Golden State Warriors liczyli, że wraz z powrotem Draymonda Greena ich defensywa ulegnie znaczącej poprawie. Silny skrzydłowy opuścił znaczną część obozu treningowego, wszystkie mecze pre-season oraz pierwsze cztery spotkania sezonu regularnego. Wszystko przez zrażenie się koronawirusem połączonym z kontuzją stopy.

Jednak obecność Greena w starciu z Portland Trail Blazers na niewiele się zdała. Blazers zdominowali gospodarzy wygrywając 123:98. – Draymond wyglądał jak ktoś, kto nie przepracował okresu przygotowawczego i cały czas pracuje nad formą. Z boku wyglądało to dla niego jak spotkanie sparingowe, co nie jest krytyką – po prostu nie jest jeszcze w pełni gotowy fizycznie. Nie miał łatwego wejścia w sezon i powrót do normalnej dyspozycji jeszcze trochę mu zajmie. Cieszę się, że wrócił, ale musi jeszcze trochę potrenować, aby odzyskać rytm – przyznał trener Warriors, Steve Kerr.

Zadowolony z powrotu kolegi z zespołu jest również Stephen Curry, który w podobnym tonie co Kerr wypowiedział się o Greenie. – Mamy kilka przedmeczowych zwyczajów, które dobrze było ponownie odtworzyć. Nie graliśmy ostatnio ze sobą zbyt często, więc jeszcze chwile zajmie nam odzyskanie dawnego rytmu. Zdaję sobie sprawę jak ważny jest to dla nas zawodnik. Potrzebujemy wszystkich w pełnym zdrowiu, chcemy znaleźć swoją tożsamość. Ja i Dray musimy być liderami – stwierdził rozgrywający.

James Wiseman, drugi wybór Draftu, który również stracił sporo czasu z powodu zachorowania na COVID-19, przyznał, że obecność Greena wiele mu pomogła. – Ma ogromną charyzmę, wniesie do drużyny sporo energii i to z pewnością będzie miało pozytywny wpływ na każdego z nas – Wiseman.

Debiutant w końcówce meczu z Blazers podkręcił lewą kostkę, ale Kerr liczy na to, że środkowy zagra w niedzielnym, rewanżowym starciu z ekipą z Oregonu.