Wyniki NBA: 32 punkty Klaya Thompsona, Golden State Warriors w wielkim finale NBA!

23
7379

Golden State Warriors pokonali 120:110 Dallas Mavericks w piątym meczu finału Konferencji Zachodniej. Dzięki wygranej zespół z San Francisco awansował do wielkiego finału NBA, gdzie zmierzy się z lepszym z pary Boston Celtics – Miami Heat. Dla Wojowników 32 punkty zanotował Klay Thompson. W szeregach Mavericks najlepiej spisał się Luka Doncić, autor 28 oczek.

Golden State Warriors – Dallas Mavericks 120:110

Warriors wygrali rywalizację 4:1

Statystyki na PROBASKET

  • Klay Thompson rzucił 32 punkty, a Warriors awansowali do szóstego finału NBA w ostatnich ośmiu sezonach. Obrońca Warriors 19 oczek zanotował w samej pierwszej połowie, gdy Wojownicy zdołali odjechać rywalom z Teksasu na 17 punktów. Andrew Wiggins dołożył 18 punktów i 10 zbiórek, Draymond Green miał 17 oczek, a Stephen Curry 15 punktów i dziewięć asyst. Warriors zagrają w finale NBA z lepszym z pary Boston Celtics – Miami Heat, gdzie na razie 3:2 prowadzą Celtics.
  • W barwach Mavericks wyróżnił się Luka Doncić, autor 28 punktów, który jednak nie może zaliczyć początkowych fragmentów meczu do udanych. Spencer Dinwiddie dołożył 26 oczek. Po tym, jak ostatnie dwa sezony Warriors stracili głównie ze względu na kontuzje, teraz wracają na dobrze znaną sobie scenę – są pierwszą drużyną od legendarnych już Chicago Bulls, która była w stanie sześciokrotnie awansować do finałów NBA w trakcie ośmiu sezonów. Ekipa Bulls, prowadzona wówczas przez Michaela Jordana, dwukrotnie wygrała wówczas three-peat.
  • Warriors podążyli za wzorem, który wypracowali sobie w pierwszych dwóch rundach, kończąc serię we własnej hali po tym, jak nie udało im się tego zrobić na wyjeździe. Warriors mają w trwających play-offach już bilans 9:0, czym wyrównali swoje osiągnięcie z 2017 r. pod względem kolejnych wygranych w play-offach.
  • Gwiazdą meczu był Thompson, który ze względu na kontuzje, stracił dwa ostatnie sezony. Po tym, jak w pierwszych czterech meczach tylko siedem razy trafił zza łuku, dzisiaj miał tego typu trafień aż osiem. Jego dwie trójki w trzeciej kwarcie powiększyły przewagę Warriors do 23 oczek. Mavs przegrywali już 25 punktami, ale zdołali skrócić dystans do ośmiu oczek w ostatniej minucie trzeciej kwarty.
  • Warriors nie mogli dzisiaj skorzystać z usług Otto Portera Jr-a, ale w jego buty świetnie wszedł 19-letni Moses Moody, który wszystkie ze swoich siedmiu punktów zdobył w drugiej kwarcie. W pierwszych czterech meczach serii zdołał uciułać łącznie sześć oczek. Najlepszym zawodnikiem serii został Curry, który jako pierwszy zawodnik w historii odebrał statuetkę im. Magica Johnsona dla najlepszego gracza finałów Konferencji Zachodniej.




23 KOMENTARZE

  1. Dziś Dray zagrał wreszcie swoje. Curry słabiej (niemniej jednak poprawił grę w obronie w tym sezonie). Co ciekawe najlepiej Doncica bronił dziś Bielijca. Ale mecz chyba najsłabszy w serii. Goldeni zagrali średnio ale Dallas jeszcze słabiej. Na Boston musimy być w lepszej formie…

  2. Łatwą drogę mieli i w finale trafią na wymęczony i pokontuzjowany Boston.
    Pięknie im się ułożył ten sezon. W sporcie trzeba mieć też trochę szczęścia jak widać.

    • Już się zaczyna…
      Maksiu, przypomnij koledze skąd się bierze to domniemane „szczęście”. Które nota bene jakimś nie wiadomo jakim cudem sprzyja im w każdym sezonie, w którym nie byli połamani. Od ośmiu lat.

  3. Curry zawsze w ważnych meczach ma kupę w majtach mecz nr 4 -17 pkt przy słabej skuteczności 🙂 mecz nr 5 -15 pkt przy jeszcze gorszej 🙂 Mam nadzieje ,że para Boston/Miami zweryfikuje GSW.

  4. W tym finale mieliśmy spektakularne porównanie dwóch styli uprawiania koszykówki: jedna drużyna pokazywała wzorzec gry, a druga pokazywała jak grać nie wolno.
    Po którymś z celnych rzutów Luki komentator wykrzyknął: „jak świetnie się go ogląda!”. Może komuś sprawia przyjemność oglądanie tego samograja, ale co z korzyścią dla drużyny? W tamtym momencie poszedłem obejrzeć statystyki Doncicia. Miał 5 na 20 z gry, z czego 2 na 7 (SIC) za trzy. Czy trzeba to jakoś dodatkowo komentować?
    Nic dziwnego, że o Donciciu mówi się jako o następcy LeBrona. Obydwaj mają tak samo destrukcyjny wpływ na drużynę. Kozłują, a reszta kolegów stoi i się przygląda. Nic dziwnego, że tak robią. Przecież we wszystkich wcześniejszych akcjach, w których biegali i wychodzili do piłki nie dostali podania. Każdy w końcu przestanie pracować i zacznie się gapić na Samograja.
    A samograj będzie pajacować, machać łapami, stroić miny że mu nie gwizdnięto… Tak to się nie wygrywa.
    Pewnie zaraz poleci z płaczem do jakiegoś mądrzejszego gracza, niczym Wiadomo Kto z Cleveland do Miami.

    • Curry 5 na 17 z gry:) 15 pkt …. Curry nigdy nie zdobył MVP finals bo gośc jest za cienki :)spala się w najważniejszych meczach . Doncic jest lata świetle przed Currym jeśli chodzi o początek kariery . Zapomniałeś chyba ile ma lat:) Curry jak dla mnie nigdy nie zamelduje się w top 10 All Time Players 🙂 Kogo niby miał tam stącić ? Kobasa? czy Shaqa bo to są miejsca 9 , 10.

    • Mówisz o tym samym Lebronie, który poprowadził 3 różne drużyny do 4 mistrzostw NBA?

    • Taki jest sens NBA. To jest w zamierzeniu biznes który ma przynosić ogromne zyski właścicielom klubów, organizacji NBA, firmom współpracującym oraz na końcu zawodnikom. Dopiero po tym wszystkim jest sport – koszykówka. Ma być widowisko przez wielkie W, dlatego w NBA niezbędne są gwiazdy (jakie by one nie były) – i NBA wraz z całą otoczką ciągle je kreuje, wspiera i podbija ich wartość. Gdy gra Dallas ludzie nie przychodzą na wspaniałą, drużynową koszykówkę, chcą oglądać Doncicia. Po meczu w knajpie czy social mediach będzie gadane że Doncić zagrał super mecz albo że kompletnie go zajeba#. To że np Kleber zrobi rekord kariery w tym czy tamtym przejdzie po cichu. Pewnie gdzieś są dostępne wyniki oglądalności. Zgaduję że w układzie Curry vs Doncic są dużo wyższe niż ta sama para gdyby oni nie grali całą serię. Pokuszę się nawet o stwierdzenie że finał konferencji Curry vs Doncic miałby wyższą widownie niż finał NBA Grizzlies (bez Moranta) vs Bucks (bez Antka).
      Dlatego moim zdaniem takie Doncicie są niezbędne. Jako niedzielny oglądacz z Polski zawsze chętniej obejrzę drużynę z gwiazdą niż bez niej. Mam na myśli takich pierwszorzędnych allstarów – nie Bookerów, Paulów, Tatumów czy Buttlerów. Chcę Donciców, Morantów, Antków, Jokiców czy Durantów.

  5. Pierwszy finalista już się zameldował, wschód jeszcze walczy.
    Realia tak czytam Twoje komentarze i zastanawiam się czy Ty lubisz koszykówkę, maniery i słownictwo typowe z boisk piłki nożnej. Finał to finał, tam jeżeli tylko wystarczy sił każdy będzie gryzł parkiet. Niestety wbrew Twojej nadziei wszystko wskazuje, że GSW będą Master NBA, Jaka wspomniał ktoś wyżej wschód wykrwawia się w swoim finale.

  6. True! A co do Curry którego ktoś wyżej obraża że się pali, to przypominam że na nim obrona jest najbardziej skupiona , bo myślą że wyłączenie jego to zwycięstwo. Tylko że w GSW wtedy odpalic może kilku innych jak Klay , dziś nawet Dray i Poole! GSW nie jest drużyną jednego, tylko prawdziwym zespołem. Jest wielu co mogą rzucić 30pts! Nawet Looney😉

    • Wszyscy zapominają, że wielkość Currego polega na tym, iż jest tzw. unselfish player. Ze wszystkich wielkich zawodników jest najbardziej zespołową gwiazdą. Jak trzeba to i z ławki wchodził. Dodam jeszcze fakt, iż dostaje dużo mniej osobistych co inne gwiazdy. W przypadku Doncica to już jest jakieś kuriozum. Gość dostaje ok. 20 osobistych. Jedynym zawodnikiem, który rzeczywiście trafiał w końcówkach to był Jordan. Jedyny gość o którym można powiedzieć, że nie miał kupy w majtach…

  7. Spider, to niezwykłe uważać za godną docenienia postawę, w której zawodnik tylko rozgląda się gdzie mu będzie najłatwiej zdobyć miska. Powiedziałbym, że wręcz zadziwiające.

    • Co za różnica czy ucieka, czy inni do niego uciekają żeby pomóc. Każdy chce pierścień i musi sobie to jakoś skalkulować. To Sport i transfery nie są zabronione, a są po to, żeby budować mistrzowskie drużyny. Już tak nie płaczcie, bo lebronek ma 4 pierścienie. Wiem, że może piec, ale są maści na to.

  8. Można lubić lub nie lubić GSW i Currego. Ale jeśli ktoś pisze, że oni tylko rzucają za trzy, że są w finałach tylko dzięki szczęściu, że to nie jest prawdziwa koszykówka – to ktoś taki po prostu się nie zna na baskecie i nie ma sensu z hejterem dyskutować

    • Goldeni obecnie są drużyną jedną z najczęściej atakujących obręcz. We wszystkich seriach z pomalowanego mieli więcej zdobywanych punktów. Rzeczywiście przy pierwszym mistrzostwie opierali grę na trójkach. Teraz to już mit pozostał…

    • Szczęście to jest jak się wygra w totka. Jak drużyna zbudowana na tym samym rdzeniu (Stefan, Klej, Drej) w ostatnich 8 latach wchodzi 6 razy do finałów, a 2 razy nie weszła, bo rdzeń nie grał przez kontuzje, to się to chyba inaczej nazywa.
      Chociaż w ten sposób można wszystko podważyć: tytuły Byków, Lakersów, Celtów, mistrzostwa piłkarskie Brazylii, itp. itd.
      Ale to już taki nasz sport narodowy 🙂
      Ale #2 każdy ma prawo do własnego zdania, także respect!

  9. No i pięknie. Wymarzona końcówka kariery Braci i Greena.

    Teraz jeszcze niech Miami się postawi Bostonowi.

    • O czym ty piszesz?. To młodzi gracze. Z 5 lat na pewno jeszcze pograją na wysokim poziomie.

  10. Buczenie publiczności podczas prezentowania nowej nagrody, idealnie podsumowuje ten bezsensowny pomysł.
    Warriors idą po kolejnego mistrza bardzo pewnie. Chyba tylko Boston może im zaszkodzić, bo też mają hale z fanatyczną publiką.

  11. Szczerze powiedziawszy jak patrzę na Stefana widać że dojrzał jak widzi że mu nie idzie bawi się rozgrywaniem, podawaniem nie rzuca na siłę jak parę sezonów temu pierdylion rzutów za 3 nie ma takiej potrzeby a Wigins można powiedzieć że gra w GSW zrobiła z niego prawdziwego poważnego grajka to oni zrobili go na nowo.Gratulacje.

  12. Finał konferencji oddzieił mężczyzn od rozkapryszonych dzieci, ktore płaczą gdy sędzia nie podziela ich poglądu, szacunek dla tych którzy uważają zawodnika z 35.7 % z gry za superstara.
    Curry 9 asyst ale Steph blokujący to dodatkowy oczu miły widok
    Klay jprawie ak za dawnych lat
    Wiggins atakujący kosz, walczący o zbiórki
    Looney sporo zbiórek
    zespołowa gra

    cyferki:
    https://www.nba.com/game/dal-vs-gsw-0042100315/box-score#box-score

    niestety zgadzam się, że era Stepha, Klaya, Greena powoli się kończy, może będzie era Poole’a, Wigginsa Moody’ego, Looneya?

  13. Gratulacje dla Golden State. Są świetną drużyną. Jak w finale będzie Miami to będę kibicował Warriors. Jak będzie Boston to chyba jednak Celtics. Ale jak wówczas wygrają GS to też nie będzie smuta. Różnie im szło w tym sezonie ale przygotowali się na te momenty które są kluczowe, więc w pełni zasłużyli na to co do tej pory ugrali. Także powodzenia!
    A Dallas? To zdecydowanie nie-drużyna. Teraz coraz bardziej do mnie dociera, że to nie Mavs pokonali Suns tylko Suns przegrali z Mavs (i to na wyraźne własne życzenie). I jeszcze bardziej mi szkoda Phoenix, bo oni z pewnością stworzyliby lepsze widowiska i rywalizację z Warriors. Lukavericks okazali się denni i zasłużone gone fishing. Nie pomogły nawet groźnie minki Luki, którymi wcześniej wykończył CP3 i resztę. Chyba straciły na mocy rażenia. I gadulstwo też nie pomogło. Jednoosobówka i tyle.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj