Numer jeden draftu NBA z ubiegłego roku wypowiedział się na temat nagrody dla najlepszego debiutanta tego sezonu. Nie ukrywa tego, że jeśli wygra Ja Morant, to będzie się cieszył razem z zawodnikiem Memphis Grizzlies.


Zion Williamson opuścił kilka miesięcy gry z powodu kontuzji kolana. Wracając na parkiet, był pewną niewiadomą, lecz szybko rozwiał wszelkie wątpliwości. Od razu stał się jedną z najważniejszych postaci drużyny New Orlean Pelicans. Rozegrał 19 spotkań i wszystkie rozpoczynał w wyjściowym składzie. Zdobywał średnio po 23,6 punktu na mecz, dokładając do tego 6,8 zbiórki oraz 2,2 asysty.

Jednym z powodów, przez który Zion nie jest faworytem do zdobycia tytułu najlepszego debiutanta, okazuje się zbyt mała ilość rozegranych spotkań. W porównaniu do innych zawodników, którzy rozgrywają swój pierwszy sezon w NBA, rozegrał niemal dwa bądź trzy razy mniej spotkań. Jest to spowodowane oczywiście kontuzją, która uniemożliwiła mu grę przez pierwsze miesiące sezonu.

Faworytem do zdobycia tytułu Rookie of the Year jest Ja Morant. Rozgrywający Memphis Grizzlies zachwycał podczas tego sezonu, zanim został zawieszony. Zdobywał średnio 17,6 punktu, 6,9 asysty oraz 3,5 zbiórki na mecz. Rozegrał 59 spotkań i wszystkie rozpoczynał w pierwszej piątce. Sam Zion jest świadomy tego, że to Morant jest faworytem.

Moim celem było, by pomóc mojej drużynie w walce o play-offy. Liczę na to, że będę mógł im pomóc, lecz na razie nie jest to możliwe. Jeśli to Ja Morant wygra, będę cieszył się razem z nim – stwierdził Zion

Podobną sytuacje obserwowaliśmy w sezonie 2016/17, gdy swój pierwszy notował Joel Embid. Mimo że zdobywał średnio ponad 20 punktów na spotkanie, to rozegrał jedynie 31 meczów w sezonie. Na koniec sezonu nagrodę dla najlepszego debiutanta zdobył zawodnik Milwaukee Bucks, Malcolm Brogdon.


Subscribe
Powiadom o
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
MasterZen
MasterZen
28 kwietnia 2020 20:44

To co mi się w tym dzieciaku podoba, to to że po dynamicznej akcji nie ma w nim takiej negatywnej agresji skierowanej w przeciwnika. Głupiej miny czy prężenia muskułów mającego na celu znieważenie przeciwnika lub pokazaniu kto tu jest silniejszy. Widuje to często u Westbrooka czy Andetokunmbo i przez to mnie strasznie irytują.

SceptoFan
SceptoFan
29 kwietnia 2020 09:44

Przepraszam, że truję, ale to tylko dla porządku (żeby Michałowi Kajzerkowi nie było przykro): „liczba spotkań”. „Ilość” jest do opisu niepoliczalnych wielkości: ilość metanu, wody, piasku (chociaż o ziarnach już powiemy – liczba).