To była noc rozgrywających, ale w pozostałych sześciu meczach również nie zabrakło emocji. Pacers przegrali u siebie po game-winnerze Kemby Walkera mimo 32 punktów Paula George’a. Knicks natomiast przerwali serię porażek wykorzystując problemy w obronie Magic. Bez Derricka Rose’a i bez formy Bulls przegrali z Hawks aż 15 punktami. Z kolei Mavericks dopiero po dogrywce uporali się z Nuggets 122:116. 27 punktów Chandlera Parsonsa. Tymczasem w Los Angeles do życia powrócił Vince Carter trafiając 19 punktów w wygranej Grizzlies z Lakers.


CLEVELAND CAVALIERS – TORONTO RAPTORS 97:99

W jednym z największych hitów dnia, Toronto Raptors na własnym parkiecie pokonali dwoma punktami gości z Cleveland. To było starcie lidera z wiceliderem wschodniej konferencji i jak na pojedynek takiej rangi, sprostało naszym oczekiwaniom. Katem drużyny LeBrona Jamesa okazał się rozgrywający Raptors – Kyle Lowry. Zawodnik rozegrał najlepszy mecz w swojej karierze.

Na kilkanaście sekund przed końcem spotkania Raptors remisowali z Cavaliers 97:97. Lowry kozłował piłkę na szczycie parkietu przygotowując się do egzekucji zagrywki, która za chwilę miała dać gospodarzom prowadzenie oraz zwycięstwo. Gdy na zegarze zostało siedem sekund ruszył w lewo, ale nie zaatakował pomalowanego, lecz odskoczył od Matthew Dellavedovy i trafił piękny rzut z półdystansu. Jego stopa dotknęła linii za trzy.

Cavaliers mieli czas żeby odpowiedzieć, ale próba za trzy LeBrona Jamesa była niecelna. – To mój pierwszy game-winner w karierze – mówił po wszystkim wyraźnie podekscytowany Lowry. Rozgrywający zapisał na swoje konto 43 punkty (15/20 FG, 2/5 3PT, 11//15 FT), 5 zbiórek, 9 asyst oraz 4 przechwyty. Lowry musiał nadrabiać to, czego nie zapewnił drużynie DeMar DeRozan. Ten przeszedł całkowicie obok tego meczu notując 6 punktów i 1/11 FG.

LBJ zapisał na swoje konto 25 oczek (9/18 FG, 2/4 3PT), 8 zbiórek, 7 asyst, przechwyt, ale także aż 6 strat, gdy brał na siebie rozegranie. 20 punktów (5/15 FG, 2/5 3PT, 8/10 FT), 9 zbiórek oraz 5 asyst dołożył Kevin Love. Dwójka samodzielnie ciągnęła drużynę na własnych barkach. Okazało się, że bezskutecznie. To szesnasta porażka Cavs w bieżących rozgrywkach. Ciągle pozostają na pozycji nr 1 wschodu, lecz Raptors czają się tuż za ich plecami.

Cavs prowadzili przez większość tego meczu, ale pozwolili Raptors odrobić stratę na 3 minuty przed końcem po runie 9:0. Według zawodników gości, błędy zostały popełnione przede wszystkim w głowach, bowiem podopiecznym Tyronna Lue zabrakło koncentracji.

Ekipa z Toronto wygrała na własnym parkiecie po raz dziesiąty z rzędu. Wyrównali tym samym rekord organizacji. Raptors dzięki zwycięstwu pokonali Cavs w 3-meczowej serii sezonu regularnego 2-1. To starcie mogło być zapowiedzią finałów wschodu. Jeśli tak miałaby wyglądać każda rywalizacja między drużynami, to pojedynek może być równie interesujący co ten prognozowany na zachodzie.

[ot-video][/ot-video]

LOS ANGELES CLIPPERS – SACRAMENTO KINGS 117:107

Bez Blake’a Griffina i pomocy Austina Riversa, Chris Paul po raz kolejny musiał wziąć Los Angeles Clippers na własne barki i poprowadzić do wygranej na wyjeździe. Tym razem rozgrywający ekipy z LA był absolutnie bezlitosny dla drużyny George’a Karla. Chaotyczna defensywna Sacramento Kings nie miała pojęcia, jak zatrzymać lidera przeciwników.

Kluczowa dla losów pojedynku okazała się trzecia kwarta, w którą Clippers wygrali 34:16. Seria 20 punktów z rzędu zbudowała przewagę, jakiej goście nie oddali już do końca meczu. Mówi się, że prawdziwego trenera poznaje się po wyjściu z szatni, gdy jego drużyna musi odpowiedzieć na wyzwanie postawione przez rywala. Doc Rivers może być z siebie zadowolony, ale ciągle to Chris Paul pozostaje głównym architektem tego zwycięstwa.

Rozgrywający Clippers zakończył mecz z imponującym double-double 40 punktów (13/20 FG, 4/9 3PT, 10/10 FT), 13 asyst. Dołożył do tego dorobku 8 zbiórek oraz 2 przechwyty. Dzielnie wspomagał go Jeff Green – nowa twarz w rotacji drużyny z Miasta Aniołów. Green spędził na parkiecie przeszło 30 minut i w tym czasie rzucił 22 punkty (9/13 FG, 4/5 3PT). Z ławki natomiast 21 oczek z 19 rzutów zapewnił Jordan Crawford.

To siódma wygrana z rzędu Clippers na parkiecie w Sacramento. Kings grali bez swojej jedynki – Rajona Rondo (kontuzja kciuka). Liderem drużyny gospodarzy był DeMarcus Cousins – 26 punktów (7/20 FG, 2/5 3PT, 10/14 FT), 15 zbiórek, 9 asyst, 2 przechwyty, 2 bloki, ale także 7 strat. Kolejne 23 oczka (8/18 FG, 3/6 3PT) dołożył od siebie Rudy Gay.

Goście z LA dużo dobrej pracy wykonali po bronionej stronie parkietu, wymuszając aż 17 strat przeciwnika. Clippers po utracie Griffina zaczęli przywiązywać szczególną wagę do swojej defensywy i znacznie poprawili się w tym elemencie dzięki lepszej komunikacji i większemu zaangażowaniu. W kolejnym starciu LAC na własnym parkiecie zmierzą się z Boston Celtics. Z kolei Kings podejmą Oklahomę City Thunder.

[ot-video][/ot-video]

CHARLOTTE HORNETS – INDIANA PACERS 96:95

[ot-video][/ot-video]

WASHINGTON WIZARDS – PHILADELPHIA 76ERS 103:94

[ot-video][/ot-video]

ORLANDO MAGIC – NEW YORK KNICKS 95:108

[ot-video][/ot-video]

CHICAGO BULLS – ATLANTA HAWKS 88:103

[ot-video][/ot-video]

DENVER NUGGETS – DALLAS MAVERICKS 116:122

[ot-video][/ot-video]

MEMPHIS GRIZZLIES – LOS ANGELES LAKERS 112:95

[ot-video][/ot-video]






1 KOMENTARZ

  1. Młodszy Curry wreszcie odpalił, super, że Carter cyknął tyle trójek, ale się chłop zmienił. GENERALNIE What a night? Gratulacje dla Toronto niestety Cavaliers to zlepek a ja nie lubię takich tematów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here