Jeszcze żadna drużyna od czasów wprowadzenia 24-sekundowego zegara nie przegrywała różnicą 50 punktów już w połowie meczu. Los Angeles Clippers znów znaleźli się po złej stronie historii. W pozostałych spotkaniach Charlotte Hornets zatrzymali Kevina Duranta i Kyriego Irvinga, a New York Knicks zdominowali Milwaukee Bucks. Interesująco było także w Chicago, gdzie swoje pierwsze zwycięstwo zanotowali Golden State Warriors. 


LOS ANGELES CLIPPERS – DALLAS MAVERICKS 73:124

statystyki na PROBASKET

  • Mecz dobiegł końca, zanim na dobre się rozpoczął. Los Angeles Clippers grali bez swojego lidera – Kawhiego Leonarda, który musiał opuścić spotkanie z powodu rozciętych ust. Do urazu zawodnika doszło w poprzednim meczu, gdy nieumyślnie uderzył go Serge Ibaka. LAC stanęli więc przed trudnym zadaniem, ale nikt nie spodziewał się takiego pogromu. 
  • W przerwie meczu Dallas Mavericks prowadzili 77:27 – od wprowadzenia zegara 24 sekund, żadna drużyna nie przegrywała w połowie spotkania różnicą 50 punktów. Podopieczni Tyronna Lue pudłowali na potęgę – trafiając tylko 4/33 za trzy i 34% z gry. Z 15 punktami spotkanie zakończył Paul George, ale trener Lue szybko posadził go w drugiej połowie na ławkę. 
  • Po stronie zwycięzców najlepiej wyglądał Luka Doncić, ale Rick Carlisle również wyszedł z założenia, że w takich okolicznościach nie ma potrzeby przemęczania swojej gwiazdy. W 26 minut Słoweniec zanotował 24 punkty, 9 zbiórek oraz 8 asyst. Dla Mavs to pierwsze zwycięstwo w sezonie, dość spektakularne. 

CHARLOTTE HORNETS – BROOKLYN NETS 106:104

statystyki na PROBASKET

  • Wyrównany mecz i zaskakujący zwycięzca. Po dwóch dominujących występach Brooklyn Nets, oczekiwano, że w starciu z Charlotte Hornets nie dadzą rywalowi większych szans. Tymczasem ekipa z Północnej Karoliny skutecznie się rywalowi postawiła i przyczyniła do jego pierwszej porażki w sezonie. Gordon Hayward przedstawił swoją wartość w niemal całej okazałości. 
  • Nowy lider zespołu robił w zasadzie wszystko, co było konieczne, by ustawić swój zespół na drodze do wygranej. Skończył z dorobkiem 28 punktów, 7 asyst i 6 zbiórek, trafiając 12/20 FG. Wyglądał zupełnie jak Hayward, który opuszczał Utah Jazz. Jednak to Terry Rozier trafił w kluczowym momencie dwa rzuty wolne, które zapewniły Hornets prowadzenie. 
  • Po dwóch meczach, w których Nets wygrywali różnicą 26 i 28 punktów, Hornets zrobili im małą pobudkę. W czwartej kwarcie dzięki dobrej serii Hornets wyszli na 16-punktowe prowadzenie, które jednak szybko zmalało do zaledwie paru oczek po tym, gdy obudzili się Kyrie Irving (25 punktów) i Kevin Durant (29 punktów). Jednak na 7 sekund przed końcem, przy stracie dwóch oczek, KD przestrzelił w swojej próbie i Rozier stając na linii dał swojej drużynie 4-punktowe prowadzenie, które zmniejszył jeszcze Timothe Luwawu-Cabarrot.

WASHINGTON WIZARDS – ORLANDO MAGIC 113:120

statystyki na PROBASKET

  • Dla Washington Wizards to trzecia porażka w sezonie. Poprzedniej nocy zespół grał bez odpoczywającego Russella Westbrooka i Bradley Beal nie był w stanie samodzielnie zatrzymać dobrze grających od początku sezonu Orlando Magic. Goście zdobyli 10 ostatnich punktów tego spotkania i pokonali Wizards po raz szósty z rzędu. 
  • Czwarta kwarta odegrała decydującą rolę, bo Magic wygrali aż 43:19, całkowicie dominując nad defensywą rywala. Rozpoczynali finałowe dwanaście minut z 17-punktową stratą, więc potrzebowali odpowiedzi. Rozluźnieni nieco prowadzeniem Wizards pozwolili dojść rywalowi do głosu i gdy ten wyszedł na prowadzenie, nie miał go zamiaru już oddawać. 
  • 26 punktów dobrze dysponowanego Markelle’a Fultza, który przed rozpoczęciem sezonu podpisał z Magic przedłużenie kontraktu. Z ławki bardzo dobrze wyglądał Terrence Ross dokładając kolejnych 26 oczek. Po stronie Wizards sytuację próbował ratować Bradley Beal, ale jego 10/29 z gry i w konsekwencji 29 punktów niewiele było w stanie pomóc. Zespół z DC znalazł się w trudnej sytuacji. 

NEW ORLEANS PELICANS – SAN ANTONIO SPURS 98:95

statystyki na PROBASKET

  • W samej końcówce San Antonio Spurs mogli doprowadzić do wyrównania po dwóch pudłach z linii rzutów wolnych Stevena Adamsa. Jednak świetnym defensywnym zachowaniem popisał się Eric Bledsoe blokując próbę za trzy DeMara DeRozana. W ten sposób New Orleans Pelicans wygrali drugi mecz w sezonie prowadzeni przez Brandona Ingrama i Ziona Williamsona
  • Nie było to jednak porywające widowisko. Pels trafiali 38% z gry i 20% za trzy, a mimo to wygrali. Dla ekipy z San Antonio to pierwsza porażka w sezonie. Jeszcze w trzeciej kwarcie prowadzenie Pels sięgało 15 punktów po rzucie z faulem J.J.-a Reddicka. Spurs odpowiedzieli runem 21:3, który dał im prowadzenie na początku czwartej kwarty. Ekipy wymieniały się ciosami do samego końca, ale skuteczniejsi w swoich próbach byli podopieczni Stana Van Gundy’ego. 
  • 28 punktów, 11 zbiórek i 6 asyst Brandona Ingrama, 18 oczek z 22 rzutów Ziona Williamsona. Drugoroczniak miał duże problemy ze swoją skutecznością. W swoich siedmiu trafieniach pięć razy kończył wsadem. Najlepszym zawodnikiem goście był Rudy Gay, który z ławki rzucił 22 punkty i dołożył 6 zbiórek oraz 2 przechwyty. 

CLEVELAND CAVALIERS – PHILADELPHIA 76ERS 118:94

statystyki na PROBASKET

  • To bez wątpienia jedna z największych niespodzianek pierwszych dni sezonu regularnego. Cleveland Cavaliers wygrali dotychczasowe trzy mecze, a poprzedniej nocy przejechali się po jednym z kandydatów do walki o mistrzostwo. Philadelphia 76ers grała tego dnia bez Joela Embiida, który narzekał na skurcze pleców, więc zespół postanowił nie ryzykować. 
  • Natomiast Kevin Love w drugiej kwarcie zgłosił problemy z łydką i także nie wrócił na parkiet, choć jego wsparcie było całkowicie zbędne, bowiem dobrze ze swoich zadań wywiązywał się Andre Drummond. Środkowy skończył mecz z 24 punktami i 14 zbiórkami całkowicie dominując środek pola. Cavaliers wygrali drugą kwartę 35:26 i zbudowali prowadzenie, którego już nie oddali do końca meczu. 
  • 16 punktów, 9 zbiórek i 5 asyst Tobiasa Harrisa i 15 punktów Bena Simmonsa. Pozostali gracze Sixers nie byli w stanie przejąć obowiązków Joela Embiida i bardzo szybko wywiesili w tym meczu białą flagę, co z pewnością jest niepokojące. Dla Cavs obok Drummonda dobrze radził sobie Collin Sexton dokładając 22 punkty. Cavs grają inteligentną koszykówkę i bardzo precyzyjnie znajdują słabe punkty rywala. 

NEW YORK KNICKS – MILWAUKEE BUCKS 130:110

statystyki na PROBASKET

  • Obok meczu Nets z Hornets, największa niespodzianka poprzedniej nocy. New York Knicks nie zaczęli tego sezonu najlepiej i niewiele wskazywało na to, że będą w stanie się rywalowi postawić. Tymczasem od początku spotkania z Milwaukee Bucks zaczęli konsekwentnie budować prowadzenie i koniec końców mamy pierwszą wygraną Toma Thibodeau w drużynie z Big Apple. 
  • Na pewnym etapie prowadzenie Knicks urosło już do 28 punktów. Znakomity mecz rozegrał Julius Randle notując 29 oczek, 14 zbiórek i 7 asyst. Kolejnych 27 punktów w swoim najlepszym spotkaniu dla Knicks zanotował Elfrid Payton. Po stronie Bucks 27 punktów i 13 zbiórek Giannisa Antetokounmpo, ale najwyraźniej ekipę z Milwaukee za bardzo rozluźniło 39-punktowe zwycięstwo z Golden State Warriors. 
  • Knicks trafiali 54% z gry i 59% za trzy, Bucks pozwalali im praktycznie na wszystko, co tylko pokazuje, że jesteśmy na etapie sezonu, który dla wielu ekip jest jeszcze obozem przygotowawczym. Takich meczów jak ten powinno być znacznie więcej. – Oni świetnie rzucali, a my musimy poprawić naszą defensywę – skwitował trener Mike Budenholzer. 

INDIANA PACERS – BOSTON CELTICS 108:107

statystyki na PROBASKET

  • Trener Nate Bjorkgren postawił na Domantasa Sabonisa i był to jak najbardziej słuszny wybór. Lider Indiany Pacers w najważniejsze akcji spotkania pewnie wjechał pod kosz i trafił z faulem dając swojej drużynie jednopunktowe prowadzenie przeciwko jednemu z największych rywali wschodniej konferencji. Pacers wygrali dzięki temu trzeci mecz sezonu i nie potrzebowali do tego wsparcia Victora Oladipo. 
  • Boston Celtics mieli jeszcze czas na to, by odpowiedzieć i przechylić szalę meczu na swoją stronę, lecz dobra obrona Pacers spowodowała, że trójka bez przygotowania nie miała szans dolecieć do celu. Sabonis skończył mecz z 19 punktami i 10 zbiórkami, a po wszystkim nazwał trenera Bojrkgrena “geniuszem”, bo na każdy moment meczu ma przygotowaną zagrywkę. Zatem budowanie nowego systemu w Indianapolis przebiega całkiem nieźle. 
  • 25 punktów dołożył Malcolm Brogdon i 17 oczek zapewnił T.J. Warren. Celtics gonili rywala całą drugą połowę i na 11 sekund przed końcem objęli prowadzenie 107:106 po trafieniu Marcusa Smarta. Koniec końców defensywna C’s nie miała odpowiedzi na Sabonisa, a trójka Jaysona Tatuma nie doleciała do celu. 25 oczek Tatuma i 19 oczek Jaylena Browna. Dla ekipy Brada Stevensa to druga porażka z rzędu.

CHICAGO BULLS – GOLDEN STATE WARRIORS 128:129

statystyki na PROBASKET

  • Obie drużyny postanowiły odpuścić grę w obronie i zapewnić widzom ofensywne show. Jednak mimo tego, że to Stephen Curry jest jednym z najlepszych strzelców w lidze, w najważniejszej akcji meczu z Chicago Bulls był tylko przynętą, by zrobić więcej miejsca dla Damiona Lee. Steve Kerr zaufał swojemu zawodnikowi i ten trafił trójkę, która przesądziła o pierwszej wygranej w sezonie Golden State Warriors
  • Curry skończył mecz z 36 punktami, ale nadal nie trafiał na zadowalającej skuteczności kończąc z 11/25 FG i 5/15 3PT. Na jego starania 33 punktami odpowiedział Zach LaVine i to jego rzut w samej końcówce miał przesądzić o zwycięstwie Chicago Bulls. Obrona Byków nie była jednak przygotowana na to, że cios wyprowadzi Lee, a nie Curry lub Andrew Wiggins, który był drugą opcją w tej zagrywce. 
  • Czwarta kwarta była wymianą ciosów. Jeszcze na 8 minut przed końcem Bulls prowadzili 8 punktami. Sześć minut później trójka Curry’ego przywróciła GSW na prowadzenie. Był to mecz drużyn, przed którymi jeszcze dużo pracy, zwłaszcza po bronionej stronie parkietu. 19 punktów, 10 zbiórek i 4 asysty dołożył Wiggins, po stronie Bulls 23 oczka Lauriego Markkanena i 22 punkty, 13 zbiórek Wendella Cartera Jr’a. 

SACRAMENTO KINGS – PHOENIX SUNS 100:116

statystyki na PROBASKET

LOS ANGELES LAKERS – MINNESOTA TIMBERWOLVES 127:91

statystyki na PROBASKET

  • Los Angeles Lakers grali bez Anthony’ego Davisa, ale to nie sprawiło im żadnego problemu w zatrzymaniu rozpędzonej Minnesoty Timberwolves. W przypadku AD chodzi o drobny uraz łydki i zespół nie czuł potrzeby ryzykowania jego zdrowiem. Większym problemem dla Wolves był brak Karla-Anhony’ego Townsa, który nabawił się kontuzji nadgarstka i może to być uraz, który wykluczy go z gry na nieco dłużej. 
  • Mecz w zasadzie rozstrzygnął się w pierwszej kwarcie, którą Lakers wygrali 40:23. Cały czas mieli rywala pod pełną kontrolą. W samej pierwszej połowie Kyle Kuzma zanotował 20 punktów zastępując w wyjściowym składzie AD. Dzięki wysokiemu prowadzeniu, trener Frank Vogel mógł rozdzielić minuty na pozostałych graczy. LeBron James spędził na parkiecie zaledwie 26 minut. 
  • Zdążył w tym czasie zanotować 18 punktów, 9 zbiórek i 5 asyst. Po stronie Leśnych Wilków najbardziej zaangażował się pierwszoroczniak Anthony Edwards rzucając z ławki 15 punktów, choć na słabej skuteczności 6/21 z gry i 1/9 za trzy.






ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here