Zespół prowadzony przez doświadczoną Candance Parker potrzebował czterech meczów, by w finałowej rywalizacji pokonać rywala i sięgnąć po swoje pierwsze mistrzostwo w historii. Wydarzenia w finale WNBA dokładnie śledzili gracze najlepszej ligi świata. 


Dla Candance Parker to drugie mistrzostwo w karierze. Po trzynastu latach gry w Los Angeles, w lutym tego roku dołączyła do Chicago Sky, co dało jej możliwość gry w rodzinnym mieście. W finale Sky mierzyli się z Phoenix Mercury, których liderką jest 3-krotna mistrzyni WNBA – Diana Taurasi. W meczu numer cztery, Mercury przez większość czasu mieli przewagę, ale końcówka należała do Sky i cała seria zakończyła się zwycięstwem ekipy z Wietrznego Miasta 3-1. 

Zaraz po zdobyciu mistrzostwa na twitterze pojawiły się komentarze graczy NBA. 






3 KOMENTARZE

  1. Ktoś to w ogóle w Polsce ogląda? Czy tak jak z piłką nożna gdzie nawet zagorzali kibice wymieniający jednym tchem składy największych europejskich klubów nie są w stanie podać trzech nazwisk piłkarek 🙂

  2. Szkoda, że nic nie napisaliście jak się do tych finałów w ogóle dostali, bo to ciekawa historia.
    Pierwsza runda to mecze 5 z 8 i 6 z 7. Do jednego zwycięstwa. Wygrało 5te Phoenix i 6te Chicago. Ci teraz zagrali w drugiej rundzie do jednego zwycięstwa z 3cim i 4tym. Znów wygrało Phoenix i Chicago. Teraz weszli do półfinałów. Tam grają do trzech zwycięstw z pierwszym i drugim (te pierwsze dwa weszły od razu do półfinału) Pierwsze było Connecticut z 14 zwycięstwami pod rząd na koniec sezonu i Las Vegas (odpowiednio 26-6 i 24-8) w finale zagrali Phoenix z Chicago (19-13 i 16-16)

  3. Ano ktoś tam jednak ogląda. Szkoda że Phoenix nie udało się doprowadzić do piątego meczu. Ale ten był bardzo dobry jak na zamknięcie rywalizacji. Był pełny walki, emocji i dramatyzmu. Trochę szkoda Mercury bo roztrwoniły przewagę już 14 punktów (zmarnowane ważne akcje w końcówce nawet spod kosza). Za to Chicago zaimponowało walecznością. Świetnie grała Quigley (to jej tróje pozwoliły Sky wrócić do gry); Vandersloot świetnie rozdawała asysty; Parker nakręcała drużynę; Cooper dodała swoje (zasłużona MVP finałów); ale ważne punkty w końcówce zdobyła też rezerwowa Dolson. W Mercury świetna była Griner a Diggins-Smith ją ładnie uzupełniała; za to Taurasi „padł celownik”. Gratulacje dla Chicago Sky tym bardziej, że mają radochę pierwszego tytułu mistrzowskiego. Dla Mercury gratulacje za dojście do finału. Jednak dla miasta Phoenix ten rok to nieco „słodko-gorzka symfonia”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here