Wyniki NBA: 36 punktów Mitchella oraz Lillarda, Pistons niespodziewanie wygrywają z Nets, Heat wracają do formy

12
4759

Za nami kolejna noc z NBA, która przyniosła kilka niespodzianek. Detroit Pistons zdołali pokonać Brooklyn Nets, a 32 punkty w tym meczu rzucił Jeremi Grant. Miami Heat powoli wraca na dobre tory i wygrywa z Knicks. Stephen Curry notuje kolejny świetny występ, a Golden State Warriors okazują się lepsi od Spurs. Boston Celtics ostatecznie ulegli znajdującym się w świetniej formie Jazz. Swoje mecze wygrali również zawodnicy 76ers oraz Portland Trail Blazers.

DETROIT PISTONS – BROOKLYN NETS 122:111

Statystyki na PROBASKET

  • Zawodnicy Detroit Pistons byli skreślani w tym spotkaniu i raczej nikt nie stawiał, że mogą wygrać. Jednak ostatnia drużyna na wschodzie sprawiła niemałą niespodziankę. Brooklyn Nets bez Kevina Duranta nie potrafili znaleźć sposobu na zmobilizowanych rywali i przez większość czasu to drużyna Grifffina była lepsza, lecz ich bilans nadal wygląda słabo (6-18).
  • Już w pierwszej kwarcie Pistons zdołali wyjść na prawie 10-punktowe prowadzenie, co było niespodzianką. Jakby tego było mało, na drugą odsłonę wyszli jeszcze bardziej zmotywowani i ich przewaga urosła do 20 „oczek”. Jednak Nets nie poddali się i już pod koniec trzeciej kwarty na tablicy wyników widniało 83:80. Jednak chyba nic nie mogło dziś zabrać tego zwycięstwa podopiecznym Dwane’a Casey’ego. Na koniec znów wyszli na znaczne prowadzenie i nie oddali go już do końca meczu.
  • Najważniejszym zawodnikiem i kreatorem tego zwycięstwa był Jeremi Grant. Spędził na parkiecie aż 38 minut, lecz w bardzo dobry sposób spożytkował swój czas. Ostatecznie zakończył mecz z 32 punktami na koncie. Dołożył do tego 4 asysty oraz 5 zbiórek. Był bardzo skuteczny, ponieważ trafił 11 z 19 oddanych rzutów.
  • Cała drużyna Pistons zagrała dziś na bardzo wysokim poziomie. 22 punkty dołożył od siebie Delon Wright, a 14 „oczek” zdobył Mason Plumlee, który zresztą zanotował double-double (14 punktów, 12 zbiórek). Bardzo przydatne były zmiany Saddiqa Beya, który z ławki dodał 15 punktów.
  • Po stronie Brooklyn Nets najlepiej spisał się Kyrie Irving, który zdobył 27 punktów. Nieco mniej (24) rzucił ostatecznie James Harden, lecz dobra forma gwiazd nie przełożyła się na wynik całej drużyny.

MIAMI HEAT – NEW YORK KNICKS 98:96

Statystyki na PROBASKET

  • Obie drużyny są w pewnym sensie niespodzianką w tym sezonie. Knicks nie czołgają się po spodzie tabeli, a Heat notują bardzo słaby start sezonu. Jednak teraz, gdy do gry wrócił Jimmy Butler, Heat zaczęli wygrywać i powoli pną się w klasyfikacji na wschodzie. W Knicks zadebiutował Derrick Rose, który trafił z Detroit Pistons. Mecz był bardzo wyrównany i było o włos od tego, że oglądalibyśmy dogrywki.
  • O pierwszych minutach i pierwszych dwóch kwartach nie wiele można powiedzieć. Najpierw Heat byli na prowadzeniu, lecz potem to rywale odrobili straty. Na drugą połowę podopieczni Erika Spoelstry wychodzili z kilkupunktową przewagą. Do ostatnich minut mecz był wyrównany i przy stanie 97:96 Heat mieli rzuty wolne. Jednak wykorzystali tylko jeden i w kolejnej akcji na ostatnie sekundy to RJ Barret miał szansę na doprowadzenie do dogrywki, lecz spudłował swój rzut.
  • W szeregach Knicks nie było tak naprawdę jednego lidera, jeśli chodzi o zdobycze punktowe. Julius Randle, który notuje świetny sezon jak do tej pory, w tym spotkaniu zdobył 12 punktów i 8 zbiórek. Najlepszym strzelcem okazał się Elfird Payton (18 punktów). Bardzo ważną postacią z ławki był właśnie debiutujący Derrick Rose, który zakończył mecz z dorobkiem 14 „oczek”.
  • Drużyna Miami Heat miała swojego dowódcę na parkiecie i to było bardzo widoczne. Jimmy Butler pokazał swoją bardzo dobrą formę z ostatnich dni, rzucając 26 punktów. Dołożył do tego jeszcze 10 asysty i skompletował double-double. Jednak lider Heat nie był dziś aż tak skuteczny (6/15). Jednak bardzo celnie wykorzystywał okazję z linii rzutów wolnych (13/15).
  • Reszta drużyny w znaczny sposób pomogła Butlerowi. Bam Adebayo rzucił 19 punktów, a Kelly Olynyk dorzucił od siebie 20 „oczek”. Tyler Herro, który wchodził z ławki, ostatecznie zdobył 15 punktów i dołożył 8 zbiórek.

NEW ORLEANS PELICANS – HOUSTON ROCKETS 130:101

Statystyki na PROBASKET

  • New Orleans Pelicans zaczynają wyglądać w końcu jak poukładana drużyna. Ich forma na pewno rozczarowała wiele osób, lecz powoli wracają na dobre tory. Dziś Houston Rockets z Johnem Wallem w składzie, który wrócił po nieobecności w ostatnim meczu, byli bezsilni w starciu z podopiecznymi Stana Van Gundy’ego. Tym zwycięstwem Pelicans zbliżyli się do czołowej ósemki, a ich bilans (11-12) jest niemal identyczny jak ich dzisiejszych rywali (11-13).
  • W pierwszej kwarcie spotkanie można było nazwać jeszcze wyrównanym. Jednak już w drugiej odsłonie zawodnicy Pelicans mocno odjechali z wynikiem i Rockets długo nie mogli się zbliżyć. Dopiero pod koniec trzeciej kwarty zmniejszyli przewagę do 9 punktów, lecz to chyba była przerwa od pracy w wykonaniu rywali i już niedługo po tym prowadzenie Pelicans znów wynosiło kilkanaście punktów. Ostatecznie wygrali z przewagą 29 „oczek”.
  • Brandon Ingram zdobył dziś 22 punkty i był najlepszym strzelcem swojej drużyny. Jednak bardzo dobry występ zaliczył Josh Hart, który zaliczył efektowne double-double (20 punktów, 17 zbiórek). Dobrze zaprezentował się również Zion Williamson, rzucając ostatecznie 20 punktów. Dużym wsparciem z ławki Willy Hernangomez (14 punktów).
  • Po stronie Rockets liderem był oczywiście John Wall, który próbuje wziąć grę na siebie. Mecz zakończył z 25 punktami na koncie. Nieco mniej, ponieważ 23 „oczka”, zdobył Eric Gordon. Jednak Rockets nadal grają w kratkę, a dobre spotkania przeplatają porażkami jak ta, gdzie na koniec tracą 30 punktów do rywala.

SAN ANTONIO SPURS – GOLDEN STATE WARRIORS 91:114

Statystyki na PROBASKET

  • Kolejne spotkanie Golden State Warriors, w którym najważniejszą postacią na parkiecie jest Stephen Curry. Rozgrywający Wojowników zaliczył kolejny świetny występ, a rywale z San Antonio nie mogli znaleźć sposobu, by zatrzymać gwiazdę GSW. Spurs znajdują się aktualnie na 6. pozycji, lecz usytuowani nieco niżej goście znaleźli sposób na wygraną. Obie drużyny są blisko w tabeli, lecz co ważniejsze, obie w czołowej ósemce.
  • W tym przypadku od pierwszej kwarty nie było tak oczywiste, że to właśnie podopieczni Steve’a Kerra odniosą zwycięstwo. Pierwsza odsłona wyrównana, a kolejna jeszcze bardziej. Na drugą połowę meczu drużyny wychodziły z takim samym dorobkiem punktowym, ponieważ na tablicy wyników widniał remis 50:50. Wtedy w trzeciej kwarcie do roboty wziął się Stephen Curry i rzucił 16 punktów w tej odsłonie. Potem to była jedynie formalność, by dociągnąć ten wynik do końca meczu.
  • Stephen Curry nie przestaje zaskakiwać. Wzniósł się na niesamowity poziom i w pojedynkę przesądza o losach meczów Golden State Warriors. W tym przypadku to trzecia kwarta była decydująca. Ostatecznie zakończył spotkanie z dorobkiem 32 punktów, do czego dołożył 4 zbiórki i 2 asysty.
  • Reszta drużyny Steve’a Kerra również spisała się dziś przyzwoicie. 14 punktów na nieco słabej skuteczności zdobył Andrew Wiggins. Kelly Oubre Jr. dołożył 12 „oczek”. Dobrym zmiennikiem był Eric Paschall, który wchodząc z ławki, zdołał zdobyć ostatecznie 15 punktów.
  • W San Antonio Spurs brakowało takiego lidera jak w przypadku GSW. DeMar DeRozan nie podołał zadaniu i zakończył spotkanie z dorobkiem 12 punktów. 15 dorzucił Keldon Johnson, lecz na bardzo słabej skuteczności 5-16. Najlepszym zawodnikiem okazał się Rudy Gay, który rzucił 17 „oczek”, wchodząc z ławki.

PORTLAND TRAIL BLAZERS – ORLANDO MAGIC 106:97

Statystyki na PROBASKET

  • Magic zaliczyli świetny start sezonu, lecz teraz chyba nieco opadli z sił i znacznie obniżyli loty. Portland Trail Blazers utrzymują się w pierwszej ósemce Konferencji Zachodniej od dłuższego czasu, lecz również notują występy w kratkę. Jednak dziś Magic nie mogli nic zrobić, by przeciwstawić się swoim rywalom. Od początku do końca zdominowali gospodarze i nie było momentu, gdy gracze z Orlando mogli zagrozić pewnej wygranej Blazers.
  • Świetny występ zanotował Damian Lillard, który ostatecznie zakończył mecz z dorobkiem 36 punktów, 5 zbiórek i 2 asyst. Bardzo dobry występ zanotował doświadczony Carmelo Anthony. Zdobył 23 punkty, z czego trafił 5 „trójek”. Skutecznie pomagali im jeszcze Gary Trent Jr. (15 punktów) oraz Anfernee Simons (11 punktów).
  • W szeregach Orlando Magic najlepiej pokazał się niezawodny Nikola Vucevic. Doświadczony center Magic rzucił 27 punktów i dołożył do tego 15 zbiórek, zaliczając tym samym double-double. Koledzy z drużyny starali się wspomóc swojego lidera w poczynaniach na parkiecie. James Ennis III zdobył 16 punktów, a 22 „oczka” z ławki dołożył Terrence Ross.
  • Obie drużyny znajdują się w kompletnie odmiennym położeniu, jeśli chodzi o klasyfikację. Jak na razie Blazers są na 5. pozycji w Konferencji Zachodniej i utrzymują dystans do czołówki. Magic natomiast zaliczają systematyczny zjazd w tabeli, a teraz zajmują odległą 13. lokatę na wschodzie.

SACRAMENTO KINGS – PHILADELPHIA 76ERS 111-119

Statystyki na PROBASKET

  • Koszykarzom Kings nie udało się wygrać po raz piąty z rzędu. Pogromcami Królów okazali się podopieczni Doca Riversa, Philadelphia 76ers. Kluczowa dla losów spotkania okazała się celna trójka Tobiasa Harrisa na 6:40 przed końcem. Goście objęli wtedy 3 punktowe prowadzenie (102:99). Od tamtej pory Sixers kontrolowali wynik spotkania, ostatecznie wygrywając
  • Wśród trzech zawodników Szóstek dorobek punktowy wynosił ponad 20 punktów. Łącznie sześciu graczy Sixers osiągnęło dwucyfrowy wynik punktowy. Najwięcej punktów zdobył Embiid, notując double-double (25 punktów i 17 zbiórek). Kameruński środkowy do swojej linijki statystycznej dołożył 6 asyst. Embiid tylko raz pomylił się na linii rzutów osobistych, trafiając 13 z 14 oddanych prób. 
  • Double-double (22 punkty i 10 zbiórek) zanotował Tobias Harris. Tyle samo oczek padło łupem Setha Curry’ego. Kolejne wszechstronne spotkanie w sezonie rozegrał Ben Simmons. Rozgrywający Philadelphii zdobył 14 punktów, 7 zbiórek i 9 asyst. Jedynym minusem Australijczyka w dzisiejszym spotkaniu była egzekucja rzutów wolnych. Simmons trafił zaledwie 2 z 6 prób za 1 punkt.
  • Po stronie Kings double-double (34 punkty i 10 asyst) zanotował De’Aaron Fox. Rozgrywający Kings miał również 6 zbiórek. 21 punktów (w tym 6 trójek) i 8 zbiórek zanotował Buddy Hield. Trzeci najwyższy wynik punktowy osiągnął Marvin Bagley III (17). Tyrese Haliburton zapisał na swoje konto 15 punktów. Słabsze spotkanie rozegrał Harrison Barnes, trafiając 3 z 9 oddanych rzutów z gry (33%), notując 8 punktów i 7 zbiórek.
  • Sixers z 18 zwycięstwami umacniają się na czele konferencji wschodniej. Z bilansem 18-7 zajmują pewne pierwsze miejsce. Natomiast Sacramento Kings z bilansem 12-12 zajmują 9. pozycję w konferencji zachodniej.

autor: Mateusz Malinowski

BOSTON CELTICS – UTAH JAZZ 108:122

Statystyki na PROBASKET

  • Podopiecznym Brada Stevensa nie udało się zakończyć zwycięstwem trudnej serii meczów wyjazdowych na Zachodzie Stanów Zjednoczonych. Tym razem na przeszkodzie stanęli Utah Jazz. Pierwszą kwartę wygrali 3 punktami goście z Bostonu (24:27). Po pierwszej połowie minimalnie lepsi okazali się podopieczni Quina Snydera, którzy prowadzili jednym punktem (48:47). Koszykarze z Salt Lake City w drugiej połowie kontrolowali już wydarzenia na parkiecie. Po przerwie Jazz trafili 11 rzutów trzypunktowych, z czego 6 w czwartej kwarcie.
  • Bohaterem spotkania okazał się Donovan Mitchell, autor 36 punktów (12/23 z gry, 52%) i 9 asyst. Obrońca Jazz trafił najwięcej trójek w zespole (6). Fantastyczne spotkanie rozegrał Joe Ingles, autor 24 punktów i 6 asyst. Australijski skrzydłowy rzucił 6 trójek i tylko raz pomylił się z linii rzutów wolnych (9/10). Double-double (18 punktów i 12 zbiórek) zanotował Rudy Gobert. Francuski środkowy trafił 8 z 9 rzutów z gry (89%). 16 punktów i 8 zbiórek dołożył Bojan Bogdanović.
  • Po stronie Celtics najwięcej punktów zdobył powracający po kontuzji, Jaylen Brown. Obrońca Celtów zdobył 33 punkty i 8 zbiórek. Brown zagrał na bardzo dobrej skuteczności z gry, trafiając 12 z 20 rzutów z gry (60%). Drugi najlepszy wynik osiągnął Jayson Tatum (23 punkty). Był to jednak słabszy dzień lidera Celtics. Tatum trafił zaledwie 7 z 20 rzutów z gry (35%). 15 punktów dołożył Daniel Theis. Pozostali gracze Bostonu nie przekroczyli granicy 10 punktów. Bardzo słabe spotkanie rozegrał Kemba Walker, trafiając zaledwie 2 z 12 rzutów z gry (17%).
  • Od 9 stycznia 2021 koszykarze Jazz wygrali 16 z 17 rozegranych meczów. Z bilansem 20-5 zajmują pewne pierwsze miejsce w konferencji zachodniej. Dla Celtics była to druga porażka z rzędu. Podopieczni Brada Stevensa (bilans 12-11) zajmują czwartą pozycję w konferencji wschodniej.

autor: Mateusz Malinowski