Wyniki NBA: Clippers wciąż walczą! Wielki mecz Paula George’a!

21
6734

Los Angeles Clippers nie składają broni. Podopieczni Tyronna Lue są pod ścianą, ale zdołali pokonać Phoenix Suns i doprowadzili tym samym do szóstego spotkania w tej serii. Świetny mecz rozegrał Paul George, który pobił dziś swój dotychczasowy rekord zdobytych punktów w jednym meczu play-offów.


PHOENIX SUNS – LOS ANGELES CLIPPERS 102:116 (3-2)

Statystyki na PROBASKET

  • Phoenix Suns stanęli przed doskonałą szansą zamknięcia finałów konferencji zachodniej w pięciu spotkaniach, w dodatku przed własną publicznością. Plany te od początku chciał jednak pokrzyżować Marcus Morris, którego cztery trafienia w pierwszych minutach gry pomogły Los Angeles Clippers szybko odskoczyć na 15 punktów (20:5). Po wymianie ciosów „Słońca” odpowiedziały serią 9:0, z czego kluczowe okazało się 6 oczek Devina Bookera. Przyjezdni mieli jednak w swoich szeregach przewagę w osobie Reggiego Jacksona. Rozgrywający LAC w imponujący sposób zakończył pierwszą kwartę i pomógł swojej drużynie odzyskać 10-punktową przewagę (26:36).
  • W drugiej odsłonie powtórzyła się sytuacja z pierwszej. Utrzymujący bezpieczną przewagę Clippers pozwolili Phoenix Suns zbliżyć się z wynikiem, tym razem po serii 12:0, podczas której punktowali m.in. Chris Paul, Cameron Payne i Deandre Ayton (42:44). Wówczas sprawy w swoje ręce wzięli wspomniany Marcus Morris oraz Paul George. Ich trafienia pozwoliły LAC ponownie odskoczyć na 10 oczek, ale na równi z syreną przewagę gości zdążył zmniejszyć jeszcze Booker (52:59). Obrońca Phoenix zebrał przed przerwą 19 punktów, na co dwudziestoma i imponującą skutecznością (8/10 z gry) odpowiedział Morris. Dobrze spisywał się również DeMarcus Cousins, który wchodząc z ławki rezerwowych dorzucił 10 punktów.
  • Suns nieco lepiej weszli w drugą połowę spotkania. Po trzech kolejnych trafieniach Bookera, Jae Crowdera i Paula podopieczni Monty’ego Williamsa po raz pierwszy tego wieczoru objęli prowadzenie (62:61). Podobnie jak „Słońca” przed przerwą, tak i teraz serią punktową popisali się LA Clippers z niesamowitym Paulem Georgem na czele. Skrzydłowy gości zdobył 20 punktów w trzeciej kwarcie, a po jego „trójce” LAC odskoczyli na 12 oczek (79:67). W międzyczasie po jednej z defensywnych interwencji Patricka Beverleya na parkiet w niefortunny sposób upadł Chris Paul. Choć wyglądało to groźnie, to początkowo nie zapowiadało się na coś więcej, niż zwykłe przewinienie. Sędziowie dopatrzyli się jednak faulu niesportowego. CP3 wykorzystał co prawda trzy rzuty osobiste, ale przewaga Clippers na koniec trzeciej „ćwiartki” wynosiła już 13 oczek (78:91).
  • Na początku czwartej odsłony pod nieobecność George’a na parkiecie deficyt Suns momentalnie zmniejszył Booker (89:96). Tyronn Lue zareagował przerwą na żądanie, po czym wprowadził do gry George’a, Morrisa i Beverleya. To nie od razu wpłynęło jednak na obraz gry, a po kontrataku Camerona Johnsona i akcji 2+1 przewaga Los Angeles Clippers zmalała do zaledwie 4 oczek (94:98). Na odpowiedź gości nie trzeba było jednak długo czekać. Po raz kolejny na wysokości zadania stanęli George i Reggie Jackson (96:108). Czas mijał, a przewaga LAC stale oscylowała w granicach 12 oczek, wzrastając nawet do 16 na 4:03 przed końcową syreną. W dalszym ciągu kapitalnie prezentował się PG13, dla którego zdobyte dziś 41 punktów jest dotychczasowym rekordem indywidualnym w play-offach. Suns mieli kilka dogodnych okazji na trafienia rozpoczynające pogoń za wynikiem, ale byli wyjątkowo nieskuteczni, przez co Clippers bez większych problemów dowieźli prowadzenie do końca.
  • Clippers do zwycięstwa poprowadził dziś Paul George, autor 41 punktów, 13 zbiórek, 6 asyst i 3 przechwytów (15/20 z gry). Świetnie spisali się również Marcus Morris Sr. (22 punkty) i Reggie Jackson (23 punkty, 4/7 za trzy). Doskonale w roli wchodzącego z ławki zawodnika odnalazł się natomiast DeMarcus Cousins, zdobywca 15 oczek (7/12 z gry).
  • Po stronie Phoenix Suns najlepszym punktującym był Devin Booker. 24-letni rozgrywający zdobył dziś 31 punktów. Double-double zdobył Deandre Ayton, ale nie był to występ nawiązujący do wcześniejszych popisów środkowego (11 punktów, 10 zbiórek). Bliski podwójnej zdobyczy był też Chris Paul, zdobywca 22 punktów i 8 asyst. Z ławki cenne punkty dorzucił Cameron Johnson (14 pkt).
  • Phoenix Suns wciąż potrzebują zaledwie jednego zwycięstwa do awansu do wielkiego finału NBA. Clippers staną jednak przed szansą wyrównania stanu serii i doprowadzenia do meczu numer siedem, a te, jak wiadomo, rządzą się swoimi prawami. Kolejne spotkanie już w nocy ze środy na czwartek o godzinie 03:00 czasu polskiego w Staples Center.

Patrick Beverley nabija się z Chrisa Paula

Paul George sprawił, że Chris Paul przeleciał po parkiecie…

Paul George udawał, że jest faulowany? A może jednak stracił równowagę po kontakcie z CP3?

Crawder fauluje PG13. Nieładnie, ale pytanie czy zrobił to specjalnie?

Skrót meczu:

Tak wygląda „drzewko” play-off NBA 2021 po poniedziałkowym spotkaniu:





21 KOMENTARZE

  1. Beverley to głupek, atak na nogi zawodnika podczas wyskoku powinien być karany zawieszeniem. Reszta niby kontrowersyjnych sytuacji to zwykle meczowe przypadki.

  2. Szkoda. Była szansa na zamknięcie rywalizacji. Clippersi grali dobrze i równo przez cały mecz i zasłużyli na to zwycięstwo. Świetnie „pociągnął” na początku Morris; Jackson równo przez cały mecz; a George jak „odpalił” to „odleciał”. Miałem wrażenie, że Suns (i kibice chyba też ździebko) wyszli z założeniem że samo się wygra i zapomnieli, że ten przeciwnik ani odrobiny im nie odpuści i będzie pazurami wyszarpywać każdy punkt. Na moją pochwałę zasłużyli Booker i Johnson a za walkę też Craig i Payne. Słabiutko Bridges i Crowder. CP3 po powrocie jakoś nadal mnie nie przekonuje (mimo 22 pkt). Mam wrażenie, że jest jakiś inny. Ale tragedią w tym meczu był Ayton. Ale to się łączy z tematem CP3, bo Ayton nie jest „samoobsługowy”. Trzeba na niego intensywnie grać, żeby ta „maszyna” działała sprawnie i pożytecznie. I to właśnie wcześniej świetnie robił CP3 ale zgasło jakoś. No i teraz Ayton snuje się bez sensu po boisku. Wrócił do swojego dobrze znanego trybu- „lazy Andrzeja i smerfa ciamajdy”. Coś na zasadzie: „mam dwie lewe i dziurawe rączki, biegam sobie tam i tu, czasem coś poskaczę, czasem coś wpadnie do rączek-byleby się nie zmęczyć za bardzo”. Chłop jest tak wielki i skoczny, że spod sufitu powinien każdą piłkę nad rywalami chwytać pewnie w dwie łapy. A co widzimy- inni się przepychają, cisną i szukają pozycji do zbiórki i skaczą a Ayton jak coś nad nim frunie to ewentualnie poskacze jak baletmistrz i siatkarz jedną rączką próbuje podbijać piłeczkę po kilka razy do góry (a w tym czasie trzech przeciwników się na niego rzuci i mu sprząta sprzed nosa piłkę). A jak już trzeba by się ruszyć gdzieś, wcisnąć pod kosz, to się nie bardzo chce. Szkoda, że brakuje mu genu Rodmana. A może brak Zubaca spowodował, że Andrzej spuścił z motywacji. Przy Ivicy bardziej się starał.
    Sumarycznie: game 6 jest kolejną szasną- można ją wykorzystać lub ponownie stracić. Jak Suns nie zmienią gry i podkręcą tempa to będzie game 7. Trochę zaczynam wyczuwać w powietrzu stary dobrze znany i utrzymujący się od lat w Dolinie swąd indolencji i frajerstwa. Mam nadzieję się mylić…

    • Widocznie Ayton grając przeciwko niskim nie ma motywacji do walki, tak często jest. Dla takiego lepszy chłop o podobnych gabarytach bo wtedy chce się walczyć, a tak to tak jak piszesz , grał jak ciamajda.

  3. Zastanawia mnie czemu przeciwko Cousinsowi , trener (2gi najlepszy w lidze A dla niektórych najlepszy) wystawia Sarica. Cousins zrobił z niego zupę i szybko nabił kilkanaście punktów. Ten sam błąd jest powielany w kolejnym meczu.

  4. A kogo ma wystawić? To nie jest gierka na szkolnym boisku, to są play-offs nie zapominajcie. To jest męską gra i szkody muszą być a nie „miekiszony” jakieś. Game 7 to jest jedyne dobre rozwiązanie w każdej serii

    • Sceptofan gościu ty naprawdę tych meczy nie oglądasz ,na początku myślałem że się droczysz ale faktycznie g..o wiesz ,tam człowieku piłka chodzi najlepiej w lidze ,tak jak i u Suns i Jazz w tym roku błaźnie .

    • A co ma jedno do drugiego???
      Dalej graliby koszykówkę opartą na nadziei „a może będzie trafiał, może ma dzień”.
      Właśnie dlatego grają brzydką koszykówkę. Podają do lidera i czekają, co on zrobi. Mecze wygrywają, gdy gwieździe idzie. Kiedy nie wpada, to stoją i się tylko gapią.

  5. Crowder musi spacyfikować Beverlyego, bo zaczyna się polowanie na naszych allstarów. Podejrzewam, że następne mecze będą brzydkie, pełne fauli i drobnych kontuzji. Saric jest dramatyczny zgadzam się, Ayton musi grać więcej i na niego mają grać więcej. Już lepiej spróbować na zmianę Kaminskiego niż Sarica. Druga sprawa to starterzy muszą dawać więcej od siebie i w obronie i w ataku. LAC to bardzo silna drużyna, grająca twardy basket. Słońca miały znacznie więcej dni na odpoczynek + nie ma Leonarda, a zupełnie tego nie widać. Paul, Booker, Ayton muszą w meczach rzucać po 20-30 punktów, żeby wygrać tę serie i mistrzostwo.

    • Chaoz czego ty człowieku życzysz ? widziałeś mecz ,widziałeś co gadali w oryginalnym komentarzu ?Beverly w tej akcji nic nie zrobił specjalnie ,Paul chciał coś wymusić a że tak odjebał ,że spadł praktycznie na własne plecy to jego sprawa ,posłuchaj co mówili Mark Jackson,Jeff Van Gundy i Mike Breen,nawet były sędzia (wyleciało mi teraz jego nazwisko ) powiedział ,że on by nie dał flagrant 1 w tej sytuacji .Wy widzicie dalej jakieś faule ,dziwne decyzje na korzyść Clippers a nie widzicie na korzyść Suns takiej samej liczby decyzji sędziów ,rozwala mnie wasza stronniczość .Tylko czekać na porażkę Clippers ,żeby mieć się na kim wyżyć.

  6. Właśnie jestem po meczu ,widzimy się na meczu nr 7 w Phoenix (nie dosłownie ).Jak zwykle cisza po wygranej Clippers,chorągiewa przestał odliczać procenty do wygranej Jazz(a to już było rundę temu ,sorry ),kurde tak bardzo szkoda kontuzji Kawhiego ,no ale cóż ,tak czy inaczej po takich meczach teksty typków (trolli) o tym że trzeba wywalić PG i KL są zabawne ,ta drużyna jest tak scementowana ,gra tak zespołową koszykówkę ,że oni bez Klaw’a mają nadal szansę ,czy odpadną ?być może ,na pewno w tym roku nie stawiał na nich każdy ,jak rok temu ,gdy zawiedli a o dziwo ,teraz są lepszym zespołem ,któremu zwyczajnie może zabraknąć szczęścia i zdrowia ,dla mnie są warci szacunku ,bo można odpaść po walce ,albo tak jak rok temu ,no i oni walczą i walczą i walczą ,przegrywali 0-2 z Dallas w meczu numer trzy było już 30-11 i oni wrócili z tego ,wracają z każdego 0-2 ,jeśli teraz wrócą to będzie coś niesamowitego,coś co nie zdarzyło się nigdy ,oni się nie poddają ,brawo ,podziwiam was ,tych którzy tak nienawistnie życzą źle Clippers ,bo ja nie mówię że ktoś ma ich lubić jeśli jest fanem Suns czy kogo tam chce ,ale teksty po porażce Clippers o tym że to dziady są żałosne ,bo jeśli to jest dziadostwo ,walka z wszystkimi przeciwnościami ,to współczuję wam braku szacunku do przeciwnika ,który sprawia że wasza ekipa musi się wspiąć na wyżyny swoich możliwości ,żeby wygrać, to jest chyba główny cel sportu , rywalizacja, walka do końca ,szacunek dla Clippers i dla Suns też ,nie bez powodu są w finale konferencji.

  7. A w radiowej Trójce wiadomościach o 9 podali, że Clippersi grają jeszcze z Utah- a , he, he. Takie fajne radio było a już nawet wiadomości sportowych nie potrafią przygotować…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here