To może być znacząca zmiana dotycząca ligowych nominacji do nagród na koniec sezonu. Jak przyznał Adam Silver, liga myśli nad wprowadzeniem minimalnej granicy ilości meczów, które zawodnicy będą musieli rozegrać, aby liczyć się w rywalizacji o indywidualne trofea.

Liga od dłuższego czasu debatuje, w jaki sposób poradzić sobie z odpuszczaniem przez gwiazdy meczów ze stosunkowo słabszymi przeciwnikami. Na stole znalazł się właśnie nowy projekt, który może wpłynąć na występy zawodników pierwszego planu, a co za tym idzie – oglądalność NBA.

Na pewno zastanowimy się nad minimalną liczbą meczów uprawniającą do otrzymania nagród – przyznał Adam Silver. – Obecnie obowiązuje minimalna liczba takich meczów. Myślę jednak, że potencjalnie powinniśmy ją podnieść. Chcemy mieć pewność, że znajdziemy odpowiednią równowagę. Oczywiście nie chcemy jednak zmuszać zawodników do gry z kontuzjami.

Ale z drugiej strony, w związku z tym, że świat mediów się zmienia, ludzie będą chcieli płacić tylko za to, co faktycznie będą oglądać. Każdy, kto jest częścią tej ligi, musi zrozumieć, że działamy w branży rozrywkowej i że jeśli zawodnicy są zdrowi, oczekuje się, że będą grać – dodał.

Słowa Silvera w wywiadzie dla SiriusXM NBA Radio a rzeczywistość, której jesteśmy świadkami w ostatnich latach to dwie różne rzeczy. Dotychczasowa minimalna liczba meczów wystarczająca do walki o trofeum na koniec sezonu jest jedynie iluzoryczna i zależna od medialności określonego zawodnika oraz rynku reprezentowanego przez niego zespołu. Reguły naciągane są zwłaszcza przy głosowaniu na Rookie of the Year. W swoim debiutanckim sezonie o włos od statuetki był Joel Embiid, który zagrał w jedynie 31 meczach swojego zespołu. Podobnie było z trapionym kontuzjami Zionem Williamsonem, którego na parkiecie zobaczyliśmy 24-krotnie.

Nieoficjalnie mówi się o 70% obecności w meczach zespołu. Oznacza to, że każdy z zawodników, aby liczyć się w walce o statuetkę lub nominację do drużyny All-NBA, musiałby rozegrać przynajmniej 58 spotkań. Z pierwszej dziesiątki tegorocznego głosowania na MVP tego warunku nie spełnili Ja Morant (57 meczów) LeBron James (56) i Kevin Durant (55).

Polecamy najnowszy odcinek Podcastu PROBASKET LIVE.





1 KOMENTARZ

  1. Z czego robicie gównoburzę? Embiid ani Zion nie zostali ROTY. Morant, Księżniczka ani Durant nie zostali MVP. Po co kręcić gównoburzę?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj