Kyrie Irving, Anthony Davis i Zion Williamson mogą być bohaterami kolejnych dużych wymian w NBA. Każdy z innych powodów. Dla jednych klubów najważniejszy będzie wiek liderów, dla innych pieniądze albo potrzeba przebudowania składu. Przyglądamy się siedmiu zawodnikom, których sytuację warto obserwować w sezonie 2026/27, oraz temu, co może doprowadzić do ich transferów.
Punktem wyjścia jest zestawienie NBC Sports. Kolejność przypadkowa, bo każdy z tych graczy może zostać wytransferowany z innego powodu. Pamiętajmy też jednak, że to, że dany klub będzie chciał wytransferować swojego gracza, nie oznacza, że znajdzie się na niego chętny. Spróbuję wytłumaczyć powód i kontekst przy każdym z poniższych nazwisk.
Do poniższych siedmiu nazwisk należy też dodać Draymonda Greena i Jimmy’ego Butlera. O ich możliwych transferach pisaliśmy kilka dni temu, ale tekst jest bardzo aktualny i tłumaczy właśnie kontekst i zawiłość całej sytuacji w Warriors.
1. Kyrie Irving (Dallas Mavericks)
Mavericks muszą odpowiedzieć na pytanie, jak chcą wykorzystać pierwsze lata kariery Coopera Flagga. Mogą otoczyć go doświadczonymi zawodnikami i od razu uczyć wygrywania. Mogą też szukać młodszych partnerów, którzy będą rozwijać się razem z nim. Obecność 34-letniego Irvinga pasuje przede wszystkim do pierwszego scenariusza.
Masai Ujiri publicznie przekonuje, że wierzy w Irvinga i widzi dla niego ważne miejsce w drużynie. Irving potrafi sam stworzyć sobie pozycję do rzutu, przyciąga uwagę obrony i może odciążyć młodego lidera. Pozbywanie się takiego zawodnika wyłącznie z powodu różnicy wieku nie byłoby rozsądną decyzją.
Jego kontrakt obowiązuje maksymalnie do końca sezonu 2027/28. W rozgrywkach 2026/27 Irving zarobi gwarantowane 39,49 miliona dolarów, a na kolejny sezon ma opcję zawodnika wartą 42,42 miliona. Jeśli ją wykorzysta, za dwa pozostałe lata otrzyma łącznie 81,91 miliona dolarów. Jeśli z niej zrezygnuje, będzie mógł zostać wolnym agentem już latem 2027 roku. Decyzja należy do niego, więc klub nie ma pewności, że zatrzyma go na drugi sezon obecnej umowy.
Problem pojawi się, jeśli Mavericks będą przegrywać mimo jego dobrej gry. Wtedy klub będzie musiał ocenić, czy bardziej potrzebuje jego punktów teraz, czy zawodników i wyborów w drafcie, które pomogą za kilka lat. Z perspektywy zespołu walczącego o tytuł zdrowy Irving mógłby natomiast rozwiązać jeden z najtrudniejszych problemów, czyli zdobywanie punktów w ataku pozycyjnym.
Najpierw musi jednak potwierdzić formę po zerwaniu więzadła krzyżowego i opuszczeniu całego poprzedniego sezonu. Dobry powrót może jednocześnie zwiększyć chęć Mavericks do zatrzymania go i zainteresowanie innych klubów. Dlatego o jego przyszłości powinny zdecydować także wyniki drużyny. Przy ewentualnej wymianie kupujący będzie musiał dodatkowo uwzględnić możliwość, że pozyska go tylko na kilka miesięcy.
2. Anthony Davis (Washington Wizards)
W Waszyngtonie spotkały się dwa pomysły na budowę drużyny. AJ Dybantsa i Alex Sarr mają stanowić o jej przyszłości, ale Trae Young i Anthony Davis mają pomóc wygrywać już teraz. Takie połączenie może przyspieszyć rozwój młodych zawodników. Wymaga jednak rozsądnego zarządzania pieniędzmi, szczególnie gdy jeden z liderów ma 33 lata i długą historię kontuzji.
Obecna umowa Davisa może obowiązywać do końca sezonu 2027/28. W rozgrywkach 2026/27 jego podstawowa pensja wynosi 58,46 miliona dolarów i jest gwarantowana. Na następny sezon ma opcję zawodnika wartą 62,79 miliona. Łącznie daje to około 121,24 miliona dolarów za dwa lata, jeśli zdecyduje się wykorzystać opcję. Może jednak z niej zrezygnować i wejść na rynek już latem 2027 roku.
Kluczowe będą tu warunki następnego kontraktu. Davis jest uprawniony do przedłużenia umowy, a opisywany latem maksymalny wariant oznaczałby cztery lata i około 275 milionów dolarów. Dla Wizards byłaby to decyzja wpływająca na wiele kolejnych sezonów, również wtedy, gdy młodzi gracze zaczną potrzebować nowych kontraktów. Dotychczas klub nie zdecydował się na takie zobowiązanie.
Stąd możliwy scenariusz transferu. Davis gra dobrze, pozostaje zdrowy, ale klub nie chce wiązać się z nim na warunkach oczekiwanych przez zawodnika. Wówczas wymiana mogłaby pozwolić odzyskać młodszych graczy lub wybory w drafcie. Zainteresowany zespół musiałby jednak uwzględnić zarówno ogromną obecną pensję, jak i koszt zatrzymania go na dłużej.
Davis może znacząco poprawić obronę drużyny walczącej o mistrzostwo, ale trudno oddawać za niego wartościowe elementy składu bez przekonania, że będzie dostępny w najważniejszych meczach. Jeśli natomiast współpraca z Youngiem, Sarrem i Dybantsą szybko przyniesie dobre wyniki, Wizards dostaną mocny argument za kontynuowaniem tego projektu. Nie muszą podejmować decyzji o rozstaniu wyłącznie dlatego, że rozmowy o przedłużeniu umowy nie przyniosły jeszcze porozumienia.
3. Domantas Sabonis (Sacramento Kings)
W Sacramento transfer Sabonisa byłby częścią szerszej zmiany kierunku. Klub ma młodego rozgrywającego Dariusa Acuffa Jr. i musi ustalić, którzy zawodnicy powinni towarzyszyć mu w kolejnych latach. Latem pojawiały się już rozmowy dotyczące wymiany środkowego, a według dotychczasowych doniesień Kings nie pracowali nad przedłużeniem jego umowy.
Obecny kontrakt Sabonisa obowiązuje do końca sezonu 2027/28. Za rozgrywki 2026/27 otrzyma 45,47 miliona dolarów, a za następne 48,61 miliona. Całe pozostałe 94,08 miliona jest gwarantowane. W tych dwóch latach nie ma opcji zawodnika ani klubu, więc potencjalny kupujący przejąłby konkretne, dwuletnie zobowiązanie.
Jednocześnie Sabonis może bardzo pomóc debiutantowi. Jego zasłony, podania i współpraca przy przekazaniu piłki ułatwią rozgrywającemu wejście do ligi. Młody zawodnik nie musi samodzielnie tworzyć każdej przewagi, jeśli obok ma wysokiego, który rozumie atak i potrafi uruchamiać kolegów. Zatrzymanie takiego partnera na pierwsze sezony Acuffa ma więc sens.
Wartość Sabonisa dla rozwijającego się rozgrywającego trzeba jednak zestawić z kosztem utrzymywania obecnego składu. Pensja zbliżająca się do 50 milionów dolarów jest dużym zobowiązaniem dla drużyny, która dopiero szuka podstaw przyszłych sukcesów. Wymiana mogłaby pozwolić inaczej rozłożyć pieniądze i odpowiedzialność na boisku.
Ta sama pensja utrudnia jednak znalezienie kupca. Zainteresowany klub musi potrzebować właśnie takiego środkowego i uznać, że warto przeznaczyć na niego znaczną część budżetu. Kings mogą więc chcieć zmiany, a mimo to zatrzymać Sabonisa, jeśli propozycje będą wymagały dopłacania wyborami w drafcie albo przyjęcia równie niewygodnych kontraktów. Jego przydatność na boisku daje im powód, żeby nie akceptować słabej oferty tylko po to, by zamknąć temat.
4. Michael Porter Jr. (Brooklyn Nets)
Porter jest w innej sytuacji niż zawodnicy, których kluby próbują pozbyć się po rozczarowującym sezonie. W poprzednich rozgrywkach zdobywał średnio 24,2 punktu, miał 7,1 zbiórki i był najlepszym strzelcem Nets. Pokazał, że potrafi udźwignąć większą odpowiedzialność za zdobywanie punktów.
Jego kontrakt wygasa po sezonie 2026/27. Za ostatni rok umowy otrzyma 40,81 miliona dolarów, a cała ta kwota jest obecnie gwarantowana. Nie ma opcji przedłużającej kontrakt na sezon 2027/28, więc bez podpisania nowej umowy zostanie latem 2027 roku niezastrzeżonym wolnym agentem. Wcześniejsze zapisy o częściowej gwarancji ostatniego sezonu nie oznaczają już możliwości zwolnienia go z pozostawieniem tylko niewielkiej części pensji do wypłacenia.
Właśnie wygasająca umowa może przyspieszyć decyzję o wymianie. Nets muszą ocenić, ile chcą mu płacić w przyszłości i czy widzą go w składzie na kolejne lata. Jeśli nie ma perspektywy porozumienia na rozsądnych warunkach, transfer pozwoliłby odzyskać wartość, zanim zawodnik uzyska możliwość odejścia.
W Nets trwa budowanie drużyny wokół młodszych graczy, a 28-letni skrzydłowy jest już w wieku, w którym powinien pomagać zespołowi walczącemu o poważniejsze cele. Dodatkowo po sprowadzeniu Juliusa Randle’a klub musi pogodzić potrzeby dwóch doświadczonych zawodników z rozwojem młodzieży. Nie oznacza to konieczności rozstania, ale daje powód do wysłuchania ofert.
Dla kupującego atrakcyjny jest wysoki skrzydłowy, którego rzut może uzupełnić grę największych gwiazd. Przeszkodą pozostają obecne zarobki oraz perspektywa negocjowania następnej umowy. Zainteresowany klub musiałby przekonać się do dwóch wydatków: tego, co odda Nets, oraz tego, co później zapłaci samemu Porterowi.
5. Max Strus (Los Angeles Clippers)
Przypadek Strusa pokazuje, że na rynku transferowym znaczenie mają również mniejsze ruchy. Doświadczony strzelec może pomóc drużynie z ambicjami, nawet jeśli nie zmieni samodzielnie jej pozycji w lidze. Dla klubu szukającego uzupełnienia rotacji liczy się możliwość dodania konkretnej umiejętności bez przeprowadzania wielkiej przebudowy.
Strus jest w ostatnim roku czteroletniej umowy wartej łącznie 62,3 miliona dolarów. W sezonie 2026/27 zarobi 16,66 miliona, a cała tegoroczna pensja jest gwarantowana. Kontrakt wygasa latem 2027 roku i nie zawiera opcji na kolejny sezon. Potencjalny kupujący nie musiałby więc przejmować wieloletniego zobowiązania.
Clippers mają szczególny powód, by rozważać oferty przynoszące wybory w drafcie. Po sprawie Kawhiego Leonarda i obchodzenia przepisów płacowych stracili pięć przyszłych wyborów pierwszej rundy. Odbudowywanie zasobów potrzebnych do kolejnych ruchów stało się przez to trudniejsze.
W takim położeniu warto rozważyć, czy doświadczony zawodnik daje więcej jako część obecnej rotacji, czy jako element wymiany pomagającej w kolejnych latach. Przy Strusie nie trzeba zakładać wielkiej zdobyczy. Nawet skromniejszy zwrot może mieć sens, szczególnie jeśli klub nie planuje podpisania z nim następnej umowy.
Najpierw musi jednak wrócić po urazie prawej stopy. Potencjalny kupujący będzie potrzebował dowodów, że może na nim polegać, a Clippers argumentów uzasadniających cenę. Wygasający kontrakt ogranicza ryzyko finansowe, ale sam w sobie nie wystarczy, żeby zainteresowany klub oddał wartościowe wybory w drafcie.
6. Zion Williamson (New Orleans Pelicans)
W przypadku Williamsona pytanie dotyczy całego kierunku budowania drużyny. Pelicans zakończyli poprzedni sezon z bilansem 26–56, mimo że Zion rozegrał 62 spotkania. Zdobywał średnio 21 punktów i miał 5,7 zbiórki, ale większa dostępność lidera nie wystarczyła, żeby zespół wrócił do play-offów.
Jego pięcioletnia umowa, pierwotnie warta 197,23 miliona dolarów, obowiązuje do końca sezonu 2027/28. Na dwa pozostałe lata zapisano łącznie 87,05 miliona. 42,17 miliona za sezon 2026/27 oraz 44,89 miliona za następny. Tegoroczna pensja jest już gwarantowana, ale w kolejnym roku może być inaczej.
Według opublikowanych warunków umowy gwarancja pensji na sezon 2027/28 rośnie wraz z liczbą występów w rozgrywkach 2026/27. Do 40% po 41 meczach, 60% po 51 i 80% po 61. Pozostałe 20% zależy od spełnienia wymagań podczas sześciu kontroli wagi. Niewypracowana wcześniej część pensji ma stać się gwarantowana 15 lipca 2027 roku, jeśli zawodnik pozostanie wtedy w składzie. To mechanizm gwarancji wynagrodzenia, bez opcji zawodnika czy klubu.
Sportowo Pelicans muszą zastanowić się, czy kolejne lata powinny nadal koncentrować się na dostosowywaniu składu do potrzeb Williamsona. Młodzi Derik Queen i Jeremiah Fears potrzebują coraz większej odpowiedzialności. Jeśli ich rozwój stanie się najważniejszym celem, klub będzie musiał ustalić, jaką rolę w tym układzie ma odgrywać dotychczasowy lider.
Ewentualna wymiana miałaby sens wtedy, gdy pozwoliłaby zbudować bardziej spójną drużynę. Potrzebny byłby zwrot poprawiający dopasowanie zawodników albo zapewniający narzędzia do dalszej przebudowy. Sama zmiana nazwiska lidera niewiele rozwiąże.
Problemem pozostaje rozbieżność między potencjałem Williamsona a ryzykiem związanym z jego zdrowiem i zarobkami. Warunkowe gwarancje ostatniego roku mogą ograniczać część ryzyka finansowego, ale nie odpowiadają na pytanie czy zainteresowany klub potrafiłby regularnie wygrywać z nim w ważnej roli. Pelicans musieliby też zaakceptować możliwość, że rynek wycenia jego przyszłość znacznie ostrożniej niż oni.
7. Daniel Gafford (Dallas Mavericks)
O przyszłości Gafforda mogą zdecydować przede wszystkim inni środkowi Mavericks. Jeśli Dereck Lively II będzie zdrowy, a debiutant Morez Johnson Jr. pokaże, że zasługuje na regularne minuty, klub będzie musiał uporządkować rotację pod koszem. W takim układzie Gafford może stać się zawodnikiem, którego wartość w wymianie przewyższa korzyści z ograniczonej roli w zespole.
Jego kontrakt obowiązuje przez trzy sezony, do końca rozgrywek 2028/29, i jest w całości gwarantowany. Gafford zarobi 17,26 miliona dolarów w sezonie 2026/27, następnie 18,13 miliona i 18,99 miliona w ostatnim roku. Łącznie pozostało 54,38 miliona dolarów. Umowa nie zawiera opcji zawodnika ani klubu, więc kupujący miałby go w składzie co najmniej do lata 2029 roku.
Taka konstrukcja może być zaletą dla zainteresowanego zespołu. Nie trzeba od razu negocjować nowej umowy ani zastanawiać się, czy środkowy odejdzie po kilku miesiącach. Z drugiej strony pensja przekraczająca 17 milionów dolarów jest znacznie łatwiejsza do uzasadnienia przy regularnej, ważnej roli niż przy niewielkiej liczbie minut. Mavericks mogliby wykorzystać jego wartość do wzmocnienia innej części składu albo zdobycia wyboru w drafcie.
Gafford ma też profil, który łatwo dopasować do potrzeb zainteresowanej drużyny. Stawia zasłony, kończy akcje blisko obręczy i daje obecność pod koszem. Nie wymaga przebudowania całego ataku wokół siebie, dlatego może być praktycznym rozwiązaniem dla klubu potrzebującego wsparcia na tej pozycji.
Największym argumentem za jego pozostaniem jest jednak zdrowie Lively’ego. Mavericks nie powinni oddawać sprawdzonego środkowego wyłącznie na podstawie nadziei, że młodsi zawodnicy przejmą jego obowiązki. Prawdopodobieństwo transferu wzrośnie dopiero wtedy, gdy zastępcy rzeczywiście pokażą, że drużyna może bezpiecznie zrezygnować z usług Gafforda. Długi kontrakt daje klubowi możliwość poczekania na odpowiednią ofertę.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie!










