Reprezentacja Polski zanotowała swoje pierwsze zwycięstwo na mistrzostwach Europy w Helsinkach. W sobotę Biało-Czerwoni pokonali Islandię 91:61!


Rywale rozpoczęli od mocnego uderzenia i prowadzenia 6:0 po akcji Martina Hermannssona przy wielkim aplauzie licznie zgromadzonych w Hartwall Arenie kibiców z Islandii. Tę serię dopiero po ponad dwóch minutach przerwał rzutami wolnymi Damian Kulig. Polacy dość szybko złapali swój rytm i odrabiali straty – po kolejnej akcji Kuliga zdobyli minimalną przewagę. Biało-Czerwoni starali się przede wszystkim wykorzystać swoją przewagę fizyczną w polu trzech sekund, ale z dystansu trafiali też Łukasz Koszarek i Tomasz Gielo. Rzut tego ostatniego dał naszej kadrze prowadzenie 16:14 po 10 minutach rywalizacji.

Początek drugiej kwarty wcale nie był łatwiejszy dla zespołu trenera Mike’a Taylora. Dwa rzuty z rzędu w wykonaniu A.J. Slaughtera dały jednak pięciopunktową przewagę. Islandia ciągle była niezwykle groźnym rywalem, grającym w bardzo szybkim tempie. Polacy świetnie wymuszali jednak faule, a to przełożyło się na sporą liczbę szans na linii rzutów wolnych. Dzięki trójce Adama Waczyńskiego kadra prowadziła już 10 punktami. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 41:29.

Pierwsze minuty trzeciej kwarty były trochę spokojniejsze w wykonaniu reprezentacji Polski, ale brakowało skuteczności. Dopiero późniejsze akcje Aarona Cela pozwoliły kadrze na powiększenie przewagi aż do 19 punktów. Zespół trenera Craiga Pedersena nie rezygnował jednak z walki o lepszy wynik i ciągle był bardzo niebezpieczny, szczególnie w kontratakach. Po 30 minutach gry Biało-Czerwoni prowadzili już 60:37 po trójce Przemysława Zamojskiego.

Ostatnia kwarta była dobrą kontynuacją poprzedniej. Więcej agresji w obronie sprawiło, że rywale mieli problemy z konstruowaniem akcji. Swoje minuty na parkiecie dostali też rezerwowi, dając odpoczynek pierwszej piątce przed kolejnym starciem na EuroBaskecie. Przeciwnicy nie dawali za wygraną, ale przewaga naszej kadry była po prostu zbyt wyraźna. Ostatecznie Polacy zwyciężyli 91:61.

Kolejny mecz Biało-Czerwonych w niedzielę o godz. 19.00 z Finlandią. Transmisja w TVP Sport.

 

Powiedzieli na konferencji prasowej:

Mike Taylor: Mamy wielki szacunek dla kibiców z Islandii, których pojawiło się naprawdę dużo. O to właśnie chodzi w EuroBaskecie – to święto koszykówki. Byłem zadowolony z tego jak dzisiaj graliśmy. Unikaliśmy tego, aby nasza energia i emocje były zbyt wysokie lub zbyt niskie w trakcie spotkania. Utrzymaliśmy koncentrację przez cały mecz.

Adam Waczyński: Zrobiliśmy dobrą robotę, chociaż początek był bardzo nerwowy. Ich kibice byli świetni, a oni mieli dzięki temu w pierwszych minutach mieli ogromną energię. Zrobiliśmy co do nas należało. Dobrze prezentowaliśmy się też w obronie. Jutro przed nami nowe wyzwanie, ale będziemy gotowi.

Craig Pedersen: Musimy mieć lepszą skuteczność, żeby wygrywać mecze. Mieliśmy pozycje, nasi najlepsi gracze dostawali dobre rzuty. Nie mogliśmy jednak nic trafić. Za każdym razem, gdy popełnialiśmy błąd, Polacy nas za to karali. Grali fizycznie, to była ich przewaga.

Hordur Vilhjalmsson: To był trudny mecz dla nas. WIedzieliśmy, że to będzie walka. Wydawało mi się, że walczyliśmy przez 40 minut. Musimy jednak trafiać, żeby zostać w grze, a to dzisiaj się nie udawało.


Subscribe
Powiadom o
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Cikos
Cikos
2 września 2017 19:20

No,dobra robota.O stylu nie bedziemy mowic,niech wynik sam sie broni.Od trzeciej kw.pelna dominacja.
Jutro najwazniejszy mecz turnieju.
Oby od pierwszej kw.chlopaki zlapali rytm,bo moze byc ciezko…..
Jutro mecz prawdy.

jestem przed swoim prime
jestem przed swoim prime
2 września 2017 21:24
Odpowiedz  Cikos

No, Finowie fatalnie rozegrali końcówkę, przegrali, ale i tak sprawiają wrażenie drużyny, która wydaje się lepsza od nas. My jednak ze Słoweńcami przegraliśmy dość wyraźnie, a do tego Finowie pokonali w pierwszej kolejce Francję, co już jest wielkim kalibrem. Francuzi dzisiaj pokonali dość pewnie silnych przecież Greków, a na Diawa i Seraphine’a Grecy w ogóle nie mieli odpowiedzi. Przypomniała mi się przy tym meczu strategia gry Francuzów na Eurobaskecie w 2013, wtedy też postawili na dwie potężne wieże pod koszem (Diaw, Ajinca) i zdobyli złoty medal. Trzymam kciuki za naszych, jutro będzie bardzo ciężko.