NBA: Urazy Curry’ego i Hardena!

7
4603

Za nami drugi mecz w rywalizacji pomiędzy Golden State Warriors, a Houston Rockets. Kolejny raz mistrzowie okazali się lepsi. Poza samym wynikiem, dużo mówi się o urazach Stephena Curry’ego i Jamesa Hardena. Pierwszy zwichnął sobie palec, a drugi oberwał w oko.

GSW wygrali z Rockets 115:109 i są znacznie bliżej finału konferencji zachodniej. Kolejny raz Kevin Durant pokazał, dlaczego jest uważany przez wielu ekspertów za najlepszego zawodnika na świecie. W meczu nie zabrakło też walki, fauli technicznych i kontuzji zawodników po obu stronach parkietu.

Złamany palec? Nie, tylko zwichnięty

Oba urazy przydarzyły się już w pierwszej kwarcie. Pierwszy był Stephen Curry. W trzeciej minucie pierwszej kwarty rozgrywający GSW próbował przechwycić piłkę z rąk Clinta Capeli, środkowego Rockets. Błyskawicznie po tym złapał się za lewą rękę i zszedł na ławkę rezerwowych. Po kilkunastu sekundach udał się on do szatni, by sprawdzić, co się stało z tym palcem.

Steve Kerr, szkoleniowiec mistrzów, powiedział na pomeczowej konferencji, że palec wyglądał bardzo źle i jego sztab obawiał się, że jest złamany.

Obawy okazały się jednak przedwczesne, bowiem środkowy palec został jedynie zwichnięty. Curry wrócił już po kilku minutach na parkiet. W całym meczu gwiazdor Wojowników rzucił 20 punktów.

Harden piratem?

Podczas, gdy Steph był ciągle w szatni, James Harden został przypadkowo uderzony przez Draymonda Greena w walce o zbiórkę. Obrońca gości zwijał się na parkiecie z bólu. Green od razu podszedł przeprosić za niezamierzony cios.

Harden wrócił na parkiet w drugiej kwarcie. Rockets stwierdzili, że James zranił swoją lewą powiekę. Nie przeszkodziło mu to jednak rzucić w całym meczu 29 punktów.

Jak wiadomo, internet nie ma litości i szybko podłapał temat. Rachel Nichols, prowadząca the Jump na ESPN, wrzuciła na swoim koncie twitterowym wizualizację, jakby Harden wyglądał z opaską na oko.

Wygląda jednak na to, że obu zawodnikom nie stało się nic poważnego i będą oni w pełni gotowi do trzeciego meczu. Kolejne spotkanie już w nocy z soboty na niedzielę. Początek o 2.30 (czasu środkowoeuropejskiego).