W świecie zawodowego sportu, w którym o wartości zawodnika często decydują statystyki, wiek i raporty medyczne, Victor Oladipo postanowił przemówić językiem, który w dzisiejszej NBA słyszy się niezwykle rzadko – czystych emocji i bezkompromisowej szczerości. Dwukrotny uczestnik Meczu Gwiazd opublikował na łamach „The Players’ Tribune” przejmujący list otwarty skierowany bezpośrednio do generalnych menedżerów klubów najlepszej ligi świata. Nie jest to jednak zwykła prośba o kontrakt, lecz osobista historia zawodnika, który po serii dramatycznych kontuzji próbuje po raz kolejny wspiąć się na szczyt.



Aby w pełni zrozumieć dramaturgię obecnej sytuacji Victora Oladipo, należy cofnąć się do nocy draftu w 2013 roku. Wybrany z drugim numerem przez Orlando Magic zawodnik Indiana University czuł wówczas, że jego kariera to czyste przeznaczenie. Jeszcze zanim przyszedł na świat, jego matce — mieszkającej w Maryland nigeryjskiej imigrantce — przyśnił się legendarny Hakeem Olajuwon wręczający jej podpisaną piłkę do koszykówki. Sen ziścił się w najmniej oczekiwanym momencie: tuż po wyborze w drafcie młody obrońca spotkał legendarnego środkowego za kulisami. Popularny „The Dream”, który był tam z okazji ostatniego draftu ówczesnego komisarza NBA, Davida Sterna, rzeczywiście podpisał piłkę dla matki Victora, pieczętując początek wielkiej drogi.

Najlepszy okres swojej kariery Oladipo przeżył jednak w barwach Indiana Pacers. Sezon 2017-18 przyniósł mu nagrodę dla zawodnika, który poczynił największy postęp (Most Improved Player), pierwszy w karierze występ w Meczu Gwiazd oraz głosy w głosowaniu na MVP. W pierwszej rundzie play-off koszykarze z Indianapolis stoczyli zacięty bój z Cleveland Cavaliers LeBrona Jamesa, doprowadzając do siódmego meczu. Szczególnie pamiętny był jednak mecz numer sześć w Indianapolis. Victor zaliczył w nim pierwsze w karierze play-offowe triple-double – 28 punktów, 13 zbiórek i 10 asyst – a Pacers rozbili Cavs 121:87, tym samym przedłużając serię.

– Myślałem, że tamtej nocy dach zerwie się z budynku – wspominał po latach Oladipo.

Ta idylla została jednak brutalnie przerwana. Obrońca Pacers doznał rzadkiej i niezwykle poważnej kontuzji — zerwania ścięgna czworogłowego uda. Choć przeszedł operację i rzucił się w wir katorżniczej rehabilitacji, jego powrót na parkiet szybko zamienił się w pasmo udręki. Kiedy NBA wznowiła rozgrywki w słynnej „bańce” w Orlando, koszykarz wciąż zmagał się ze skutkami urazu i, jak sam później przyznawał, grał de facto na jednej nodze.

– Każdy nacisk na moje kolano sprawiał wrażenie, jakby przebijały je noże – mówił. Mimo fizycznego cierpienia lekarze przekonywali go jednak, że wszystko powinno być w porządku. Sprzeczność między tym, co czuł, a tym, co słyszał od specjalistów, doprowadziła go do głębokiego kryzysu psychicznego i zwątpienia we własne możliwości.

Kilka lat później, gdy wydawało się, że najgorsze ma już za sobą, los zadał mu kolejny cios. W barwach Miami Heat, podczas play-offów w 2023 roku, Oladipo zerwał ścięgno rzepki. Kontuzja po raz kolejny wyhamowała jego karierę. W całym sezonie regularnym zdołał wystąpić w zaledwie 42 meczach, notując średnio 10,7 punktu, 3,0 zbiórki i 3,5 asysty. Dla weterana, który jeszcze kilka lat wcześniej był jedną z najważniejszych postaci młodego pokolenia NBA, był to kolejny bolesny etap walki o powrót do dawnej formy.

Z perspektywy czasu koszykarz zdaje się jednak patrzeć na tę kolejną tragedię w zaskakujący sposób. Kontuzję, której doznał na Florydzie nazwał wręcz „błogosławieństwem w nieszczęściu”. Jak starał się wytłumaczyć, od momentu pierwszych problemów zdrowotnych nieustannie próbował dogonić zawodnika, którym niemal udało mu się zostać w Indianie. Chciał jak najszybciej odzyskać dawną formę, przez co się spieszył i nie dawał swojemu organizmowi czasu na pełną regenerację. Kontuzja kolana zmusiła go do zatrzymania się. Ostatnie trzy lata spędził na trudnej walce — nie tylko na siłowni i w sali rehabilitacyjnej, lecz także w gabinecie terapeutycznym.

– Przez jakiś czas miałem wrażenie, że koszykówka złamała mi serce.(…) Jednak wiem, że na końcu żalu nie ma żadnej nagrody – napisał szczerze, przyznając, jak trudno jest poradzić sobie z sytuacją, gdy wkłada się całe serce w grę, która nagle przestaje cię kochać.

Źródłem siły i motywacji Oladipo jest dziś również jego czteroipółletnia córka Naomi, nazywana przez niego pieszczotliwie Nomi. Koszykarz chce, aby dorastająca dziewczynka zapamiętała ojca nie jako młodego gwiazdora u szczytu sławy, lecz jako człowieka, który mimo przeciwności losu nigdy się nie poddał. W swoim liście zwrócił się nie tylko do córki. Jego słowa są również przesłaniem dla ludzi, którzy decydują dziś o jego przyszłości:

– Chcę, żeby Nomi zobaczyła właśnie mnie takiego, jaki jestem dzisiaj. Mam 34 lata i jestem w tym miejscu swojego życia, w którym znalazłem się po wszystkich wzlotach i upadkach. Zostałem zrzucony ze szczytu, potem latami próbowałem się na niego wspiąć, tylko po to, by znowu zostać strąconym. I znowu. I jeszcze raz. Ale nigdy nie przestałem próbować. Chcę, żeby zobaczyła swojego tatę takim, jakim naprawdę jest — człowieka, którego wielu już skreśliło, którego niektórzy być może nawet wyśmiewają, ale który wciąż ma wiarę i wciąż wie, po co walczy.

Z kolei zwracając się już bezpośrednio do ludzi, którzy podejmują najważniejsze decyzje w NBA, Oladipo nie krył ani pokory, ani wiary w to, że wciąż ma coś do zaoferowania:

– Wierzę, że moje ciało wreszcie jest zdrowe. Wierzę, że wciąż stać mnie na WIELKĄ koszykówkę i — co ważniejsze — na zwycięską koszykówkę. Wierzę, że mogę wnieść coś wartościowego do szatni zespołu NBA. Potrzebuję tylko szansy, żeby to udowodnić.

Oladipo od dłuższego czasu konsekwentnie walczy o kolejną szansę w najlepszej lidze świata. W międzyczasie próbował swoich sił w Chinach, gdzie występował w barwach Guangzhou Loong Lions, oraz w G League jako zawodnik Wisconsin Herd, filii Milwaukee Bucks. W lipcu 2026 roku zrobił kolejny krok. W Las Vegas wziął udział w treningu obserwowanym przez przedstawicieli klubów NBA, chcąc przekonać ich, że po latach walki z kontuzjami znów jest fizycznie gotowy do gry na najwyższym poziomie.

Na ten moment najbardziej konkretnym kierunkiem dla Oladipo wydają się Sacramento Kings. Będący w przebudowie zespół z Kalifornii szuka doświadczonego mentora dla młodego rozgrywającego Dariusa Acuffa Jr., a po zakończeniu kariery przez Russella Westbrooka kandydatura 34-letniego weterana zaczęła wyglądać coraz bardziej realnie. Victor potwierdził zresztą niedawno, że w Kalifornii wykazują zainteresowanie jego usługami i że „uczucie to jest obopólne”.

Przedsezonowe obozy przygotowawcze rozpoczną się już wkrótce, a nowy sezon 2026-27 wystartuje w październiku. Czy któryś z GM-ów zdecyduje się dać szansę zawodnikowi, który może wnieść do szatni bezcenne doświadczenie i determinację zahartowaną przez lata walki z przeciwnościami? Czas pokaże. Jedno jest jednak pewne: bez względu na to, jak potoczą się dalsze losy Oladipo, jego sportowa droga pozostaje przede wszystkim „opowieścią o miłości” do koszykówki — od pierwszej do ostatniej strony.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    4 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany