Apetyty zespołu Wojciecha Kamińskiego znacznie wzrosły po pierwszym spotkaniu Finałów Tauron Basket Ligi. Rosa Radom uległa zielonogórskiemu Stelmetowi BC po dwóch dogrywkach, jednak pozostawiła wiarę w walkę o mistrzostwo. Drugi mecz wyglądał jednak zupełnie inaczej…


– Stelmet zagrał dużo lepiej niż w pierwszym meczu, przede wszystkim bardzo dobrze grali w obronie – mówił Robert Witka. – My nie mogliśmy sforsować tej obrony, która była bardzo agresywna, na pick’n’rollach nie mogliśmy sobie stworzyć żadnej przewagi. Mimo wszystko, mieliśmy kilka otwartych rzutów, ale ich nie trafiliśmy. Na tym polega ten sport, żeby trafiać do kosza, a nasza skuteczność była po prostu fatalna – przyznał po meczu.

Radomianie nie radzili sobie po obu stronach parkietu, a szczególnie w ofensywie. Podopieczni Wojciecha Kamińskiego mieli wielki problem z rozpracowaniem defensywy Mistrzów Polski, nie potrafili stworzyć sobie dobrej pozycji rzutowej. Robert Witka przyznaje, że to było bardzo frustrujące i nawet, gdy do tej pozycji dochodzili, to te rzuty nie wpadały.

– Oni grają bardzo agresywnie, przez co często nie ma dobrej pozycji do rzutu. Nawet jak już dochodzimy do dobrej pozycji, to nie czujemy tego co przy wykreowanej akcji, skąd biorą się nasze niecelne próby – mówił.

Stelmet BC udowodnił w tegorocznych europejskich rozgrywkach, że świetnie spisuje się na tablicach. Za zbiórki po obu stronach parkietu nie odpowiadają jedynie podkoszowi, ale cały zespół. Najlepszym zbierającym mistrzów Polski w finałach jest Mateusz Ponitka, a dużo zebranych piłek notują także rozgrywający – Łukasz Koszarek, czy Dee Bost. W ostatnim meczu radomianie przegrali „deskę” aż 47:22.

– W obronie gramy w taki sposób, że dużo rotujemy na boisku, czasami wysocy są po prostu na zewnątrz i później muszą wracać do swoich zawodników i zastawiać, ale to już jest za późno. Też między innymi z tego powodu to Stelmet BC wygrał zbiórki, aczkolwiek było tez kilka niedopuszczalnych sytuacji, kiedy to rozgrywający przeciwnika zbierają piłkę – kontynuował Witka.

Jeśli Rosa chce zagrozić Stelmetowi w walce o złoto, to będzie musiała wnieść się na wyżyny we własnej hali. Teraz rywalizacja przenosi się właśnie do Radomia, gdzie zielonogórzanie zdążyli już ulec w tym sezonie.

– Stelmet zrobił to, o co walczył od początku, czyli obronił przewagę swojego boiska, a teraz my musimy zrobić to samo. Musimy wyjść tak samo agresywni, jak oni byli u siebie w domu i po prostu obronić nasze boisko – zakończył doświadczony podkoszowy Rosy.

Trzecie spotkanie Finałów Tauron Basket Ligi zostanie rozegrane we wtorek o godzinie 20:00. Transmisja na Polsat Sport News.


Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments