Wyniki NBA: Wielki powrót Marcusa Smarta. Celtics wygrali z Heat! W finale Wschodu mamy remis!

12
5795

Wrócili podstawowi zawodnicy, wrócili Boston Celtics, którymi w tym roku można się tak zachwycać. Po porażce w meczu numer 1, tej nocy goście nie dali ekipie z Miami dużych szans i pewnie zabrali ze sobą do Bostonu zwycięstwo. Heat jako jedyny w ryzach trzymał Jimmy Butler, który zdobywając 29 punktów nie zszedł ze swojego play-offowego poziomu.

MIAMI HEAT – BOSTON CELTICS 102:127 (1-1)

Statystyki na PROBASKET

  • Ze zdecydowanie lepszymi humorami przystępowali do tego meczu Miami Heat. Gospodarze po wygranej przed dwoma dniami stanęli przed szansą powiększenia zaliczki i… zakończenia niezwykłej serii Jaysona Tatuma. Ze skrzydłowym na boisku Celtics dwa spotkania z rzędu przegrali bowiem po raz ostatni 22 stycznia.
  • Krótko przed spotkaniem z obozu Celtics dobiegły do nas bardzo istotne informacje. Po długim testowaniu, dzięki dwóm negatywnym wynikom protokół zdrowotny opuścił Al Horford. Spodziewano się także powrotu do gry Marcusa Smarta, który pauzował w Game 1 z powodu skręcenia śródstopia. Złą wiadomością była absencja Derricka White’a, który nie pojawił się tej nocy na parkiecie z prywatnych względów. Po stronie Heat po raz kolejny nie zobaczyliśmy natomiast Kyle’a Lowry’ego.
  • Początek spotkania nie zapowiadał aż tak jednostronnego widowiska. W pierwszych minutach do głosu doszli gospodarze z Miami, którzy wyszli nawet na dwucyfrowe prowadzenie. Sytuacja odwróciła się na koniec premierowej kwarty, po czasie wziętym przez Ime Udokę i słowie „pobudka” skierowanym do swojego zespołu. Celtowie w sześciu kolejnych posiadaniach rzucili wtedy pięć trójek, dzięki czemu zaliczyli run 17-0 i wyszli na prowadzenie.
  • Obraz gry podobnie wyglądał w dwóch kolejnych kwartach, gdy goście sukcesywnie powiększali swoje prowadzenie. Celtics przez większość spotkania grali to, do czego przyzwyczaili nas w tych play-offach – dobrze zorganizowaną koszykówkę z małym marginesem błędów i elitarną decyzyjnością po atakowanej stronie parkietu.
  • Ekipa z Bostonu była o krok od napisania nowej klubowej historii, w czwartej kwarcie prowadząc już nawet 34 punktami. Najwyższe zwycięstwo, które w postseason kiedykolwiek odnotowali Celtowie wynosi 40 punktów, natomiast najbardziej dotkliwa porażka Heat – 36 punktów. W ostatnich minutach garbage time zmiennicy gospodarzy odrobili jednak część strat, przez co końcowy rezultat nie oddaje do końca wyglądu spotkania.
  • Moi zawodnicy znają swoje możliwości i dostrzegli, że nadarzyła się świetna okazja, którą w pewnym sensie zaprzepaściliśmy (w meczu nr 1). Wiedzą, że stać nas na znacznie więcej – powiedział trener Udoka. – I pokazaliśmy to dzisiaj – dodał. Ze statystycznego punktu widzenia, goście odnieśli dziś zwycięstwo dzięki 10 więcej rzuconym trójkom oraz lepszemu dzieleniu się piłką. Indywidualnie najwięcej dla swojego zespołu – 27 punktów – uzbierał na swoim koncie Jayson Tatum, jednak za bohatera meczu można uznać powracającego do gry Marcusa Smarta. Przebywając na parkiecie 40 minut, obrońca z 24 punktami, 12 asystami i 9 zbiórkami otarł się o triple-double. Jego wskaźnik +/- zatrzymał się na +32, co było o prawie dwa razy lepszym wynikiem od kolejnego startera. Także 24 oczka dołożył Jaylen Brown, 19 Grant Williams, a po 10 Payton Pritchard i Al Horford.
  • Ten mecz liczył się tylko jako jeden – przypominał Erik Spoelstra. – To właśnie rozumieją doświadczeni gracze w szatni i sztab. Nasi przeciwnicy zagrali bardzo dobrze. Masz dwie naprawdę dobre drużyny i po prostu musimy sobie poukładać pewne rzeczy w grze – dodał. Pozytywów w grze ekipy z Miami nie było dziś zbyt wiele. Największym był z pewnością występ Jimmy’ego Butlera, który zapisał na swoje konto 29 punktów, 6 zbiórek i 3 asysty. Po 14 oczek zapisali na swoje konta Gabe Vincent i Victor Oladipo, a 11 Tyler Herro.
  • Heat zdecydowanie mają o czym myśleć. Mecz numer 3 odbędzie się w TD Garden w nocy z soboty na niedzielę o 2:30 czasu polskiego.

Polecamy najnowszy odcinek Podcastu PROBASKET LIVE.





12 KOMENTARZE

    • Bo GSW grają najładniejszą koszykówkę? Bo bronią, podają , bilansują rzuty za 3 i 2? Bo nie są jednowymiarowi jak kiedyś Houston, starzy jak LA czy opierający na jednym dwóch graczach inne zespoły? Sa najlepsza drużyną do oglądania w tych playoffs. Po prostu ich nie lubisz bo są tacy fajni;)

    • Maksiu, dobre pytania. Pociągnę temat:

      Czy kolega Yakubobo zdradzi nam, dlaczego właściwie nie ceni GSW? Zakładam oczywiście (być może niesłusznie), że jest jakaś racjonalna przyczyna. Nawet czysto emocjonalny stosunek najczęściej bywa czymś uzasadniony – ja na przykład nie lubię LeBrona, bo jest przemądrzałym mazgajem.

    • ja nie lubie GSW bo curry tańczy jak trafi czwartą trójkę z dwudziestu oddanych 😛

    • Pimpuś – szacun. Krótko i rzeczowo. Ja (bez przekąsu) taki argument rozumiem!

      😆😉

  1. Nie mogłem się napatrzeć, jak Żary doskakiwały w obronie. Tam nie było sekundy do namysłu, trzeba było odpalać błyskawicznie. No i bostończycy odpalali, przerażająco skutecznie. Jeśli Herro i Robinson nie obudzą się ze swoimi trójkami, to przy takiej dyspozycji Celtów ( a wszystko wskazuje na to, że ostatnio jest ona u nich normą) Miami jest skazane na rozjechanie.

  2. na dzisiaj wychodzi finał GSW-C’s bo przeciwnicy słabiutko…. Mavs zmiażdżeni w 1 meczu, Heat urwali 1 mecz za sprawą 3 kwarty a teraz zostali wyjaśnieni, 2 razy dostali w Phili to teraz nie dostaną w Bostonie? przy 3-1 będzie po ptokach….ale w tych finałach Splash Brothers muszą zacząć grać swój najlepszy basket bo póki co są bardzo daleko od tego

    • na razie to jest 1-1 i rywalizacja przenosi sie do bostonu wiec róznie to moze byc

  3. Gsw jest straszne. Mam nadzieję, że fuks się skończy. Denver bez Murraya i Portera, potem wyleciał Morant i Suns…

    Nie mogę się patrzeć na przereklamowanego tomsona i największego prostaka ligi czyli Greena.
    A reszta gra spoko, widać że są od lat poukładani ..

    • Muszę przyznać, że Green to i mnie w oczy kłuje.
      Przynajmniej tyle dobrze, że można publicznie wyzywać go od idiotów. Sądzę, że za kretyna też się nie obrazi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj