W przeciwieństwie do poprzednich tygodni, ten ostatni nie obfitował w wiele spektakularnych występów indywidualnych, które mogłyby zapisać się na kartach historii. Wydarzeniem tygodnia w NBA (nawet niekoniecznie ze statystycznego punktu widzenia) na pewno był powrót Klaya Thompsona po prawie 3 latach przerwy, a w zestawieniu znalazło się także kilka godnych uwagi ciekawostek z kategorii mniej oczywistych.


  • Klay Thompson nie zaliczył czterech pierwszych meczów po powrocie do szczególnie udanych. W żadnym z nich nie przekroczył 40% skuteczności z gry – takie serie zdarzały się w jego karierze, ale ostatni raz prawie 7 lat temu. W pierwszym meczu po powrocie Klay rzucił 17 punktów w 20 minut na parkiecie. Tylko jeden zawodnik w historii opuścił z powodu kontuzji więcej dni i wrócił z lepszym wynikiem punktowym w pierwszym meczu. Klaya nie było w NBA 941 dni, Billa Waltona 962 dni, a jego powrót w roku 1982 to 20 rzuconych punktów.
  • Rudy Gobert w niedzielnym meczu zaliczył 18 punktów, miał 19 zbiórek i nie spudłował żadnego z 7 rzutów z gry. Był to jego 26 mecz w karierze z osiągnięciem double-double i bez pomyłki z gry. Więcej w historii NBA takich występów ma tylko DeAndre Jordan (36), a za Gobertem jest Wilt Chamberlain (23), Tyson Chandler (19) i Dwight Howard (17). W historii NBA było 13 meczów z minimum 18 punktami i 19 zbiórkami na stuprocentowej skuteczności. Dziewięć z nich miał Chamberlain w latach 1966-1973. W ostatnich blisko 50 latach wynik Goberta przebijali tylko: Dikembe Mutombo w 1999 (27-29, 11/11 z gry), Kris Humphries w 2011 (19-20, 8/8 z gry) i Clint Capela w 2019 (22-21, 9/9 z gry).
  • Domantas Sabonis w meczu przeciwko Boston Celtics uzbierał całkiem imponujące triple double – 11 punktów, 22 zbiórki i 10 asyst, choć miał problemy ze skutecznością (3/12 z gry). Początkowo statystycy dopatrzyli się nawet 23 zbiórek Litwina, co później zostało skorygowane na 22 zebrane piłki, przez co linijka jest nieco mniej unikatowa. Mimo wszystko występów na poziomie Sabonisa w trzech najważniejszych kolumnach statystycznych było zaledwie kilka w ciągu ostatnich 40 latach: Charles Barkley w 1986 (27-22-10), Fat Lever w 1990 (20-22-11), Anthony Mason w 1997 (15-22-10), Chris Webber w 1999 (26-22-10), DeMarcus Cousins w 2018 (44-23-10) i sam Sabonis już w trwającym sezonie (16-25-10 w listopadzie). W Pacers jest to drugie w historii organizacji triple-double na poziomie co najmniej 20 zbiórek – oba należą do Sabonisa z obecnego sezonu. Po roku 1976, a więc w ostatnich 45 latach tylko dwóch innych graczy obok Litwina miało więcej niż jeden taki występ w sezonie: Russell Westbrook w końcówce zeszłego sezonu i Cousins w sezonie 2014-15.
  • Kyle Kuzma w zeszłą niedzielę pobił swój personalny rekord kariery pod względem liczby zbiórek. W meczu przeciwko Orlando obok 27 punktów zebrał 22 piłki z tablic. Jego poprzednim rekordem było 17 z listopada zeszłego roku, a w poprzednich sezonach zbierał maksymalnie 15 piłek. Ostatnim zawodnikiem w NBA, niebędącym podkoszowym (dane na podstawie bazy basketball-reference.com) z występem na poziomie co najmniej 27 punktów i 22 zbiórek był Ersan Ilyasova 10 lat temu. Z kolei ostatnim zawodnikiem z taką linijką w Waszyngtonie był Pervis Ellison w 1992 (też 27-22), zresztą to jedyny do czasu Kuzmy taki przypadek w organizacji w ciągu ostatnich 40 lat.
  • Ciekawej rzeczy dokonał Jaxson Hayes. W dwóch meczach z rzędu – przeciwko Minnesocie i Los Angeles Clippers był rezerwowym, zdobył po 13 punktów, ale co najważniejsze w obu miał 5/5 z gry. Tym samym został 27 graczem w historii NBA z meczami z co najmniej 5 rzutami bez pomyłki z rzędu, przy czym 26 graczy miało takie dwa występy po sobie, a Mark West w 1985 jako jedyny miał trzy: 5/5 + 6/6 + 5/5. Mecze z co najmniej 5/5 z rzędu w wykonaniu graczy rezerwowych to znacznie mniej nazwisk: Jaxson Hayes w 2022, Jakob Poeltl w 2018, Lucas Nogueira w 2016, Darius Songaila w 2007, Juwan Howard w 2007 i Bobby Jones w 1984. Songaila i Jones podobnie jak Hayes w obu tych meczach nie przekraczali 20 minut na parkiecie.
  • Russell Westbrook w środę zagrał trzeci mecz z rzędu z jednocyfrową liczbą zdobytych punktów. Serię przerwał, rzucając 19 oczek przeciwko Denver, ale i tak była to druga jego najdłuższa seria bez osiągnięcia 10 punktów, po 4 meczach z rzędu w styczniu 2010 (czyli w drugim jego sezonie w NBA). W trzech wspomnianych meczach Westbrook trafił w sumie 8/40 z gry. W ostatnich 5 sezonach w NBA było tylko trzech graczy z co najmniej  40 rzutami i skutecznością z gry do 20% na przestrzeni 3 gier: Kelly Oubre w 2020 (7/40), Buddy Hield w 2019 (9/45) i Andrew Wiggins w 2016 (9/48).
  • Bardzo dobre występy w tym tygodniu zaliczał James Harden, a po sobotnim meczu przeciwko Pelicans, w którym miał 2/5 za trzy został liderem w historii NBA pod względem liczby nietrafionych trójek. Czołowa trójka to: James Harden – 4457 pudeł, Ray Allen 4456, Jamal Crawford 4158. Oczywiście jest to ciekawostka z przymrużeniem oka. Skuteczność Hardena zza łuku na przestrzeni kariery to całkiem niezłe 36%, a „rekord” wynika raczej z liczby oddawanych rzutów oraz stażu w NBA, a niekoniecznie z nieskuteczności.

Dwie ciekawostki związane z występami drużynowymi, a nie indywidualnymi:

  • Memphis Grizzlies w tym tygodniu wyrównali swoją najdłuższą serię zwycięstw w historii organizacji. Wygrali 11 razy z rzędu, ale passa została przerwana w piątkowym meczu przeciwko Dallas. Poprzednio Grizzlies wygrali 11 spotkań z rzędu na przełomie sezonów 2014-15 i 2015-16. W pojedynczym sezonie 11 zwycięstw z rzędu odnotowali po raz pierwszy w swojej historii, dotąd najdłuższą serią było 8 – po kilka razy, ostatnio w rozgrywkach 2014-15. W NBA zostały już tylko trzy organizacje, które nigdy nie miały 10 zwycięstw z rzędu w ramach jednego sezonu: Wizards, Pacers i Magic.
  • Orlando Magic niecodziennie rozpoczęli mecz przeciwko Wizards. Po przejęciu piłki po rzucie sędziowskim rozpoczynającym spotkanie drużyna z Florydy nie zdobyła punktów przez ponad minutę, zaliczyła za to 8 niecelnych rzutów i 7 zbiórek w ataku w pierwszym posiadaniu meczu. Jest to osobliwy rekord w erze play-by-play (po roku 1996, od kiedy można prześledzić grę akcja po akcji), a poprzednim był mecz pomiędzy Hawks i Celtics w roku 2008 i 0/6 tych pierwszych.

Na kolejne statystyczne ciekawostki z parkietów NBA zapraszam już za tydzień.





2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj