W CBA – porozumieniu zbiorowym, które pozwala funkcjonować w obrębie konkretnego systemu zawodnikom, właścicielom i administracji NBA, jest kilka terminów, które dla wielu stanowią zagadkę. Jednym z nich jest tzw. cap hold. W jaki sposób działa?


Za przykład mogą posłużyć Los Angeles Lakers. Zespół ma około 68 milionów dolarów w kontraktach na sezon 2020/2021. To mogłoby oznaczać, że generalny menadżer Rob Pelinka będzie miał do wykorzystania sporo miejsca na nowe umowy, by wykorzystać miejsce poniżej progu salary-cap, czyli maksymalnego pułapu wynagrodzeń, który wynosi około 115 milionów dolarów. Nie znamy jeszcze granicy salary-cap na kolejne rozgrywki, bo z uwagi na obecną sytuację może on ulec drastycznemu obniżeniu.

Nawet jeśli tak się stanie, 68 milionów w umowach nadal daje Lakers spore pole do popisu. Jednak ligowe przepisy wcale tego drużynie nie zagwarantują. Dlaczego? Ponieważ każdy gracz Lakers, który może wkrótce zostać wolnym agentem, ma do swojego kontraktu przypisany tzw. cap hold. Znika on dopiero w momencie, w którym zawodnik podpisuje nowy kontrakt lub gdy – w tym wypadku – Lakers zrzekną się do zawodnika praw.

Zatem ogólne założenie cap hold ma powstrzymać zespoły przed wykorzystywaniem miejsca w salary-cap, zanim nie zrobią porządku z wszystkimi zawodnikami, do których mają prawa Birda (wyjaśnialiśmy je TUTAJ). Jeżeli komuś szczególnie zależy na wykorzystaniu swojego miejsca w salary-cap, by podpisać kontrakt z wolnym agentem nie będącym wcześniej częścią zespołu, musi pozbyć się praw Birda do określonego gracza, który był częścią składu. Co jednak określa wysokość cap hold, czyli jak wiele miejsca w salary-cap zajmuje?

  • W przypadku gracza wychodzącego ze swojej debiutanckiej umowy jest to 300% poprzedniego wynagrodzenia, jeśli mieściło się poniżej ligowej średniej i 250% poprzedniego wynagrodzenia, jeśli mieściło się powyżej ligowej średniej
  • W przypadku gracza z prawami Birda jest to 190% (poniżej ligowej średniej) i 150% (powyżej ligowej średniej)
  • W przypadku gracza z wczesnymi prawami Birda 130% poprzedniego wynagrodzenia
  • W przypadku gracza bez praw Birda 120% poprzedniego wynagrodzenia
  • W przypadku gracza grającego na minimalnym kontrakcie jest to suma 2-letniego kontraktu za minimum.
  • W przypadku gracza na kontrakcie two-way jest to cap hold w wysokości minimalnego wynagrodzenia

Istnieją jednak pewne ograniczenia dotyczące graczy na najwyższych kontraktach. Za przykład może posłużyć Anthony Davis, który za bieżące rozgrywki zarobi 27 milionów dolarów i Lakers mają do niego prawa Birda. Zatem cap hold zawodnika z LA powinien wynieść 150% tej kwoty przyjmując warunki, które wymieniliśmy powyżej. To oznacza, że cap hold przekroczyłby kwotę 40 milionów dolarów, czyli maksymalnych pieniędzy, jakie gracz może otrzymać w nowej umowie z Lakers. W tym wypadku pod uwagę nie bierze się 150%, lecz po prostu maksymalną dostępną kwotę ustaloną rokrocznie przez ligę na podstawie całego dochodu NBA za poprzedni sezon (liga przewidywała, że maksymalna umowa za kolejny sezon to 34,5 miliona dolarów, ale po kryzysie koronawirusa ta kwota może być znacząco niższa).

Ciekawostką jest natomiast fakt, że Golden State Warriors nadal posiadają cap hold Davida Westa i Matta Barnesa – żaden z tych graczy po zakończeniu przygody z GSW nie podpisał nowego kontraktu z inną drużyną, a Warriors oficjalnie nie zrzekli się do nich praw. Dlaczego tego nie zrobili? Ponieważ gdy przekraczają salary-cap, mogą skorzystać z tzw. wyjątku mid-level oraz z wyjątku od transferu, by podpisać nowych graczy. Cap hold zarówno Westa, jak i Barnesa pozwala im pozostać ponad limitem. To swego rodzaju ulgi dla ekip powyżej progu salary-cap, ale nie przekraczających progu luxury-tax, czyli podatku od luksusu.

Podsumowując – cap hold jest narzędziem, którym liga chce utrzymać porządek w salary-cap zespołów, a także zmusić ich do określonego rytmu postępowania, by nie wprowadzić na rynku wolnych agentów chaosu.

NBA: Doc Rivers o Lou Williamsie!



Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments