Jeden z najlepszych zawodników w rotacji New Orleans Pelicans podpisał kilka tygodni temu przedłużenie swojego debiutanckiego kontraktu. Znalazło się w nim kilka zapisów, które mają chronić zespół przed utratą pieniędzy na gracza, który nie jest w stanie pomóc. Jest także mowa o maksymalnej wadze zawodnika.

Według informacji różnych źródeł, w nowym kontrakcie Ziona Williamsona z New Orleans Pelicans znalazł się zapis mówiący o tym, że jego waga nie może przekroczyć 134 kilogramów. Nie wiemy, jakie się wiążą z tym kary, ale możemy zakładać, że w razie złamania tej bariery, zespół mógłby ucinać kawałek wynagrodzenia zawodnika. Ten rzekomo ma przechodzić regularne testy sprawdzające m.in. jego wagę. Takie klauzule nie są niczym nowym. Wiele ekip stosowało podobne wcześniej. Jednak Williamson jest tym faktem poirytowany. 

Według Williama Guillory’ego z The Athletic – Williamson zdaje sobie sprawę, że kwestia nadmiaru kilogramów jest wątkiem, który nieustannie towarzyszy dyskusjom na temat jego podejścia. O ile to rozumie, to nie ukrywa, że go to po prostu wkurza. Najwyraźniej zawodnik wychodzi z założenia, że jest w stanie swoją wagę kontrolować i w jego postrzeganiu ta nigdy nie stanowiła problemu. Musimy pamiętać, że wszelkie obawy Klubu dotyczą przede wszystkim jego zdrowia, bowiem dodatkowe kilogramy stanowią duże obciążenie dla więzadeł, ścięgien i kości. 

Dodatkowo Williamsona drażni to, że argumenty dotyczące wagi są wykorzystywane m.in. po to, by podkreślić jego lenistwo. Zawodnik jest przyzwyczajony do tego, że kibice – nawet w trakcie meczów – próbują go wytrącić równowagi różnego rodzaju zaczepkami. Na to nie jest w stanie nic poradzić, ale gdy jego środowisko zarzuca mu brak zaangażowania na treningach, to ciężko się z tym Williamsonowi pogodzić. Jest rzekomo bardzo zdeterminowany, by wykorzystać ogromny potencjał, z jakim trafił do najlepszej ligi świata. 

Wiele wskazuje na to, że Zion rozpocznie sezon 2022/23 bez żadnych ograniczeń. Stracił cały poprzedni rok z powodu rehabilitacji kontuzjowanej stopy. Rzekomo był gotowy do powrotu na ostatni etap rywalizacji, ale zespół nie chciał podejmować niepotrzebnego ryzyka. Od jego dyspozycji będzie wiele zależało. Ma stanowić filar rotacji, której ambicje sięgają walki z najlepszymi zespołami zachodniej konferencji. Jego poirytowanie nie zmienia faktu, że gotowość do rywalizacji na najwyższym poziomie będzie musiał potwierdzić już na parkiecie.