Wyniki NBA: Giannis zdominował Magic, 38 punktów LeBrona, Thunder złapali kontakt

4
5550

Milwaukee Bucks pokonali Orlando Magic w meczu nr 3 i tym samym wyszli na prowadzenie. 35 punktów zdobył Giannis Antetokounmpo. Indiana Pacers robili wszystko, co w ich mocy, aby nawiązać kontakt w rywalizacji z Miami Heat, ale ostatecznie musieli ponownie uznać wyższość rywala. Oklahoma City Thunder po dogrywce pokonali Houston Rockets i przegrywają w serii już tylko 1:2. W ostatnim spotkaniu minionej nocy Los Angeles Lakers pokonali Portland Trail Blazers.


Orlando Magic – Milwaukee Bucks 107:121 (1:2 w serii)

Statystyki na ESPN

  • Bucks najwidoczniej otrząsnęli się po zaskakującej porażce w meczu otwierającym serię i kolejne dwa spotkania zagrali zdecydowanie lepiej. Wydaje się, że rywalizacja nie potrwa dłużej niż pięć spotkań.
  • Mniej więcej w połowie drugiej kwarty (5:40 do końca) pomiędzy Marvinem Williamsem z Bucks i Jamesem Ennisem III wywiązała się przepychanka, w wyniku której obaj zawodnicy zostali odesłani przedwcześnie do szatni. Williams zablokował Ennisowi drogę, co zbytnio się mu nie spodobało. W ruch poszły ręce, a sędziowie nie mieli innego wyboru jak tylko ukarać zawodników.
  • O losach spotkania zadecydowała druga kwarta, którą Bucks wygrali aż 19 punktami. Do przerwy „jedynka” Wschodu prowadziła już 27 punktami i było wiadome, że tego prowadzenie już z rąk nie wypuści. Magic walczyli, w ostatniej ćwiartce udało im się zmniejszyć różnicę do 12 punktów, ale na więcej nie było ich dzisiaj stać.
  • Giannis Antetokounmpo rzucił dzisiaj 35 punktów, miał 11 zbiórek i siedem asyst. 17 „oczek”, osiem zbiórek i sześć asyst dołożył Khris Middleton, a Eric Bledsoe zakończył spotkanie z 14 punktami, ośmioma asystami i trzema przechwytami.
  • W barwach Magic na wyróżnienie zasłużył DJ Augustin, autor 24 punktów i sześciu asyst. Po 20 „oczek” zanotowali Nikola Vucević i Terrence Ross.
  • Kolejny mecz tej serii w poniedziałek o 19:30 czasu polskiego.

Miami Heat – Indiana Pacers 124:115 (3:0 w serii)

Statystyki na ESPN

  • Heat mocno rozpoczęli spotkanie. Pierwsza połowa zdecydowanie toczyła się pod ich dyktando. Wydawało się, że zespół z Florydy głado wygra trzecie spotkanie i wjedzie na autostradę prowadzącą do drugiej rundy. W pewnym momencie drugiej kwarty podopieczni Erika Spoelstry prowadzili już 20 punktami, a na przerwę schodzili z 18 „oczkami” zapasu.
  • Jednak Pacers się nie załamali. Wiedzieli, że jeśli chcą w tej serii jeszcze coś ugrać, to muszą zagrać zdecydowanie lepiej już teraz. Pacers rozpoczęli trzecią kwartę od serii punktowej 12:2, a zakończyli ją 10 punktami zdobytymi z rzędu. Zawodnicy z Indiany grali bardziej agresywnie w obronie, zdobywanie punktów nie przychodziło Heat już tak łatwo. Pacers rzucili w trzeciej ćwiartce 34 punkty, co stało się ich najlepszym wynikiem w tej serii. Przed ostatnimi 12 minutami przewaga Heat stopniała do czterech „oczek”.
  • Heat w sezonie regularnym przegrali 16 meczów, w których prowadzili przynajmniej 10 punktami. Kibice Heat miali zatem czego się obawiać. Tym bardziej, że ich ulubieńcy wyglądali na nieco rozkojarzonych. Pacers kontynuowali swoją pogoń, na 2:20 przed końcem Malcolm Brogdon trafił zza łuku i zmniejszył straty do dwóch „oczek”. Jednak już w następnej akcji Bam Adebayo trafił dwa rzuty wolne, a chwilę później Jimmy Butler zablokował TJ-a Warrena. W kolejnym posiadaniu Pacers zanotowali stratę i było już po meczu.
  • Jimmy Butler rzucił dzisiaj 27 punktów, miał osiem zbiórek, cztery asysty i trzy przechwyty. Goran Dragić dołożył 24 punkty i sześć zbiórek. Bam Adebayo zdobył 22 „oczka”, 11 zbiórek i pięć asyst.
  • W barwach Pacers najlepiej spisał się Brogdon, który rzucił 34 punkty i miał 14 asyst. Warren dołożył 23 „oczka” i sześć zbiórek. 20 punktów rzucił Victor Oladipo, a double-double zanotował Myles Turner (15 punktów i 12 zbiórek). Brogdon jest pierwszym zawodnikiem w historii Pacers, który zanotował przynajmniej 30 punktów i 10 asyst w play-offach.
  • Kolejny mecz tej serii w nocy w poniedziałku na wtorek o godzinie 00:30 czasu polskiego.

Oklahoma City Thunder – Houston Rockets 119:104 OT (1:2 w serii)

Statystyki na ESPN

  • Dennis Schroder rzucił 29 punktów, miał pięć zbiórek i pięć asyst, 26 „oczek”, sześć zbiórek i pięć asyst dołożył Chris Paul. Shai Gilgeous-Alexander zdobył 23 „oczka”, a Danilo Gallinari 20. Thunder zdominowali dogrywkę i pokazali, że Rockets mogą mieć jeszcze z nimi problemy. – Chcieliśmy powalczyć. Wiemy, jak trudno byłoby wrócić z 0:3. Chcieliśmy walczyć i myślę, że się nam to udało – stwierdził Paul.
  • James Harden rzucił 38 punktów, miał osiem asyst i siedem zbiórek, ale w dogrywce wyleciał za zbyt dużą liczbę fauli. W dogrywce to Thunder zdobyli pierwsze 12 punktów – dwie „trójki” trafił wtedy Paul. – Chciałem, aby dzisiaj moi zawodnicy grali bardziej agresywnie w ataku. Dennis robił to od początku spotkania. Naprawdę ufam tym chłopakom – powiedział trener OKC, Billy Donovan.
  • Rockets spudłowali pierwszych siedem rzutów w dogrywce. Na niecałą minutę przed końcem Danuel House trafił zza łuku, ale było już za późno. Harden nie krył rozczarowania z powodu straconej szansy na podwyższenie prowadzenia. – Wypuściliśmy ten mecz z rąk, szczególnie w ostatniej minucie. Popełniliśmy błędy, które nie powinny były się nam przytrafić – powiedział.
  • Na 15 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry zza łuku trafił Gilgeous-Alexander. Następnie na linii rzutów wolnych stanął House, ale trafił tylko raz. Szansę na wygraną miał jeszcze Paul, ale jego rzut zatańczył na obręczy.
  • Kolejny mecz tej serii w poniedziałek o godzinie 22:00 czasu polskiego.

Portland Trail Blazers – Los Angeles Lakers 108:116 (1:2 w serii)

Statystyki na ESPN

  • LeBron James i Anthony Davis ponownie zdominowali swoich rywali i Lakers znów wyglądają jak najlepszy zespół na Zachodzie. – Powiedziałem LeBronowi w przerwie, że muszę zdjąć z niego nieco presji – przyznał Davis, który 23 ze swoich 29 punktów zdobył w drugich 24 minutach.
  • James rzucił dzisiaj 38 punktów, miał 12 zbiórek i osiem asyst i poprowadził Lakers do pierwszego prowadzenia w tej serii. Jeziorowcy ponownie byli w stanie zneutralizować poczynania Blazers na atakowanej stronie parkietu. – Od zawsze byliśmy tacy, nic się w naszej grze nie zmieniło – powiedział po meczu LBJ.
  • Damian Lillard zdobył 34 punkty, siedem asyst i pięć zbiórek. CJ McCollum dołożył 28 „oczek”, osiem zbiórek, cztery asyst i dwa przechwyty. Blazers przegrywali zaledwie trzema „oczkami” na dziewięć i pół minuty przed końcem, ale wtedy na parkiecie pojawił się Davis i zaczął trafiać praktycznie z każdej pozycji. W ostatnich siedmiu minutach Blazers trafili zaledwie dwa rzuty z gry.
  • To nie była nasza noc na trafianie rzutów. Walczyliśmy, graliśmy agresywnie, ale nie trafialiśmy rzutów, które normalnie nam wpadają – skomentował Lillard. Carmelo Anthony dołożył 20 punktów i w końcu rozegrał w tej serii dobre spotkanie.
  • Kolejny mecz tej serii we wtorek o godzinie 03:00 czasu polskiego.


Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
forto
forto
22 sierpnia 2020 22:12

Osobiście ciężko mi się to ogląda. Przypomina mi to jakiś towarzyski turniej przed sezonem.
W tle rasistowskie hasła (tak odbieram BLM, dlaczego nie ma WLM).
Szukałem na ESPN i NBA informacji jak zostanie ukarany Harell za rasizm a tam cisza.
Nie podoba mi się ten turniej w bańce. Nie podoba mi się BLM.

Kareem
Kareem
23 sierpnia 2020 17:31
Odpowiedz  forto

Ale to jakiś przymus masz oglądania meczy w bańce???Jak mi się coś nie podoba to tego nie ogladam.Fakt w Polsce jest reżim,ale póki co nie ma przymusu oglądania NBA.

wasik_Hitlera
wasik_Hitlera
23 sierpnia 2020 12:17

Portland w końcówce zagrali bardzo źle. Te próby za 3 które nie wpadały, odpalane przez Lillarda. Oczy bolały. Natomiast Caruso-Davis w końcówce zagrali idealnie.

andrew
andrew
23 sierpnia 2020 13:17
Odpowiedz  wasik_Hitlera

Blazers w przeciwieństwie do poprzedniego meczu dzisiaj przynajmniej powalczyli, ale w końcówce znowu prawie nic im nie wychodziło. Zmęczenie było widać jak na dłoni, taki Nurkic wręcz słaniał się na nogach. Zasady gry w bańce nie były dla nich korzystne – mecz góra co dwa dni, niemal wszystkie spotkania z trudnymi przeciwnikami i w każdym musieli walczyć na całego w przeciwieństwie np. do ich obecnych przeciwników (to nie zarzut wobec Lakers, bo ci zasłużyli sobie na to dobrą postawę we wcześniejszej fazie rs), dodatkowy mecz z Grizzlies, wąska rotacja, poważniejsza kontuzja Collinsa, do tego drobne urazy Lillarda i CJ’a, z… Czytaj więcej »