Porównań dotyczących który z dwójki LeBron James – Michael Jordan jest lepszy nie ma końca. Po raz kolejny głos w tej sprawie zabrał wieloletni kolega z drużyny Jordana, Scottie Pippen. Jak sam twierdzi nie można porównać obu koszykarzy.


– Udzielę szczerej odpowiedzi i mam nadzieję, że to pytanie już więcej do mnie nie powróci. Nie da się porównać obu koszykarzy. Michael Jordan grał w czasach, kiedy gra była inna. Sędziowanie było inne niż teraz. LeBron James odgrywa ważniejszą rolę w zespole niż Michael. Z całym szacunkiem dla Michaela, ale nigdy nie musiał robić takich rzeczy w zespole, jakie robi Lebron. Miał mniejszą rolę i dlatego statystycznie James wygląda lepiej od Jordana. Nie wykorzystywaliśmy Michaela do wykonywania rzeczy, które w Cavaliers wykonuje LeBron. – komentuje porównywanie obu koszykarzy Scottie Pippen.

– Porównywanie nie jest sprawiedliwe. Grali na różnych pozycjach. Wiem, że ludzie lubią zadawać to pytanie w oczekiwaniu na ciekawą fabułę. Faktem jest, że nie jest możliwa odpowiedź na pytanie kto jest lepszy. Obaj są świetni w swoich czasach, są najlepsi w swoich czasach. Jednak nie dowiemy się nigdy, który jest lepszy. W moim wyobrażeniu, najlepszym koszykarzem jest Wilt Chamberlain. Porównywanie LeBrona i Jordana to tak jak porównywanie mnie i Kereema Abdul Jabbara. To nie ma sensu – zakończył swoją wypowiedź Pippen.

NBA: Suns postawią na Aytona zamiast Doncicia?





55 KOMENTARZE

  1. Problem w tym że LeBron też nie musi robić tych wszystkich rzeczy za jakie sie bierze w zespole… Jednak sam chce robić wszystko przez co otacza się zawodnikami którzy oprocz scoringu czy obrony nie specjalizują się z niczym. Dzięki czemu nikt nie wchodzi mu w paradę odnośnie prowadzebia zespołu.
    Teraz doszedł do momentu w którym nie ma komu oddać panowania nad zespołem nawet gdy siada 2 minuty na ławce.

    Gdyby Jordan nir miał Rodmana który specjalizował się w zbiorach tez robiły to Jordan. Gdyby nie miał w zespole Pippena który prowadził grę też sam by to robił. Tak samo z trojkami. Byli lepsi w tym aspekcie od niego w zespole. SamJordan robił to w czym się specjalizował czyli w zdobywaniu pkt.

    LeBron przypomina Jordana po wejściu do ligi. Był tak przekonany że jest lepszy od innych, tak pewny siebie, ze uważał że wszystko zrobi lepiej niż koledzy z zespołu przez co chciał wszystko robić sam. Ale MJ dorosł. Zrozumiał że aby wygrywać koledzy muszą dorzucić swoje cegiełki.
    LBJ za to w ogóle nie zdarzał. W Miami nie mógł robić wszystkiego co mu sie żywie podobało to uciekł. Pat nie dał sobą pomiatać. Terqz jest w Cavs i nie ma nikogo kto by go ustawił.
    A sam LBJ niby taki inteligentny, wybitny gracz z wybitnym IQ a jednak nie potrafi pojąć koszykówki.
    Podobnie jest z Westbrookiem. Ego przerasta obu tych graczy.

    • Gdzie doszedł Jordan gdy myślał, że jest najlepszy i może wszystko za wszystkich robić lepiej?? Do finałów? Do finałów konferencji przynajmniej? To się nie dodaje 😛

  2. Trochę racji w tym jest. Ja zamiast porównywać statystyki czy też poszczególne elementy gry w koszykówkę zadaję sobie pytanie kogo bym wybrał jako pierwszego, gdybym miał zbudować drużynę marzeń. Tym wyborem jest dla mnie bezsprzecznie MJ.

    • Moim Shaq u szczytu formy, dziś nie do zatrzymania, wybiłby z głowy koszykówkę tym „trojkowym” centrom. Nie dlatego że uwazam go za najlepszego gracza ever, ale dlatego że dziś zrobiłby większą roznice niż panowie powyżej.

    • Po zmianie przepisów na lajtowe Shaq się przecież skończył. Grał najlepiej na starych przepisach prawie identycznych jak latach 90′
      Zresztą to jak się bronmi skutecznie Shaqa pokazało Bulls w finałach konferencji 1996. Silny Rodman, który nie dał się spychać wyższemu i cięższemu Shaqowi z wielkoludem Longleytem nie dali mu szaleć, ale duża w tym była zasługa obrony niskich Jordana, Pippena, Harpera, który odcinali od podań Shaqa i mnóstwo piłek przechwytywali. Ale Rodmam tak czy siak nie dał sobie w kaszę dmuchać nawet Shaqowi. Nikogo się nie bał.

  3. Najlepszy byl I dlugo jeszcze bedzie MJ. Wygrywal a nie przegrywal finaly!!! Dominowal mecze!!! Lbj jak dla mnie jest nizej niz Kobe. Statystyki to tylko statystyki liczy sie kto wygrywa. A lbj zobaczymy co pokaze w serii z Bostonem gdzie jak narazie przegrywa z dwoma mlodziakami!!!

    • W 1988, 1989, 1990, 1995 odpadał wedlug ciebie też w 1 R ? W 1989 i 1990 grał w finałach konferencji i poza Pistons już wtedy Bulls byli najlepszą drużyną, ale Jordan jeszcze wtedy za dużo chciał sam, bo wiedział , że jest lepszy od każdego. Pistons w finale 1989 i 1990 ogrywali finaliste z zachodu łatwiej niż Bulls w finałach konferencji mimo tego, ze Jordan nie grał jeszcze tak zespołowo jak później.

    • Przerznal 1 finał, bo zaczął 5 przybijac z flashem,2 finał to była podkręcona klima w hali… A reszta finałów, byli lepsi, lbj nie mial wsparcia… Ale 2 przegrane finały były przegrane poza sportem w czystej i samej w sobie postaci…wiec nie przypier….. dalałbym się tak do tych 6 misiów powietrznosci, a przegranych lecraba.

    • 5 przegranych finałów na 8 to jednak bardzo dużo jak na kogoś kto niby pretenduje to bycia nr 2 w historii koszykówki.

  4. Przypuszczam, że Scottie ma prywatnie jakiś problem albo beef z Jordanem bo, już kolejny raz, publicznie kwestionuje wielkość Michaela. Dla każdego, kto choć trochę zna się na koszykówce, oczywiste jest, że Jego Powietrzna Wysokość jest GOATem. I nie ma żadnej dyskusji. Lebron jest, oczywiście, w pierwszej dziesiątce wszechczasów ale nie przesadzajmy, że ktokolwiek mógłby go postawić na szczycie listy. Jest przecież Magic, Larry Bird i kilku innych wielkich. Nie przesadzajmy. Może jeszcze zacznijmy mówić, że Russel Westbrook jest najlepszy bo miał triple double przez dwa sezony z rzędu?!?!?!

    • Pippen zawsze był zakompleksiony. A to upokorzył na olimpiadzie Kukoca, gdy dowiedział się, że właściciel klubu chce ściągnąć białego Magica najlepszego koszykarza Europy do Bulls i prawdopodobnie będzie grał za większe pieniądze od niego. Innym razem strzelił focha i odmówił wejścia na boisko, bo rzut miał oddawać Kukoc, a nie on w sezonie, gdy nie grał Jordan. To była świetna 2 opcja. Ale jego oblicze obnażyło to co się stało w game 7 finałów konferencji w 2000, kiedy prowadzili po 3 kwarcie z Lakers 12 punktami, a to zmarnowali, a Pippen nie brał na siebie w ogóle odpowiedzialności tylko ciągle grał na R.Wallace, który psuł. Zawsze był w cieniu Jordana i nie nadawał się, by go odciążać przy największej presji. Wolał, żeby Jordan grał sam. Nie wiem co on ma do Jordana. czy go pobił kiedyś w szatni, bo były takie akcje z Jordanem, że krzyczał czy pobił kilka razy zawodników z Bulls, gdy się wku..wił, ale niech nie gada pierdół, że w playoff James czy Chamberlain grali lepiej i skuteczniej od Jordana. Jordan nigdy, by nie przegrał tak finałów jak James w 2011 i nie byłby tak bierny jak James w finałach 2014, kiedy objeżdżały go stare dziady SAS i wygrywali z największą różnicą w historii finałów. Zadowolił się wygraną szczęśliwą z nimi w 2013, a w 2014 każdy w Heat grał w finale jka za karę i nic nie bronili, a James zero reakcji. Jordan by pobił pół składu za takie podejście. Takie są fakty. Przy nim nawet takie randomy jak Kerr czy Buchler musieli gryźć parkiet.

  5. Pippen tylko potwierdził, że najlepszym koszykarzem w całej historii NBA był Wilt Chamberlain. Cała reszta nawet nie może się zbliżyć do osiągów Wilta.

    • Pierścienie to nie wszystko. Szczególnie gdy mowa o gościach, którzy nie byli największymi gwiazdami w swoich drużynach.

    • Jabbar był długo opcją nr 1. Później jego karierę wydłużył Magic. W sumie w wielu notowaniach jest nawet wyżej od Magica, bo ma 6 tytułów, a Magic 5. Do tego Jabbar ma 6 MVP sezonu, wszystkie w okresie 1971-1980, gdy był bardzo dominujący w latach 70′ W Lakers 80′ był bardzo mocną 2 opcją po Magicu. Chyba najlepiej wyszkolony technicznie center w historii obok Olajuwona. Do tego w sezonie zasadniczym do dziś ma rekord ogólny punktów 38k, a w playoff jest na 3 pozycji ponad 5700 pkt. Russell znów był liderem z krwi i kości. W playoff nic nie tracił w przeciwieństwie do Chamberlaina, który miał blisko o połowę gorsze statsy w playoffach. Tyle znaczyło nabijanie cyferek na randomowych zespołach.

    • To czemu w playoff grał piach przeciw najlepszym drużynom , bo statsy mu leciały masakrycznie w dół. Jordan w playoff przeciw najlepszym był jednym z nielicznych, ze grał lepiej jakby sezon zasadniczy traktował jak trening i przymiarkę. Chamberlain średnia z kariery z sezonu zasadniczego 30,1 pkt. Jordan też 30,1, ale bez Wizards tylko Bulls 31,5.
      W playoff Chamberlain zaledwie 22,5 pkt w karierze. Gorzej od wielu wybitnych graczy w historii. Jordan 33,4 pkt w karierze w playoff.
      Ty serio wierzysz w taki bełkot Pippena ?
      Graczy się ocenia po regularze – nabijanie statsów Westbrooka czy Chamberlaina na randomach to bycie najlepszym ? A w playoff zawsze byli od nich lepsi i bardziej dominujący. To już Magic, Jabbar, James i Shaq bardziej dominowali w playoff od Chamberlaina. Wypowiedź Pippena słabiutka. Niskie IQ.

    • Weź pod uwage w jakich latach grał Jordan a w jakich Chamberlain.Medycyna,siłownie-wszystko idzie do przodu.Wilt wyjeżdżał się w sezonie i na play offy nie starczało sił.

    • Ta jasne. Najważniejsza kwestia była taka, że w playoff grały same najlepsze drużyny. A kiedyś w playoff przypominam grało tylko 8 drużyn, 4 ze wschodu i 4 z zachodu więc to była sama czołówka. Nie było słabeuszy. To tak jakby obecnie startowały do playoff drużyny z seedów 1-4 z zachodu i wschodu. Tu był mniejszy margines błędu. Ale raz Chamberlain ograł Russela gdy grał jeszcze w Philaldelphii. No i wa razy przegrał 3-4 finały konferencji.

    • Pisanie o statystykach Chamberlaina czy Russella nie m najmniejszego sensu. Po pierwsze początek ligi składał się z 9 druzyn, potem dołaczyły dwie i cała liga składała się z 11 druzyn. Zakładając do tego ze połowa to byli połzawodowcy cały czar pryska. Wilt Chamberlaine był wybitnym graczem ale tylko w swoich czasach. A na jego statystyki trzeba brać lekką poprawke.

  6. Niekończąca się historia. Nie da się porównać graczy z różnych okresów. Tak jak Scottie mówi, zmieniają się czasy, zmienia się styl gry, przepisy, sposób sędziowania. Na korzyść Michaela przemawia jednak to, że miał okazję rywalizować z większością, uznawanych za absolutny top, koszykarzy, np. Birdem, Magic’iem itd. I wszystkich ich pokonał, wcześniej lub później.

    • Ale PIppen ośmiesza się niewiedzą, bo Chamberlain w playoff nie błyszczał. Był cieniem siebie i statsy o połowę gorsze niż w zasadniczym. Co to za gracz jak nabija ststy na najsłabszych, a z najlepszymi gra średnio. Bryant 81 pkt przeciw Raptors jakie ma znaczenie ? Żadne. W playoff, w finałach już tak nigdy nie dominował Bryant jak popisówki strzeleckie z regulara z 2005/2006 i 2006/2007. To samo było z Chamberlainem i Westbrookiem. W playoff wychodzi prawda. I tam od Chamberlaina było wielu graczy lepszych w historii 10- 15.

    • juruś – zluzuj gumę. ja też jak czytam współczesnych mędrców, znających lata 90te z jutuba, mam dreszcze. koleś pisze o więźniach lat 90ych,a sam jest więźniem innej dekady. żaden z tych fanbojów leflopa nie bierze pod uwagę,że człowiek oglądał na żywca i śledził nba ćwierć wieku temu jak i obecnie. ona tam widzi brona teraz i na bank jest przekonany o jego boskości. wszystkie Twoje argumenty są jak najbardziej trafne, tzn do duuupy. bo leflop gra tu i teraz. a jordan już tylko na jutubie. a że bron gra za fschodzie z bezjajowymi raptors czy hawks to w ogóle nie robi. także stary, marny Twój trud. samozwańczy kruuul rulez i nie ma bata 🙂

    • Pippen nie wie wszystkiego. Albo nie pamięta. Nie pamięta na przykład tego, że kiedy sam był nieopierzonym leszczem, Jordan musiał grać jak LeBron i robił to jak na przykład w sezonie regularnym 87-88 na poziomie ponad 250 przechwytów, 130 bloków, 480 asyst i 450 zbiórek. Do tego zgarnął MVP, króla strzelców i DPOY. Wszystko w jednym sezonie.
      LBJ miewał lepsze wyniki w zbiórkach i asystach, ale do reszty nawet się nie był w stanie zbliżyć.

  7. Porównania nie będą miały końca. Także temat był jest i będzie. Faktem jest że trudno jest porównać koszykarzy którzy grali w innym czasie. Moim zdaniem więcej zawsze osiąga ten kto ma więcej mistrzostw na koncie. Moim ulubionym koszykarzem zawsze był jest i będzie Allen Iverson ale jak chociażby porównać go do Kobe Bryanta to z góry odpowiedź jest jasna że Kobe osiągnął w NBA dużo więcej. Za kilka lat o Iversonie temat zamilknie a o Bryancie nadal będzie głośno bo zdobywał mistrzostwa. Koniec kropka. Jordan zjada LeBrona pod tym względem chociaż James jest na pewno bardziej utalentowanym zawodnikiem. Koniec kropka.

    • W jaki sposób jest bardziej utalentowany od Jordana ? Tym, że nabija statsy nawet jak wie, że przegra ? tym, że niczym Westbrok dba głównie, by linijki się mu zgadzały monopolizując grę zespołu i za bardo uzależniając od siebie ? Przetrzymując piłkę i sprawia, że reszta drętwieje niczym bramkarz, który przez 80 minut nie miał żadnej interwencji 🙂 Nie ma finezji MJ. Nie ma takiego repertuaru ruchów i zagrań. Wjeżdża jak czołg, bo obrona na tych przepisach na to pozwala, ale na starych przepisach takie granie nie byłoby skuteczne. Popatrz co robili z Jamesem SAS w 2007 czy Celtics 2008 czy 2010.
      A Bulls 90′ i kilka innych drużyn na starych przepisach dopiero twardo bronili.Byłoby jeszcze większe narzekanie. A może ma mocniejszy charakter od Jordana ten płaczek ?

  8. Trzeci raz czytam odpowiedz Pippena na to pytanie.I za każdym razem mówił coś innego.Dlatego jego wypowiedzi czytam z przymrużeniem oka.Ja osobiście Lbj porównał bym bardziej do Scottiego a nie Jordana.

    • Racja James bardziej przypomina grą Magica czy Pippena, a nie Jordana. James w ogóle nie przypomina Jordana ani stylem gry, ani finezją, ani charakterem samca alpha, który samym wzrokiem chciał zabić.

  9. Chamberlain ? To ten , który zawsze w playoff w najlepszymi drużynami grał gorzej. Wyraźnie poniżej średnich 🙂 Wyznacznikiem ma być sezon regularny, a nie playoff ? A może Westbrook jest najlepszy w historii w swoim 43% i nabijaniu cyferek ?

    • Niby czasy się zmienily i koszykowka jest inna. Niby nie da się porownac wspolczesnosci z latami 90-tymu.
      Gdyby jednak przy dzisiejszych przepisach i sędziowaniu wystawić piatke z lat 90-tych :
      Payton, Jordan, Pippen, Rodman, Shaq to jaka wspolczesna piatka z milionem „trójek” by im sprostała? Dajcie przykład!

    • Curry i zmieniający go Westbrook, LeBron na SG, K.Leonard na Sf, i duet A.Davis / Cousins wymiennie na centrze. Jak by wchodziły trójki to wynik mógłby być różny. Też wiele bardzo zależałoby czy graliśmy wg zasad z lat 90tych czy wg obecnych.

    • Payton nie dałby pograć ani Curryemu ani Westowi. Davis odbijal by się od Shaqa! Rodman za punkt honoru postawił by sobie by Durant nie rzucił więcej niż 10 pkt. Pippen wiele by nauczył KL. MJ vs LbJ?. I wszystko jasne!

    • Na starych przepisach wynik 100-80 dla składu 90’Na nowych przepisach mogłaby być ostra wymiana 🙂 Skład z lat 90′ czułby się jak na treningu. Z drugiej strony sami mieliby ograniczone możliwości w bronieniu więc wynik mógłby być różny. Na starych przepisach Cury byłby niczym R.Miller tylko taki sobie all star, który z pewnością nie był superstarem. Obecnie R.Miller podobnie jak Curry robiłby rozpierdol. Tylko w obecnej nba takie kruszyny mogą tak szaleć.

    • No i Durant na Pf zapomniałem dopisać 😉 (Durant qienistatnio przyznał że ma równe 208 cm wzrostu, więc spokojnie mógłby gra jako Pf)

  10. Tutaj nie chodzi o statystyki tylko o instynkt mordercy, Jordan go miał i nigdy nie pękał w końcówkach ani ważnych meczach, Lebron w pierwszym etapie Cavs a później Miami miał tendencje do znikania w kluczowych momentach, przemianę w jego grze można zobaczyć od wygranych finałów z GSW tylko według mnie to o kilka finałów za późno żeby w ogóle brać pod uwagę kto z nich jest lepszy. Swego czasu była też dyskusja czy KB8 jest lepszy od Jordana a czy ktoś teraz w ogóle bierze to na poważnie?? Chociaż osobiście KB8 jest dla mnie wyżej od Lebrona bo on tak samo jak MJ miał instynkt mordercy na parkiecie.

    • A co miał zamurowac tablice cegłami?… on wiedział kiedy rzut mu siedział….a kiedy wypracował technikę i teraz kończy jak mr. Buzzer Beater…A tak wogole to d. Rose mógł być największy w historii…

    • Och kolego… Derrick mógł być najlepszy w historii. Bo właśnie w całej historii koszykówki, od czasów Jamesa Naismith’a (Boże daj Mu Niebo za to, że stworzył basket), nie było Kogoś kto miał taki wpływ na swój zespół. Ani MJ ani KB8 ani LBJ nie mieli takiej mocy. Szkoda Derricka… Go Bulls!!!

    • Ta jasne 🙂 Playoff 2011 pokazało jaki To Rose jest wybitny 🙂 35% z gry przeciw Heat. Co by było gdyby babcia miała wąsy. Rose nawet jakby był w 100% zdrowy to pomarzyć mógłby by być w TOP 30 w historii. Wade w prime był lepszy od niego, a gdzie jego miejsce ?
      20 ? 25 ? Bryant wyżej, bo dają go fachowcy 10-15. Wade 20-30.
      Rose to mógłby pomarzyć jedynie o TOP 30. Czy Rose rozegrał taki sezon jak Curry w 2015/2016 ? A nikt nie daje Currego do TOP 20.

    • Przemiana Jamesa nastąpiła w playoff 2012 , a ni 2016 🙂 LOL. To co robił James pzeciw Pacers w 2012, gdy przegrywał 1-2, a w 4 meczu Paces uciekali, a on rozegrał mega mecz i wygrał game 4,5,6. I wszystko przy kontuzji Bosha. To samo przeciw Celtics 2012 przegrywał już 2-3. I rozegrał kapitalny game 6 na wyjeździe i odmienił losy tej serii ostatecznie wygryając 4-3 ze swoimi wrogiem, który go pokonał w 2008 i 2010, a on się zrewanżował w 2011 i 2012. W 2011 miał szczęście, że Rondo złamał rękę, ale w 2012 już pokazał klasę. Z tym, że Garnett się kończył i tu też wykorzystał to.
      W finalach 2012 przeciw Durantowi powiedzmy, że James zagrał na równi.Mecze były zacięte. Najbardziej zawiódł wtedy w finale w Oklahomie Harden, a nie Westbrok. James i Durant grali świetnie. Podobnie było w finałach 2017. Dwaj najlepsi gracze finałów.

  11. Brawo redakcja 🙂 świetny materiał żeby wywołać burze wśród januszy na czas posuchy przed kolejnym meczem. Oczywiście bez sarkazmu itd chylę czoła i pozdrawiam. Click bait najwyższych lotów 🙂

  12. Pip fajnie to powiedział NIE MOŻNA porównać tych Zawodników: inne czasy, inna koszykówka, inne zasady, inne obowiązki i pozycja grania. Porównywanie, że MJ ma 6 miśków a LJ nie to tez głupie bo miśki nie wygrywa się samemu tylko robi to cały zespół… Robert Horry miał 7 miśków czy to oznacza ze jest lepszy od obu panów?

    • z tym Horrym Tomasz to się robi żenujące.A ile miał mvp finałów gimbo?

  13. Scottie ma jakiś problem ostatnio z MJ-em. Chyba nie dlatego, że mu traktory ukradli z farmy? Czyżby zazdrość o pieniążki? Ja rozumiem, że koleś jest bankrutem a MJ milionerem ale dogryzanie kumplowi z boiska dzięki któremu posiada się kilka pierścieni mistrzowskich to już lekka przesada. I możecie pisać, że MJ też zawdzięcza jemu te mistrzostwa ale to nie będzie prawdą. Czy myślicie, że gdyby zamiast Pippena w Bullsach grał np. Grany Hill albo inny All Star to nie dalilby rady zdobyć tylu pierścieni? Daliby radę. Zobaczcie co się stało jak Pippen poszedł do Rockets. Nawet z Barkleyem i Drexlerem nie dał rady. To samo w Portland (choć tam było blisko). MJ w tamtym składzie z Blazersami rozniósłby Lakersów.
    Ale do rzeczy.
    Nie porównujcie MJ-a do nikogo. Nie było, nie ma i nie będzie takiego koszykarza. Tak samo jak nie będzie drugiego Messiego. Cieszmy się (przynajmniej co niektórzy), że mieliśmy ten przywilej oglądania go w transmisjach na żywo i emocjonowania się NBA w jej najlepszych latach. Bo 90-te lata były dla niej najlepsze (odsyłam do setek artykułów w tym temacie, wystarczy poszperać). Lata 70′, 80′ to jednak nie była NBA w takiej odsłonie jaką znamy. Była półprofesjonalna można by rzecz z dzisiejszego punktu widzenia. I o ile w przypadku piłki nożnej możemy powiedzieć, że teraz gra się trudniej (wystarczy spojrzeć ile km robią zawodnicy dziś a np. w latacj gdy Zibi szalał po boisku, pressing itd) to w koszykówce tendencja jest odwrotna. A dlaczego dziś jest łatwiej? Bo jak najlepsi opuszczali ligę (MJ, Malone, Shaq, Hill, Miller, Olajuwan, Ewing i jeszcze długo by wymieniać) to mecze przestały być widowiskowe. Padało za mało punktów. To co można było zrobić? Jedynie zliberalizować przepisy odnośnie ofensywy. Nawet sir Charles Barkley powiedział jakiś czas temu, że przy tych przepisach to on spokojnie w swoim prime rzucałby po 50 a MJ to pewnie po 100. I wiecie co? Wierzę mu. Zobaczcie jak wyglądał finał 1994 pomiędzy NY a Houston, bodajże Game 4. W pierwszej kwarcie pierwsze punkty padły dopiero po półtorej minuty gry. Taki defense agresywny był. Sorry ale nawet tamten NY zjadłby dzisiejszych GSW na śniadanie. Więc przestańcie się spuszczać nad Lebronem. W latach 90-tych byłby po prostu ALL-Starem nawet nie wiem czy na miarę choćby Kevina Garnetta.

    Dodam, że zawsze kibicowałem NY a nie Bullsom.

  14. Michael Jordan -GOAT
    1 Point per game Cala Kariera 30.1 najlepszy w historii
    2.Point per game cala Kariera w Nba reguralny sezon -30.12 -najlepszy w historii4
    3. Point per game pojedynczy sezon -37.09 drugi w historii z 5 wynikiem
    4. Point per game Cala kariera Nba playoff -33.45 najlepszy w historii
    5.Point per game pojedynczy sezon playoff 43.67 -najlepszy w histori
    6.Point per game finały cala kariera 33.60- drugi w historii.

    Mistrzostwo 6 razy (6 na 6 wygranych finalow )
    MVP Finalow – 6 razy najwiecej w historii
    MVP Sezonu -5 razy -drugi wynik w historii
    Krol strzelcow Nba -10 razy najwiecej w historii

    Mozna pisac i pisac bo ma jeszcze mnostwo rekordow (ja podalem te strzeleckie) i osiągniec ale po co .Najlepiej zobaczyc samemu jak Michael yJordan grał i co wyczyniał oraz dlaczego w kazdym rankingu jakie powstały i przez wiekszosc ludzi jest uwazany za Numer 1

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here