Polacy pokonali Mistrzów Świata!

9
1434

Rewelacyjny mecz Biało-Czerwonych w Hiszpanii! Polacy pokonali w Saragossie aktualnych mistrzów świata 80:69 w kwalifikacjach do EuroBasketu 2021.


Gospodarze weszli bardzo dobrze w to spotkanie – po trafieniu Javiera Beirana było już 9:2. Sytuację Biało-Czerwonych poprawiał A.J. Slaughter, ale naszemu zespołowi ciągle brakowało skuteczności. Z kolei akcje Sebastiana Saiza i Dario Bruzeili sprawiały, że po 10 minutach było 19:15. W drugiej części meczu trener Mike Taylor angażował do gry większą liczbę zawodników, a swoją szansę dostawał też Łukasz Kolenda. Nie do końca przynosiło to odpowiednie rezultaty, bo po kontrze Jonathana Barreiro rywale mieli już dziewięć punktów przewagi. Kadra dość szybko wzięła się jednak za odrabianie strat, po zagraniu Michała Sokołowskiego zbliżyli się na zaledwie punkt, a do remisu doprowadził później Aaron Cel. Trójka Slaughtera dawała nawet przewagę, a pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 38:35!

Trójka w kontrze A.J. Slaughtera w trzeciej kwarcie dawała nawet pięć punktów przewagi naszej reprezentacji. Rozgrywający był nie do zatrzymania i sprawiał, że to Polacy ciągle utrzymywali prowadzenie. Do ataku włączył się również Tomasz Gielo, a po jego rzucie z dystansu różnica wzrosła aż do dziewięciu punktów. Biało-Czerwoni ciągle imponowali w obronie, a sporo dodawali też rezerwowi, tacy jak Aleksander Balcerowski. Po 30 minutach było 65:55. Czwartą kwartę od trójki rozpoczął Aaron Cel, a to dawało sporo spokoju naszej ekipie. Zespół trenera Mike’a Taylora zaczęła kontrolować wydarzenia na parkiecie, a Hiszpanie mieli coraz więcej problemów z konstruowaniem akcji ofensywnych. Dużo energii ponownie dawał Balcerowski, a dzięki kolejnej akcji Slaughtera przewaga wynosiła już 15 punktów. Mistrzowie świata walczyli do samego końca, ale nie byli w stanie odrobić takich strat. Ostatecznie Polacy zwyciężyli 80:69.

To wielkie osiągnięcie reprezentacji Polski – po raz ostatni pokonali Hiszpanię w 1972 roku podczas Igrzysk Olimpijskich w Monachium.

Hiszpania – Polska 69:80 (19:15, 16:23, 20:27, 14:15)

Hiszpania: Diez 16, Saiz 15, Beiran 7, Rabaseda 7, Brizuela 6, Yusta 6, Alocen 5, Barreiro 4, Bassas 2, Llovet 1, Pino 0, San Miguel 0

Polska: Slaughter 26, Cel 17, Sokołowski 13, Kulig 6, Gielo 6, Balcerowski 4, Koszarek 3, Michalak 3, Zyskowski 2, Kolenda 0, Gruszecki 0, Hrycaniuk 0

źródło: Kosz Kadra
fot. Andrzej Romański, Kosz Kadra


Subscribe
Powiadom o
9 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Didi
Didi
23 lutego 2020 23:05

Gratuluję chłopaki!!! ?

Paulll
Paulll
24 lutego 2020 00:01

Polacy grają dobry basket, jak mają drużynę bez gwiazdorzenia i bez kwasów. Od lat atmosfere psuł gortat. I od kiedy nie gra reprezentacja gra duzo lepiej. Ostatnio zaczal gwiazdorzyc waczynski i tez psul atmosfere. Nie ma go dzisiaj w skladzie, to i efekty sa widoczne.
Tak samo robi Francja. Tam nie wszyscy z NBA graja, bo czesc z nich psula atmosfere.

Grac takim skladem, waczynski na dzien dzisiejszy niepotrzebny, bo niszczy chemie w zespole

Jack Daniels
Jack Daniels
24 lutego 2020 00:24
Odpowiedz  Paulll

Ty serio tak? Wspolczuje ci, jak czytam komentarze takich kolesi to nóż w kieszeni sie otwiera

Inszy
Inszy
24 lutego 2020 07:41
Odpowiedz  Paulll

Zdecydowanie Waczyński psuł atmosferę, co przekładało się na wyniki – bardzo dobrze, że został odsunięty, po porażce jaką okazały się Mistrzostwa Świata, które przecież strasznie zawalił!
A nie, czekaj…

Kamilbolt
Kamilbolt
24 lutego 2020 11:40
Odpowiedz  Inszy

Gortat i Lampe,a może za chwilę Ponitka też? 😉

Tylko poplecznicy leśnych dziadków z PZKosz lub oni sami mogli wytworzyć taką narrację 😉

Sheed
Sheed
24 lutego 2020 12:14
Odpowiedz  Paulll

Tak, tak… Efekty były widoczne szczególnie w meczu z Izraelem.

To nie Waca, Gortat czy inny gracz/były gracz jest problemem. Jeśli miałbym wskazać problemy to pierwszym byłby nadęty prezio, który gwiazdorzy zamiast mądrze spożytkować ostatnie sukcesy.

Kamilbolt
Kamilbolt
24 lutego 2020 19:20
Odpowiedz  Sheed

Kto wie, czy korkuś przypadkiem nie był zakamuflowanym działaczem pzkosz? ;-))

Mackiki
Mackiki
24 lutego 2020 01:45

Cudo ogromne gratulacje

Triple Double
Triple Double
24 lutego 2020 09:55

Slaughtera kryli jak Hardena, czyli już po przekroczeniu linii środkowej. Ale Amerykanin dał im popalić.