Kariera Carmelo Anthony’ego jest pełna wzlotów i upadków. W pewnym momencie wydawało się, że dobiegła końca, ale wrócił w koszulce Portland Trail Blazers i udowodnił wszystkim, że nadal może grać na bardzo wysokim poziomie. Poprzednia noc była dla niego wyjątkowa. 


Jego zespół przegrał co prawda na wyjeździe z Atlantą Hawks i to porażka, która może być dla Portland Trail Blazers bardzo kosztowna, niemniej Carmelo Anthony z przynajmniej jednego powodu tej nocy nigdy nie zapomni. Otóż zawodnik przesunął się na 10. miejsce wśród najlepszych strzelców historii NBA. Melo miejsca w TOP 10 pozbawił Elvina Hayesa i zmierzał w tym kierunku od początku sezonu, choć nie było stuprocentowej pewności, że mu się uda. 

Zaczynał swoją karierę jako zawodnik stworzony do zdobywania punktów. Wykręcał szalone liczby w Denver, a następnie w Nowym Jorku. W pewnym momencie jego kariera stanęła jednak w martwym punkcie. Liga potrzebowała od niego potwierdzenia, iż nadal jest w stanie grać na wysokim poziomie i zapewnić konkretne wsparcie. W Portland musiał przełknąć gorzką pigułkę będąc zawodnikiem ławki rezerwowych. W końcu jednak zaakceptował swój los. 

W bieżących rozgrywkach nie prezentuje spektakularnej formy, ale nadal jest w stanie zapewnić uderzenie z ławki rezerwowych. Średnio notował na swoje konto 13,6 punktu, 3,2 zbiórki i 1,5 asysty trafiając 42,1 FG% oraz 40,3 3PT%. W Oregonie bardzo sobie cenią fakt, że mogą liczyć na tak doświadczonego gracza. W tym momencie ma na swoim koncie 27318 punktów zdobytych w przekroju całej kariery. Do dziewiątego Mosesa Malone’a brakuje mi zaledwie 91 oczek. 

Portland Trail Blazers mają do rozegrania siedem meczów przed końcem sezonu regularnego. To oznacza, że Melo musiałby notować w nich co najmniej 13 punktów, by dobić do Malone’a jeszcze w tym sezonie. Nie powinien się jednak tym szczególnie martwić, bowiem nic nie wskazuje na to, by miał wkrótce zakończyć karierę. Za bieżące rozgrywki weteran zarobi 2,5 miliona dolarów. Latem zostanie niezastrzeżonym wolnym agentem i zapewne będzie szukał podwyżki. 





1 KOMENTARZ

  1. Co kto lubi, ale osobiście jestem za rankingiem NBA+ABA, więc u mnie jest na 12 miejscu, za dodatkowo legendą Denver Danem Isselem i wielkim Juliusem Ervingiem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here