Washington Wizards zrewanżowali się za czwartkową porażkę i tym razem pokonali Miami Heat. Zdecydowanie mniej problemów ze zwycięstwem mieli dziś koszykarze Milwaukee Bucks, Minnesota Timberwolves czy Boston Celtics. Wyrównanie było natomiast w Portland, gdzie Blazers dopiero w czwartej kwarcie przypieczętowali swój triumf nad Philadelphia 76ers.


New York Knicks – Houston Rockets 106:99

Statystyki na PROBASKET

  • Początek spotkania to festiwal niecelnych rzutów po obu stronach parkietu. W pierwszej kwarcie Houston Rockets trafili jedynie 7 z 21 rzutów z gry (33,3%), w tym 2 z 13 zza łuku (15,4%). New York Knicks byli jeszcze gorsi i skutecznie wyegzekwowali jedynie 21,7% rzutów z gry (5/23), co pozwoliło „Rakietom” na objęcie 8-punktowego prowadzenia (13:21).
  • Podopieczni Toma Thibodeau szybko zdołali zniwelować straty i przez długi czas wynik oscylował w granicach remisu. Kluczowa okazała się ostatnia odsłona, która ostatecznie rozstrzygnęła o losach pojedynku. Przy stanie 92:91 Eric Gordon stracił piłkę, a kontratak zza łuku wykończył Immanuel Quickley. W kolejnej akcji Daniel Theis skutecznie wykończył nieudany atak na kosz Christiana Wooda, na co dwukrotnie za trzy odpowiedział jednak Alec Burks (101:93). To w głównej mierze przesądziło o losach spotkania, bo choć przewaga NYK stopniała jeszcze do 5 oczek, to Rakiety nie były w stanie zawiązać już walki.
  • Pomimo zwycięstwa trudno doszukiwać się szczególnie pozytywnych aspektów w grze Knicks. Najlepszym strzelcem ekipy z Wielkiego Jabłka był Alec Burks, autor 20 punktów, 3 asyst, 5 zbiórek i aż 5 przechwytów, a to wszystko z ławki rezerwowych (6/7 za trzy). Evan Fournier również popisał się skutecznością zza łuku (5/10) i dorzucił 19 oczek. Julius Randle nie mógł z kolei odnaleźć rytmu strzeleckiego (4/15 z gry), ale mimo to otarł się o triple-double (16 punktów, 9 asyst, 10 zbiórek).
  • – Rozmowa ze sobą to jedno, ale potrzebne są też akcje. Ostatnie 2-3 mecze były pod tym względem lepsze. Nie jest to wciąż poziom, na którym chcemy być, ale powoli tam dochodzimy. Teraz musimy się ponownie skupić i zagrać jutro jeszcze lepiej – mówił na pomeczowej konferencji Evan Fournier. Knicks już jutro zmierzą się z Chicago Bulls.
  • Po stronie Houston z dobrej strony zaprezentował się Christian Wood, zdobywca 18 punktów, 12 zbiórek i 3 asyst. Podwójną zdobycz dołożył także Jae’Sean Tate (11 oczek, 10 zbiórek, 3 asysty). Jalen Green – 2. wybór tegorocznego draftu – dołożył 16 punktów, a Eric Gordon 15.
  • Rakiety są obecnie najgorszym zespołem w całej NBA i z bilansem 1-15 zamykają stawkę w konferencji zachodniej. Podopieczni Stephena Silasa wygrali jedynie z Oklahoma City Thunder i od tamtej pory przegrali czternaście kolejnych spotkań.

Indiana Pacers – New Orleans Pelicans 111:94

Statystyki na PROBASKET

  • Po dwóch porażkach z rzędu w meczu z Pelikanami wreszcie zwycięsko wyszli koszykarze podopieczni Ricka Carlisle’a. – Bardzo potrzebne było na to zwycięstwo – powiedział trener Pacers. – Podobało mi się nasze usposobienie dzisiejszego dnia. Był prawdziwy duch dzielenia się piłką – dodał. Zawodnicy Indianapolis kontrolowali wydarzenia na parkiecie od pierwszej do ostatniej minuty spotkania.
  • Na największe wyróżnienie zasługuje Domantas Sabonis, autor double-double (20 punktów i 10 zbiórek). Silny skrzydłowy Pacers trafił 6 z 11 rzutów (55%) i miał 6 asyst. 17 punktów dołożył Justin Holiday (6/11 z gry, 55%). Jedno oczko mniej (16) zanotował Malcolm Brogdon.
  • Po trzech z rzędu słabych spotkaniach odblokował się wreszcie Myles Turner. Center Pacers cały czas jest daleki od swojej optymalnej dyspozycji, ale tym razem uzyskał 11 punktów (5/7 z gry, 71%) i 9 zbiórek. – To była dla mnie pobudka – powiedział Turner. – W tej lidze chodzi o to, jak reagujesz. Musisz grać we właściwy sposób – dodał. W słabszej formie pozostaje cały czas Caris LeVert, który dziś rzucił zaledwie 5 punktów.
  • Po stronie New Orleans Pelicans najlepszym graczem był Jonas Valanciunas, autor double-double (19 punktów i 13 zbiórek). Litewski środkowy trafił 8 z 15 rzutów (53%). 14 punktów dołożył Naji Marshall. Po 12 punktów zdobyli Brandon Ingram oraz Kira Lewis Junior.
  • Indiana Pacers kolejne (7-11) kolejne spotkanie rozegrają za dwa dni. Przeciwnikiem będą Chicago Bulls (11-5). Z kolei Pelicans (3-15) zagrają również za dwa dni. Ich rywalem będą Minnesota Timberwolves (7-9).

Autor: Mateusz Malinowski

Washington Wizards – Miami Heat 103:100

Statystyki na PROBASKET

  • Drugi mecz z rzędu obu ekip lepiej rozpoczęli koszykarze Washington Wizards, którzy po kilku minutach gry prowadzili 17:10. Od początku solidne zawody rozgrywał Bradley Beal, ale na odpowiedź Miami Heat nie trzeba było długo czekać. Na wysokości zadania stanęli bowiem Jimmy Butler i Tyler Herro, a przewaga gospodarzy momentalnie stopniała i to goście objęli prowadzenie (22:25).
  • Druga kwarta była stosunkowo wyrównana (41:43), ale po przerwie wszystko wskazywało na to, że goście z Florydy odskoczą z wynikiem na tyle, że Wizards nie uda im się ich już dogonić. Kolejne trafienia Bama Adebayo, Duncana Robinsona, Kyle’a Lowry’ego i PJ Tuckera sprawiły bowiem, że przewaga Heat osiągnęła pułap 16 oczek (47:63). Goście nie byli jednak w stanie powstrzymać rozpędzonej ofensywy Washingtonu i choć Beal miał drobne problemy ze skutecznością, to wspomagali go Raul Neto czy Montrezl Harrell. Przewaga Miami ponownie zmalała do kilku punktów i rezultat spotkania znów stał się kwestią otwartą.
  • Na 4:19 przed końcową syreną Heat prowadzili 84:94. Akcja 3+1 autorstwa Kentaviousa Caldwell-Pope’a napędziła efektowny powrót „Czarodziei”. Dwa trafienia dorzucił następnie Spencer Dinwiddie, a kolejne „trójki” obu zawodników pozwoliły Wizards objąć prowadzenie (99:96). Heat musieli wówczas ratować się taktycznymi faulami, ale z linii nie mylił się Kyle Kuzma. W ostatniej akcji meczu Jimmy Butler miał jeszcze szansę na doprowadzenie do dogrywki, ale jego rzut zza łuku okazał się niecelny.
  • Tylko czterech zawodników Wizards zdołało przekroczyć barierę 10 oczek. Najwięcej punktów zdobył Bradley Beal, który otarł się jednocześnie o double-double (21 punktów, 9 asyst). Po 16 punktów dorzucili Spencer Dinwiddie (4 asysty; 4/7 za trzy) i Kentavious Caldwell-Pope (5/8 zza łuku). Ponownie świetnie z ławki rezerwowych spisywał się Montrezl Harrell, zdobywca 13 oczek i 7 zbiórek (+17 wskaźnika +/-).
  • Po stronie Heat dwoił się i troił Jimmy Butler, ale jego 29 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty nie wystarczyło, by ograć dziś Washington. Tyler Herro dorzucił z ławki 20 punktów i 5 zbiórek, z kolei Bam Adebayo skompletował 15 oczek i 6 zbiórek. Na wyróżnienie zasłużył też PJ Tucker, który zakończył zawody z dorobkiem 14 punktów, 5 zbiórek i 3 asyst (5/6 z gry). Poniżej oczekiwań zagrał natomiast Kyle Lowry, który zdołał skompletować 7 oczek i 7 asyst, trafiając jedynie 3 z 12 rzutów z gry.

Atlanta Hawks – Charlotte Hornets 115:105

Statystyki na PROBASKET

  • Przebieg pierwszej kwarty sugerował momentami, że będziemy świadkami wyrównanego pojedynku, ale Atlanta Hawks szybko dali do zrozumienia, że są dziś nieco lepiej dysponowani. Od początku świetnie pod koszem spisywał się Clint Capela, który nadrabiał ofensywne braki swoich partnerów. Przewaga Jastrzębi pogłębiła się dopiero w drugiej kwarcie, kiedy to po serii 16:0 gospodarze odskoczyli na 17 punktów (43:26).
  • Trzecia odsłona była najbardziej wyrównanym fragmentem gry, co sugeruje z resztą sam wynik (29:29). Dzięki skutecznej grze Milesa Bridgesa i cennym trafieniom zza łuku LaMelo Balla Charlotte Hornets utrzymywali się w zasięgu kilku posiadań, ale dla Atlanty wciąż była to bezpieczna przewaga. Gorąco zrobiło się dopiero na 1:18 przed końcową syreną. Celne rzuty Terry’ego Roziera i Bridgesa sprawiły, że przewaga Hawks stopniała do zaledwie czterech oczek (106:102). Chwilę później Kevin Huerter popisał się najprawdopodobniej najważniejszą trójką tej nocy, która pozwoliła gospodarzom na chwilę oddechu. Kolejne trafienie zza łuku Camerona Reddisha przekreśliło jakiekolwiek szanse Szerszeni.
  • Architektów zwycięstwa Hawks było dziś kilku. Najefektowniejszy występ zaliczył Clint Capela, który na świetnej skuteczności (10/11 z gry) zdobył 20 punktów i 15 zbiórek. Dobrze wypadli też Kevin Huerter (17 pkt) i John Collins (15 punktów, 8 zbiórek). Trae Young również zapracował na solidną linijkę, ale przez cały wieczór miał spore problemy z odnalezieniem optymalnego rytmu strzeleckiego (5/15 z gry; 2/7 za trzy). Na uwagę zasługują również występy rezerwowych Danilo Gallinariego (16 punktów, 3 przechwyty, 6 zbiórek) i Cama Reddisha (17 punktów, 6 zbiórek).
  • Po stronie Hornets prym wiódł rozpędzony Miles Bridges, który w końcowym rozrachunku skompletował 35 punktów, 10 zbiórek i 3 asysty (15/28 z gry). Jego śladem nie podążyli jednak partnerzy z zespołu. LaMelo Ball spudłował większość swoich rzutów i zdobył ostatecznie 15 punktów, 11 asyst i 2 przechwyty. Cody Martin otarł się o double-double z dorobkiem 14 punktów i 8 zbiórek, z kolei Gordon Hayward zaaplikował rywalom 11 oczek i zebrał 8 piłek.

Boston Celtics – Oklahoma City Thunder 111:105

Statystyki na PROBASKET

  • Podopieczni Ime Udoki kontynuują zwycięską passę, wygrywając drugi mecz z rzędu. Po Los Angeles Lakers tym razem w TD Garden porażkę ponieśli Oklahoma City Thunder. Celtowie od początku narzucili swoje tempo gry, wygrywając pierwszą kwartę siedmioma oczkami (30:23). Po pierwszych 24 minutach drużyna z Bostonu powiększyła swoją przewagę, prowadząc do przerwy 13 punktami (58:45).
  • Sytuacja nie zmieniła się w drugiej połowie, Celtowie trzecią kwartę zakończyli z 15-punktową przewagą (89:74). Koszykarze OKC wygrali w ostatniej odsłonie meczu 9 punktami (31:22), ale to nie wystarczyło, żeby zbliżyć się do Celtics na różnicę chociażby jednego posiadania. Ekipa ze stanu Massachusetts zwyciężyła ostatecznie 6 punktami (111:105).
  • Po raz kolejny nie zawiódł Jayson Tatum, autor 33 punktów, 8 zbiórek i 5 asyst. 23-letni lider Celtics trafił 11 z 22 rzutów (50%). Bardzo dobre spotkanie rozegrał Dennis Schroder, który zanotował 29 punktów i 6 asyst. Trzecim najlepszym strzelcem został Grant Williams, zdobywca 14 oczek i 8 zbiórek. Bliski triple-double był Al Horford. Dominikańczyk uzyskał 10 punktów, 11 zbiórek i 7 asyst, notując double-double. Podwójną zdobycz zaliczył również Enes Kanter (10 punktów i 10 zbiórek).
  • Po stronie Thunder najwięcej punktów zdobył Luguentz Dort (16). 15 punktów i 8 zbiórek dołożył Josh Giddey, a 14 oczek padło łupem Shai Gilgeousa-Alexandra. 13 punktów i 8 zbiórek zanotował Jeremiah Robinson-Earl. 12 oczek dodał Ty Jerome.
  • Boston Celtics (9-8) kolejne spotkanie rozegrają za dwa dni. Przeciwnikiem Celtów będą Houston Rockets. Natomiast koszykarze Oklahoma City Thunder o tym samym czasie zmierzą się na wyjeździe z Atlantą Hawks.

Autor: Mateusz Malinowski

Milwaukee Bucks – Orlando Magic 117:108

Statystyki na PROBASKET

  • Milwaukee Bucks bez większych problemów ograli Orlando Magic, choć końcowy wynik może sugerować pewne problemy. Od samego początku Kozły były jednak wyraźnie dominującą stroną, a ich przewaga już w pierwszej kwarcie osiągnęła pułap 15 oczek (32:17).
  • W drugiej odsłonie Bucks wciąż dominowali, dzięki czemu Giannis Antetokounmpo był w stanie skompletować double-double jeszcze przed przerwą. Grek zdobył 15 punktów, 13 zbiórek, 4 asysty i 1 przechwyt w nieco ponad 16 minut.
  • W drugiej połowie podopieczni Mike’a Budenholzera wrzucili zdecydowanie wyższy bieg. To jednak wciąż Giannis i Bobby Portis napędzali ofensywę gospodarzy. W międzyczasie Magic mieli ogromne problemy z odnalezieniem strzeleckiego rytmu i w trzeciej „ćwiartce” trafili jedynie 3 z 14 prób zza łuku. Kiepsko radzili sobie przede wszystkim gracze wyjściowej piątki, a w szczególności Jalen Suggs (1/4), Gary Harris (1/4) i Wendell Carter Jr. (0/3). Przewaga Milwaukee wzrosła wówczas do 29 punktów (90:61).
  • Ostatnia część gry to już popis drugich garniturów obu zespołów. Świetnie wypadli R.J. Hampton i Mychal Mulder, dzięki czemu przyjezdni byli w stanie zniwelować rozmiary porażki. Po drugiej stronie problemy ze skutecznością mieli Thanasis Antetokounmpo i Justin Robinson, ale nie miał to już żadnego wpływu na końcowy rezultat.
  • Po raz kolejny w tym sezonie nie do zatrzymania był Giannis Antetokounmpo. Grek prezentuje się jak dotąd świetnie, a dziś w nocy zdobył 32 punkty, 20 zbiórek, 5 asyst, 2 przechwyty i 3 bloki, trafiając przy tym 8 z 16 rzutów z gry. Nieco mniej aktywny był Khris Middleton, który skompletował dziś 13 oczek i 8 asyst. Fantastycznie wypadł za to Bobby Portis, który również popisał się efektownym double-double (24 punkty, 15 zbiórek). Grayson Allen dołożył 16 oczek, a Jrue Holiday i Pat Connaughton po 11.
  • Po stronie Orlando Magic zawiedli przede wszystkim zawodnicy wyjściowej piątki. Jalen Suggs zdobył co prawda 14 punktów, ale spudłował aż 11 z 15 rzutów z gry. Mo Bamba i Wendell Carter Jr. zdobyli jedynie po 8 oczek. Dobrze wypadł natomiast R.J. Hampton, zdobywca 19 punktów, 9 asyst i 5 zbiórek. Po 13 oczek dorzucili Chuma Okeke i Mychal Mulder.

Minnesota Timberwolves – Memphis Grizzlies 138:95

Statystyki na PROBASKET

  • Spotkanie bez głębszej historii. Minnesota Timberwolves całkowicie zdemolowali Memphis Grizzlies i wygrali każdą z czterech kwart. Już pierwsza odsłona zapowiadała wyraźną deklasację. Goście mieli problemy ze skutecznością, podczas gdy Wilki szalały pod koszem i zza łuku, trafiając 8 z 11 prób za trzy. Anthony Edwards zdobył wówczas 17 punktów, trafiając wszystkie 5 „trójek”.
  • W drugiej „ćwiartce” problemy strzeleckie Grizzlies jedynie się pogłębiły i choć Wolves zwolnili nieco tempo, to w dalszym ciągu pielęgnowali swoją przewagę. Obraz gry nie uległ zmianie również po przerwie, kiedy to wyższy bieg wrzucili Karl-Anthony Towns i D’Angelo Russell. Niedźwiadki były w stanie nawiązać walkę dopiero w ostatniej odsłonie, ale i tym razem gospodarze reprezentowani przez zmienników okazali się nieznacznie lepsi (25:24).
  • Ekipę z Minneapolis do zwycięstwa poprowadził wspomniany już tercet D’Angelo Russell (28 punktów, 5 asyst), Anthony Edwards (23 punkty) i Karl-Anthony Towns (21 punktów, 5 zbiórek). Dobry występ zaliczyli również Patrick Beverley (11 punktów, 4 asysty, 5 zbiórek) i Jarred Vanderbilt (5 punktów, 10 zbiórek, 3 asysty; +28), a także wchodzący z ławki rezerwowych Malik Beasley (12 pkt).
  • Po stronie pokonanych Grizzlies najlepiej wypadł Desmond Bane, autor 21 punktów i 5 zbiórek. Ja Morant, który trafił tylko 3 z 9 oddanych rzutów, dołożył 11 oczek i 5 asyst. Zawiódł też Jaren Jackson Jr., który skompletował jedynie 12 punktów (8/10 z linii rzutów osobistych) i 4 zbiórki. Do pozytywów można zaliczyć natomiast występ Tyusa Jonesa z ławki (16 pkt).

Portland Trail Blazers – Philadelphia 76ers 118:111

Statystyki na PROBASKET

  • Philadelphia 76ers w dalszym ciągu muszą radzić sobie bez Joela Embiida. Jego absencja ma ogromny wpływ na grę Szóstek, co dziś widoczne było już od pierwszych minut. Podczas gdy Andre Drummond nie oddał nawet jednego rzutu w pierwszej kwarcie, a cała ofensywa przyjezdnych skupiała się na Tobiasie Harrisie i Sethie Currym, atak gospodarzy napędzali Damian Lillard i CJ McCollum. Sixers stawiali opór, ale w drugiej kwarcie ich defensywa się posypała, a Portland Trail Blazers odskoczyli na 13 punktów (47:34).
  • Po przerwie zespół Chauncey’ego Billupsa przez większość czasu kontrolował przebieg gry, choć Philadelphia miała swoje momenty. Wyższe tempo zarzucił Tobias Harris, ale po momencie słabości i ofensywnej posuchy Blazers raz jeszcze znacznie odskoczyli (82:64).
  • Czwarta kwarta to przeplatanka lepszych momentów obu stron. Kiedy wydawało się, że po kolejnych trafieniach Normana Powella, Jusufa Nurkicia i Lillarda Blazers przesądzą za chwilę o rezultacie spotkania (105:95), wyższy bieg wrzucał Tyrese Maxey, po czym przewaga gospodarzy momentalnie topniała. Działało to również w drugą stronę. Gdy Sixers byli jedynie o krok od nawiązania bezpośredniego kontaktu z rywalem, Portland odpowiadali akcją 2+1 Larry’ego Nance’a Jr’a. bądź kolejną „trójką” Lillarda. W ścisłej końcówce skuteczniejsi byli jednak Blazers, a cztery celne trafienia z linii Dame’a ustaliły wynik meczu.
  • Po kilku gorszych występach Damian Lillard ponownie udowodnił, że bez wątpienia należy do czołowych rozgrywających w NBA. Dziś 31-latek zdobył 39 punktów, 7 asyst i 3 bloki. Double-double w postaci 11 punktów i 11 zbiórek, a do tego 3 asysty, 2 przechwyty i blok dołożył Jusuf Nurkic. Nie najgorzej wypadł też CJ McCollum, który skompletował 18 oczek, 6 zbiórek i 5 asyst. Na wyróżnienie zasłużył też Norman Powell, który dorzucił 17 punktów.
  • Po stronie Sixers prym wiedli dziś Tobias Harris (28 punktów, 8 zbiórek, 3 asysty; 11/21 z gry) i Tyrexe Maxey (28 punktów, 9 asyst, 3 zbiórki, 2 przechwyty). Dobrze wypadł Georges Niang, autor 15 punktów i 4 zbiórek. Nieco mniej solidną zdobycz dorzucili Seth Curry (10 punktów, 3/10 z gry) czy Matisse Thybulle (9 pkt).
  • Dla Sixers jest to już szósta porażka na przełomie siedmiu ostatnich pojedynków. Podopieczni Doca Riversa spadli tym samym na 10. miejsce, a tuż za swoimi plecami mają Atlanta Hawks, Toronto Raptors i Indiana Pacers. W nocy z poniedziałku na wtorek 76ers zmierzą się z Sacramento Kings.

Sacramento Kings – Utah Jazz 105:123

Statystyki na PROBASKET





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here