatniej części spotkania zdołali wyjść na prowadzenie i utrzymali je do ostatniej syreny.
  • Najważniejszą postacią tego starcia bez wątpienia był Shai Gilgeous-Alexander, który znacznie przyczynił się do tego, że OKC zdołało wyjść na prowadzenie w ostatniej kwarcie. Ostatecznie młody gracz z Oklahomy zdobył 30 punktów, do czego dołożył 4 zbiórki oraz 5 asyst. Z dobrej strony pokazał się również Pokusevski, który zakończył zmagania z double-double na koncie (23 punkty, 10 zbiórek). 17 punktów dołożył od siebie Williams.
  • Mimo że całe spotkanie było bardzo wyrównane i dopiero końcówka zadecydowała o tym, kto zostanie zwycięzcą, to gracze Oklahoma City Thunder zdecydowanie lepiej rzucali zza łuku. Na 31 oddanych rzutów trafili aż 16, co daje ponad 50% skuteczności. Koszykarze Grizzlies trafili jedynie 7 „trójek” na 31% skuteczności.
  • Najlepiej z drużyny gości zaprezentował się Ja Morant, który rzucił 22 punkty i 7 razy asystował kolegom. 19 punktów zdobył Brooks. Podwójną zdobycz zaliczył bardzo skuteczny Valanciunas (16 punktów, 14 zbiórek).

GOLEDNE STATE WARRIORS – UTAH JAZZ – 131:119

Statystyki na PROBASKET

  • Starcie, które zapowiadało się najlepiej, jeśli chodzi o wczorajszy wieczór. Lider Konferencji Zachodniej, czyli Utah Jazz, podejmowali 9. drużynę w tabeli. GSW nie grzeszyli ostatnio wybitną dyspozycją, ponieważ mieli na koncie 4 porażki z rzędu, więc ciężko było oczekiwać, że przełamią się w starciu z liderem. Jednak grający w kratkę gracze Jazz dali się zaskoczyć i całe spotkanie zakończyło się na korzyść podopiecznych Steve’a Kerra
  • Już pierwsza kwarta przebiegała pod dyktando Golden State Warriors, ponieważ zdołali wyjść na 11 punktów przewagi. Tak naprawdę przez resztę spotkania gracze Jazz próbowali odrabiać straty i gdy już byli o krok od rywala, ten znów odskakiwał na kilkanaście punktów. W taki sposób GSW sprawiło niemałą niespodziankę, ogrywając lidera zachodu.
  • Najlepiej na parkiecie spisywał się Stephen Curry, który ewidentnie chciał sobie sprawić urodziny prezent. Zakończył mecz z dorobkiem 32 punktów oraz 9 asyst. Bardzo dobrze pokazał się również Andrew Wiggins, rzucając 28 punktów na niespotykanej u siebie skuteczności (12/16). Z ławki 18 punktów wniósł Jordan Poole, a 16 dołożył Eric Paschall.
  • W szeregach Jazz dominował jeden zawodnik, czyli Rudy Gobert. Francuz totalnie zdominował grę pod koszem, ponieważ do 24 punktów dołożył aż 28 zbiórek i tym samym zaliczył bardzo efektowne double-double. Również 24 punkty zdobył Donovan Mithchell, a 23 „oczka” rzucił Mike Conley.

PHILADELPHIA 76ERS – SAN ANTONIO SPURS – 134:99

Statystyki na PROBASKET

  • Spotkanie, które zapowiadało się naprawdę ciekawie, lecz ostatecznie 76ers totalnie zdominowali swojego rywala z San Antonio Spurs. Liderzy Konferencji Wschodniej pokazali, że wcale nie zamierzają ustępować fotelu lidera i już w pierwszej kwarcie wypracowali sobie kilkanaście punktów przewagi. Na przestrzeni następnych części meczu stopniowo powiększali różnicę punktową, co skutkowało w pewnym momencie ostatniej kwarty prowadzeniem aż 42 punktami. 76ers pokazali, że nawet pod nieobecność Joela Embiida potrafią wygrywać z mocnymi rywalami.
  • Powracający do składu Ben Simmons dał się we znaki drużynie Spurs, ponieważ zdobył 14 punktów i zaliczył 9 asyst. Najlepiej w zespole Philadelphi 76ers zaprezentował się Tobias Harris, który zakończył spotkanie z dorobkiem 23 punktów i 9 zbiórek. 21 „oczek” dołożył Seth Curry, a 16 Danny Green. Aż 9 z 10 zawodników z ławki miało okazję zdobywać punkty w tym meczu. Główną bronią drużyny Doca Riversa była skuteczność zza łuku (15/29, 51,7%).
  • San Antonio Spurs byli dziś całkowicie w cieniu swoich rywali. Dali się zdominować przede wszystkim rzutami z dystansu, sami nie potrafili tym samym odpowiedzieć, ponieważ trafili jedynie 4 z 21 prób za trzy punkty (skuteczność 19%). Najlepiej zaprezentował Derrick White, który zdobył 17 punktów. Tyle samo dołożył od siebie Drew Eubanks. Dobrze spisywał się wchodzący z ławki Lonnie Walker IV, zdobywając 15 punktów (6/7 zgry). Ewidentnie widać było brak dwóch liderów, czyli DeMara DeRozana oraz LaMarcusa Aldridge’a.

ORLANDO MAGIC – MIAMI HEAT – 97:102

Statystyki na PROBASKET

  • Miami Heat wrócili do żywych po bardzo słabym starcie sezonu i podejmowali przedostatnią drużynę Konferencji Wschodniej. Orlando Magic, mimo że byli skazywani na porażkę, to postawili bardzo twarde warunki na własnym terenie. Pierwsza połowa należała do graczy z Miami, lecz już w trzeciej odsłonie to koszykarze Magic wyszli na prowadzenie. To zmusiło Heat do cięższej pracy, której efekty zobaczyliśmy już na początku ostatniej kwarty. Wtedy zaczęli odrabiać kilka punktów straty, by ostatecznie zwyciężyć 5 „oczkami”. Magic dali sobie wydrzeć bardzo cenne zwycięstwo z rąk.
  • Świetny występ zaliczył Jimmy Butler, który jako lider, poprowadził swój zespół do kolejnego zwycięstwa. Ostatecznie na swoim koncie zapisał 29 punktów, 9 asyst, 7 zbiórek i dołożył do tego jeszcze 5 przechwytów. 22 punkty dołożył skuteczny zza łuku Tyler Herro. 18 „oczek” zdobył Olynyk, a 14 Duncan Robinson.
  • Nikola Vucević zaliczył kolejny genialny mecz w tym sezonie. Totalnie zdominował na parkiecie, czego efektem było zdobycie aż 38 punktów. Dołożył do tego 10 zbiórek, lecz nie był dziś najmocniejszy pod koszem. Vucević zdołał trafić aż 6 „trójek”, lecz nawet taki dorobek nie wystarczył, by pokonać Heat. Z bardzo dobrej strony pokazał się również Terrence Ross, który zdobył 31 punktów i 5 razy zbierał piłkę spod kosza.

ATLANTA HAWKS – CLEVELAND CAVALIERS – 100:82

Statystyki na PROBASKET

  • Atlanta Hawks na własnym terenie podejmowała 13. drużynę Konferencji Wschodniej, czyli Cleveland Cavaliers. Gracze Hawks są aktualnie na ósmej pozycji, więc będą walczyć o udział w play-offach. Mecz nie zaczął się zbyt dobrze dla gości, ponieważ już w pierwszych minutach parkiet z powodu kontuzji opuścił Kevin Love. Pierwsze dwie kwarty były bardzo wyrównane. W trzeciej również przewaga punktowa nie wynosiła więcej, niż kilka punktów. Dopiero w ostatniej odsłonie tego spotkania gracze Atlanty Hawks zdołali odskoczyć na ponad 10 punktów i nie oddali tego prowadzenia do końca.
  • Cavs pozbawieni jednego ze swoich liderów grali bardzo niepewnie. Najlepszym zawodnikiem w szeregach zespołu z Cleveland okazał się Colin Sexton, który zdobył 15 punktów. 11 „oczek” zdobył Darius Garland, a po 10 punktów dołożyli Javal McGee oraz Cedi Osman. Cavs byli dziś bardzo nieskuteczni, ponieważ trafiali na skuteczności 38%, z czego jedynie 26,7% za trzy punkty. Niewiele lepiej wyglądało to w przypadku rzutów wolnych (52,2%).
  • Najwięcej punktów w szeregach drużyny z Atlanty zdobył John Collins – 22 „oczka”. Dołożył do tego 12 zbiórek, kompletując double-double. Z dobrej strony pokazał się również Danilo Gallinari, który zdobył 20 punktów. Trae Young spisał się poniżej oczekiwań, ponieważ rzucił jedynie 14 punktów (4/9 z gry). 16 punktów z ławki wniósł Nathan Knight.

HOUSTON ROCKETS – BOSTON CELTICS – 107:134

Statystyki na PROBASKET

  • Gracze Celtics pewnie zmierzają do fazy play-off i dziś również nie dali szans swoim rywalom. Houston Rockets mają aktualnie niechlubnie rekordową serię 16 porażek z rzędu. Dziś nie udało im się tego przerwać, ponieważ Cetlics są ostatnio w dobrej formie. Mimo to Rockets dobrze weszli w mecz, prowadząc przez większość pierwszej kwarty. Jednak już każda następna odsłona tego spotkania była zdominowana przez Celtów. W pewnym momencie prowadzili już prawie 40 punktami, lecz ostatecznie skończyło się różnicą 27 „oczek”. Tym samym Rockets przedłużają swoją passę porażek.
  • Jayson Tatum zdobył dziś 23 punkty i był liderem swojego zespołu. Potwierdzeniem jego dyspozycji była trafiona trójka równo z syreną, kończącą 3 kwartę. Do swojego dorobku dołożył jeszcze 6 zbiórek i 6 asyst. 24 punkty zdobył Jaylen Brown, a 16 Kemba Walker. Bardzo dobrze spisywał się Robert Williams III, który wchodząc z ławki rzucił 16 „oczek”.
  • W szeregach Houston Rockets najlepiej spisał się Victor Oladipo. Lider zespołu z Houston zakończył spotkanie z 26 punktami na koncie, do czego dołożył jeszcze 6 zbiórek i 4 asysty. 21 punktów rzucił Kenyon Martin Jr, który wchodził z ławki. Podopieczni Stephen Silasa odnieśli kolejną porażkę, a nie widać, żeby w przyszłości miało się to zmienić.

MINNESOTA TIMBERWOLVES – PORTLAND TRAIL BLAZERS – 114:112

Statystyki na PROBASKET

  • Znajdujący się aktualnie na 6. pozycji zespół Portland Trail Blazers mierzył się z ostatnią drużyną na zachodzie – Minnesotą Timberwolves. Wydawało się, że to powinna być formalność dla Lillarda i spółki, lecz nic bardziej mylnego. Gospodarze postawili bardzo twarde warunki, wygrywając po zaciętej końcówce. Od samego początku spotkanie było wyrównane i ciężko było przewidzieć zwycięzcę. W pierwszej połowie żadna z drużyn nie uzyskała widocznej przewagi. Dopiero w trzeciej kwarcie to gracze Timberwolves wyszli na prowadzenie, czego mimo starań Lillarda, zawodnicy Blazers nie zdołali odrobić.
  • Na uwagę zasługuje starcie pomiędzy liderem Blazers, czyli Damianem Lillardem, a pierwszoroczniakiem z TimberwolvesAnthonym Edwardsem. Debiutant zdobył w tym spotkaniu aż 34 punkty, dokładając do tego 4 zbiórki. Popisał się efektownym wsadem w końcówce i był liderem swojej drużyny. Lillard ostatecznie zdobył 38 punktów. Obaj panowie rzucili po 6 „trójek”, a mecz kończyli z podobną skutecznością z gry. Mimo że Edwards zdobył kilka punktów mniej, to jego drużyna odniosła z tego większą korzyść, sprawiając niespodziankę.
  • W szeregach zwycięskiej Minnesoty Timberwolves poza Edwardsem dobrze spisał się Ricky Rubio, który zdobył 15 punktów. Mimo słabej skuteczności był bardzo ważnym punktem zespołu. 12 punktów dołożył Jarred Vanderbilt, a wchodzący z ławki Jaylen Nowell rzucił 14 „oczek”. Nieco słabszy występ zaliczył KAT, kończąc z 12 punktami na koncie.
  • W drużynie Blazers bardzo dobrze spisywał się Gary Trent Jr, zdobywając 21 punktów. 19 zdobył Robert Covington, 16 dołożył Carmelo Anthony. Jednak to i tak nie wystarczyło na świetnie dysponowanych Timberwolves.

CHICAGO BULLS – TORONTO RAPTORS – 118:95

Statystyki na PROBASKET

  • W tym spotkaniu mierzyły się drużyny walczące o udział w play-offach. Chicago Bulls znajdują się aktualnie na 10. pozycji, a ich rywale z Toronto tuż za nimi. Nic więc dziwnego, że przez większą część mecz był bardzo wyrównany. W pierwszych kwartach Bulls co prawda byli na prowadzeniu, lecz Raptors ciągle utrzymywali niewielki dystans. Dopiero w trzeciej kwarcie gospodarze wyszli na wyraźne kilkunasto-punktowe prowadzenie. Bardzo mądra w końcówce pozwoliła im utrzymać prowadzenie, ale również powiększyć przewagę. Rywalizacja o czołową ósemkę na wschodzie zapowiada się bardzo emocjonująco.
  • Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem przyjezdnych okazał się Norman Powell, który zdobył w tym spotkaniu aż 32 punkty. Dołożył do tego 5 asyst oraz 4 zbiórki. Kyle Lowry zdołał zdobyć 20 punktów, lecz był dziś mocno nieskuteczny (6/17). Chris Boucher zdobył 17 punktów, wchodząc jako zmiennik.
  • Patrick Williams, dla którego jest to pierwszy sezon w NBA, był najlepszym graczem w zespole Chicago Bulls. Debiutant zdobył 23 punkty, dokładając do tego 6 zbiórek oraz 4 asysty. 15 punktów rzucił Zach LaVine, który jest jednym z najlepiej punktujących zawodników w lidze. Double-double zaliczył Carter Jr (12 punktów, 11 zbiórek).

NEW ORLEANS PELICANS – LOS ANGELES CLIPPERS – 135:115

Statystyki na PROBASKET

  • Kolejne spotkanie, które przyniosło niemałą niespodziankę. Los Angeles Clippers znajdujący się w czołówce Konferencji Zachodniej, ulegli 11. drużynie w tabeli. Mimo że zarówno Kawhi Leonard, jak i Paul George wystąpili w tym spotkaniu, to nie znaleźli oni sposobu na Pelicans. Tak naprawdę od początku do samego końca gospodarze kontrolowali przebieg tego spotkania. Jedynie w drugiej kwarcie goście byli blisko powrotu z wynikiem, lecz podopieczni Stana Van Gundy’ego momentalnie odskoczyli. Ostatecznie wygrali bardzo pewnie 20 punktami, odnotowując swoje 17 zwycięstwo w sezonie.
  • Świeżo upieczony All-Star, Zion Williamson, był najlepszym zawodnikiem, nie tylko swojej drużyny, ale w całym spotkaniu. Zdobył 27 punktów, do czego dołożył 5 asyst oraz 2 zbiórki. Młody gracz Pelicans był niezwykle skuteczny, trafiając 13 z 16 oddanych rzutów. 23 punkty zdobył kolejny z liderów zespołu Brandon Ingram, a 20 zanotował Lonzo Ball. 17 „oczek” z ławki wniósł Jaxson Hayes.
  • W zespole prowadzonym przez Tyronna Lue najlepiej spisał się Kawhi Leonard, który zdobył 23 punkty. Drugi z duetu gwiazd Paul George nie popisał się dziś wysoką formą, zdobywając jedynie 15 punktów (5/14 z gry). 18 punktów zdobył Reggie Jackson, a 16 „oczek” dołożył Luke Kennard.