Wyniki NBA: Lakers ograli Bucks, 37 punktów Jamesa!

47
8086

Największą historią dnia było bez wątpienia starcie Los Angeles Lakers z Milwaukee Bucks w Staples Center. Naprzeciw siebie stanęły drużyny z najlepszymi bilansami w swoich konferencjach. Górą z tej rywalizacji byli Los Angeles Lakers prowadzeni przez LeBrona Jamesa i Anthony’ego Davisa. Natomiast Utah Jazz dzięki dobrej postawie Mike’a Conleya wygrali w TD Garden. Bardzo dobry występ przeciwko Portland Trail Blazers zanotował wysoki Phoenix Suns – Aron Baynes zdobywając 37 punktów i 16 zbiórek. Zion Williamson z kolei skończył z 17 punktami starcie przeciwko Miami Heat, które New Orleans Pelicans ostatecznie wygrali. Triple-double imponującego w ostatnim czasie Carisa LeVerta.


WASHINGTON WIZARDS – ATLANTA HAWKS 118:112

STATYSTYKI

  • Tym razem skuteczny występ Bradleya Beala faktycznie przyniósł Washington Wizards zwycięstwo. Zespół pokonał na własnym parkiecie Atlantę Hawks, a lider składu był niepowstrzymany zdobywając 35 punktów, 4 asysty.
  • Wizards w całym meczu trafili 15 z 31 trójek, Beal był 7/10 zza łuku. Zespół cały czas utrzymuje się w walce o play-offy, więc nikt w DC nie ma zamiaru odpuszczać.
  • Dla Hawks z bardzo dobrej strony zaprezentował się pierwszoroczniak Cam Reddish notując 28 punktów na skuteczności 11/17 z gry. Poza grą był Trae Young, który przejawiał objawy grypowe i zespół nie chciał go przemęczać.
  • W końcówce Hawks udało się zbliżyć na 4 punkty, gdy po trójce Reddisha było tylko 109:105 dla Wizards. Jednak na 52 sekundy przed końcem Rui Hachimura, przy 4-punktowym prowadzeniu Wizards, zebrał piłkę w ataku i przypieczętował wygraną swojej drużyny na linii rzutów wolnych.

BROOKLYN NETS – SAN ANTONIO SPURS 139:120

STATYSTYKI

NEW YORK KNICKS – OKLAHOMA CITY THUNDER 103:126

STATYSTYKI

  • Po stosunkowo wyrównanym początku spotkania Thunder przejęli inicjatywę w drugiej kwarcie i momentalnie odskoczyli z wynikiem. Dobre zawody rozgrywał Chris Paul (21 punktów, 12 asyst, 4/6 zza łuku), który w ostatnich dniach był łączony z transferem do Nowego Jorku.
  • Przewaga gości stale rosła, a Knicks nie potrafili  znaleźć odpowiedzi na wyczyny Oklahomy. Z półdystansu trafiali Dennis Schröder (16 pkt), Danilo Gallinari (22 pkt) czy Shai Gilgeous-Alexander (18 pkt), z kolei w pomalowanym nie do zatrzymania był Steven Adams (12 oczek, 11 zbiórek).
  • R.J. Barrett odpowiedział 17 punktami, a Elfrid Payton był bliski skompletowania triple-double (18 pkt, 9 zbiórek, 8 asyst). NYK pozostawali jednak bezradni, a różnica punktowa osiągnęła pułap nawet 34 oczek.
  • Choć przebieg meczu jasno określa jednostronność pojedynku, to Knicks zdołali zwyciężyć walkę na tablicach (38:48). Gospodarzy zgubiła jednak skuteczność rzutów za trzy (4/24).
  • Sytuacja na zachodzie robi się coraz ciekawsza, a zespół Billy’ego Donovana wciąż liczy się w walce o przewagę własnego parkietu w Play-Offs. W najbliższych dniach czeka ich seria kluczowych spotkań z m.in. Celtics i Jazz, która nakreśli sytuację w tabeli. [Krzysztof Dziadek]

BOSTON CELTICS – UTAH JAZZ 94:99

STATYSTYKI

  • Celtics wciąż borykają się z problemami kadrowymi. W starciu z Jazz Brad Stevens nie mógł skorzystać z usług m.in. Jaylena Browna czy Gordona Haywarda.
  • Po lepszym początku Bostonu z Jasonem Tatumem na czele (18 pkt) do głosu doszli goście. Po serii 10:2 Jazzmani zdołali odskoczyć z wynikiem i kontrolować przebieg spotkania. Lider Utah – Mike Conley – zdobył 25 punktów i 5 asyst.
  • Po drugiej stronie parkietu szalał Marcus Smart. 26-letni obrońca był dziś nie do zatrzymania i przypieczętował swój występ 29 punktami. W czwartej kwarcie Celtics zdołali zniwelować stratę do zaledwie pięciu oczek, lecz po chwili Jazz raz jeszcze wypracowali sobie wyraźną przewagę.
  • Gospodarze zawiedli w kwestii skuteczności. Z gry C’s trafiali jedynie 37,2% swoich rzutów, z kolei zza łuku tylko 10 na 36 prób okazało się skutecznych.
  • Utah dowiozło zwycięstwo do końcowej syreny, co z kolei oznacza trzecią porażkę Bostonu na przełomie ostatnich czterech spotkań. Kiepska sytuacja kadrowa może kosztować Celtics miejsce w pierwszej trójce Konferencji Wschodniej. [Krzysztof Dziadek]

CHICAGO BULLS – INDIANA PACERS 102:108

STATYSTYKI

MINNESOTA TIMBERWOLVES – ORLANDO MAGIC 118:132

STATYSTYKI

NEW ORLEANS PELICANS – MIAMI HEAT 110:104

STATYSTYKI

  • Brandon Ingram spudłował 15 ze swoich pierwszych 17 rzutów. Mimo to lider New Orleans Pelicans był gotów wziąć na swoje barki odpowiedzialność w samej końcówce spotkania. A dokładnie mówiąc w jego ostatnich 62 sekundach, gdy zdobył 5 punktów i przypieczętował wygraną Pels.
  • Zespół z Nowego Orleanu przerwał serię trzech porażek i przy okazji zatrzymał czteromeczową serię wygranych Miami Heat. W czwartej kwarcie podopieczni Alvina Gentry’ego prowadzili już 15 punktami, ale w końcówce potrzebowali zabezpieczyć prowadzenie, bo Heat zdołali się zbliżyć.
  • Najlepszym punktującym gospodarzy był Jrue Holiday z 20 punktami. Kolejnych 19 oczek i 12 zbiórek zapewnił Josh Hart. Zion Williamson zatrzymał się na 17 punktach, 6 zbiórkach i 2 blokach. Po stronie Heat fantastycznie zagrał Duncan Robinson trafiając aż osiem trójek. Z 26 oczkami mecz skończył Jimmy Butler.
  • Na 3:53 przed końcem Heat po punktach Derricka Jonesa Jr’a tracili już tylko punkt. Po chwili lejce przejął Ingram zdobywając pięć kolejnych punktów meczu i zabezpieczając przewagę swojej drużyny na tyle, że Heat nie mieli już odpowiedzi. Pels pozostają w pogoni za ósmymi w tabeli zachodu Memphis Grizzlies.

Typy NBA: Curry pomoże wygrać?

DALLAS MAVERICKS – MEMPHIS GRIZZLIES 121:96

STATYSTYKI

PHOENIX SUNS – PORTLAND TRAIL BLAZERS 127:117

STATYSTYKI

  • Jeden z najbardziej szalonych pojedynków tego wieczoru. Mecz w kapitalnym stylu rozpoczął Aron Baynes, który jeszcze w pierwszej kwarcie trafił pięć trójek, by w końcowym rozrachunku zdobyć 37 punktów, 16 zbiórek (9/14 zza łuku).
  • Suns byli w stanie szybko wypracować sobie znaczącą przewagę, po czym w drugiej odsłonie odskoczyli nawet na 23 oczka. W zespole Monty’ego Williamsa solidnie prezentowali się również Devin Booker (23 punkty, 12 asyst) i Dario Sarić (24 pkt).
  • Jeszcze przed przerwą Blazers popisali się serią 20:0 i zdołali zniwelować stratę do zaledwie trzech punktów. Duet obwodowych w osobach Damiana Lillarda (24 pkt) i C.J. McColluma (25 pkt) zdobył łącznie 49 punktów, a double-double w postaci 23 oczek i 20 zbiórek dorzucił Hassan Whiteside.
  • Phoenix odpowiedziało ze zdwojoną siłą i w trzeciej kwarcie odskoczyli na 26 punktów. Goście z Portland starali się stopniowo zmniejszać różnicę punktową, lecz kontrolujący przebieg gry Suns dowieźli zwycięstwo do końcowej syreny.
  • Dla zespołu z Arizony jest to pierwsze zwycięstwo po serii czterech porażek z rzędu, z kolei Trail Blazers po porażce utrzymują dystans 3,5 zwycięstwa do ósmych w tabeli Memphis. [Krzysztof Dziadek]

LOS ANGELES LAKERS – MILWAUKEE BUCKS 113:103

STATYSTYKI

  • Starcie tytanów obu konferencji. Spotkało się także dwóch głównych kandydatów do nagrody MVP. LeBron James przywitał w Staples Center Giannisa Antetokounmpo. Nie był jednak dla niego szczególnie gościnny prowadząc Los Angeles Lakers do ważnego zwycięstwa.
  • Po pierwszej połowie na tablicy był remis 48:48. Giannis i LeBron szli łeb w łeb mając na swoich kontach po 12 punktów. Obie drużyny potrzebowały czasu, by się nawzajem wyczuć i znaleźć miejsca, w które mogą uderzyć. Trzecia kwarta – nazywana kwartą trenerów – miała dać nam odpowiedź na to, kto przeczytał rywala lepiej.
  • Znacznie efektywniej poradzili sobie w niej Lakers wygrywając te 12 minut 39:28, co ustawiło ich na prostej drodze do zwycięstwa. Jednak na 5 minut przed końcem czwartej kwarty, po dwóch rzutach wolnych Antetokounmpo Bucks zeszli do -4, co zapowiadało naprawdę interesującą końcówkę.
  • Lakers zareagowali na to runem 7:0, który znów dał im komfort. Tej wygranej podopieczni Franka Vogela już nie wypuścili. Antetokounmpo zanotował 32 punkty, 12 zbiórek i 6 asyst, z kolei LBJ odpowiedział linijką 37 oczek, 8 zbiórek, 7 asyst i 3 przechwyty. Dostał wsparcie Anthony’ego Davisa, który dołożył 30 punktów i 9 zbiórek.

Typy NBA: Curry pomoże wygrać?

NBA: Noah w Clippers!






47 KOMENTARZE

    • Wyrównany mecz, Giannis swoje rzucił, ale się momentami bardzo męczył, szczególnie gdy krył go LBJ. Niech ktoś jeszcze raz napisze, że ten gość nie potrafi bronić, będę mu codziennie wysyłał skróty z tego meczu.

    • Tu nie chodzi o to,że on nie umie tylko o to,że coraz częściej mu się nie chce i najzwyczajniej w świecie odpuszcza…

  1. Milwaukee w ewentualnym finale jeśli dojdą nie będą się zbytnio liczyć, Giannis potrzebuje drugiej gwiazdy inaczej są bez szans na misia.

    • Na teraz tak to wygląda, że oba zespoły z LA mają przewagę, ale to sport i różne rzeczy mogą się wydarzyć. Zobaczymy jak przejdą przez playoffy i czy nie będzie kontuzji.

  2. lal vs bucks świetny mecz do oglądania. Dziadek lebron wciąż rządzi. Cieszmy się, ze wciąż mamy okazje podziwiać jego talent. Gdy odejdzie ta liga już nie będzie taka sama. Dobrze ze Anthony obudził się w drugiej połowie. Lal maja spore szanse na misia jeśli przejdą Clippers.

    • Po odejściu Jordana z Bulls zarówno w 1993 i 1998 był dopiero smutek. Jeszcze, że zdecydowanie najlepszy. Najładniej grający. Ten, który spopularyzował NBA na cały świat jak nikt inny. To na dodatek wtedy w lidze nie było lajtowej obrony tylko konkretna czyli bardzo kontaktowa. A on sobie poradził. W obecnej lidze obrońcy niewiele mogą, ale to nie ich wina tylko włodarzy ligi. Na dodatek wejścia na kosz często są proste i toporne co kiedyś by nie przeszło, bo bezkarnie nie dało się tak wchodzić na starych przepisach jak to robi James na przepisach obronnych z ostatnich kilkunastu lat. Oczywiście Lebron to też wielki gracz. Umiał jak nikt inny dostosować się do takich przepisów jakie ma. A to najważniejsze. Sukcesy w playoff i mistrzostwa. Wykorzystywanie przewag nad rywalem. Harden niby taki chojrak w sezonie regularnym, a w playoff już nie potrafi dominować. James potrafił. Lebron ma spore szanse na MVP sezonu oraz mistrzostwo czwarte. Jego bilans z finałów 3/9 trochę brzydko wygląda więc może podreperuje je sobie. W tym sezonie z pewnością ma raczej większe szanse na tytuł niż w kolejnym. Wieku nikt nie oszuka. 35 lat, a 36 lat to zawsze różnica. A w nogach ma 17 sezonów i 9 finałów więc przebieg jak większość koszykarzy już 38-40 letnich. Ja tam go z czasem zacząłem doceniać podobnie jak Bryanta za nieustępliwość i nie poddawanie się mimo porażek. Z pewnością James miał trochę pecha, że trafił na taką drużynę jak GSW 2017 i 2018 z Durantem. Podobna sytuacja do tej jak miały drużyny w konfrontacji z Bulls 1996 i 1997 oraz Lakers 2001, że były praktycznie z iluzorycznymi szansami na cokolwiek. Masz rację, że będzie brakować także Jamesa lidze NBA. To samo odczuwam z Bryantem.

    • James ma 3/9 i nie wiadomo czy będzie 4/10. Najpierw Lakers musi pokonać Clippers i Bucks w playoff co nie jest takie pewne. Ale z pewnością łatwiejsze niż pokonanie GSW 2017 czy 2018. A jeśli James wygra mistrzostwo w 2020 i 2021 oraz pobije rekord Jabbara 38 tys. to zasługuje, by być na równi z Jordanem na tronie ?

  3. Gianis wyraznie zwolnil po tym upadku cos chyba jego kolano poczulo i mam tak ze w nastepnym meczu nie zagra ale i tak swietny mecz LA i LBJ. W drugiej polowie obudzil sie AD i w pelni zasluzone zwyciestwo w koncu z mocna ekipa

  4. Lebron 34000 punktów. Jest już blisko Jabbara. Kto jak jak nie on może to zrobić. 4000 bo tyle mu brakuje, to dwa sezony

    • W przyszłym sezonie jak zdrowie pozwoli i zdobędzie te 1500….2000 punktów, zrobi sobie fundament pod atak w następnym sezonie 21/22 na Malone, a kolejnym Jabbara. Będzie to jego 20ty sezon.Trzeba pamiętać że jego zdobycze będą już spadać, nie wiadomo też ile meczy będzie musiał opuścić zpowodu kontuzji lub zmęczenia

    • Brakują mu 3 sezony, a nie 2 sezony do rekordu. Średnie będa mu spadać i może pauzować z racji zmęczenia i dobrych urazów. On ma zaklepane pobicie Jabbara jak będzie zdrowy i zagra jeszcze 3 sezony. Paoietaj, że 20 sezonów w wieku 18-38 jak James to zawsze lepiej niż 20 sezonów jak Jabbar i Malone w wieku 22-42 lat, bo kiedyś do ligi NBA wszyscy przychodzili dopiero w wieku 22 lat. Pierwsi 18 latkowie w lidze NBA to Bryant i Garnett w 1997 roku. Lebron nie tylko ma szanse pobić Jabbara wynik, ale być pierwszym koszykarzem z 40 tys. punktów w sezonie regularnym. Ale musiałby zagrać jeszcze 4 sezony i mieć zdrowie więc 21 sezonów razem o jeden więcej niż Jabbar, Malone czy Bryant. W każdym razie wynik Jabbara powinien być pobity w sezonie 22/23 więc czekać było trzeba 34 lata, bo Jabbar kończył karierę w 1989. To będzie 20 sezon Jamesa.

    • obecny 17 sezon optymistycznie na koniec 34,5 tys
      20/21 fundament do ataku ok 36 tys
      21/22 przeskok przed Malone ok 37,5 tys
      22/23 20sezon, awans na zawodnika wszechczasów
      23/24, ewentualny,wiek 39 i ponad lat,czy bedzie chciał i dął rady grac?atak na 40tys p

      załozenie to minimum 1500p/rok,musiałby rzucac ok 20p/mecz, i opuscic niewiele meczy

    • Jest to wykonalne. Zauważ, że jako 35 latek ma średnią 25.6 pkt na mecz i możliwe, że rozegra ok 75 meczy więc daje nam to 1920 pkt, a więc w przyszłym sezonie nie spadnie mu z miejsca średnia na 20 pkt. Możliwe, że będzie 24 lub 23 pkt i ok 70-75 rozegranych. Oczywiście z każdym sezonem będzie średnia pewnie mniejsza bliżej 20 pkt. On zaskakuje na razie zdrowiem więc jest możliwe, że nie dozna ciężkiej kontuzji jeszcze przez te 3 sezony i na luzie będzie co sezon dokładał 1500+. Trzeci Tytan NBA pod względem zdrowia. Jabbar i Malone, a teraz James 🙂

    • tak jest wykonalne, dlatego ja ostroznie załozyłem spadek do 20p/mecz, bo na poczatku moze byc powyzej,ale za 3-4 lata moze byc ponizej. OPbawiam sie nagłego wyekslpatowania, i nagłego spadku, i nastawianie sie na aysty. PO w tym roku znowu da mu w dupe tak ze w pzryszłym moze byc detka,pamietaj, bedzie miał juz 36-37,. Ew odpowczynki i kontuzje moga oznaczac ok 60 meczy na sezon. Dlatego ostaroznie załozyłem srednioo 1500p/sezon przez najblizsze 3 lata. Udac sie moze. Malone za dwa lata. Jabbar rok pozniej. Ale wszystko musi sie szczesliwie zgrac. Po 35 roku generalnie zdobyczne drastycznie spadają, Malone to był cud natury.Kulturysta ponad 120 kilowy,i wyjatkowo dbajacy osiebie. Jabbara wykreował MJohnson, a Lebron to musi wszystko robi sam. Moim zdaniem ma trudniej.No ale zobaczymy.

  5. Trzena rowniez dodac ze LA przerwali passe 6 porazek pod rzad z Bucks 😀
    Dawac niedziele i Clippersow licze na rowniez dobry i wyrownany meczyk

  6. Jak to byl mecz najlepszych drużyn w NBA to ja dziękuję. Zero pomysłu na grę. Zero akcji. Kto ma piłkę ten gra. Skuteczność tragiczna. Coraz mniej koszykówki w tym NBA

  7. Muszę odszczekać moje narzekania na Antka. Zaimponował mi walką po obu stronach parkietu. Nie pękał, tylko trzymał albo Zarozumialca (Kuba, staram się) albo Davisa.
    Byłem pod wrażeniem, że grał prawie całą czwartą kwartę. To było jednak za dużo, pod koniec nogi mu się trochę uginały. No, ale cóż było robić – inni mało dostarczali.
    Rzeczywiście Midleton trochę nie radzi sobie przy szarpiącej obronie. W tym meczu wyglądał na typowego strzelca, któremu inni muszą zrobić miejsce.

  8. Po ostatnim skandalicznie bałwochwalczym artykule o LBJocie czuję się wręcz zobligowany do podkreślenia, że epitet Płaczek nie jest w jego wypadku żadnym wyzwiskiem, tylko właściwą ilustracją. Zwróciliście uwagę na jego miny, kiedy w 3 kw. Divicenzo efektownie wyrwał mu – niczym przedszkolakowi – przy wjeździe piłkę z rąk? Od razu sfrustrowany zaczął się mazgaić.

    • Potwierdzam, LBJ to miękka faja.
      W latach 90-tych płaczek dostałby taki wpierd*l, że po jednym meczu już by nie wrócił na parkiety NBA.

    • W latach 90-tych to on by wygrał 10 mistrzostw, a potem zapłakał nad beznadziejnością tamtej ligi.

    • W latach 90-tych płaczący James zdobyłby 20 miszczostff!! xD
      Kto da więcej?
      30, 40!
      szkoda, że jak przychodzi wreszcie do finału, to jak zwykle ktoś mu skopie dupsko xD i to w czasach kiedy NBA stała się miękka i zniewieściała xD
      a durniom się wydaje, że w 90-tych dałby radę chociaż pierdnąć.
      a o latach 80-tych to nawet szkoda wspominać, na boisko mogliby go wwozić od razu w trumnie :]

    • Czemu ciagle kasujesz moje wpisy jak odpowiadam tym pedalom hejterskim??
      W latach 80-tych to taki LBj ze swoja sila fizyczna to by sam w pojedynke zdobywa tytuly zyjcie dalej jakimis poprzednimi epokami i sie podniecajcie barany

    • w latach 80-tych i 90-tych to była zniewieściała liga jak już, pełno drewna pod koszem i nędzne obrony. LeBron by tam miał status boga i dziś by z 10 mistrzostwami był niezaprzeczalnym nr 1

    • Amares nie prowokuj innych użytkowników- Lebron jest w TOP 2-5 w historii, a idzie na bezsprzeczne TOP 2 w razie tytułu czwartego i pobiciu rekordu punktowego Jabbara, ale na 100% słabszy jest od Jordana, bo nie ma takiego killer instynktu, takich czysto technicznych umiejetności jak on i takich sukcesów więc po co trollujesz za każdym razem gadając głupoty, że jest najwybitniejszy. Prowokujesz sytuację więc licz się z konsekwencjami od tych, którzy oglądają NBA nie 15-20 lat, a 30 lat i widzieli obu w kilkuset całych meczach, który z nich miał większy god mode w playoff. Ale fakty są takie, że nie można przeginać w drugą stronę. Lebron pod względem wszechstronności przebił Magica i Pippena, a to jest coś wielkiego dla każdego kto widział jak bardzo oni są wszechstronni. Z tym, ze Magic lepiej podawał od Jamesa, a Pippen znacznie lepiej bronił od niego i robił więcej przechwytów.
      Mam w kolekcji z Jordanem ok 350 meczy całych i tyle widziałem, wiele z nich dopiero po jego zakończeniu kariery ściągnąłem z internetu, a skrótów meczy jest jeszcze więcej na Youtube, ale mają często tylko 10 minut, a całych jest pewnie mniej niż 150. Z Lebronem widziałem ok 600 meczy całych. Generalnie z pewnych powodów nie ma sensu ich porównywać. Po pierwsze jeden z nich MJ jest strzelcem mega pewnym siebie i elitarnym obrońcą jak na SG, a drugi z nich James jest graczem combo w stylu Magica i Pippena czyli ktoś kto chce robić wszystko. Po drugie grali w innych czasach na innych przepisach. Więc cyfry są niemiarodajne. Patrz z jaką łatwością Westbrook zrobił 3 sezony z średnimi triple double co w latach 1988-2005 na starych przepisach, by nie przeszło. Wsadź Jordana do tych czasów miałby łatwiej z taką delikatną obroną. Wsadź Jamesa w lata 1988-2005 ma trudniej z kontaktową i fizyczną defensywą. Oczywiście poradzić sobie by poradził i był jednym z lepszych także wtedy, ale nie przeszłyby wtedy tak proste i przewidywalne wejścia jakie on stosuje, bo byłby karcony przez mięso pod koszem. Do tego wtedy gwizdali kroki, a on często je popełnia w tych czasach bez gwizdków sedziów. To samo Harden. Jordan dużo rzadziej popełniał błąd kroków od Jamesa, a częściej miał gwizdany przez to, że w latach 90′ byli bardzo uczuleni na tym punkcie. A teraz liczy się tylko by było lajtowo, łatwo, ładnie, ofensywnie, ale przepisy poszły w złą stronę. Oczywiście to nie wina zawodników tylko włodarzy ligi. Zawodnicy mogą się tylko dostosować do tego co mogą grać w danych czasach. Jordan idealnie dostosował się do lat 1988-1998. James idealnie do lat 2011-2020. Znam osobę, która oglądała NBA wcześniej ode mnie i za GOAT długo uważała Magica i też był zły, że MJ w latach 1988-1990 uważa się, ze może przebić Magica, ale już po tym co Jordan osiągnął 1991-1993 i 1996-1998 sam się z tym pogodził. O ile w latach 1988-1990 był mega dominujący brakowało mu jak na złość partnerów mocnych, gdy naprzeciw stali Rodman, Lambier, Thomas, Dumars. Co ciekawe tamci Pistons w latach 1989 i 1990 mieli większe kłopoty z Bulls niż w finałach z rywalem z zachodu. To pokazuje jak niewiele brakowało do mistrzostwa Jordanowi w 1989 i 1990. Chyba Rodman był tym, który zabrał mistrzostwa Jordanowi wtedy, bo on stłamsił Pippena wtedy, a nawet, gdy Dumars schodził na ławkę przejmował samego Jordana w obronie i potrafił lepiej bronić Jordana niż Dumars, którego MJ uważał, ze przeciw nikomu tak ciężko mu się nie grało przez całą karierę. Pistons w 1988 przegrali 3-4 z Lakers, ale zostali oszukani przez sedziów podobnie jak Kings w 2002, gdy przegrali 3-4 z LAK. Ale w 1989 Pistons o odwecie zniszczyli Lakers 4-0, gdy Rodman krył Magica. Zresztą on był jedynym, który też potrafił jeden na jeden nie da się przepchnąc Shaqowi – finały konferencji Bulls vs Magic 1996. A to jak bronił Rodman przeciw Sonics w finałach 1996 i przeciw Heat 1997 to mistrzostwo. To nawet Ben Wallace z najlepszych serii wymięka. Gdy przeanalizujesz serię Bulls vs Pistons 1989 i 1990 po całych meczach zawsze wyjdzie, że tamta obrona Pistons była na cienkiej granicy. James nigdy nie musiał grać przeciw takiej defensywie jak Pistons 1988-1991 czy NYK 1992-1994 oraz Bulls 1996-1998, gdy dołączył do nich Rodman. Ostatnie drużyny z elitarną defensywą to Pistons 2004-2005 oraz SAS 2005-2007, ale James, gdy grał naprzeciw Pistons i SAS w 2007 nie było już hand checking co wiele zmieniło, bo znieśli to w 2005 więc nie można było już opierać się na kimś, zamęczać cielskiem, dotykać czy grać twardo, nie mówiąc brutalne zagrania, gdy ktoś próbował wejść na kosz itd. Pistons 2004-2005 przypominało obroną Pistons 1988-1991, NYK 1992-1994, Bulls 1996-1998, ale już Pistons 2006-2007 wiele straciło na zmianie przepisów, bo przestali być straszni. Patrz na obronę Pistons w 2004 przeciw Lakers lub w 2005 przeciw SAS, a o ile gorzej bronili w 2006 przeciw Heat czy w 2007 przeciw Cavaliers już bez hend checking, gdzie najwięcej stracił Ben Wallace i Rasheed Wallace. SAS lepiej sobie poradziło po zmianie przepisów, bo zarówno w 2005 i 2007 potrafili grać dość twardo. Zwłaszcza Duncan, Bowen i Horry. Zresztą w playoff 2007 wielu zarzucało Bowenowi i Horremu, że nie dostosowali się do zmiany przepisów i grają jakby były stare przepisy czego dowodem jest ich gra przeciw Phoenix Suns z 2007. Jordan to konkretna i krótka kariera – mega dominacja ostatnie 6 pełnych sezonów w Bulls. James to długa kariera jak Jabbar i Malone więc wspaniałe longevity dzięki zdrowiu, ale bez takiej dominacji z wieloma porażkami w finałach jak Jerry West i Baylor. Ale, jeśli James wygra mistrzostwo w 2020 i 2021 więc będzie miał 5 tytułow oraz pobije rekord Jabbara 38.5 tys. punktów to pewnie sam uznam, że jest na równi z Jordanem. Wynik 5/11 z finałów poza tym znacznie ładniej będzie wyglądać niż to słabe 3/9, które kłuje po oczach strasznie, gdy ktoś przegrywa blisko 70% finałów w jakich grał i chce być GOAT 🙂 A przecież był blisko 1/9, bo w 2013 rzut Allena, który uratował Heat w game 6 i dał dogrywkę i nastepnie 7 mecz, a SAS mieli już Heat na deskach przed rzutem Allena oraz w 2016, gdzie Curry był kontuzjowany i był cieniem samego siebie w playoff, pauzował w 1R i 2R, a potem musiał wrócić, bo bez niego GSW byłoby bez szans z Oklahoma i Cavaliers. Do tego wypłakane zawieszenie Greena z game 5, które wiele zmieniło, bo mecz 5 w Oakland był kluczowy jako dobicie Cavaliers 4-1 i na dodatek kontuzja Boguta, który blokował dość skutecznie wejścia w porównaniu do innych graczy GSW. Okoliczności się liczą. Było całkiem blisko 1/9.

    • Już Ci odpisałem na ten post w sąsiednim wątku, same wymysły i nieprawdy praktycznie.

  9. Wydawało się, że Giannis ma zaklepane drugi rok z rzędu MVP sezonu, ale James nie jest na straconej pozycji. Dałbym na obecną chwilę szansę 55/45 dla Giannisa. W przypadku, jeśli Lakers ograją teraz Clippers oraz będą równie skutecznie wygrywać na silniejszym zachodzie do końca sezonu jak dotychczas będzie 50/50 nawet jak Bucks wykręcą minimalnie lepszy bilans o 3-4 wygrane. Na korzyść Lebrona działa fakt, że w poprzednim sezonie Lakers nawet nie awansowali do playoff, a teraz mają zdecydowanie najlepszy bilans zachodu i drugi najlepszy w lidze za Bucks oraz, że Lebron dawno nie liczył się tak bardzo o tytuł MVP sezonu, a wygrywał dawno temu 2009, 2010, 2012, 2013. Więcej MVP sezonu od Lebrona mają Jabbar (6) i Jordan (5) więc w razie wygranej zrówna się z MJ. Jedynie w MVP finałów dość mocno przegrywa, bo Jordan (6), a James (3). Oczywiście Lebron może i tu dołożyć jakieś MVP finałów, bo Lakers są w TOP 3 faworytów do mistrzostwa obok Bucks i Clippers.

Skomentuj mackiki Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here