Amerykańska koszykówka akademicka znalazła się w sytuacji, która jeszcze kilka lat temu wydawała się niemożliwa. Zawodnik może podpisać kontrakt z klubem NBA, zostać zwolniony, wygrać w sądzie dodatkowy rok uprawnień i wrócić do drużyny uniwersyteckiej. A ponieważ najlepsze uczelnie potrafią dziś płacić koszykarzom wielkie pieniądze, powrót do NCAA może być bardziej opłacalny niż ławka w NBA albo gra w G League.



Big Ten i SEC to największe grupy amerykańskich uczelni, które próbują zatrzymać mechanizm sprowadzania zawodowych koszykarzy. To konferencje NCAA, czyli stowarzyszenia zrzeszające uczelnie, które wspólnie organizują rozgrywki, ustalają część zasad i sprzedają prawa telewizyjne.

Big Ten skupia dziś 18 dużych uczelni, między innymi Michigan, Michigan State, Ohio State, UCLA czy USC. SEC ma 16 szkół, w tym Kentucky, Alabama, LSU, Florida i Tennessee. W futbolu uniwersyteckim i koszykówce to dwie najpotężniejsze konferencje w USA — mają największe budżety, najlepszych rekrutów i ogromne wpływy.

Big Ten jako pierwsza ogłosiła, że jej uczelnie nie będą mogły ponownie przyjmować zawodników, którzy trafili wcześniej do NFL. SEC poszła dalej. Jej zakaz obejmuje również koszykarzy związanych z NBA, WNBA i G League.

To właśnie decyzja SEC ma bezpośrednie znaczenie dla koszykówki.

O co chodzi w tym sporze?

Przez lata zasada była prosta: zawodnik idzie na uczelnię, gra w NCAA, a potem przechodzi do zawodowej ligi. Jeśli podpisze zawodowy kontrakt, kończy etap akademicki.

W ostatnim czasie sądy zaczęły jednak przyznawać niektórym sportowcom dodatkowy rok uprawnień. Dotyczy to przede wszystkim zawodników, którzy rozpoczęli studia w 2022 roku i twierdzą, że przepisy NCAA niesprawiedliwie skróciły im możliwość gry. Część z nich zdążyła już zgłosić się do draftu, podpisać krótkie umowy z klubami NBA albo NFL, wystąpić w lidze letniej czy obozie przygotowawczym, a następnie została zwolniona. Teraz próbuje wrócić na uczelnię.

W koszykówce dwa najgłośniejsze przypadki to RJ Luis Jr. i Mark Mitchell.

Luis był gwiazdą St. John’s, ale nie został wybrany w drafcie NBA w 2025 roku. Podpisywał później krótkie umowy z Utah Jazz i Boston Celtics, lecz nie zagrał w meczu NBA. Sąd w Luizjanie uznał tymczasowo, że nie brał realnego udziału w zawodowej koszykówce w stopniu, który definitywnie odbierałby mu prawo do gry w NCAA. Zawodnik związał się z LSU.

Mitchell po sezonie w Missouri zgłosił się do draftu 2026. Nie został wybrany, podpisał umowę Exhibit 10 z Denver Nuggets i zagrał w lidze letniej. Później otrzymał sądową zgodę na dodatkowy rok gry i przeniósł się do Kentucky.

I właśnie w tym momencie wkroczyła SEC.

Konferencja poinformowała, że jej uczelnie nie mogą wpisywać do składów zawodników, którzy:

  • zgłosili się do draftu NBA, WNBA lub NFL i nie wycofali się z niego w przewidzianym terminie;
  • podpisali zawodowy kontrakt z klubem NBA, G League, WNBA, NFL albo inną profesjonalną ligą;
  • znaleźli się w oficjalnym składzie zawodowego zespołu.

Komisarz SEC Greg Sankey dostał prawo do nakładania kar na uczelnie, które zignorują te zasady. Konferencja nie podała jeszcze pełnej listy sankcji. To oznacza, że nawet jeśli sąd pozwala zawodnikowi wrócić do NCAA, jego nowa uczelnia może mieć problem z wystawieniem go do gry w SEC.

Dlaczego uczelnie tak się boją?

Wyobraźmy sobie dwa scenariusze.

W pierwszym 22-letni koszykarz kończy cztery lata studiów. Nie jest wybrany w drafcie NBA, podpisuje kontrakt Exhibit 10, jedzie na ligę letnią, trenuje przez kilka tygodni z klubem i zostaje zwolniony.

W drugim wraca na uczelnię jako dojrzalszy zawodnik. Ma już doświadczenie z zawodowego treningu, agentów, NBA Summer League i meczu przeciwko graczom starszym od niego. Może trafić do programu, który właśnie potrzebuje gotowego lidera.

Dla trenerów to ogromna przewaga. Dla zawodników, którzy przez cztery lata normalnie przechodzili drogę w NCAA i nie opuścili uczelni dla zawodowego sportu, może to być niesprawiedliwe. — Dopuszczanie byłych zawodowców do rywalizacji tworzy nierówność i fundamentalną niesprawiedliwość wobec obecnych studentów-sportowców, którzy nie zdecydowali się na zawodową karierę — argumentował Sankey w dokumentach złożonych przed sądem.

SEC uważa, że sport akademicki musi zachować granicę. Możesz próbować dostać się do NBA. Jeśli jednak podpiszesz zawodową umowę i wejdziesz do tego świata, nie powinieneś później wracać do NCAA po kolejny sezon. To stanowisko jest logiczne. Problem polega na tym, że NCAA od dawna nie jest już zwykłą koszykówką studencką.

Czym jest NIL i dlaczego to zmieniło sytuację?

NIL to skrót od name, image and likeness, czyli nazwisko, wizerunek i prawo do wykorzystywania popularności zawodnika.

Od 2021 roku koszykarze NCAA mogą legalnie zarabiać na reklamach, umowach sponsorskich, występach, sprzedaży własnych produktów i współpracy z firmami. Uczelnie oraz związane z nimi grupy sponsorów zaczęły więc budować pakiety finansowe, które mają przekonać zawodnika do pozostania w danym programie albo transferu z innej szkoły.

Dziś słowo „NIL” jest używane szerzej niż tylko w klasycznym znaczeniu. Kiedy ktoś mówi, że uczelnia zaoferowała koszykarzowi „pakiet NIL”, ma zwykle na myśli cały zestaw pieniędzy od sponsorów, partnerów i grup wspierających program.

Doszły do tego wpływy z podziału przychodów uczelni. Najlepszy zawodnik NCAA może być twarzą wielkiego programu, grać dużo w telewizji i dostać pieniądze, które jeszcze kilka lat temu były dostępne wyłącznie w NBA. Nie każdy koszykarz akademicki zarabia miliony, ale największe nazwiska na rynku transferowym dostają dziś oferty, które potrafią rywalizować z pieniędzmi dla zawodnika na końcu pierwszej rundy draftu albo z umową two-way.

Yaxel Lendeborg jest dobrym przykładem, choć jego sytuacja różni się od Luisa i Mitchella. Lendeborg wycofał się z draftu NBA, zanim podpisał zawodowy kontrakt, i zdecydował się kontynuować grę w Michigan. Wokół jego decyzji pojawiały się informacje o wielomilionowych ofertach NIL. Dla zawodnika ocenianego raczej jako wybór z końca pierwszej rundy lub drugiej rundy pozostanie na uczelni mogło być bezpieczniejszym i bardziej opłacalnym ruchem.

To pokazuje, jak bardzo zmienił się rynek. Kiedyś zawodnik szedł do NBA, bo NCAA nie płaciła mu nic. Dziś może mieć nie tylko ważną rolę w zespole, ale również konkretne wynagrodzenie.

Gdzie kończy się amator, a zaczyna zawodowiec?

RJ Luis argumentował, że podpisał umowy z klubami NBA, ale nie zrobił kariery zawodowej. Nie zagrał w meczu ligi, nie zarobił wielkich pieniędzy i nie dostał realnej szansy. Jego prawnicy zwracali też uwagę, że wielu zagranicznych zawodników grało wcześniej zawodowo w Europie, a później występowało w NCAA.

Dlaczego więc Amerykanin, który był krótko związany z klubem NBA i natychmiast stracił miejsce, ma być traktowany inaczej?

SEC odpowiada: dlatego, że granica musi istnieć. Jeśli nie będzie, najbogatsze uczelnie zaczną szukać zawodników, którzy już spróbowali profesjonalnej kariery, zostali zwolnieni i chcą wrócić jako starsi, silniejsi oraz bardziej doświadczeni gracze. Dla Kentucky, LSU czy Alabamy to byłaby dodatkowa droga budowania składu. Dla NCAA byłby to kolejny krok w stronę pełnego zawodowstwa.

Big Ten i SEC próbują zatrzymać ten proces własnymi przepisami, ponieważ ogólnokrajowe zasady NCAA nie nadążają za zmianami. Sądy wydają tymczasowe decyzje, konferencje reagują zakazami, a uczelnie czekają, czy zawodnik będzie mógł grać, zanim zacznie się sezon.

NIL sprawił, że sport akademicki już dawno przestał być amatorski w dawnym rozumieniu tego słowa.

Teraz NCAA musi zdecydować, czy ma być miejscem dla młodych zawodników przygotowujących się do NBA, czy również drugą szansą dla tych, którzy do NBA już weszli — i szybko z niej wypadli.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    1 Komentarz
    najstarszy
    najnowszy oceniany