Za nami kolejna noc z NBA. New York Knicks ponieśli kolejną porażkę, tym razem z New Orleans Pelicans. Phoenix Suns po świetnej czwartej kwarcie przerwali zwycięską passę Dallas Mavericks. Dogrywki doczekaliśmy się w San Francisco, gdzie Golden State Warriors po pełnej emocji końcówce spotkania przegrali z osłabioną Indianą Pacers.


New York Knicks – New Orleans Pelicans 91:102

Statystyki na PROBASKET

  • Po dwóch kolejnych porażkach we własnej hali, z Hornets i Timberwolves, wydawało się, że w tym spotkaniu Knicks wreszcie przerwą passę niepowodzeń. O ile po pierwszej połowie zakończonej wynikiem 46-43 dla gości taki scenariusz był jeszcze realny, to trzecia kwarta wygrana przez Pelicans 35-15 rozwiała jakiekolwiek wątpliwości.
  • Ekipa z Nowego Orleanu zagrała dziś na 50% z gry, co zrekompensowało im kiepską postawę na bronionej desce, gdzie pozwolili gospodarzom na aż 14 ofensywnych zbiórek. Solidne spotkanie w wykonaniu Jonasa Valanciunasa, który uzbierał 18 punktów i zebrał 10 piłek. Pochwalić należy także Josha Harta oraz wchodzącego z ławki Jose Alvarado, autorów odpowiednio 17 i 13 punktów.
  • Na nic zdały się tej nocy indywidualne popisy Mitchella Robinsona oraz R.J’a Barretta, którzy zdobyli po 17 punktów. Knicks od blamażu uchronił dobry występ rezerwowych z Immanuelem Quickley’em (14 punktów), Quentinem Grimesem (13 „oczek”) oraz Alecem Burksem (13 punktów) na czele. Kiepski występ na koncie Juliusa Randle’a, który zapisał na swoje konto jedynie 4 punkty na skuteczności 1-9 z gry.

Dallas Mavericks – Phoenix Suns 101:109

Statystyki na PROBASKET

  • Wyrównane spotkanie, w którym Suns pokazali swój charakter i to, dlaczego są obecnie drużyną z najlepszym bilansem w NBA. Wchodzili w czwartą kwartę z 5-punktową stratą do rywali, jednak decydującą odsłonę wygrali 35-19, co pozwoliło im na odniesienie ósmego zwycięstwa w dziewięciu ostatnich meczach.
  • W oczy raziło dziś zwłaszcza 19 strat popełnionych przez ekipę gospodarzy. Autor 8 z nich Luka Doncić w końcówce trzeciej kwarty nabawił się bolesnego urazu szyi, przez co zmuszony był opuścić parkiet. Powrócił do gry w czwartej odsłonie, gdzie w osiem minut trafił dwa z trzech oddanych rzutów. – Moja szyja nie może być tu wytłumaczeniem. Oni mają najlepszy bilans w lidze, a my graliśmy z nimi, jak równy z równym – przyznał Słoweniec, który zaliczył tej nocy 28 punktów, 8 zbiórek i 8 asyst. 19 „oczek” dorzucił Jalen Brunson, a 18 Kristaps Porzingis.
  • Słońca mimo najgorszej w tym sezonie 22% skuteczności zza łuku (8-36) postawili się ekipie Mavericks dzięki świetnej dyspozycji swoich liderów. Zaimponowali Devin Booker, który zdobył 28 punktów oraz autor 20 „oczek” i 11 asyst Chris Paul. Dla CP3 był to 49. mecz w karierze z przynajmniej 10 asystami i niezaliczeniu żadnej straty. Nikt w historii NBA nie ma takich spotkań więcej na swoim koncie.

Golden State Warriors – Indiana Pacers 117:121 – po dogrywce

Statystyki na PROBASKET

  • Wielkie emocje aż do ostatnich sekund zafundowali nam koszykarze obu drużyn. Po dwóch rzutach osobistych wykorzystanych przez Stephena Curry’ego Warriors na 9.4 przed końcem czwartej kwarty prowadzili 110-107. Kolejna akcja należała do gości, którzy za sprawą trójki Justina Holiday’a wyrównali rezultat spotkania. Wojownicy mieli 5 sekund na rozegranie akcji, dającej zwycięstwo, jednak rzut spod kosza spudłował Juan Toscano-Anderson, dzięki czemu byliśmy świadkami dogrywki.
  • Dodatkowy czas gry to już istna sinusoida w wykonaniu obu drużyn. Na początku inicjatywę przejęli gospodarze, którzy wyszli na czteropunktowe prowadzenie. Niespełna trzy minuty później musieli odrabiać już jednak wynoszące 5 „oczek” straty. W decydującej dla losów dogrywki akcji Warriors zaliczyli aż trzy ofensywne zbiórki, jednak żadnej z nich nie zamienili na punkty.
  • Promykiem nadziei dla fanów gospodarzy może być przebudzenie Stephena Curry’ego, który w całym meczu zaliczył 39 punktów, 8 asyst i 6 trójek. Lider Warriors nie otrzymał jednak pomocy od swoich kolegów z drużyny. Słabszą noc rzutową zaliczyli bowiem Klay Thompson (12 punktów, 0-7 za trzy), Andrew Wiggins (11 punktów, 5-15 z gry) oraz Jordan Poole (5 „oczek” na skuteczności 1-7).
  • W barwach Pacers nie oglądaliśmy dzisiaj Domantasa Sabonisa, Mylesa Turnera, Malcolma Brogdona oraz Carisa LeVerta. W rolę lidera wcielił się Chris Duarte, który udany występ zwieńczył 27 punktami i 7 zbiórkami. 16 „oczek” dołożył wspomniany już Justin Holiday, a 15 Isaiah Jackson.




5 KOMENTARZE

  1. Jak to było? „Warriors są nie do zatrzymania”, to jest ta sama drużyna co w zeszłym sezonie tylko w tym zabłysnęli jasnym światłem na początku, a teraz gdy sezon wchodzi w druga fazę, pojawia się zgrzyt i problemy. 4-6 to słaby bilans i widać, że brak tej „magii” którą czarowali na początku sezonu. Na zakończenie Memphis będą od nich wyżej w tabeli. Suns zrobili to co zwykle, czyli totalna kontrola w cluth time + CP3 który bierze „na wrotki” defensorów.

  2. Nic tak nie cieszy jak rozpadające się LA. WARRIORS sobie poradzą, kluczem jest powrót Greena i zdrowie na playoffy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj