Najciekawsze linijki statystyczne ubiegłego tygodnia osiągali bez wątpienia Giannis Antetokounmpo i Steph Curry. Oprócz nich w tekście znajdziecie kilka ciekawostek o graczach nieco ostatnio pomijanych, a notujących znakomite sezony.


  • Giannis Antetokounmpo w minionym tygodniu zagrał 3 mecze. Każdy z tych występów był na swój sposób dość rzadką kombinacją statystyk w ujęciu historii NBA. W trzech ostatnich meczach Grek osiągał średnie 33.3 punktu, 16 zbiórek, 5 asyst, a do tego prawie 2 przechwyty i 3 bloki. W sumie skrzydłowy Milwaukee Bucks zanotował 100 punktów, 48 zbiórek, 15 asyst, 5 przechwytów i 8 bloków. Od kiedy dwie ostatnie statystyki stały się oficjalnymi w NBA (pierwsze połowa lat 70), tylko dwóch graczy uzbierało takie zdobycze na przestrzeni 3 sąsiednich meczów: Hakeem Olajuwon w 1990 oraz Kareem Abdul-Jabbar trzykrotnie w 1975.
  • W meczu przeciwko Lakers, Giannis zaliczył 47 punktów na znakomitej skuteczności 18/23 z gry (78%). W historii były tylko 23 występy zawodników z takimi zdobyczami punktowymi i skutecznością, w tym dwa ostatnie Greka. W XXI wieku mecz z takimi statystykami kończyli też Jamal Murray, Kyrie Irving, Blake Griffin, Amare Stoudemire, Carmelo Anthony i Shaq.
  • Dwa dni później w meczu przeciwko Oklahomie Giannis zanotował 21 punktów, 19 zbiórek, 7 asyst, 2 przechwyty i 4 bloki – była to 17 linijka w historii, w której zostają osiągnięte te wartości z pięciu kolumn. W XXI wieku było jedynie 4 zawodników (6 meczów) z lepszym występem: Domantas Sabonis w 2021 (21-20-9-2-4), Jusuf Nurkić w 2019 i 2017 (24-23-7-5-5 i 28-20-8-2-6), DeMarcus Cousins w 2017 i 2015 (32-20-8-2-5 i 24-21-10-3-6), oraz Tim Duncan w 2003 (35-21-8-2-4).
  • W nocy z soboty na niedzielę Grek również wypełnił wszystkie 5 kolumn: 32 punkty, 20 zbiórek, 5 asyst, 2 przechwyty, 3 bloki w meczu przeciwko Orlando. Wszystkie te wartości na raz osiągnięto dotąd 16 razy w historii, a w ciągu ostatnich 20 lat dwukrotnie – w przytaczanych powyżej występach Cousinsa z 2017 i Duncana z 2003.
  • Steph Curry trafia najwięcej rzutów trzypunktowych w karierze (średnio niemal 6 na mecz). W tym tygodniu zagrał dwa spotkania, w obu trafił po 9 razy zza łuku. Tylko dwóch zawodników w historii trafiało co najmniej 9 trójek mecz po meczu: Curry ma taką mini-serię po raz piąty w karierze, dwukrotnie dokonał tego James Harden. W tym sezonie Curry ma już 4 mecze z 9 trafieniami za trzy, wszystkie w ciągu ostatnich kilkunastu dni. Licząc od kwietnia, obwodowy Golden State ma takich meczów więcej niż ktokolwiek w swojej całej karierze. Curry trafiał co najmniej dziewięciokrotnie za trzy w 10 ze swoich 33 ostatnich występów.
  • W znakomitej formie ostatnio jest również DeMar DeRozan, chociaż w dwóch ostatnich występach zawodziła jego skuteczność. We wcześniejszych dwóch spotkaniach (w niedzielę i poniedziałek) zaliczał 35 i 38 punktów, na skuteczności 69.2% z gry w sumie. W zeszłym sezonie tylko Zion Williamson i De’Aaron Fox mieli mecz po meczu co najmniej 35 punktów i 65%. Biorąc pod uwagę współczynnik PER (Player Efficiency Rating), uwzględniający całość dokonań statystycznych w jednej wartości, DeRozan na ten moment jest 13 najlepszym graczem w historii Chicago Bulls, gdzie 11 pierwszych miejsc to 11 pełnych sezonów Jordana, a jedynym poza MJ lepszym graczem Bulls niż DeRozan w bieżącym sezonie był Jimmy Butler z rozgrywek 2016-17. 
  • W rozkładzie rzutów DeRozana niewiele się zmieniło względem zeszłych sezonów, może oprócz nieco częstszych prób za trzy (rzuca dużo więcej niż w trzech sezonach dla Spurs) oraz nieco częstszym stawaniu na linii rzutów wolnych, które zawsze były jego silną stroną. Sporą różnicą w jego grze w stosunku do poprzednich sezonów jest za to fakt, że tylko 15% czasu na parkiecie spędza na pozycji nr 3, ponad 80% gra z trójką obwodowych u boku – najczęściej byli to Lonzo Ball, Zach LaVine oraz Javonte Green lub Alex Caruso. Wpływ DeRozana na dobre wyniki Bulls widać też w statystyce efektywności zespołu dla fragmentów z DeMarem na parkiecie oraz na ławce. Kiedy DeRozan gra, Bulls są o ponad 10 punktów na 100 posiadań lepsi od rywali. Kiedy siada na ławkę, są o ponad 9 punktów gorsi. Różnica „on-off” to ponad 19 punktów w stosunku do rywali na 100 posiadań, zdecydowanie najwięcej w drużynie. Wśród największych gwiazd NBA, tylko Nikola Jokić i Giannis mają tę różnicę większą.
  • Montrezl Harrell w sezonie zagrał 13 z 16 meczów jako rezerwowy, notuje średnio ponad 17 punktów, ponad 8 zbiórek i ponad 2 asysty, a wszystko to przy 64% z gry. Jego wskaźnik efektywności PER (Co to jest Player Efficiency Rating pisałem tutaj) jest niższy w lidze tylko od Nikoli Jokicia, Jimmiego Butlera, Giannisa i Stepha Curry’ego. Jest jedynym zawodnikiem top10 ligi w tej klasyfikacji wchodzącym z ławki. Ciekawostką jest fakt, że żaden zawodnik w historii NBA nie skończył kariery mając na jej przestrzeni ponad 60% skuteczności z gry, najlepszy Artis Gilmore miał 59.9%. W tym momencie jest czterech aktywnych graczy którzy przekraczają te 60% w karierze i jednym z nich jest właśnie Harrell (61.66%). Pozostała trójka to DeAndre Jordan, Rudy Gobert i Clint Capela.
  • Rudy Gobert w czwartek zaliczył 14 punktów, 11 zbiórek i nie pomylił się w żadnej z 7 prób z gry. Był to 22 mecz Francuza w karierze z double-double i bez przestrzelonego rzutu. Najwięcej takich meczów w historii NBA zagrał DeAndre Jordan (36, ostatni raz w zeszłym sezonie), a od Goberta o 1 taki mecz więcej ma tylko Wilt Chamberlain (23). Poza tym Gobert śrubuje własny rekord NBA pod względem meczów z rzędu w których osiąga 50% skuteczności z gry – w tym tygodniu zaliczył 49, 50 i 51 taki mecz z rzędu, a serię rozpoczął w marcu. Kolejne najdłuższe takie serie to: DeAndre Jordan 40 (2014-2015), Tyson Chandler 37 (2016), DeAndre Jordan 35 (2019), James Donaldson 34 (1984-1985).

Na kolejne statystyczne ciekawostki z parkietów NBA zapraszam już za tydzień.

Moje dotychczasowe artykuły na PROBASKET znajdziecie tutaj.





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here