Stephen Curry stał się trzecim w historii NBA zawodnikiem, który trafił minimum 2,5 tysiąca rzutów zza łuku. Dołączał tym samym do dwójki innych równie wybitnych strzelców dystansowych, jakimi byli Ray Allen i Reggie Miller.

Koszmarne porażki z Brooklyn Nets oraz Milwaukee Bucks obnażyły wiele problemów ekipy Golden State Warriors. Podopiecznych Steve’a Kerra czeka wiele pracy, jeśli planują włączyć się do walki o playoffs. W meczu z Chicago Bulls gra Wojowników wyglądała jednak nieco lepiej, co przełożyło się na pierwsze w sezonie zwycięstwo i małą poprawę nastrojów.

Wyjątkowe powody do radości dał kibicom Steph Curry, dla którego mecz z Bulls okazał się historyczny. Po zeszłorocznej kontuzji lidera Warriors nie ma śladu, drużyna w końcu wygrała, a on sam nadal zapisuje się na kartach historii. W pojedynku z Bykami trafił pięć trójek, co oznacza, że w całej swojej dotychczasowej karierze uzbierał ich 2 504. Przewaga Allena i Millera w rankingu wszechczasów nieustannie maleje. Do drugiego Reggiego brakuje mu już tylko 56 trafień.


Dwukrotny MVP sezonu zasadniczego, trzykrotny mistrz NBA i pięciokrotny mistrz Konferencji Zachodniej ma wciąż wiele czasu, by w nieodległej przyszłości wyprzedzić zarówno Millera, jak i znajdującego się na szczycie rankingu Raya Allena.

Rzuty zza linii 7 metrów i 24 centymetrów stały się w ostatnich latach bardzo popularne. Wiele ekip próbuje naśladować rewolucyjny styl Splash Brothers, czyli Stepha Curry i Klaya Thompsona. Możemy być zatem pewni, że lider Wojowników nie zmniejszy ilości oddawanych rzutów zza łuku i już wkrótce wskoczy na szczyt rankingu wszechczasów.

A widzieliście jak Curry trafił 105 rzutów z dystansu z rzędu? Zobaczcie!






ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj