Los Angeles Clippers rozegrali świetną czwartą kwartę i zdecydowanie pokonali Charlotte Hornets. Indiana Pacers musieli radzić sobie bez kilku podstawowych zawodników, ale ostatecznie nie znaleźli odpowiedzi na Giannisa Antetokounmpo, autora 40 punktów. Sacramento Kings przegrali z Memphis Grizzlies i 15. kolejny sezon bez play-offów w stolicy Kalifornii stał się faktem. Udonis Haslem zadebiutował w tym sezonie w barwach Miami Heat, ale już po trzech minutach został wyrzucony z parkietu – jego koledzy poradzili sobie jednak z Philadelphia 76ers. Walka o przewagę parkietu w pierwszej rundzie play-offów wygląda bardzo intensywnie – Atlanta Hawks i New York Knicks również wygrali swoje spotkania. Szansę na awans o turnieju play-in zachowali Chicago Bulls, którzy ograli Toronto Raptors i tracą dwa spotkania do 10. Washington Wizards. Nikola Jokić poprowadził Denver Nuggets do wygranej nad Minnesota Timberwolves – Bryłki cały czas mają szansę na zajęcie trzeciego miejsca w Konferencji Zachodniej. Heroiczny wysiłek Damiana Lillarda nie wystarczył, a Devin Booker trafił dwa rzuty osobiste na zwycięstwo Phoenix Suns.

Charlotte Hornets – Los Angeles Clippers 90:113

Statystyki na PROBASKET

  • Paul George rzucił 20 punktów i zebrał 10 piłek, Reggie Jackson w drodze do 19 „oczek” pięciokrotnie trafił za trzy, a Clippers wręczyli Hornets czwartą porażkę w ostatnich pięciu meczach. Kawhi Leonard dołożył 16 punktów i dziewięć zbiórek – Clippers cały czas znajdują się na trzecim miejscu w tabeli Konferencji Wschodniej. Najlepiej rzucający za trzy zespół w tym sezonie nie zawiódł – 21 na 45 prób celnych.
  • Rzucaliśmy świetnie przez cały sezon. Cieszę się, że koledzy z drużyny grają agresywnie i nie boja się podejmować ryzyka. Hornets zacieśnili szyki w pomalowanym, często podwajali, więc mogliśmy rozrzucać grę – powiedział Leonard. – Próbowaliśmy wielu rzeczy, które miały wytrącić ich z rytmu, ale oni mają wyższy bieg i wrzucają go gdy tylko zajdzie taka potrzeba – przyznał trener Hornets, James Borrego.
  • LaMelo Ball zdobył dla Hornets 18 punktów i siedem asyst w finałowym spotkaniu Szerszeni we własnej hali. Gospodarze nigdy tak naprawdę nie mieli większych szans w tym meczu – Terry Rozier i Devonte’ Graham trafili zaledwie cztery z 20 rzutów z gry. Hornets utrzymali ósmą pozycję na Wschodzie, bo Indiana Pacers, z którą maja taki sam bilans, również przegrała.
  • Nicolas Batum nie został ciepło przywitany przez kibiców w Charlotte w pierwszym meczu po odejściu. Jednak dwa razy trafił w końcówce trzeciej kwarty zza łuku i pozwolił Clips na wyjście na nieco bezpieczniejszą przewagę. Clippers dokończyli dzieła zniszczenia w ostatniej ćwiartce. – Nie obchodzi mnie, ile rzutów oddam. Chcę oddawać tylko te, które uważam za właściwe – dodał Francuz.

Indiana Pacers – Milwaukee Bucks 133:142

Statystyki na PROBASKET

  • Giannis Antetokounmpo zdominował dzisiejszy mecz, notując na swoim koncie 40 punktów, 15 zbiórek i sześć asyst, a przetrzebieni przez kontuzje Pacers nie znaleźli odpowiedzi na Giannisa. Dzisiaj w stroje meczowe Indiany przebrało się zaledwie 10 zawodników. Dzięki wygranej, Bucks tracą już tylko jedno spotkanie do drugich na Wschodzie Brooklyn Nets.
  • Ogólnie Giannisowi wszystko przychodziło dzisiaj łatwo, a kilka razy mocno wsadził piłkę z góry. – Czuję niesamowicie dużo adrenaliny, ale staram się zachować możliwie jak najwięcej energii mogę – przyznał Grek. Być może chodzi o to, że Giannis i jego partnerka spodziewają się kolejnego dziecka. – Chciał pokazać swoją wielkość i poniekąd udało się mu to. Uwielbiam tę jego energie – przyznał Jrue Holiday, który skończył zawody z 10 punktami, 14 asystami i sześcioma zbiórkami. Khris Middleton miał 20 „oczek” i 14 asyst.
  • Czterech z siedmiu wykluczonych z gry Pacers byli nominalnymi starterami, a w trzeciej kwarcie zespół Nate’a Bjorkgrena stracił do tego Domantasa Sabonisa. Litwin podkręcił kolano, a gdy schodził z parkietu miał na swoim koncie 10 punktów, 14 zbiórek i sześć asyst. Mimo krótkiej rotacji Pacers dzielnie się trzymali, głównie dzięki temu, że 13 trafień zza łuku zaliczyli jeszcze do przerwy.

Atlanta Hawks – Orlando Magic 116:93

Statystyki na PROBASKET

  • Mecz pod całkowitą dominacją Hawks. Gospodarze budowali przewagę od samego początku spotkania. Do przerwy prowadzili 20-punktami, a pod koniec trzeciej odsłony nawet 30-oczkami. Dobrze dysponowany był szczególnie Bogdan Bogdanovic, który trafił 4 z 7 prób zza łuku. Hawks wygrali dziesiąte kolejne spotkanie we własnej hali. Spośród ostatnich 20 domowych starć, na swoją korzyść rozstrzygnęli aż 18. Młody zespół z Orlando nie zdołał postawić oporu, a starcie z rozpędzona Atlantą było twardą lekcją na przyszłość.
  • Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobyli Bogdan Bogdanovic (27), Trae Young (18), Kevin Huerter (14), Clint Capela (14 punktów i 14 zbiórek), John Collins (12) oraz Danilo Gallinari (10). Swoje minuty na boisku otrzymali wszyscy dostępni w tym dniu zawodnicy Hawks.
  • Wśród przyjezdnych z Florydy wyróżniali się R.J. Hampton (18 punktów, 8 zbiórek i 5 asyst), Wendell Carter Jr. (12 punktów i 11 zbiórek), Cole Anthony (12 punktów, 7 zbiórek i 5 asyst) oraz Donta Hall (11 punktów).
  • Na przestrzeni całego meczu Magic zebrali więcej piłek niż gospodarze (51 do 49) oraz rozdali więcej asyst (24 do 19), jednak statystyki te nie miały żadnego przełożenia na końcowy wynik. Komfortowy wynik sprawił, iż trener Hawks dał dziś pograć wszystkim, a liderzy dostali więcej minut na odpoczynek.

Autor: Paweł Mazur

Miami Heat – Philadelphia 76ers 106:94

Statystyki na PROBASKET

  • Gospodarze pokazali, że w fazie playoffs trzeba będzie się z nimi liczyć. W ostatnich kilku tygodniach grają świetnie i konsekwentnie przesuwają się w górę tabeli. W starciu z liderami konferencji wyglądali imponująco, a myśl o zwycięstwie wybili rywalom już po pierwszej kwarcie, którą wygrali 38-22. Heat grając z dużym zacięciem i motywacją, całkowicie kontrolowali pojedynek. Swoje pierwsze minuty w obecnym sezonie dostał nawet 40-letni Udonis Haslem, ale wdał się w sprzeczkę z Dwightem Howardem i musiał opuścić parkiet. Miami wygrywało do przerwy 19 punktami, a po kolejnych 12-minutach aż 22-oczkami. Sixers na ich tle wyglądali bardzo przeciętnie.
  • Trener 76ers Doc Rivers przyznał po meczu, że jego drużynie wszystko w tym dniu przeszkadzało. Jako powody porażki wymienił dyspozycję rywali, ich strefę, szybkość poruszania się oraz bardzo przeciętną defensywę swojej ekipy. Goście wyglądali na podmęczonych i ich liderom odpoczynek przed playoffs z pewnością się przyda. 
  • Punkty dla zeszłorocznych wicemistrzów NBA zdobywali Jimmy Butler (21), Tyler Herro (18), Bam Adebayo (18 punktów, 12 zbiórek i 8 asyst), Goran Dragic (15), Kendrick Nunn (13) oraz Trevor Ariza (10). Butler był bezbłędny zza łuku, trafiając wszystkie cztery próby.
  • Najwięcej punktów dla Sixers zdobył Tobias Harris (21), a oprócz niego dwucyfrową liczbę punktów uzyskali również Shake Milton (12) oraz Danny Green (11). Pozostali gracze Philla nie przekroczyli bariery 10-punktów. Seth Curry i Ben Simmons zdobyli po 8 punktów, a Joel Embiid tylko sześć. Doc Rivers dał pograć wszystkim dziewięciu zawodnikom ławki.

Autor: Paweł Mazur

New York Knicks – San Antonio Spurs 102:98

Statystyki na PROBASKET

  • Przez pierwsze dwie kwarty mecz był bardzo wyrównany, jednak od początku trzeciej odsłony Spurs zaczęli gospodarzom szybko odjeżdżać. Ich prowadzenie wzrosło nawet do 17-punktów. Knicks w końcówce trzeciej kwarty zaczęli błyskawicznie odrabiać straty i na koniec tej ćwiartki goście prowadzili już tylko czterema punktami. Ostatnie 12-minut to już popis Aleca Burksa i Juliusa Randle’a. Głównie dzięki ich świetnej grze Knicks zapisali na swoim koncie kolejne bardzo ważne zwycięstwo.
  • Po meczu Randle przyznał, że on oraz jego koledzy w trakcie meczu spoglądali na aktualny wynik rozgrywanych korespondencyjnie starć Miami Heat oraz Atlanta Hawks. Cała trójka wciąż walczy o czwarte miejsce w tabeli Wschodu, a różnica, jaka ich obecnie dzieli to tylko 0,5 meczu. Knicks mają do rozegrania jeszcze dwa mecze, a ekipie Hawks pozostał już tylko jeden.
  • W ekipie z Nowego Jorku świetnie dysponowana była trójka Burks, Barrett, Randle. Burks zdobył 30 punktów i zebrał 10 piłek, R.J. Barrett rzucił 24 punkty oraz dołożył 9 zbiórek i 5 asyst, natomiast Randle niemal otarł się o kolejne w tym sezonie triple-double, zdobywając 25 punktów, zbierając z tablic 9 piłek i rozdając 9 asyst. Pozostali gracze Knicks byli w tym dniu tylko tłem wspomnianej wyżej trójki.
  • Dla gości z Teksasu 27 punktów uzyskał DeMar DeRozan, który oprócz tego zebrał również 8 piłek i rozdał 4 asysty. Dejounte Murray rzucił 14 punktów, zebrał 9 piłek i zanotował 7 asyst, a ostatnim graczem, który rzucił dwucyfrową liczbę punktów, był Keldon Johnson (13). Po 8 oczek dołożyli Jakob Poeltl, Drew Eubanks i Rudy Gay.

Autor: Paweł Mazur

Chicago Bulls – Toronto Raptors 114:102

Statystyki na PROBASKET

  • Zach LaVine rzucił 24 punkty, Lauri Markkanen dodał 20 „oczek” i 10 zbiórek, a Bulls pokonali osłabionych Raptors. Ekipa z Chicago ma dwa mecze straty do 10. w tabeli Konferencji Wschodniej Washington Wizards. Drużyna ze stolicy Stanów Zjednoczonych zajmuje ostatnie miejsce dające awans do turnieju play-in – do końca sezonu regularnego dwa spotkania.
  • Nie możemy w pełni kontrolować naszego losu, ale staramy się żyć z dnia na dzień. To poza naszymi rękoma, ale cieszę się, że dzisiaj wyszliśmy i pokazaliśmy kawał dobrej koszykówki – powiedział szkoleniowiec Bulls, Billy Donovan
  • LaVine zdobył w ostatnim, przegranym spotkaniu z Brooklyn Nets 41 punktów, a dzisiaj 16 „oczek” zanotował w samej drugiej połowie. Markkanen trafił sześć razy zza łuku. Coby White dodał od siebie 17 punktów i 10 asyst Nikola Vucević miał 16 punktów i 16 zbiórek. Bulls wygrali po raz czwarty w ostatnich pięciu meczach.
  • W szeregach Raptors nie zagrali dzisiaj Kyle Lowry, Fred VanVleet, Pascal Siakam, OG Anunoby, Gary Trenet Jr. i Chris Boucher. Pod ich nieobecność 35 punktów zdobył Stanley Johnson, co jest jego rekordem kariery, a debiutant – Jalen Harris – dodał od siebie 17 „oczek”. Raptors przegrywali w pewnym momencie już różnicą 24 punktów.
  • Wkładasz dużo ciężkiej pracy, bardzo ci na czymś zależy i dobrze później zobaczyć rezultaty. Tak bardzo jak krytykujesz się po porażkach, tak po zwycięstwach powinieneś nakręcać się na kolejne sukcesy. Cieszę się, że zagrałem naprawdę dobry mecz – przyznał Johnson.

Memphis Grizzlies – Sacramento Kings 116:110

Statystyki na PROBASKET

  • Dillon Brooks rzucił 30 punktów, a Grizzlies wykonali w końcówce spotkania run, który pozwolił im na odniesienie wygranej. Obie ekipy zmierzą się ze sobą w kolejnym meczu, ale Kings nie będą mieli już wtedy o co walczyć – dzisiaj oficjalnie pożegnali się z play-offami. Jonas Valanciunas miał 24 punkty i 13 zbiórek. Kyle Anderson dodał 14 „oczek”, Ja Morant zanotował 12 punktów, siedem zbiórek i osiem asyst.
  • Wygrana oznacza, że niedzielne spotkanie pomiędzy Grizzlies i Golden State Warriors będzie o bezpośrednie rozstawienie w turnieju play-in – wygrany tego meczu znajdzie się na ósmym miejscu, co będzie miało kolosalne znaczenie. Aktualnie Grizzlies i Warriors mają taki sam bilans, a w ich dwóch dotychczasowych starciach w tym sezonie jest remis.
  • Dla Kings 31 punktów (rekord kariery) rzucił Justin James. – Skłamałbym, gdybym powiedział, że ta porażka nie smakuje inaczej niż pozostałe. Teraz już wiemy, że nie zagramy w play-offach i to boli kibiców i miasto, ale zapewniam was, że kiedyś się tam znajdziemy – powiedział James. Kings zagrali bez czterech z sześciu najlepszych strzelców, ale i tak udało im się zbudować 8-punktowe prowadzenie w czwartej kwarcie. Spory w tym udział miał James i Chimezie Metu, autora 17 punktów.
  • Jeszcze na 3:39 przed końcem Kings prowadzili sześcioma „oczkami”, ale pięć kolejnych punktów Andersona sprawiły, że Kings nie mogli pozwolić sobie na nawet najmniejszy błąd. Jednak Valanciunas już za chwilę zanotował akcję 2+1 i na 1:23 przed końcem czwartej kwarty Grizzlies wyszli na 2-punktowe prowadzenie. – Szczęśliwie dla nas byliśmy w stanie zatrzymać ich w kilku posiadaniach, a oni przy okazji spudłowali kilka rzutów. To był jeden z tych meczów, które musisz grać na 100% przez 48 minut – powiedział trener Grizzlies, Tyler Jenkins.

Minnesota Timberwolves – Denver Nuggets 103:114

Statystyki na PROBASKET

  • Nikola Jokić 16 ze swoich 31 punktów rzucił w pierwszej kwarcie, a Nuggets od początku starali się kontrolować przebieg wydarzeń na parkiecie. Udało im się również odeprzeć ataki, które Timberwolves przypuścili w drugiej połowie. JaVale McGee zanotował 12 punktów i 13 zbiórek, a Vlatko Cancar dołożył 14 punktów, co jest jego nowym najlepszym wynikiem w karierze. Nuggets mają już zapewnioną przewagę własnego parkietu, ale z pewnością chcieliby jeszcze powalczyć o trzecie miejsce, dzisiaj dali odpocząć Michaelowi Porterowi.
  • Mamy do wyboru różne opcje. Przed nami play-offy, zostały dwa spotkania i myślę, że to dobry czas, aby trochę poeksperymentować – przyznał szkoleniowiec Nuggets, Michael Malone. 
  • Anthony Edwards 18 z 29 punktów rzucił w trzeciej kwarcie, kiedy Wolves przypuścili szturm. Karl-Anthony Towns dodał 20 punktów i 11 zbiórek, a D’Angelo Russell miał 17 „oczek”. Wolves udało się skrócić dystans do trzech punktów w trzecich 12 minutach, ale na nic więcej nie było ich stać. Nuggets skrzętnie korzystali dzisiaj z przewagi wzrostu – ich pierwsze 20 punktów pochodziło z pomalowanego – serię tę przerwała dopiero trójka Aarona Gordona. Ogólnie Bryłki zdobyły z „trumny” 60 „oczek”.
  • Wyszli wysokim składem i od początku narzucili na nas presję. Mieli przewagę wzrostu i to dało się to odczuć – powiedział Towns. W pierwszej piątce Nuggets po raz pierwszy w tym sezonie wyszli zarówno Jokić, jak i McGee. – Sądzę, że możemy grać tak w przyszłości, szczególnie z drużynami, które wystawiają dwóch wysokich. Myślę, że Jokerowi pomaga to złapać nieco więcej oddechu w obronie. Nie musi tak się nie martwić i skupia się na tym, w czym jest geniuszem, czyli na ofensywie – przyznał McGee.

Phoenix Suns – Portland Trail Blazers 118:117

Statystyki na PROBASKET

  • Damian Lillard do końca trzeciej kwarty rozgrywał raczej normalne spotkanie, nie było w nim fajerwerków, a sami Blazers przegrywali przed ostatnią ćwiartką ośmioma punktami. Jednak właśnie wtedy dał o sobie znać lider Blazers, który praktycznie w pojedynkę wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Lillard gdy poczuje krew, to jedna z tych rzeczy, których w NBA nie da się zatrzymać. Na 30 sekund przed końcem Dame powiększył przewagę Blazers do trzech oczek, ale to i tak ni wystarczyło. Najpierw dwa razy z linii rzutów wolnych trafił Mikal Bridges, a następnie dwukrotnie spudłował Robert Covington.
  • Głównie przez to, że najważniejsze rzuty oddawane były z linii osobistych, to choć wynik był bliski, to brakowało w nim emocji – nie było typowego pojedynku strzeleckiego, w którym dwóch samców alfa w obu drużynach bierze piłkę i trafia rzut za rzutem. Lillard spudłował próbę za trzy na mniej niż 10 sekund przed końcem, piłka trafiła w ręce Bookera, którego od zdobycia punktów w kontrze powstrzymał błąd podwójnego kozłowania. Następnie faulowany był Covington, ale dwukrotnie spudłował. W kolejnej akcji faulowany był Bookers, Terry Stotts, trener Blazers, chciał zakwestionować decyzję arbitrów, ale ci byli nieugięci i ekipa z Oregonu na 2.4 sekundy przed końcem straciła swój ostatni timeout. Booker zamroził mecz dwoma celnymi próbami.
  • Wygrana Blazers dałaby im awans do play-offów, a tak to będą musieli wywalczyć go w ostatnim meczu sezonu, w którym podejmą Denver Nuggets. Awans do play-offów da Blazers również porażka Los Angeles Lakers w którymkolwiek z ostatnich dwóch spotkań rozgrywek regularnych. Z perspektywy fana Blazers trudno oglądało się dzisiejszy mecz, bo chłopaki grali dzień po dniu i naprawdę walczyli, a jedna, być może nieco wątpliwa, decyzja sędziów zaważyła o rezultacie. Blazers będą musieli jeszcze raz spiąć się, bo Lakers prawdopodobnie swoje mecze wygrają. Turniej play-in w Konferencji Zachodniej będzie naprawdę wymagający i to, że zajmiesz siódme miejsce na koniec wcale nie musi oznaczać, że łatwo pokonasz Warriors czy Grizzlies.
  • Damian Lillard skończył dzisiaj ostatecznie 41 punktami na koncie, a CJ McCollum dodał 27 „oczek”. Jusuf Nurkić zdobył dzisiaj tylko siedem punktów i zebrał osiem piłek, ale sama jego obecność w pomalowanym sprawia, że przeciwnicy hamują się z wjazdami. Bośniak też lepiej spaja ten blok defensywny, który w ostatnim czasie wygląda naprawdę solidnie. Wpływ Nurkicia na wynik nie do końca odda boxscore, choć jego dzisiejszy +/- jest najlepszy w całej drużynie. Suns grali dzisiaj bez Deandre Aytona.
  • Chris Paul był dzisiaj sobą i zdobył 26 punktów, Bridges dołożył 21 „oczek” i 11 zbiórek. Z kolei Booker zdobył co prawda 18 punktów, ale trafił zaledwie pięć z 18 rzutów z gry. Suns przegrali przed tym spotkaniem trzy z ostatnich czterech meczów, ale dzisiaj udało się im uniknąć pierwszej serii trzech kolejnych porażek w sezonie.

Gdyby play-offy zaczęły się dzisiaj, to tak wyglądałaby drabinka.
Przypominamy, że w tym roku będą mecze PLAY-IN.
Drużyny z miejsc 7. i 8. zagrają ze sobą jeden mecz i wygrany wchodzi na miejsce 7.
Przegrany z meczu 7-8 zagra z wygranym z meczu drużyn z 9. i 10. miejsca. Kto wygra to spotkanie, wejdzie do play-offów z 8. miejsca.








2 KOMENTARZE

  1. Sorry ale ja nie widze fauly na Bookerze w ostatnich sekundach. BTW Covington…. serio dwa osobiste przestrzelic

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj