39 letni Vince Carter rozgrywa obecnie swój 19. sezon w karierze w NBA. Rzucający Memphis Grizzlies wcale nie zamierza wieszać butów na kołku i chce biegać po parkietach NBA jeszcze przez co najmniej rok. – Chcę, by było to jasne, że planuję wrócić na kolejny sezon – mówi.


W tym momencie patrzę na wszystko w perspektywie rocznej. Nie chcę zatem składać obietnic, że pogram jeszcze dwa lata, by potem nie wytykano mnie i mówiono „to zatem już koniec?”. Ale nie będę ukrywał, że 20 lat spędzonych w NBA byłoby fajną sprawą – stwierdził koszykarz, który karierę rozpoczął w 1998 roku w zespole z Kanady, Toronto Raptors.

Wartość tego koszykarza podkreśla szkoleniowiec drużyny Cartera, Dave Jorger. Trener wie, że taki koszykarz jak Vince jest jak wino i drużynie potrzebny jest w trudnych momentach.

– Vince jest bardzo wszechstronnym graczem i między innymi z tego powodu warto mieć go w zespole – mówi szkoleniowiec. – Wystarczą mu dwie sekundy nieuwagi rywala, by trafić za trzy. Jego doświadczenie, podobnie jak Matta Barnesa i Jeffa Greena, daje nam unikalne możliwości. Wszyscy oni są w pewien sposób podobni, lecz każdy ma inny zestaw umiejętności. Każdy z nich ma wysoką inteligencję koszykarską, co ułatwia grę innym – wyjaśnił opiekun Grizzlies.

W bieżących rozgrywkach Vince Carter wystąpił w 33 z 51 rozegranych przez swój zespół spotkań. Na parkiecie spędza nieco ponad 13 minut i notuje średnio 4,1 punktu, oraz prawie dwie zbiórki na mecz. Swojemu zespołowi daje nieco więcej niż punkty, albowiem każda drużyna oddałaby wiele za takiego doświadczonego gracza.





4 KOMENTARZE

  1. Vince był moim pierwszym idolem i smutno jest mi patrzeć, gdy czasem nie jest nawet delegowany na boisko. Jednak to jego decyzja. Jest z pewnością wartościowym graczem, jednak wolałbym, żeby grał w drużynie, gdzie mógłby zostać mentorem dla naprawdę młodych graczy (np. Magic). W Memphis jego doświadczenie nie jest w pełni wykorzystywane.

  2. Mentorem ? Jakim mentorem jak on nic nie zdobył a jego gra w Dallas to już była kpiną, on z czystej pozycji nie trafia, chyba że na rozgrzewce. Nie jest żadnym mentor ani wzmocnieniem i nikt by go nie chciał. Nigdy nie był prowadyrem ani nie grał w wielkich drużynach i wielkiej koszykówki, zawsze się palił i nie miał przyslowiowych jaj, odpusc vince bo mega cieniujesz ….

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here